 |
.:: SanktuariuM ::.
Polski Fan Klub Iron Maiden
|
|
20/03/2010 - Rock Metal Fest III - Kraków |
| Autor |
Wiadomość |
panzerschreck
Space Cadet


Wiek: 21 Dołączył: 24 Gru 2007 Skąd: Gło/Wro
|
Wysłany: Pią Lut 19, 2010 12:33 am
|
|
|
| mimski napisał/a: |
Nie wiem, nigdy nie byłem na jego koncercie. Za to na DEP byłem i wybiorę się jeszcze na pewno jeśli tylko zawitają do Kraju nad Wisłą, albo w jego bliskie okolice. |
A byłeś na koncercie Nirvany? Ale nieistotne- podsumujmy: palenie gitar= fanaberia, brak szacunku; bieganie po głowach=dobre show. Gdzieś się zgubiłem?
| mimski napisał/a: | Ale to niczego nie dowodzi, że się uczyłeś na historii. A wykonanie... mnie to kompletnie nie rusza. Pitolenie, no ale... Za to, to mnie rusza:
http://www.youtube.com/watch?v=WOzhbj1BVOU
Osobiście, aż mnie serce boli jak to oglądam. |
Ależ dowodzi bardzo duzo- Jimi nie dość, że jest kamieniem milowym w historii muzyki, to na dodatek przekroczył ramy sztuki jako takiej i zostanie zapamiętany również w innym kontekście- bo przecież tego co chciał zobrazować występem na Woodstock ani siły tego przekazu chyba nie muszę Ci wyjaśniać.
| mimski napisał/a: | Nie odnosiłem się do Nirvany. Tylko do Ciebie. Cyt:"Każdy brak szacunku może sobie definiować różnie". Chciałem pokazać, że nie ma dowolności definiowania. Jesteśmy czymś jednak ograniczeni. I pewne zachowania zawsze są oznaką szacunku np. całowanie babci w rękę, a inne nie np. plucie na ulicy. Ludzie nie mają co do garnka włożyć, grają na Defilach, Jolanach, na Marshallach MG, a oni (Hendrix, Kurt) rozwlają Stratocastery robione na zamówienie za kilkanaście tysięcy dolarów. Moim zdaniem coś tu jest nie tak. |
No błagam Cię, takiego socjalistycznego argumentu, po kim jak po kim, ale po Tobie się nie spodziewałem Jak ktoś sobie zapracuje to nie będzie grał na Defilu czy Jolanie, no jak to w ogóle wygląda, takie zestawienie? Tak samo jakby ktoś tam miał mieć za złe że Brad Pitt puka Angelinę, a on nie może patrzeć na swoją żonę- no taki lajf.
| mimski napisał/a: | | Ale część występu w postaci sztucznych ognie, chodzących maskotek to element scenografi, show. A niszczenie gitar, wzmacniaczy, bębnów to głupota. Możesz mówić, że to taka konwencja. OK, nie mam problemu. Dla mnie jednak to debilizm "artystów". To tak jakby Mercedesem walić w poboczne drzewa. Co kto robi, jego rzecz, ale zbyt mądry to taki ktoś nie jest. |
Ja jeżdżę maluchem, a w filmach tyle fajnych aut rozwalają- skandal!
| mimski napisał/a: | | Oczywiście, że tak. Bo to jest ewidentny dowód ile ktoś włożył pracy w siebie, ile poświęcił czasu. Kurt brał heroinę i trzy dni go nie było. A w tym czasie Pietrucha siedział z metronomem i ćwiczył 6 godzin dziennie. |
No i fajnie, ale nie widzę powodu dla którego mam go za to podziwiać, Mozart którego Ty przywołałeś był geniuszem, a historię z jego podejściem do ćwiczeń i zazdrość takiego tam pana pewnie znasz. Oczywiście nie chcę tu zestawiać Cobaina z Mozartem, ale ćwiczenie, choć godne pochwały nie musi budzić mojego szacunku jeśli za nim nie idzie wartościowa dla mnie muzyka, nie zawierająca w sobie nic poza tym 6 godzinnym ćwiczeniem
| mimski napisał/a: | | Po prostu Gothic Ci nie podchodzi. Ale znów... wkład w muzykę jest. Tak jak nikt nie grał przed Chuckiem Berry Rocka, tak nikt nie grał wcześniej tak jak Paradise Lost. |
No to jeszcze inaczej powiem- sam fakt bycia nowatorskim nie musi decydować o wartości danego zespołu, bo spuścizna nie zawsze okazuje się godna uwagi. Takie Faith No More samo w sobie jest znakomite, nie muszę ich dowartościowywać tym że wpłynęli na mnóstwo beznadziejnych nu-metalowych kapel, podobnie jest z Panterą (choć tu zapewne się nie zgodzisz), czy tym nieszczęsnym Paradise Lost. Wkład OK, ale ja nie piszę historii muzyki, ja jej po prostu słucham i to ma dla mnie znaczenie.
| mimski napisał/a: | I bardzo dobrze, bo chłopaki z Dragonforce to oszuści. Na żywo kaleczą swoje solówki niemiłosiernie, a na albumach rzekomo je przyśpieszają w miksie. |
No tak to jest jak się niewiele ma do zaoferowania poza rzekomymi umiejętnościami, zabierzesz i to i nic nie zostaje
| mimski napisał/a: | Ale przecież nic takiego nie powiedziałem. Zresztą to ludzie sobie chyba dopowiedzili ten frazes. Kiedy koncertował Paganini jedyne co ludzie mu zarzucali, to oddanie duszy diabłu, bo tak genialnie, szybko, precyzjynie nie da się grać. Kiedyś umiejętności w posługiwaniu się instrumentem były obiektem szacunku, a dziś wszyscy smucą o tym, że muzyka to nie zawody. Ale to efekt czasów, ludzie głupieją po prostu. Głupieje telewizja, głupieje prasa, głupieje muzyka. Niedługo w gazetach będzie zdjęcie nagiej panny i tytuł czasopisma. Wracamy do piktogramów i walenia w bęben, bo każdy przejaw wyższych umiejętności będzie oceniany jako zawody. |
No ale nie ma co generalizować z tym waleniem w bęben; nie podałem Ci jako kontrastu solówki punkowej tylko Comfortably Numb; jako gitarzysta tę różnicę na pewno doskonale wychwycisz i zrozumiesz o co mi chodzi
| mimski napisał/a: | No dobrze, ale przecież sam powiedziałem, że DT to komercyjny zespół. A poza tym to tak jak ja bym teraz powiedział, że jak miałbym ochotę posłuchać hałasu to puszczę Merzbow. |
Ale ja o komercji nie mówię Chodzi mi jedynie o to, że w metalu i rocku cenię sobie o wiele bardziej inne rzeczy niż suche umiejętności i nie one decydują o tym czy coś jest dobre w tej stylistyce czy nie.
| mimski napisał/a: | Spoko. Moim zdaniem, żeby stworzyć Metropolis pt. 2 trzeba czegoś więcej niż rzemiosła, ale nie zamierzam Cię nawracać. |
Być może Ja z kolei uważam, że pierwszy lepszy grajek nie stworzyłby czegoś takiego jak Endless Nameless.
| mimski napisał/a: | | Akurat nie. Właśnie powiedziałbym, że w końcu zrobili coś uczciwie, bez hipokryzji, z wpasowaniem się w konwencję, której chcieli stać się uczestnikami. |
Nie wierzę Zresztą jest dokładnie odwrotnie i chyba zaprzeczasz sam sobie tym naśmiewaniem się z ich rzekomego buntu a potem oczekując od nic bezrefleksyjnego podejścia do telewizyjnych "kpin" z widza.
| mimski napisał/a: | | Spoko, mamy po prost inną definicję buntu. Dla mnie idealnym przykładem buntownika był Diogenes, który mieszkał w beczce, albo Sokrates, który umarł za swoje ideały sprzeczne od powszechnie wyznawanych przez arystokratów jego czasów. Wystąpienie w Top Of The Pops nijak ma się do buntu. |
Spoko, mamy po prostu inną definicję muzyki. Dla mnie idealnym przykładem był Fryderyk Chopin albo Beethoven który potrafił komponować nawet będąc głuchym. Nagranie Metropolis pt.2 nijak ma się do tworzenia muzyki.
I jak to teraz wygląda? Nie przesadzajmy |
_________________ Jesus, Satan, Hitler bought my soul! |
|
|
|
 |
mimski
Master Thief


