NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
gumbyy
-#rainmaker
-#rainmaker
Posty: 6334
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: gumbyy » pt lis 20, 2020 2:38 pm

Po prostu wzięli sobie do serca bootlegowe tradycje :D
Ja myślę, że Harris pozazdrościł Blejzowi i poszedł jego drogą nagrywania koncertów :lol: :lol: :lol:

Słucham sobie na Tidalu... matko bosko... zero mocy, gitary gdzieś ledwo w tle, Bruce mocno się męczy, publika :lol: już w "Where Eagles Dare" jakiś kabaret słychać :lol: To ma być podsumowanie tej super trasy? Śmieszno.

Poprzednia koncertówka też średnio brzmi, ale teraz jest jeszcze gorzej. Wystarczy odpalić "Flight 666" i słychać zasadniczą różnicę. No nic, kupię i tak, za jakiś czas pewno, bo teraz nie mam ciśnienia. I tak nie będę słuchał tego :lol: Podobnie jak "The Book of Souls: Live Chapter".
www.MetalSide.pl

Awatar użytkownika
sekcjazwlok
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2754
Rejestracja: wt kwie 19, 2005 4:13 pm
Skąd: Szczecin

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: sekcjazwlok » pt lis 20, 2020 3:55 pm

Sam albumu jeszcze nie słuchałem ale w przyszłym tygodniu zamówie winyla. Jednak strasznie mnie ciekawi jedna rzecz. Poprzednia strona to w najlepszym wypadku opinia że album średni, natomiast mam różne strony polubione na fb i tam z kolei zachwyty ludzi.
O co tu kaman :shock:
There are time when I feel I'm afraid for the world, there are times I'm ashamed of us all. When you're floating on all the emotion you feel and reflecting the good and the bad.

Awatar użytkownika
MaidenFan
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2872
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: MaidenFan » pt lis 20, 2020 4:00 pm

Jezus, ten początek Orzełków to masakra. Mam na myśli Bruce'a. Mieli trzy dni koncertowania w tym miejscu i wybrali akurat takie wykonanie? XD

edit: literówka w Clansmanie? Przynajmniej na YT Music i Spotify.
Może tym razem postanowili wybrać najgorsze wykonania XD

Na Apple Music nie ma tej literówki.

Mnie najbardziej drażni ta publika.. tragedia to jest.
Rod: "Steve, along with co-producer Tony Newton, has perfectly captured the essence of the 70,000-strong crowd across these three nights in Mexico City" :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:

Awatar użytkownika
Schizoid
-#nomad
-#nomad
Posty: 5625
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Schizoid » pt lis 20, 2020 4:21 pm

Sam albumu jeszcze nie słuchałem ale w przyszłym tygodniu zamówie winyla. Jednak strasznie mnie ciekawi jedna rzecz. Poprzednia strona to w najlepszym wypadku opinia że album średni, natomiast mam różne strony polubione na fb i tam z kolei zachwyty ludzi.
O co tu kaman :shock:
Fani dużych kapel lubią jeść gówno i mlaskać jakie to dobre. To taka ogólna zasada w muzyce.
Obrazek

Deleted User 5147

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Deleted User 5147 » pt lis 20, 2020 4:31 pm

Ja właśnie słucham pierwszy raz, jestem na Orzelkach i jest słabo...Bruce tak bełkocze zwrotki że prawie nic nie można zrozumieć.

Awatar użytkownika
gumbyy
-#rainmaker
-#rainmaker
Posty: 6334
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: gumbyy » pt lis 20, 2020 4:41 pm

Może tym razem postanowili wybrać najgorsze wykonania XD

Na Apple Music nie ma tej literówki.

Mnie najbardziej drażni ta publika.. tragedia to jest.
Rod: "Steve, along with co-producer Tony Newton, has perfectly captured the essence of the 70,000-strong crowd across these three nights in Mexico City" :lol: :lol: :lol: :lol: :lol: :lol:
Na Tidalu też bez literówki. Przesłuchałem całość - są przyzwoite momenty - Fear, Clamsman, czy Trooper. Jednak ściszone gitary cały czas drażnią, a wywalony na przód średni Dickinson mocno psuje odbiór. Miks do bani, a raczej brak jakiejkolwiek obróbki. To co złapali na konsolecie to poszło i tyle. Zero mocy i potęgi koncertowego grania, melodyjki jak z Casio. Czasami solówki nierówno jeśli chodzi o głośność (i to jedna po drugiej), publika koszmarna - oprócz Fear to generator szumów :lol: Szału nie ma.

