Dlatego pisze, że to tylko porównanie rzeczy, a nie jedno i to samo. Choć jak chodzę po ulicach, słucham co niektórych ludzi, oglądam wiadomości w TV to widzę znacznie więcej ofiar chrześcijańsko-katolickiego reżimu, zniewolonych i nawiedzonych ludzi, przy tym ogromnych hipokrytów, aniżeli ofiar, które podałeś tu za przykłady, które zginęły podczas holokaustu.kmberserker pisze:Rozumiem, do czego zmierzasz, ale to i tak zbyt przesadzone teorie. W samym holokauście zginęło około 6 milionów Żydów (prawdopodobnie mniej, ale trudno to udowodnić) i miliony przedstawicieli innych nacji, do tego doliczmy ofiary II wojny światowej poległe na frontach, podczas okupacji, to kolejne miliony. Jako argument przeciw chrześcijaństwu można by wyciągnąć inkwizycję. Fajnie, ale to i tak znacznie inna liczba ofiar. Krucjaty? Były, tylko dlaczego? Bo Muzułmanie zajęli Jerozolimę. No i możemy dodać do tego ofiary chrystianizacji, ale to i tak nie ma prawa się równać z liczbą uśmierconych przez holokaust. I były to ofiary nie tyle chrześcijaństwa, tylko Kościoła Katolickiego. Te czyny są zaprzeczeniem nauk Jezusa i nie da się ich pogodzić z tym, co mówił. Natomiast ofiary nazizmu były ofiarami tej ideologii, która nie uczy o miłości, tylko o rasie panów i podludziach.
Ponadto nie podoba mi się to, że chrześcijaństwo oraz kościół narzuca jakieś prawa, nakazy, zakazy, których i tak nikt nie jest w stanie przestrzegać. Tak jak np. dziesięć przykazań. Ta ideologia przez to z punktu przepełniona jest hipokryzją. Każę przy tym wszystkim umartwiać się nad sobą, cierpieć, najlepiej nic nie myśleć, bo oni już wymyślili wszystko za Ciebie, wiedzą wszystko lepiej. Nie ma tu specjalnie miejsca na robienie czegoś innego niż tylko to co kościół chce i uważa za słuszne, jedyne. Nie ma żadnej alternatywy, miejsca na jakieś skoki w bok, bo oni już wszystko wymyślili dawno za Ciebie. Dlatego też automatycznie chrześcijaństwo i kler zabijają kreatywność, narzucają swoją wizję i nie chcą słyszeć o tym, co myślisz i co czujesz. Dla mnie jest to bardzo prymitywna mitologia, raczej obca mi kulturowo.
Mi się to nie podoba, ale jeżeli ktoś inny chce zabijać swój indywidualizm, chce być prowadzony przez życie to proszę bardzo. Nie zabraniam nikomu chęci bycia niewolnikiem, marionetką w tym całym ich cyrku. Tylko niech nikt przy tym właśnie nie pcha się na siłę z łapami w moje życie i to co robie na co dzień.
Nie chce mi sie dłużej o tym pisać, bo przecież tak na dobrą sprawę temat tego nie dotyczy.
Trzeba by założyć temat "Religia a muzyka metalowa" np.