Wiek: 24 Dołączył: 07 Wrz 2003 Skąd: Lubliniec/Katowice
|
Wysłany: Pią Lut 19, 2010 3:21 pm
|
|
|
| panzerschreck napisał/a: |
A byłeś na koncercie Nirvany? |
Nie. Niestety Kurt pozbawił mnie możliwości obejrzenia swojego szoł.
| Cytat: | | Ale nieistotne- podsumujmy: palenie gitar= fanaberia, brak szacunku; bieganie po głowach=dobre show. Gdzieś się zgubiłem? |
No nic na to nie poradzę.
| Cytat: |
Ależ dowodzi bardzo duzo- Jimi nie dość, że jest kamieniem milowym w historii muzyki, to na dodatek przekroczył ramy sztuki jako takiej i zostanie zapamiętany również w innym kontekście- bo przecież tego co chciał zobrazować występem na Woodstock ani siły tego przekazu chyba nie muszę Ci wyjaśniać. |
Ja jednak obstaję, że niczego nie dowodzi. Na historii uczymy się wielu różnych rzeczy i wiele różnych postaci poznajemy. Nie znaczy to że należy im się szacunek za to, że ktoś o nich wspomniał w podręczniku dla maturzystów. Jimi na pewno stanowi postać nietuzinkową, chłopak grał w sposób nietypowy jak na swoje czasy, ale to że ktoś jest nietuzinkowy nie nzaczy, że nie mam prawa go oceniać. Nie mówię, że Hendrix jest słaby. Uważam tylko że nie zasługuje na szacunek przez swoje zachowanie.
| Cytat: |
No błagam Cię, takiego socjalistycznego argumentu, po kim jak po kim, ale po Tobie się nie spodziewałem |
Ale wycieczki ad personam to zostawmy na boku.
| Cytat: | | Jak ktoś sobie zapracuje to nie będzie grał na Defilu czy Jolanie, no jak to w ogóle wygląda, takie zestawienie? Tak samo jakby ktoś tam miał mieć za złe że Brad Pitt puka Angelinę, a on nie może patrzeć na swoją żonę- no taki lajf. |
Nie wiem jaki jest w ogóle związek z socjalzimem w tym co mówię. Stawiam wolność na pierwszym miejscu i wychodzę z założenia, że co kto robi jego rzecz. Ale nie widzę przeciwwskazań dla oceny takie czy innego zachowania. Mowa jest kompletnie o czymś innym. Tu nie chodzi o to, że kogoś stać, a kogoś nie. Dla mnie niszczenie sprzętu za dziesiątki tysięcy dolarów jest niewarbalnym przekazem: "Mam cię w dupie frajerze. Widzisz przygłupie mnie stać na rozwalenie sprzętu, a ty jesteś tak głupi, że możesz tylko pomarzyć o tym by dotknąć takiej gitary. Jesteś frajerem i nieudacznikiem, bo marzysz o takim sprzęcie, który ja sobie rozwalam bo mam taki kaprys i stać mnie." Tak odbieram niszczenie gitar przez muzyków. Jeśli zatem ktoś mnie ma w dupie, dlaczego ja mam okazywać komuś szacunek?
| Cytat: |
Ja jeżdżę maluchem, a w filmach tyle fajnych aut rozwalają- skandal! |
Rozwalają na potrzeby filmu. Ale co innego niszczenie sprzętu dla dania upustu durnocie i debilizmowi, a co innego na potrzeby filmu, który opowiada jakąś historię.
| Cytat: |
No i fajnie, ale nie widzę powodu dla którego mam go za to podziwiać, Mozart którego Ty przywołałeś był geniuszem, a historię z jego podejściem do ćwiczeń i zazdrość takiego tam pana pewnie znasz. Oczywiście nie chcę tu zestawiać Cobaina z Mozartem, ale ćwiczenie, choć godne pochwały nie musi budzić mojego szacunku jeśli za nim nie idzie wartościowa dla mnie muzyka, nie zawierająca w sobie nic poza tym 6 godzinnym ćwiczeniem |
Oczywiście, że nie musisz go darzyć szacunkiem, ani tym bardziej lubić. Tak samo ja nie lubię i nie darzę szacunkim Nirvany i Kurta. Tylko, że ja na siłę nie forsuję swoich teorii. Wyraziłem swoją opinię, że podejście Pietruchy jest profesjonalne i godne naśladowania. Natomiast powątpiweam, czy kroczenie ścieżką Kurta jest wskazane. Gdybyś miał syna, to woalłbyś, by ćwiczył 6h dziennie i był jednym z powszechnie najbardziej szanowanych gitarzystów, który jest wzorem do naśladowania dla tysięcy młodych ludzi, czy by kroczył ścieżką Kurt, czyli brał narkotyki i strzelił sobie w łeb przed trzydziestką?
| Cytat: |
No to jeszcze inaczej powiem- sam fakt bycia nowatorskim nie musi decydować o wartości danego zespołu, bo spuścizna nie zawsze okazuje się godna uwagi. Takie Faith No More samo w sobie jest znakomite, nie muszę ich dowartościowywać tym że wpłynęli na mnóstwo beznadziejnych nu-metalowych kapel, podobnie jest z Panterą (choć tu zapewne się nie zgodzisz), czy tym nieszczęsnym Paradise Lost. Wkład OK, ale ja nie piszę historii muzyki, ja jej po prostu słucham i to ma dla mnie znaczenie. |
Oczywiście, tylko znów wracamy do tematu początkowego. Mówienie o słabym, a mówienie o nietrafianiu w gusta. Wydaje się, że wkład w muzykę i otwarcie jej na nowe tory jest czynnikiem który pozwala uzasdniać, że dany zespół jako słaby ocenić nie można. Wkład Hendrixa jest wielki, co sam zresztą powiedziałeś, że uczyłeś się o nim na historii, dlatego nie mówię, że Hendrix jest słaby. Hendrix nie trafia w moje gusta.
| Cytat: |
No ale nie ma co generalizować z tym waleniem w bęben; nie podałem Ci jako kontrastu solówki punkowej tylko Comfortably Numb; jako gitarzysta tę różnicę na pewno doskonale wychwycisz i zrozumiesz o co mi chodzi |
Tak tylko, że solówka pasuje do klimatu utworu. Utwór jest spokojny, klimatyczny to i solówka taka musi być. Jakikolwiek szred byłby nie na miejscu. Z drugiej strony mamy taki kawałek DT - Lie. Zagranie w nim spokojnej solówki miałoby się jak pięść do oka. Moim zdaniem w obu tych utworach wszystko jest takie jakie powinno być. Jest jakiś cel przekazu i zostały odpowiednio dobrane środki.
| Cytat: |
Ale ja o komercji nie mówię Chodzi mi jedynie o to, że w metalu i rocku cenię sobie o wiele bardziej inne rzeczy niż suche umiejętności i nie one decydują o tym czy coś jest dobre w tej stylistyce czy nie. |
Spoko. Ja też nie podniecam się tylko skillem. Znam parę kapel, w któych gitarzyści wymiatają sola szesnastkami w tempie 260, ale mnie to w ogóle nie przekonuje. Sam przecież napisałem że ostatnie albumy CoB są słabe, a Laiho umiejętności technicznych odmówić nie można. Ale ostatnio jego gra jest kompletnie bez pomysłu i wtórna. Ciągłe ogrywanie skal. Już nie gra tak jak choćby w kawałku Kissing The Shadows
| Cytat: |
Nie wierzę Zresztą jest dokładnie odwrotnie i chyba zaprzeczasz sam sobie tym naśmiewaniem się z ich rzekomego buntu a potem oczekując od nic bezrefleksyjnego podejścia do telewizyjnych "kpin" z widza. |
Ale nie dostrzegam żadnego zaprzeczenia. Uważam, że ich bunt był tylko w celach marketingowych. Gdyby w końcu zagrali zgodnie z konwencją to w końcu by to było szczere. Znaczyłoby: "tak gramy dla MTV, lubimy kasę i lubimy tu występować." A tak i ch zachowanie był niespójne. W piosenkach buntowali się przeciw całemu światu, co nie przeszkadzało im występować w Top of the pops, albo grać na MTV Awards.
| Cytat: |
Spoko, mamy po prostu inną definicję muzyki. Dla mnie idealnym przykładem był Fryderyk Chopin albo Beethoven który potrafił komponować nawet będąc głuchym. Nagranie Metropolis pt.2 nijak ma się do tworzenia muzyki.
I jak to teraz wygląda? |
Takie na siłę wymyślone. Wynika z tego, że aby tworzyć muzykę trzeba być głuchym. Ergo Kurt też muzyki nie tworzył. |
_________________
 |
|
|
|
 |
panzerschreck
Space Cadet