ps
muzycy niestety z czasem głuchną, tyle lat w hałasie i łomocie - gdzieś to się później odbija ;) i nie powinni sami produkować swoich wydawnictw.
www.MetalSide.pl

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#assassin
-#assassin
Posty: 2322
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Pierre Dolinski » pt lis 20, 2020 5:40 pm

Pobawcie się Soundforge. Może sobie ulepszycie tego gniota. :)

Awatar użytkownika
geri92
-#moonchild
-#moonchild
Posty: 1796
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: geri92 » pt lis 20, 2020 7:24 pm

Piątek wieczór, zaczynam odsłuch :)
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
mic7
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 3695
Rejestracja: czw sie 25, 2011 12:53 pm
Skąd: Warszawa

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: mic7 » pt lis 20, 2020 7:28 pm

Piątek wieczór, zaczynam odsłuch :)

+1 :))

Kupiłem wersję CD i Deluxe.
Winyl na spokojnie przez neta ogarnę :)
:idea: :?:

Awatar użytkownika
Schizoid
-#nomad
-#nomad
Posty: 5625
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Schizoid » pt lis 20, 2020 8:02 pm

Jestem już po pełnym odsłuchu, więc mogę coś napisać na spokojnie.

Instrumentalnie jest raczej w porządku. Co prawda zdarzają się wpadki, jak np. jedna partia gitary w Hallowed Be Thy Name podczas "running loooow..." (kompletnie nie wiem, co to miało być), ale ogólnie jest okej. Wokal czasem lepszy, czasem gorszy. Ewidentnie widać, że są numery, które Bruce'owi sprawiają niemałą trudność, Where Eagles Dare brzmi naprawdę słabo. Podobnie, jak w The Red And The Black, tu jest za dużo słów, żeby mógł to dobrze wykonać, przez co zwyczajnie bełkocze. Generalnie słychać, że najlepiej wychodzą kotlety, które zespół gra po raz n-ty, aczkolwiek najlepszą frajdę sprawiło mi For The Greater Good Of God, Ikar także wypadł spoko.

Natomiast brzmienie jest jednym wielkim nieporozumieniem. Nie wierzę, że ten materiał trafił do jakiegokolwiek studia. Gitary są plastikowe i bez mocy (przypomina się Wirtualna XI), ewidentnie brakuje tu dołów. Nieźle się zdziwiłem, gdy nagle pod koniec Clansmana (a w zasadzie Clansmena :lol: ) nagle jedna z gitar zaczęła mi wyraźnie mocniej grać w lewym kanale...Ewenementem są chórki, nagłośnione do przesady, przez co można się "delektować" wokalami Harrisa i Adriana, w Run To The Hills brzmi to zupełnie absurdalnie. Kolejna ciekawostka to odgłosy publiki, one są chyba jedyną rzeczą, która nie została wzięta prosto z konsolety. Od razu słychać, że są kompletnie nienaturalne, a to, co się dzieje na początku Orłów...No naprawdę trudno mi to skomentować :D

Ogólnie jest to bardzo średnie wydawnictwo, które naprawdę mnie zawiodło, bo LOTB uważam za bardzo dobrą trasę, która zasługiwała na porządne udokumentowanie. Tymczasem nie dostaliśmy ani zapisu video, ani nawet bardzo dobrego koncertu. Zagadką jest dla mnie to, że Maiden nagrywa każdy swój występ, a zdecydowali się na wydanie właśnie tego. Do tego wszystkiego dochodzi bootlegowe brzmienie i mamy to, co mamy. To jest wydawnictwo zrobione "na odwal się", zupełnie inne od tych, do których przyzwyczaił nas zespół. Za cholerę nie jestem w stanie pojąć, kto uznał, że można to w takiej formie wypuścić na rynek. Słaba produkcja jest dla mnie o tyle zaskakująca, że Live Chapter brzmiał lepiej, niż TBOS i miałem nadzieję na to, że Newton ponownie wyciągnie z zespołu ogniste brzmienie.