Wiek: 21 Dołączył: 24 Gru 2007 Skąd: Gło/Wro
|
Wysłany: Sob Lut 20, 2010 4:59 pm
|
|
|
| mimski napisał/a: |
No nic na to nie poradzę. |
No tak, w końcu "nie ma dowolności definiowania, brak szacunku to brak szacunku". Wszystko jasne
| mimski napisał/a: | | Ja jednak obstaję, że niczego nie dowodzi. Na historii uczymy się wielu różnych rzeczy i wiele różnych postaci poznajemy. Nie znaczy to że należy im się szacunek za to, że ktoś o nich wspomniał w podręczniku dla maturzystów. Jimi na pewno stanowi postać nietuzinkową, chłopak grał w sposób nietypowy jak na swoje czasy, ale to że ktoś jest nietuzinkowy nie nzaczy, że nie mam prawa go oceniać. Nie mówię, że Hendrix jest słaby. Uważam tylko że nie zasługuje na szacunek przez swoje zachowanie. |
Ale ja na historii nie uczyłem się, że był taki muzyk jak Jimi. Dążę do tego, że to muzyczne zobrazowanie wojny w Wietnamie, jakie zrobił na Woodstocku, wykroczyło daleko poza sztukę i stało się czymś więcej. Więc śladem Hendrixa w historii nie są jedynie eksperymenty z efektami ale coś ponadto; z samego tego faktu jest mu należny szacunek, zresztą jeszcze odbijając piłeczkę- Jimi na pewno dużo ćwiczył na gitarze, więc idąc Twoim tokiem rozumowania szacun powinien mieć z automatu.
| mimski napisał/a: | | Ale wycieczki ad personam to zostawmy na boku. |
No już nie dramatyzuj, co tu jest ad personam? To zwyczajne stwierdzenie faktu bo ze swoimi poglądami w temacie Polityka nie masz zwyczaju się kryć.
| mimski napisał/a: | | Nie wiem jaki jest w ogóle związek z socjalzimem w tym co mówię. Stawiam wolność na pierwszym miejscu i wychodzę z założenia, że co kto robi jego rzecz. Ale nie widzę przeciwwskazań dla oceny takie czy innego zachowania. Mowa jest kompletnie o czymś innym. Tu nie chodzi o to, że kogoś stać, a kogoś nie. Dla mnie niszczenie sprzętu za dziesiątki tysięcy dolarów jest niewarbalnym przekazem: "Mam cię w dupie frajerze. Widzisz przygłupie mnie stać na rozwalenie sprzętu, a ty jesteś tak głupi, że możesz tylko pomarzyć o tym by dotknąć takiej gitary. Jesteś frajerem i nieudacznikiem, bo marzysz o takim sprzęcie, który ja sobie rozwalam bo mam taki kaprys i stać mnie." Tak odbieram niszczenie gitar przez muzyków. Jeśli zatem ktoś mnie ma w dupie, dlaczego ja mam okazywać komuś szacunek? |
Wybacz, ale argument "ludzie nie mają co do garnka włożyć" zakrawa o żenadę; ja chodzę w butach Nike chociaż mógłbym w trampkach, bo ludzie nie mają co do garnka włożyć, byłem wczoraj w kinie na Avatarze choć to denny film i mógłbym sobie darować bo przecież ludzie nie mają co do garnka włożyć i tak dalej i tak dalej. Taka retoryka jest jak przyrównanie w dyskusji kogoś do nazistów (jeśli wiesz o co mi chodzi). Niszczenie sprzętu jest trochę jak cytat z Monster Magnet "I'm never gonna work another day in my life"- nie odbieram tego jako kpin ze mnie, że ja muszę, a on jest gwiazdą rocka i nie musi. Chyba z tym braniem do siebie pewnych zachowań trochę przesadzasz.
| mimski napisał/a: | | Rozwalają na potrzeby filmu. Ale co innego niszczenie sprzętu dla dania upustu durnocie i debilizmowi, a co innego na potrzeby filmu, który opowiada jakąś historię. |
Tu też rozwalają na potrzeby show- oba środki wykorzystane dokładnie w tym samym celu. Historię można opowiedzieć na wiele różnych sposobów, nie znam w filmu w którym sednem byłoby zniszczenie aut (no może poza "Mistrz kierownicy ucieka" )
| mimski napisał/a: | | Oczywiście, że nie musisz go darzyć szacunkiem, ani tym bardziej lubić. Tak samo ja nie lubię i nie darzę szacunkim Nirvany i Kurta. Tylko, że ja na siłę nie forsuję swoich teorii. Wyraziłem swoją opinię, że podejście Pietruchy jest profesjonalne i godne naśladowania. Natomiast powątpiweam, czy kroczenie ścieżką Kurta jest wskazane. Gdybyś miał syna, to woalłbyś, by ćwiczył 6h dziennie i był jednym z powszechnie najbardziej szanowanych gitarzystów, który jest wzorem do naśladowania dla tysięcy młodych ludzi, czy by kroczył ścieżką Kurt, czyli brał narkotyki i strzelił sobie w łeb przed trzydziestką? |
Jeśli mój syn miałby grać jak Dream Theater to wolałbym żeby zajął się pisaniem wierszy
| mimski napisał/a: | | Oczywiście, tylko znów wracamy do tematu początkowego. Mówienie o słabym, a mówienie o nietrafianiu w gusta. Wydaje się, że wkład w muzykę i otwarcie jej na nowe tory jest czynnikiem który pozwala uzasdniać, że dany zespół jako słaby ocenić nie można. Wkład Hendrixa jest wielki, co sam zresztą powiedziałeś, że uczyłeś się o nim na historii, dlatego nie mówię, że Hendrix jest słaby. Hendrix nie trafia w moje gusta. |
Ale ja się z takim poglądem kompletnie nie zgadzam, ale masz rację- to już pisaliśmy. Dla mnie, jeśli coś nie trafia w moje gusta jest słabe, proste. Szacunek to ja mogę mieć do Black Sabbath czy Celtic Frost jeśli chodzi o ich spuściznę,( a niekoniecznie muszą oni trafiać w gusta), a nie do Dream Theater czy Paradise Lost, których spuścizna jest burzą w szklance wody.
| mimski napisał/a: | | Tak tylko, że solówka pasuje do klimatu utworu. Utwór jest spokojny, klimatyczny to i solówka taka musi być. Jakikolwiek szred byłby nie na miejscu. Z drugiej strony mamy taki kawałek DT - Lie. Zagranie w nim spokojnej solówki miałoby się jak pięść do oka. Moim zdaniem w obu tych utworach wszystko jest takie jakie powinno być. Jest jakiś cel przekazu i zostały odpowiednio dobrane środki. |
Mógłbym w tym miejscu podać jakąkolwiek solówkę Gilmoura, mógłbym dołożyć też Iommiego- to nie chodzi jedynie o klimat utworu. Oni obaj niszczą swoimi solówkami każdego wymiatacza na tej planecie. No ale jeśli kogoś jara czysty szred (mnie przestał w wieku 15 lat) to ok.
| mimski napisał/a: | | Spoko. Ja też nie podniecam się tylko skillem. Znam parę kapel, w któych gitarzyści wymiatają sola szesnastkami w tempie 260, ale mnie to w ogóle nie przekonuje. Sam przecież napisałem że ostatnie albumy CoB są słabe, a Laiho umiejętności technicznych odmówić nie można. Ale ostatnio jego gra jest kompletnie bez pomysłu i wtórna. Ciągłe ogrywanie skal. Już nie gra tak jak choćby w kawałku Kissing The Shadows |
Powiedz mi więc czym się różni stare Children of Bodom od nowego. Ja nie widzę kompletnie różnicy. Wszystko tak samo przesłodzone i przepitolone, to że teraz kopiują samych siebie istoty ich muzyki nie zmienia.
| mimski napisał/a: | | Ale nie dostrzegam żadnego zaprzeczenia. Uważam, że ich bunt był tylko w celach marketingowych. Gdyby w końcu zagrali zgodnie z konwencją to w końcu by to było szczere. Znaczyłoby: "tak gramy dla MTV, lubimy kasę i lubimy tu występować." A tak i ch zachowanie był niespójne. W piosenkach buntowali się przeciw całemu światu, co nie przeszkadzało im występować w Top of the pops, albo grać na MTV Awards. |
W MTV Unplugged zagrali zgodnie z konwencją, a też można to określić mianem cyrku MTV- źle? Widzisz różnicę pomiędzy wpasowaniem się w konwencję występu, a graniem z playbacku? Iron Maiden z tym swoim skeczem w niemieckiej TV też byli niespójni?
| mimski napisał/a: | | Takie na siłę wymyślone. Wynika z tego, że aby tworzyć muzykę trzeba być głuchym. Ergo Kurt też muzyki nie tworzył. |
To ejst odwrócenie Twojej wypowiedzi- idąc więc tym tokiem myślenia, buntownikiem ejst tylko ten kto zamyka się w beczce. Chciałem jedynie wykazać absurdalność tego porównania. |
_________________ Jesus, Satan, Hitler bought my soul! |
|
|
|
 |
mimski
Master Thief


Wiek: 24 Dołączył: 07 Wrz 2003 Skąd: Lubliniec/Katowice
|
Wysłany: Nie Lut 21, 2010 11:38 pm
|
|
|
| panzerschreck napisał/a: |
Ale ja na historii nie uczyłem się, że był taki muzyk jak Jimi. Dążę do tego, że to muzyczne zobrazowanie wojny w Wietnamie, jakie zrobił na Woodstocku, wykroczyło daleko poza sztukę i stało się czymś więcej. Więc śladem Hendrixa w historii nie są jedynie eksperymenty z efektami ale coś ponadto; z samego tego faktu jest mu należny szacunek, zresztą jeszcze odbijając piłeczkę- Jimi na pewno dużo ćwiczył na gitarze, więc idąc Twoim tokiem rozumowania szacun powinien mieć z automatu. |
Dla mnie to dopisywanie teorii. Tak jak z tym całym "muzyka to nie zawody". Moim zdaniem pitolił. Możesz tu przywołać jeszcze wiele argumentów jakiego to wielkiego przesłania nie miało. Dla mnie było to słabe muzycznie. Hendrix to nie filozof. Miał dobrze grać, a zagrał marnie. Koniec pieśni z mojej strony. Co do ćwiczenia... Ty chyba w ogóle nie rozumiesz co chcę przekazać, albo o czym piszę. Wymyślasz na siłę argumenty, moje toki myślenia, przekorne pytania itd. Mój przekaz jest jasny. Wyraziłem swoje zdanie, a Ty się z tym możesz zgodzić bądź nie. Ale dla jasności. Samo ćwiczenie nie jest dla mnie wyznanikiem jakości. Jest pewną cechą, która mówi o pracy jaką ktoś włożył, ale to nie znaczy, że dana osoba nie może być "ciulem", "złamasem" i szacunek się wówczas nie należy. Można być w czymś dobrym, ale pozostałe czynniki decydują o tym, że na szacunek dana osoba nie zasługuje. Przynajmniej mój.
| Cytat: |
No już nie dramatyzuj, co tu jest ad personam? To zwyczajne stwierdzenie faktu bo ze swoimi poglądami w temacie Polityka nie masz zwyczaju się kryć. |
Jak co? Sam zwrot "po kim jak po kim, ale po Tobie tak socjalistycznego argumentu się nie spodziewałem". No to co to jest? Ja nie dramatyzuje, ale już na samym starcie klasyfikujesz, że moje poglądy nie pozwalają na przyjęcie takiego toku rozumowania. Że musi być coś nie tak, albo z jedną teorią, albo drugą. Pomijam już, że nie ma to ze sobą nic wspólnego. Jak dla mnie bezsensowne wtrącenie, które nic nie wniosło do "dyskusji".
| Cytat: |
Wybacz, ale argument "ludzie nie mają co do garnka włożyć" zakrawa o żenadę; ja chodzę w butach Nike chociaż mógłbym w trampkach, bo ludzie nie mają co do garnka włożyć, byłem wczoraj w kinie na Avatarze choć to denny film i mógłbym sobie darować bo przecież ludzie nie mają co do garnka włożyć i tak dalej i tak dalej. |
Ewidentnie czytasz, a nic nie rozumiesz. Nie dyskutujesz ze mną tylko forsujesz swoje koncepecje i argumenty. Jeśli nie widzisz różnicy to chyba czas zakończyć "dyskusje", bo do niczego nie dojdziemy, szkoda naszego czasu. Ja piszę jedno, a Ty wyciągasz jakieś wnioski, które nie mają nic wspólnego z tym od czego ja wyszedłem. Nie dyskutujesz ze mną, tylko przypisujesz mi wymyślone przez siebie wnioski, by potem pokazać, że są absurdalne. Sam wymyślasz teorie, które następnie gnoisz.
| Cytat: | | Taka retoryka jest jak przyrównanie w dyskusji kogoś do nazistów (jeśli wiesz o co mi chodzi). |
No nie bardzo.
| Cytat: | | Niszczenie sprzętu jest trochę jak cytat z Monster Magnet "I'm never gonna work another day in my life"- nie odbieram tego jako kpin ze mnie, że ja muszę, a on jest gwiazdą rocka i nie musi. Chyba z tym braniem do siebie pewnych zachowań trochę przesadzasz. |
Kolejny dowód, że nie czytasz tego co piszę... Gdybym wszystko brał na poważnie, to bym nie słuchał Anal Cunt. Znów to napiszę... jeśli nie dostrzegasz różnicy między pewnego rodzaju prowokacją, żartem, zgrywą, a głupotą, to znaczy że nasza dyskusja jest bezcelowa.
| Cytat: |
Tu też rozwalają na potrzeby show- oba środki wykorzystane dokładnie w tym samym celu. Historię można opowiedzieć na wiele różnych sposobów, nie znam w filmu w którym sednem byłoby zniszczenie aut (no może poza "Mistrz kierownicy ucieka" ) |
Moim zdaniem żeby wymyśleć scenariusz, nakręcić film, uzyskać odpowiednie efekty specjalne trzeba trochę wiedzy, doświadczenia, wizji, talentu. Żeby rozpierdzielić wzmacniacz nie trzeba nic. Małpa też skutecznie zdemoluje sprzęt. Wiesz, że ja też bym to świetnie zrobił? Ale już filmu nie nakręcę. Nie znam się na tym i nie zniszczę auta, tak żeby to było dobrze, efektownie nakręcone. Jeśli nie dostrzegasz różnicy i niszczenie auta w filmie, a niszczenie gitary na scenie są dla Ciebie analogiczne, to nie dojdziemy do konstruktywnych wniosków.
| Cytat: |
Jeśli mój syn miałby grać jak Dream Theater to wolałbym żeby zajął się pisaniem wierszy |
No ja jednak byłbym dumny z chłopka, z którego czerpią inspiracje miliony gitarzystów i wspierał go w każdym etapie życia. Pomijam już fakt, że moje pytanie było inne.
| Cytat: |
Ale ja się z takim poglądem kompletnie nie zgadzam, ale masz rację- to już pisaliśmy. Dla mnie, jeśli coś nie trafia w moje gusta jest słabe, proste. |
Tylko w teorii. Bo w praktyce nie trawię Vaia, nie lubię Presleya, kompletnie nie przemawia do mnie Tool. Ale nigdy nie powiedziałbym, że Presley był słaby. Jeśli Ty nie masz z tym problemu, to gratuluje dobrego samopoczucia i wysokiego mniemania o sobie.
| Cytat: | | Szacunek to ja mogę mieć do Black Sabbath czy Celtic Frost jeśli chodzi o ich spuściznę,( a niekoniecznie muszą oni trafiać w gusta), a nie do Dream Theater czy Paradise Lost, których spuścizna jest burzą w szklance wody. |
Spoko, ale przecież Cię do tego nie namawiam. Ja tylko wyłożyłem swoje racje dlaczego szacunek się im należy. Nie jestem Kane z Legend Kung Fu by chodzić po matce ziemi i nawracać ludzi. Dla mnie możesz na płyty DT nasikać jeśli masz kaprys. Gwarantuje, że żadnego wrażenia na mnie to nie zrobi.
| Cytat: |
Mógłbym w tym miejscu podać jakąkolwiek solówkę Gilmoura, mógłbym dołożyć też Iommiego- to nie chodzi jedynie o klimat utworu. Oni obaj niszczą swoimi solówkami każdego wymiatacza na tej planecie. No ale jeśli kogoś jara czysty szred (mnie przestał w wieku 15 lat) to ok. |
Moim zdaniem Gilmour gra inną muzykę, a inną Pietrucha. Gilmour nie zagra dobrego solo w Lashed To The Slave Stick, a Sanders nie sprawdzi się w Shine On You Crazy Diamond. Tak jak do wbijania gwoździ używasz młotka, a nie wiertarki, tak oni dobierają odpowiednie środki do oddania swojego przekazu. Ja uwielbiam zarówno solo z Comfortably Numb i z Voices DT. W szkoleniu własnego warsztatu gitarowego wykorzystuje solo ze Stairway To Heaven, albo Whole Lotta Love, ale też chętnie sięgam do Erotomanii. Ot i koniec pieśni z mojej strony. Moim zdaniem podejście z nastawieniem: "szred=gówno" jest idiotyczne i bardzo ograniczone, ale jak sam powiedziałeś, jak kogoś to jara to ok.
| Cytat: |
Powiedz mi więc czym się różni stare Children of Bodom od nowego. Ja nie widzę kompletnie różnicy. Wszystko tak samo przesłodzone i przepitolone, to że teraz kopiują samych siebie istoty ich muzyki nie zmienia. |
To tak jak ja nie widzę różnicy pomiędzy kolejnymi albumami Nirvany. Wszystkie są nudne i słabe muzycznie.
| Cytat: |
W MTV Unplugged zagrali zgodnie z konwencją, a też można to określić mianem cyrku MTV- źle? Widzisz różnicę pomiędzy wpasowaniem się w konwencję występu, a graniem z playbacku? Iron Maiden z tym swoim skeczem w niemieckiej TV też byli niespójni? |
Kolejny raz dajesz dowód że nie czytasz w ogóle tego co piszę. Co to za porównanie w ogóle, gdzie tu element wspólny? Dla mnie jakiekolwiek współpracowanie z MTV dyskwalifikuje kogokolwiek jako buntownika. Nie mam problemu, gdy jakieś zespoły grają dla tej stacji. Mam problem tylko w sytuacji, że ogłaszają wszem i wobec, że są buntownikami, po czym jadą grać w studiu MTV. Dla mnie to mogliby nawet się obnażyć przed kamerami, ale nie zmieni to mojego postrzegania, że nagrywanie dla MTV nijak ma się do buntu.
| Cytat: |
To ejst odwrócenie Twojej wypowiedzi- idąc więc tym tokiem myślenia, buntownikiem ejst tylko ten kto zamyka się w beczce. Chciałem jedynie wykazać absurdalność tego porównania. |
Tak uczciwie to nic nie wykazałeś, bo analogia kompletnie nie trafiona. Gdzie ja powiedziałem, że zamykanie się w beczce to definicja buntu? Zacytuj ten fragment. Podałem przykład dwóch prawdziwych moim zdaniem buntowników, którzy na prawdę sprzeciwiali się panującym w społeczeństwie standardom. Dla mnie buntem jest sprzeciw wobec powszechnie panujących zasad. To łamanie konwencji. To przeciwstawianie się społeczeństwu, w szczególnośc w słusznym celu, jak to robił Sokrates, Gandhi, czy Martin Luter King. Czym natomiast złamała konwencję Nirvana? Tym, że Kurt brał heroinę? To takich bohaterów są miliony. Tym, że strzelił sobie w łeb? Takich bohaterów również jest wielu. Tym, że grał dla MTV? Takich były setki przed nimi i po nich. Matt Pokora, też dla nich gra. Podobnie Rihanna i masa innego szajsu. Może tym, że zniszczył parę wzmacniaczy i gitar? Powiedz w jaki sposób Kurt się buntował, w jaki sposób łamał konwencję? Bo moim zdaniem takich jak Kurt; młodych ludzi z problemami ze sobą i swoją osobowością i charakterem, którzy uciekali w narkotyki i chcieli mieć dużo kasy i zaliczać panienki to jest wielu. Kurt będzie buntownikiem, jeśli za buntownika uznamy dzieciaki uciekające z domu w pogoni za przygodą. Dla mnie to jednak spłycenie tego słowa do banału.
Taki jeszcze komentarz na koniec. Trochę zatraciłeś się w swoich studiach. Nie przejmuj się, też przechodziłem przez ten ciężki okres. Jednak prawo w pewien sposób skrzywia człowieka. Łatwo popaść w manię zwalczania wszystkich i wszystkiego. Nie prowadzisz dyskusji tylko walczysz. Nie chcesz dojść do konstruktywnych wniosków, porozmawiać, podzielić się swoimi spostrzeżeniami, tylko jesteś nastawiony na zniszczenie przeciwnika, udowodnienie swoich racji, niekoniecznie słusznych. Nie tędy droga. Zwłaszcza jeśli sobie gadamy o tak subiektywnych sprawach jak lubiana muzyka. Niestety, ale wszyscy (ludzie, tak ogólnie, nie tylko ja i Ty) żyjemy w innych światach. Mamy inną wiedzę, wyznajemy inne wartości. Możemy się spierać konstruktywnie o Art. 300 par. 2 KK w kwestii czy znajduje on zastosowanie w rozwodach, ale prowadzenie sporu w kwestii muzyki do niczego mądrego i sensownego nie doprowadzi. |
_________________
 |
|
|
|
 |
panzerschreck
Space Cadet