Ocena: 5,5/10. Gdyby nie byli takimi niechlujami, to byłaby wyższa, bo to nie jest zły koncert, ale brzmienie pozostawia bardzo wiele do życzenia.
Ostatnio zmieniony pt lis 20, 2020 8:42 pm przez Schizoid, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek

Awatar użytkownika
geri92
-#moonchild
-#moonchild
Posty: 1796
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: geri92 » pt lis 20, 2020 8:07 pm

Ja przeleciałem połowę - póki co, pomijając Brucea, odgłosy publiki w intro do Revelations - dramat.
Dalej - w FTGGOG zaczyna się sekcja instrumentalna w środku, mamy 3 gitary, a nie słychać praktycznie żadnej. Tu aż się prosiło o majestatyczne pierdolnięcie. A mamy właściwie guitar backing track :D

Na plus fajne brzmienie werbla Nicko. No, ale póki co, sekcja rytmiczna za głośno a gitar praktycznie nie ma!

Czas na drugi krążek...
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Schizoid
-#nomad
-#nomad
Posty: 5625
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Schizoid » pt lis 20, 2020 8:08 pm

A, co do brzmienia, to te klawiszowe wstawki brzmią dla mnie strasznie tanio i syfiasto. Wiem, że to tylko dodatek, ale ja lubię takie smaczki.
Obrazek

Awatar użytkownika
geri92
-#moonchild
-#moonchild
Posty: 1796
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: geri92 » pt lis 20, 2020 8:10 pm

A, co do brzmienia, to te klawiszowe wstawki brzmią dla mnie strasznie tanio i syfiasto. Wiem, że to tylko dodatek, ale ja lubię takie smaczki.
No i przede wszystkim - za bardzo są wysunięte na przód. Chyba się Harrisowi na konsolecie pomyliły suwaki gitar z klawiszami, ale w sumie już tak zostawił, bo fani łykną każdy szajs jako "prezent od zespołu" xD
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Schizoid
-#nomad
-#nomad
Posty: 5625
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Schizoid » pt lis 20, 2020 8:13 pm

Na koncercie często robi się takie rzeczy, by tego typu elementy były słyszalne. Amatorsko poprawiam dźwięk soundboardów na potrzeby bootlegów i kilka razy mocno się zdziwiłem, że w pierwotnej formie brzmienie jest takie, a nie inne, ale jest to robione celowo. I właśnie tu leży problem: ten materiał nie został poddany ŻADNEJ obróbce, która z nagrania SBD zmieniłaby go w coś, co można wydać na płycie i co brzmiałoby profesjonalnie. To jest już poziom ostatnich lajwów Blaze'a.
Obrazek

Awatar użytkownika
Dzosef
-#lord of light
-#lord of light
Posty: 7904
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Dzosef » pt lis 20, 2020 8:38 pm

Harris powinien trzymać się z dala od produkcji, a Janick powinien wylecieć z zespołu. 5 Maidenów skupionych na graniu, producent skupiony na produkowaniu i nigdy więcej trzech gitar.
Vorgel napisał:
Niedobre bo nowe. Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia.
Kiedyś Rock'n'roll" Fanclub Shakin Stevena

2008 Warszawa
2011 Warszawa
2014 Poznań
2016 Oslo, Dessel (Graspop), Herning, Wrocław, Wacken
2017: Glasgow, Aberdeen, Liverpool, Birmingham
2018: Tallin, Helsinki x2, Firenze, Dessel (Graspop), Lizbona, Kraków x2
2020: chuj
KISS to zespół, który od samego początku nastawiony był na komercję. Stworzono markę KI$$ i ona zarabia na wielu płaszczyznach. Muzycznie nie mieli nigdy zbyt wiele do powiedzenia, na każdy album z lat 70 przypada po 3 kawałki, które ujdą, reszta to durnowate rock and rolle jakich nie zaryzykowałby nawet Shakin' Stevens. W latach 80 grali to, co grali wtedy wszyscy, ale znacznie słabiej, bez pomysłu, po prostu dziady żyjące wciąż legendą KISS. Dwie ich płyty, których mogę słuchać to te, których ich fani akurat nie lubią, co by się zgadzało.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#assassin
-#assassin
Posty: 2322
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Pierre Dolinski » pt lis 20, 2020 9:47 pm

Jan za dużo skomponował, żeby go tak potraktować. Poza tym takich rzeczy na koniec kariery tych staruszków nie powinno się robić. Mam nadzieję, że mają większą klasę od staruchów z Budki Suflera i nie będą się żreć przed końcem kariery. Jan mógłby po prostu więcej poćwiczyć i mniej się wydurniać, bo żal patrzeć i słuchać. To dobry gitarzysta, ale niech zacznie się starać. To samo Dave, który zachowuje się na scenie jak skalniak na plaży. Statycznie, bez jaj i zapomina solówek. Niedługo mchem zarośnie i koty zaczną na niego szczać.