Wiek: 21 Dołączył: 24 Gru 2007 Skąd: Gło/Wro
|
Wysłany: Wto Lut 23, 2010 11:41 pm
|
|
|
| mimski napisał/a: |
Dla mnie to dopisywanie teorii. Tak jak z tym całym "muzyka to nie zawody". Moim zdaniem pitolił. Możesz tu przywołać jeszcze wiele argumentów jakiego to wielkiego przesłania nie miało. Dla mnie było to słabe muzycznie. Hendrix to nie filozof. Miał dobrze grać, a zagrał marnie. Koniec pieśni z mojej strony. Co do ćwiczenia... Ty chyba w ogóle nie rozumiesz co chcę przekazać, albo o czym piszę. Wymyślasz na siłę argumenty, moje toki myślenia, przekorne pytania itd. Mój przekaz jest jasny. Wyraziłem swoje zdanie, a Ty się z tym możesz zgodzić bądź nie. Ale dla jasności. Samo ćwiczenie nie jest dla mnie wyznanikiem jakości. Jest pewną cechą, która mówi o pracy jaką ktoś włożył, ale to nie znaczy, że dana osoba nie może być "ciulem", "złamasem" i szacunek się wówczas nie należy. Można być w czymś dobrym, ale pozostałe czynniki decydują o tym, że na szacunek dana osoba nie zasługuje. Przynajmniej mój. |
To nie dopisywanie teorii. To stwierdzenie faktu. Chcesz tego czy nie chcesz, Hendrix zapisał się w historii tym występem nie tylko pod względem muzycznym.
Co do umiejętności i ćwiczeń: "Nie ma sprawy. Do mnie taki Vai też nie przemawia, ale do gościa szacunek mam."
Opierałem się między innymi na tym. Jeśli na podstawie tego stwierdzenia wyciągnąłem złe wnioski, wskaż mi błąd w rozumowania, a także przedstaw mi pewność że Vai nie jest ciulem.
| mimski napisał/a: | | Jak co? Sam zwrot "po kim jak po kim, ale po Tobie tak socjalistycznego argumentu się nie spodziewałem". No to co to jest? Ja nie dramatyzuje, ale już na samym starcie klasyfikujesz, że moje poglądy nie pozwalają na przyjęcie takiego toku rozumowania. Że musi być coś nie tak, albo z jedną teorią, albo drugą. Pomijam już, że nie ma to ze sobą nic wspólnego. Jak dla mnie bezsensowne wtrącenie, które nic nie wniosło do "dyskusji". |
Jeśli tak to odebrałeś, to wybacz.
| mimski napisał/a: | | Ewidentnie czytasz, a nic nie rozumiesz. Nie dyskutujesz ze mną tylko forsujesz swoje koncepecje i argumenty. Jeśli nie widzisz różnicy to chyba czas zakończyć "dyskusje", bo do niczego nie dojdziemy, szkoda naszego czasu. Ja piszę jedno, a Ty wyciągasz jakieś wnioski, które nie mają nic wspólnego z tym od czego ja wyszedłem. Nie dyskutujesz ze mną, tylko przypisujesz mi wymyślone przez siebie wnioski, by potem pokazać, że są absurdalne. Sam wymyślasz teorie, które następnie gnoisz. |
To wszystko Twoje zdanie, masz do niego prawo, ja jednak do prostej dyskusji o muzyce nie wtrącam argumentów pokroju "ludzie nie mają co do garnka włożyć". Jeśli jedno z drugim Ci się nie kłóci i uważasz taką retorykę za trafną, wtedy chyba faktycznie nie mamy o czym rozmawiać
| mimski napisał/a: | | Kolejny dowód, że nie czytasz tego co piszę... Gdybym wszystko brał na poważnie, to bym nie słuchał Anal Cunt. Znów to napiszę... jeśli nie dostrzegasz różnicy między pewnego rodzaju prowokacją, żartem, zgrywą, a głupotą, to znaczy że nasza dyskusja jest bezcelowa. |
Dla mnie dyskusja jest bezcelowa jeśli uważasz, że zniszczenie gitary jest wymierzoną w Ciebie kpiną
| mimski napisał/a: | | Moim zdaniem żeby wymyśleć scenariusz, nakręcić film, uzyskać odpowiednie efekty specjalne trzeba trochę wiedzy, doświadczenia, wizji, talentu. Żeby rozpierdzielić wzmacniacz nie trzeba nic. Małpa też skutecznie zdemoluje sprzęt. Wiesz, że ja też bym to świetnie zrobił? Ale już filmu nie nakręcę. Nie znam się na tym i nie zniszczę auta, tak żeby to było dobrze, efektownie nakręcone. Jeśli nie dostrzegasz różnicy i niszczenie auta w filmie, a niszczenie gitary na scenie są dla Ciebie analogiczne, to nie dojdziemy do konstruktywnych wniosków. |
Moim zdaniem, żeby stworzyć w swoim czasie taką muzykę jaką tworzył Hendrix, trzeba trochę wiedzy, doświadczenia, wizji, talentu. A potem można nawet i podpalać gitarę. Jeśli nie chcesz tego dostrzec, to nie dojdziemy do konstruktywnych wniosków.
| mimski napisał/a: | | No ja jednak byłbym dumny z chłopka, z którego czerpią inspiracje miliony gitarzystów i wspierał go w każdym etapie życia. Pomijam już fakt, że moje pytanie było inne. |
OK, ustosunkuję się więc dosłownie do pytania: tak, przyznaję, branie heroiny nie jest chwalebne i zaiste, lepiej ćwiczyć z metronomem a potem, kiedy już nam się znudzi, można o siebie zadbać i troszkę przypakować jak Pietrucha Ale ja mam to gdzieś. Pytanie czy chciałbym żeby mój syn brał heroinę nie wnosi kompletnie nic do dyskusji pt. "Dlaczego Nirvana jest słaba". Inspirujący miliony Phil Anselmo kiedyś prawie się zaćpał na śmierć, podobnie jak inspirujący, może nie miliony, LG Petrov jest alkoholikiem; nie zmienia faktu, że Pantera/Down i Entombed to znakomite zespoły i kiedyś będę je podsuwał synowi, nie zastanawiając się nad tym, czy on też zostanie ćpunem/alkoholikiem. Pewnie teraz też nie czytam ze zrozumieniem?
| mimski napisał/a: | | Tylko w teorii. Bo w praktyce nie trawię Vaia, nie lubię Presleya, kompletnie nie przemawia do mnie Tool. Ale nigdy nie powiedziałbym, że Presley był słaby. Jeśli Ty nie masz z tym problemu, to gratuluje dobrego samopoczucia i wysokiego mniemania o sobie. |
No ale jeśli Ty nie widzisz różnicy pomiędzy zestawianiem ze sobą Presleya a Dream Theater to, zastosuję Twój chwyt, nie mamy o czym rozmawiać. Czym innym jest opinia, że słabe jest DT a czym innym że Presley, czym innym jest obiektywny szacun dla Black Sabbath za ich spuściznę, a czym innym rzekomo należny obiektywny szacun dla Dream Theater za ich spuściznę.
| mimski napisał/a: | | Moim zdaniem Gilmour gra inną muzykę, a inną Pietrucha. Gilmour nie zagra dobrego solo w Lashed To The Slave Stick, a Sanders nie sprawdzi się w Shine On You Crazy Diamond. Tak jak do wbijania gwoździ używasz młotka, a nie wiertarki, tak oni dobierają odpowiednie środki do oddania swojego przekazu. Ja uwielbiam zarówno solo z Comfortably Numb i z Voices DT. W szkoleniu własnego warsztatu gitarowego wykorzystuje solo ze Stairway To Heaven, albo Whole Lotta Love, ale też chętnie sięgam do Erotomanii. Ot i koniec pieśni z mojej strony. Moim zdaniem podejście z nastawieniem: "szred=gówno" jest idiotyczne i bardzo ograniczone, ale jak sam powiedziałeś, jak kogoś to jara to ok. |
Szred, jak każde efekciarstwo za którym nie idzie kompletnie żadna treść, jest gównem. Powtórzę się- przesadne epatowanie umiejętnościami nie jest tym o co chodzi w muzyce rockowej. Z tego powodu, nie uważam aby Dream Theater należało się z tego tytułu jakieś specjalne uwielbienie i szacunek, tak samo jak z tego samego powodu grające prosto zespoły z automatu nie zasługiwały na uwagę. W muzyce Dream Theater nie znajduję niczego poza umiejętnościami. W muzyce Morbid Angel, choć też technicznej, jak najbardziej. Ot różnica.
| mimski napisał/a: | | To tak jak ja nie widzę różnicy pomiędzy kolejnymi albumami Nirvany. Wszystkie są nudne i słabe muzycznie. |
A słuchałeś jakiegokolwiek w całości? Bo ja swego czasu CoB się jarałem. Oczywiście niczego nie sugeruję, pytam.
| mimski napisał/a: | Kolejny raz dajesz dowód że nie czytasz w ogóle tego co piszę. Co to za porównanie w ogóle, gdzie tu element wspólny? Dla mnie jakiekolwiek współpracowanie z MTV dyskwalifikuje kogokolwiek jako buntownika. Nie mam problemu, gdy jakieś zespoły grają dla tej stacji. Mam problem tylko w sytuacji, że ogłaszają wszem i wobec, że są buntownikami, po czym jadą grać w studiu MTV. Dla mnie to mogliby nawet się obnażyć przed kamerami, ale nie zmieni to mojego postrzegania, że nagrywanie dla MTV nijak ma się do buntu.
Tak uczciwie to nic nie wykazałeś, bo analogia kompletnie nie trafiona. Gdzie ja powiedziałem, że zamykanie się w beczce to definicja buntu? Zacytuj ten fragment. Podałem przykład dwóch prawdziwych moim zdaniem buntowników, którzy na prawdę sprzeciwiali się panującym w społeczeństwie standardom. Dla mnie buntem jest sprzeciw wobec powszechnie panujących zasad. To łamanie konwencji. To przeciwstawianie się społeczeństwu, w szczególnośc w słusznym celu, jak to robił Sokrates, Gandhi, czy Martin Luter King. Czym natomiast złamała konwencję Nirvana? Tym, że Kurt brał heroinę? To takich bohaterów są miliony. Tym, że strzelił sobie w łeb? Takich bohaterów również jest wielu. Tym, że grał dla MTV? Takich były setki przed nimi i po nich. Matt Pokora, też dla nich gra. Podobnie Rihanna i masa innego szajsu. Może tym, że zniszczył parę wzmacniaczy i gitar? Powiedz w jaki sposób Kurt się buntował, w jaki sposób łamał konwencję? Bo moim zdaniem takich jak Kurt; młodych ludzi z problemami ze sobą i swoją osobowością i charakterem, którzy uciekali w narkotyki i chcieli mieć dużo kasy i zaliczać panienki to jest wielu. Kurt będzie buntownikiem, jeśli za buntownika uznamy dzieciaki uciekające z domu w pogoni za przygodą. Dla mnie to jednak spłycenie tego słowa do banału. |
Teraz to Ty naucz się czytać. Ty użyłeś, dla zdefiniowania buntu, wydumanych przykładów w postaci Sokratesa, ja z kolei, z przekory, sparafrazowałem tę wypowiedź i wyjechałem z Beethoven w kwestii muzyki, posługując się takimi samymi środkami. To Ty napisałeś, że "bez sensu, bo wynika z tego, że żeby tworzyć muzykę trzeba być głuchym", więc ja na dokładnie takiej samej zasadzie wyciągnąłem wniosek, że w takim razie aby być buntownikiem trzeba zamykać się w beczce. Rozumiesz kontekst, czy po prostu przeczytasz tamtą wymianę jeszcze raz? Po prostu, tak samo jak argument "ludzie nie mają co do garnka włożyć", wyjeżdżanie z Gandhim i Sokratesem w dyskusji o muzyce również jest dla mnie śmieszne. Ale do tego jeszcze wrócę potem. Z tym buntem tak w ogóle to jest dość ciekawe swoją drogą, bo ja nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek w dyskusji użył jako argumentu przemawiającego za Nirvaną, ich buntowniczości, w każdym razie nie ja rozpocząłem ten wątek . To Ty sam to przywołałeś i jakoś tak zaczęło to żyć własnym życiem. Ale OK. Myślę, że sam fakt, że Nirvana zdetronizowała białe adidasy oraz wytapirowane fryzury i zaproponowała inną stylistykę niż ta która wówczas dominowała w mediach jest czymś zasługującego na uwagę w kwestii sprzyjania gustom mas. To po pierwsze. Po drugie zauważ- od początku chciałem dyskusję sprowadzić na tory muzyczne i nawet sam prowokowałem tym, że pisałem że ludziom nie pasuje w tym zespole strzał w łeb, heroina, sweter i tak dalej. I Ty doskonale wpasujesz się w tą konwencję; bo słowa o muzyce tu nie widzę. Moim zamiarem nie było przedstawianie Nirvany jako buntowników- wszystkie te przykłady, z TOTP itd. miały na celu pokazanie ich nie jako maszynek do zarabiania dla MTV (dla których z niekoniecznie własnej woli byli), ale jako wciąż mających radochę z grania, niezblazowanych gości, którzy ze swoją muzyką dobrze wpasowują się w garaż jak i, co się okazało, na stadion. To jest pewna różnica. Nie przeczę, że Nirvana chciała być zapewne postrzegana jako buntownicza- mi to z ich wizerunkiem ani z tym co grali kompletnie się nie kłóci, a że kamera ich lubiła, cóż, powtórzę się, że The Clash oraz The Who też. A fakt, że Sokrates zamykał się w beczce nie zmienia faktu, że dyskutujemy o muzyce rockowej
| mimski napisał/a: | | Taki jeszcze komentarz na koniec. Trochę zatraciłeś się w swoich studiach. Nie przejmuj się, też przechodziłem przez ten ciężki okres. Jednak prawo w pewien sposób skrzywia człowieka. Łatwo popaść w manię zwalczania wszystkich i wszystkiego. Nie prowadzisz dyskusji tylko walczysz. Nie chcesz dojść do konstruktywnych wniosków, porozmawiać, podzielić się swoimi spostrzeżeniami, tylko jesteś nastawiony na zniszczenie przeciwnika, udowodnienie swoich racji, niekoniecznie słusznych. Nie tędy droga. Zwłaszcza jeśli sobie gadamy o tak subiektywnych sprawach jak lubiana muzyka. Niestety, ale wszyscy (ludzie, tak ogólnie, nie tylko ja i Ty) żyjemy w innych światach. Mamy inną wiedzę, wyznajemy inne wartości. Możemy się spierać konstruktywnie o Art. 300 par. 2 KK w kwestii czy znajduje on zastosowanie w rozwodach, ale prowadzenie sporu w kwestii muzyki do niczego mądrego i sensownego nie doprowadzi. |
A tu już przepięknie poleciałeś, mówi to ktoś, kto się obruszył na rzekomy wjazd ad personam, ale w porządku. Twoje przeżycia związane ze studiami prawniczymi oraz to, że kiedyś tam zachłysnąłeś się swoją przyszłą rolą niekoniecznie muszą być wspólne dla wszystkich, chociaż fakt taka tendencja może być zauważalna w tym towarzystwie Nie mierz wszystkich swoją miarą; ja po prostu prostym rzeczom, jak dyskusja o muzyce nie nadaję niesamowicie wydumanego znaczenia- fakt wykorzystania argumentów typu "ludzie nie mają co jeść" oraz odwołania do Sokratesa (czyżby pokłosie Doktryn? ) bardziej świadczą o przesadnym wczuwaniu się w rolę. Ja zwyczajnie lubię dyskutować i zawsze tak było, być może dlatego znalazłem się na tych studiach, nie zaś na odwrót. Tym bardziej jeśli idzie o muzykę lubię wymieniać poglądy, bo jestem zdecydowanie przeciwny opinii jakoby o gustach miałoby się nie dyskutować. Nie sądzę, żebym był nastawiony na zniszczenie przeciwnika, szkoda że tak do odbierasz, myślałem, że dyskusja jest jak najbardziej merytoryczna i na pewnym poziomie, cios za cios, jeśli zaciętość uznajesz za próbę zniszczenia, to nie mogę się zgodzić- dyskutuję dopóki mam coś do powiedzenia; nie rozpoczynam dyskusji jeśli nie mam mocno ugruntowanego zdania na dany temat, nie czułbym się wówczas zobligowany do wyrażania swojego poglądu, choć to oczywiście nie wyklucza przyznania racji przeciwnikowi w pewnym momencie. No ale, że w tym p[rzypadku takiej możliwości chyba nie ma to inna sprawa. |
_________________ Jesus, Satan, Hitler bought my soul! |
|
|
|
 |
mimski
Master Thief


Wiek: 24 Dołączył: 07 Wrz 2003 Skąd: Lubliniec/Katowice
|
Wysłany: Sro Lut 24, 2010 2:21 am
|
|
|
| panzerschreck napisał/a: |
To nie dopisywanie teorii. To stwierdzenie faktu. Chcesz tego czy nie chcesz, Hendrix zapisał się w historii tym występem nie tylko pod względem muzycznym. |
Ja mam swoje spojrzenie, Ty swoje. Do porozumienia nie dojdziemy, bo ja mówię o muzyce, a Ty o przesłaniu.
| Cytat: |
Co do umiejętności i ćwiczeń: "Nie ma sprawy. Do mnie taki Vai też nie przemawia, ale do gościa szacunek mam."
Opierałem się między innymi na tym. Jeśli na podstawie tego stwierdzenia wyciągnąłem złe wnioski, wskaż mi błąd w rozumowania, a także przedstaw mi pewność że Vai nie jest ciulem. |
Nie chce mi się już. Znudziło mnie to.
| Cytat: |
To wszystko Twoje zdanie, masz do niego prawo, ja jednak do prostej dyskusji o muzyce nie wtrącam argumentów pokroju "ludzie nie mają co do garnka włożyć". Jeśli jedno z drugim Ci się nie kłóci i uważasz taką retorykę za trafną, wtedy chyba faktycznie nie mamy o czym rozmawiać |
Hiperbola, ale nie chce mi się ciągnąć tego dalej.
| Cytat: |
Dla mnie dyskusja jest bezcelowa jeśli uważasz, że zniszczenie gitary jest wymierzoną w Ciebie kpiną |
Tak uważam i sądzę, że nie jestem w tym odosobniony. No, ale tak ja wspomniałem, żyjemy w innych światach, mamy inny system wartości. Nie dojdziemy do porozumienia.
| Cytat: |
Moim zdaniem, żeby stworzyć w swoim czasie taką muzykę jaką tworzył Hendrix, trzeba trochę wiedzy, doświadczenia, wizji, talentu. A potem można nawet i podpalać gitarę. Jeśli nie chcesz tego dostrzec, to nie dojdziemy do konstruktywnych wniosków. |
Nie dojdziemy. Bo nie odmiawiam talentu Hendrixowi, ale wkurza mnie swoim zachowaniem, ergo nie mogę go polubić i szanować.
| Cytat: |
OK, ustosunkuję się więc dosłownie do pytania: tak, przyznaję, branie heroiny nie jest chwalebne i zaiste, lepiej ćwiczyć z metronomem a potem, kiedy już nam się znudzi, można o siebie zadbać i troszkę przypakować jak Pietrucha Ale ja mam to gdzieś. Pytanie czy chciałbym żeby mój syn brał heroinę nie wnosi kompletnie nic do dyskusji pt. "Dlaczego Nirvana jest słaba". Inspirujący miliony Phil Anselmo kiedyś prawie się zaćpał na śmierć, podobnie jak inspirujący, może nie miliony, LG Petrov jest alkoholikiem; nie zmienia faktu, że Pantera/Down i Entombed to znakomite zespoły i kiedyś będę je podsuwał synowi, nie zastanawiając się nad tym, czy on też zostanie ćpunem/alkoholikiem. Pewnie teraz też nie czytam ze zrozumieniem? |
Nie chce mi się tego ciągnąć.
| Cytat: |
No ale jeśli Ty nie widzisz różnicy pomiędzy zestawianiem ze sobą Presleya a Dream Theater to, zastosuję Twój chwyt, nie mamy o czym rozmawiać. Czym innym jest opinia, że słabe jest DT a czym innym że Presley, czym innym jest obiektywny szacun dla Black Sabbath za ich spuściznę, a czym innym rzekomo należny obiektywny szacun dla Dream Theater za ich spuściznę. |
Dla kogoś innego spuścizna BS moze być gównem. Każdy sobie moze tak powiedzieć. Co o danej osobie pomyślimy, to już inna rzecz.
| Cytat: |
Szred, jak każde efekciarstwo za którym nie idzie kompletnie żadna treść, jest gównem. Powtórzę się- przesadne epatowanie umiejętnościami nie jest tym o co chodzi w muzyce rockowej. Z tego powodu, nie uważam aby Dream Theater należało się z tego tytułu jakieś specjalne uwielbienie i szacunek, tak samo jak z tego samego powodu grające prosto zespoły z automatu nie zasługiwały na uwagę. W muzyce Dream Theater nie znajduję niczego poza umiejętnościami. W muzyce Morbid Angel, choć też technicznej, jak najbardziej. Ot różnica. |
OK. Śmieszne to jest, bo czytając wiele biografii muzyków i zespołów i ich inspiracji muzcznych można ujrzeć DT. Ty zaś będziesz obstawał za tym, ze to gówno. Twoja wola, ale co sobie inni pomyślą to już inna sprawa. Tak z ciekawości, to jeszcze zapytam, a jak Ty to rozróżniasz, że coś jest efekciarstwem, a coś muzyką? Czym się charakteryzują zespoły, w których są tylko umiejętności (cokolwiek to znaczy)? Bardzo to ciekawe i chętnie się dowiem.
| Cytat: |
A słuchałeś jakiegokolwiek w całości? Bo ja swego czasu CoB się jarałem. Oczywiście niczego nie sugeruję, pytam. |
Oczywiście, że nie. Po co mam się męczyć?
| Cytat: |
Teraz to Ty naucz się czytać. Ty użyłeś, dla zdefiniowania buntu, wydumanych przykładów w postaci Sokratesa, ja z kolei, z przekory, sparafrazowałem tę wypowiedź i wyjechałem z Beethoven w kwestii muzyki, posługując się takimi samymi środkami. To Ty napisałeś, że "bez sensu, bo wynika z tego, że żeby tworzyć muzykę trzeba być głuchym", więc ja na dokładnie takiej samej zasadzie wyciągnąłem wniosek, że w takim razie aby być buntownikiem trzeba zamykać się w beczce. Rozumiesz kontekst, czy po prostu przeczytasz tamtą wymianę jeszcze raz? Po prostu, tak samo jak argument "ludzie nie mają co do garnka włożyć", wyjeżdżanie z Gandhim i Sokratesem w dyskusji o muzyce również jest dla mnie śmieszne. |
No ale co poradzę na to, że to oni byli buntownikami w moim odczuciu? A nie Kurt, albo inni młodzi gniewni. Już bardziej Beatlesów jestem skłonny uznać za prawdziwych buntowników niż Kurta. Albo Led Zeppelin.
| Cytat: | Ale do tego jeszcze wrócę potem. Z tym buntem tak w ogóle to jest dość ciekawe swoją drogą, bo ja nie przypominam sobie, żebym gdziekolwiek w dyskusji użył jako argumentu przemawiającego za Nirvaną, ich buntowniczości, w każdym razie nie ja rozpocząłem ten wątek . |
Bo to nieodłączna część tej kapeli.
| Cytat: |
Ty sam to przywołałeś i jakoś tak zaczęło to żyć własnym życiem. Ale OK. Myślę, że sam fakt, że Nirvana zdetronizowała białe adidasy oraz wytapirowane fryzury i zaproponowała inną stylistykę niż ta która wówczas dominowała w mediach jest czymś zasługującego na uwagę w kwestii sprzyjania gustom mas. To po pierwsze. Po drugie zauważ- od początku chciałem dyskusję sprowadzić na tory muzyczne i nawet sam prowokowałem tym, że pisałem że ludziom nie pasuje w tym zespole strzał w łeb, heroina, sweter i tak dalej. I Ty doskonale wpasujesz się w tą konwencję; bo słowa o muzyce tu nie widzę. Moim zamiarem nie było przedstawianie Nirvany jako buntowników- wszystkie te przykłady, z TOTP itd. miały na celu pokazanie ich nie jako maszynek do zarabiania dla MTV (dla których z niekoniecznie własnej woli byli), ale jako wciąż mających radochę z grania, niezblazowanych gości, którzy ze swoją muzyką dobrze wpasowują się w garaż jak i, co się okazało, na stadion. To jest pewna różnica. Nie przeczę, że Nirvana chciała być zapewne postrzegana jako buntownicza- mi to z ich wizerunkiem ani z tym co grali kompletnie się nie kłóci, a że kamera ich lubiła, cóż, powtórzę się, że The Clash oraz The Who też. A fakt, że Sokrates zamykał się w beczce nie zmienia faktu, że dyskutujemy o muzyce rockowej |
OK, tylko że oni robili z siebie głos pokolenia i takie tam pierdoły. A byli po prostu zwykłym zespołem, który przez przypadek osiągnął komercyjnie więcej niż powinien. I nie da się tego wszystkiego pominąć w kontekście muzyki. Gdyby nie ta otoczka to podejrzewam, że w ogóle mnie ta kapela obeszłaby bez emocji. Ale jak ktoś nazywa się głosem pokolenia, tworzy hymny i inne bzdety, no to ja wymagania od takiej kapeli nieco więcej niż przeciętności. A tymczasem dostałem produkt zwyczajnie słaby.
| Cytat: |
A tu już przepięknie poleciałeś, mówi to ktoś, kto się obruszył na rzekomy wjazd ad personam, ale w porządku. |
Ale nie wiem co ma jedno z drugim? Po prostu nie trawię jakichkolwiek odwołań do samych dyskutantów. Zwłaszcza w sposób: że co jak co ale po Tobie się tego nie spodziewałem. To taka definicja perswazyjna. Coś jak... postąpiłeś sprzecznie ze swoją naturą, albo nie jesteś człowiekiem kulturalnym. Bezsensowny chwyt, który należy zwalczyć na samym początku, bo potem zaczyna żyć własnym życiem i ciężko się z tego wycofać.
| Cytat: | Twoje przeżycia związane ze studiami prawniczymi oraz to, że kiedyś tam zachłysnąłeś się swoją przyszłą rolą niekoniecznie muszą być wspólne dla wszystkich, chociaż fakt taka tendencja może być zauważalna w tym towarzystwie Nie mierz wszystkich swoją miarą; |
Nie mierzę. Wyraziłem tylko swój pogląd, a Ty możesz zrobić z tym co chcesz. Nie musisz mi prawić banałów w stylu nie mierz wszystkich swoja miarą.
| Cytat: | ja po prostu prostym rzeczom, jak dyskusja o muzyce nie nadaję niesamowicie wydumanego znaczenia- fakt wykorzystania argumentów typu "ludzie nie mają co jeść" oraz odwołania do Sokratesa (czyżby pokłosie Doktryn? ) bardziej świadczą o przesadnym wczuwaniu się w rolę. |
No nie wiem. Po prostu przedstawiłem w łopatologiczny sposób jak odbieram bezsensowne niszczenie sprzętu. Co do Sokratesa to mnie doktryny zawsze pociągały i uwielbiam o nich rozmawiać. Dzieła filozoficzne też nie są mi obce. Po prostu to lubię i przykład Sokratesa był mi najbliższy.
| Cytat: | | Ja zwyczajnie lubię dyskutować i zawsze tak było, być może dlatego znalazłem się na tych studiach, nie zaś na odwrót. Tym bardziej jeśli idzie o muzykę lubię wymieniać poglądy, bo jestem zdecydowanie przeciwny opinii jakoby o gustach miałoby się nie dyskutować. |
Spoko. Aczkolwiek do konstruktywnych wniosków w kwestii gustu nie dojdziemy, więc szkoda czasu. Ekonomia to podstawa. Ty mnie nie przekonasz że Nirvana to dobra kapela, a ja Ciebie, że DT to świetny zespół.
| Cytat: | | Nie sądzę, żebym był nastawiony na zniszczenie przeciwnika, szkoda że tak do odbierasz, myślałem, że dyskusja jest jak najbardziej merytoryczna i na pewnym poziomie, cios za cios, jeśli zaciętość uznajesz za próbę zniszczenia, to nie mogę się zgodzić- |
Merytoryczna była, bo na jakiś konkretny nawet temat, ale ja w ogóle nie byłem nastawiony na jakieś ciosy. Bo Ty mi nie wmówisz, że się mylę uważając Nirvanę za złą kapelę, a Hendrixa za idiotę.
| Cytat: | | dyskutuję dopóki mam coś do powiedzenia; nie rozpoczynam dyskusji jeśli nie mam mocno ugruntowanego zdania na dany temat, nie czułbym się wówczas zobligowany do wyrażania swojego poglądu, choć to oczywiście nie wyklucza przyznania racji przeciwnikowi w pewnym momencie. |
Ale jaką rację tu można przyznać? Albo jakie ugruntowane zdanie można mieć w kwestii "lubię Nirvanę"? Można mieć zdanie w kwestii eutanazji, albo kary śmierci, po dogłębnym zbadaniu tych nudnych swoją drogą tematów, ale nie bardzo wiem jak można mieć ugruntowane zdanie w kwestii Nirvana to dobry zespół. Albo za taki go uważam, albo nie. Tu nie ma czego gruntować.
| Cytat: | | No ale, że w tym p[rzypadku takiej możliwości chyba nie ma to inna sprawa. |
Istotnie nie ma. Nigdy nawet nie było. |
_________________
 |
|
|
|
 |
panzerschreck
Space Cadet


Wiek: 21 Dołączył: 24 Gru 2007 Skąd: Gło/Wro
|
Wysłany: Sro Lut 24, 2010 8:38 pm
|
|
|
W zasadzie jednym stwierdzeniem całą dyskusję zakończyłeś. Trzeba było od razu powiedzieć, że w życiu nie przesłuchałeś ani jednej płyty Nirvany, oszczędziłoby mi to trochę czasu Jest dokładnie tak jak sądziłem- coś tam usłyszałeś w radiu, śmieszą Cię naszywki i wyciągnięte swetry, cały ten szał na punkcie samobójcy też nie jest specjalnie podniecający. Ale o muzyce słowa powiedzieć nie jesteś w stanie, bo skąd miałbyś cokolwiek o niej wiedzeć; Twoje wyobrażenia na temat Nirvany nie są więc dobrą podstawą do dyskusji |
_________________ Jesus, Satan, Hitler bought my soul! |
|
|
|
 |
mimski
Master Thief


Wiek: 24 Dołączył: 07 Wrz 2003 Skąd: Lubliniec/Katowice
|
Wysłany: Sro Lut 24, 2010 9:04 pm
|
|
|
Ale nie mam z tym specjalnego problemu. Nie muszę znać całej twórczości Feel'a by móc krytykować ten zespół. |
_________________
 |
|
|
|
 |
Elevatorman
Balsam Pomorski


Wiek: 19 Dołączył: 27 Maj 2005 Skąd: Altdorf/Wrocław
|
Wysłany: Sro Lut 24, 2010 9:44 pm
|
|
|
wiecie co? Myślę że temat został jako tako wyczerpany i pora skończyć offtopa. Bo ciągle mi się wydaje, jak piszecie, że jakiś news odnośnie rmf |
_________________
Listen to metal and dislike Slayer is like going to church when disliking God. |
|
|
|
 |
panzerschreck
Space Cadet


Wiek: 21 Dołączył: 24 Gru 2007 Skąd: Gło/Wro
|
Wysłany: Sro Lut 24, 2010 10:08 pm
|
|
|
| mimski napisał/a: | Ale nie mam z tym specjalnego problemu. Nie muszę znać całej twórczości Feel'a by móc krytykować ten zespół. |
Ale Piotrek Kupicha chociaż gitar nie niszczy, heroiny nie bierze i pewnie ćwiczy na gitarze, stroi ją porządnie, poważnie podchodzi do koncertów- szanuj więc chłopaka
I jeszcze tylko do tego się ustosunkuję:
| mimski napisał/a: | | Nie musisz mi prawić banałów w stylu nie mierz wszystkich swoja miarą. |
Ktoś kto używa, w tej konkretnie dyskusji, tekstów typu "ludzie nie mają co do garnka włożyć" nie powinien mnie pouczać co jest banałem a co nie |
_________________ Jesus, Satan, Hitler bought my soul! |
|
|
|
 |
mimski
Master Thief


Wiek: 24 Dołączył: 07 Wrz 2003 Skąd: Lubliniec/Katowice
|
Wysłany: Czw Lut 25, 2010 12:09 am
|
|
|
| Elevatorman napisał/a: | wiecie co? Myślę że temat został jako tako wyczerpany i pora skończyć offtopa. Bo ciągle mi się wydaje, jak piszecie, że jakiś news odnośnie rmf |
No offtop się ładny zrobił. W sumie cały ten temat to niewiele ma wspólnego z koncertem. W zasadzie jako tako to tylko pierwsze 10-12 postów, reszta już popłynęła swoim szlakiem. Mam nadzieję, że Rogal do tego w miarę spokojnie podszedł i się bany nie posypią. |
_________________
 |
|
|
|
 |
yankes


Wiek: 24 Dołączył: 30 Mar 2007 Skąd: Bydgoszcz/Poznań
|
Wysłany: Czw Lut 25, 2010 6:28 pm
|
|
|
| mimski napisał/a: |
Mam nadzieję, że Rogal do tego w miarę spokojnie podszedł i się bany nie posypią. |
Możecie być spokojni. Wasza dyskusja była/jest b.miłą odmianą od tego całego bagna, jakie ostatnio miało miejsce na forum i przyjemnie się to czytało, więc można przymknąć oko na fakt, że był to offtop. Więcej takich dyskusji. |
_________________ Wherever I May Roam 2010:
tba
NON CONTA LA DISTANZA, CONTA SOLO LA FEDE
    |
|
|
|
 |
Diabeł


Wiek: 34 Dołączył: 04 Paź 2003 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Pon Mar 01, 2010 9:17 pm
|
|
|
| wie ktoś może o której kto gra ? |
_________________ Up The irons |
|
|
|
 |
archaon
Jezus


Dołączył: 21 Kwi 2005
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 12:28 am
|
|
|
Kolejność występów na ROCK METAL FEST 2010
24:00 - 01:00 KAT
22:30 - 23:30 AcidDrinkers
21:15 - 22:00 Frontside
20:15 - 21:00 Turbo
19:15 - 20:00 Decapitated
18:15 - 19:00 Ceti
17:15 - 18:00 Zle Psy
16:15 - 17:00 Jelonek
15:30 - 16:00 Blindead
15:00 - 15:20 230 Volt |
|
|
|
 |
Addie

Dołączył: 08 Kwi 2006
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 5:10 pm
|
|
|
| Fuck, Blindead dużo za wcześnie. Czy na poprzednich edycjach były jakieś opaski i wypuszczali w trakcie festu? |
|
|
|
 |
Diabeł


Wiek: 34 Dołączył: 04 Paź 2003 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 6:19 pm
|
|
|
dzięki |
_________________ Up The irons |
|
|
|
 |
Artur
Nevermore Gangsta


Wiek: 23 Dołączył: 06 Wrz 2005 Skąd: Siem-ce Śl./Kraków
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 7:01 pm
|
|
|
ja definitywnie dziękuję, nie ma nic co by mnie przyciągnęło. Acids może ewentualnie, ale 3 razy w ciągu ostatnich 12 miesięcy ich widziałem, póki co wystarczy. Nie jest dla mnie też magnesem 30-minutowy secik uwielbianego przeze mnie Blindead. A reszta po prostu nie moja bajka.
Osobny przypadek to KAT z Romkiem - nie podobało mi się rok temu na tyle, żeby iść na ich regularny koncert, a co dopiero wydawać 65 zł.
Tym niemniej wszystkim życzę udanej zabawy |
|
|
|
 |
Wrath
IE Polihs Fan


Dołączył: 09 Wrz 2005 Skąd: Kraków
|
Wysłany: Sro Mar 10, 2010 7:41 pm
|
|
|
| Addie napisał/a: | | Czy na poprzednich edycjach były jakieś opaski i wypuszczali w trakcie festu? |
Rok temu w Krakowie niestety nie było opasek. Jak się raz weszło to już trzeba było do końca siedzieć...
Ja też chyba zrezygnuję z tegorocznej edycji. Rok temu było bardzo przyjemnie, ale teraz jakoś więcej wydatków jest i wolę zatrzymać dla siebie te 65 zł. może za rok |
_________________
 |
|
|
|
 |
Addie

Dołączył: 08 Kwi 2006
|
Wysłany: Czw Mar 11, 2010 5:29 pm
|
|
|
| Fuck, ale lipa, chyba więcej mi w takim razie na browar pójdzie niż na bilet. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
SanktuariuM - Polski Fan Klub Iron Maiden |