Awatar użytkownika
gumbyy
-#rainmaker
-#rainmaker
Posty: 6334
Rejestracja: śr cze 01, 2005 1:49 am
Skąd: Wrocław

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: gumbyy » pt lis 20, 2020 9:57 pm

ten materiał nie został poddany ŻADNEJ obróbce, która z nagrania SBD zmieniłaby go w coś, co można wydać na płycie i co brzmiałoby profesjonalnie. To jest już poziom ostatnich lajwów Blaze'a.
Dokładnie to samo napisałem wcześniej. Smutne to, że tak zlali to wydawnictwo. Ta trasa nie zasługuje na takiego koszmarka.
Ostatnio zmieniony pt lis 20, 2020 9:57 pm przez gumbyy, łącznie zmieniany 1 raz.
www.MetalSide.pl

Awatar użytkownika
geri92
-#moonchild
-#moonchild
Posty: 1796
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: geri92 » pt lis 20, 2020 9:57 pm

Jan mógłby po prostu więcej poćwiczyć i mniej się wydurniać, bo żal patrzeć i słuchać. To dobry gitarzysta, ale niech zacznie się starać.
Pamiętam jak słuchałem bootlegów z trasy Brave New World i nie mogłem uwierzyć, że Gers gra tak niesamowite solówki live. Wtedy był w szczytowej formie i jeszcze mu zależało. https://www.youtube.com/watch?v=zngLAdF_VYQ - dzisiaj to solo zagrałby niechlujnie.
Moj solo projekt: https://huffmantree.bandcamp.com/
youtube: https://www.youtube.com/user/AdrianSmithRocks/videos

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#assassin
-#assassin
Posty: 2322
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Pierre Dolinski » pt lis 20, 2020 10:00 pm

Jan i Dave powinni wiedzieć, że jeśli nie będą pielęgnować formy, to zrobią się z nich niedługo takie łajzy jak Ron Wood i Keith Richards. Latka lecą. Trzeba dbać o formę, albo kończyć karierę z honorem, jeśli nie chce się zostać starym pajacem w obwoźnym cyrku.

Awatar użytkownika
Dzosef
-#lord of light
-#lord of light
Posty: 7904
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: NIGHTS OF THE DEAD, LEGACY OF THE BEAST: LIVE IN MEXICO CITY opinie na temat albumu.

Postautor: Dzosef » sob lis 21, 2020 12:39 am

Jan za dużo skomponował, żeby go tak potraktować. Poza tym takich rzeczy na koniec kariery tych staruszków nie powinno się robić. Mam nadzieję, że mają większą klasę od staruchów z Budki Suflera i nie będą się żreć przed końcem kariery. Jan mógłby po prostu więcej poćwiczyć i mniej się wydurniać, bo żal patrzeć i słuchać. To dobry gitarzysta, ale niech zacznie się starać. To samo Dave, który zachowuje się na scenie jak skalniak na plaży. Statycznie, bez jaj i zapomina solówek. Niedługo mchem zarośnie i koty zaczną na niego szczać.
No to niech sobie komponuje. Jego obecnosc psuje odbiór muzyki, nawet jakby się starał to nie ma prawa brzmiec dobrze. 3 gitary nie mają żadnego sensu, tworzy się tylko hałas.
Vorgel napisał:
Niedobre bo nowe. Kompletnie nie rozumiem takiego podejścia.
Kiedyś Rock'n'roll" Fanclub Shakin Stevena

2008 Warszawa
2011 Warszawa
2014 Poznań
2016 Oslo, Dessel (Graspop), Herning, Wrocław, Wacken
2017: Glasgow, Aberdeen, Liverpool, Birmingham
2018: Tallin, Helsinki x2, Firenze, Dessel (Graspop), Lizbona, Kraków x2
2020: chuj
KISS to zespół, który od samego początku nastawiony był na komercję. Stworzono markę KI$$ i ona zarabia na wielu płaszczyznach. Muzycznie nie mieli nigdy zbyt wiele do powiedzenia, na każdy album z lat 70 przypada po 3 kawałki, które ujdą, reszta to durnowate rock and rolle jakich nie zaryzykowałby nawet Shakin' Stevens. W latach 80 grali to, co grali wtedy wszyscy, ale znacznie słabiej, bez pomysłu, po prostu dziady żyjące wciąż legendą KISS. Dwie ich płyty, których mogę słuchać to te, których ich fani akurat nie lubią, co by się zgadzało.


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości