Strona 6 z 7
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: śr lut 24, 2016 8:17 pm
autor: voivod'
spoko, 15 lat temu tez mi sie tak wydawalo
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: śr lut 24, 2016 8:19 pm
autor: Powerslave_Dś
Nie, nie honoru zwracać nie trzeba. Chodziło mi, że jakoś utarło się, że kaszanka to prymitywne i mało wyszukane jedzenie, a wcale tak nie jest. Można ją przyrządzić na wiele sposobów i nawet określa się ją albo "czarnym złotem" albo "polskim kawiorem" właśnie . Przede wszystkim znakomicie smakuje i szkoda, że Polacy jej nie doceniają. Dlatego te porównanie wydało mi się niesprawiedliwe.
Steve Harris z tamtych lat potrafił tworzyć tak różne kompozycje jak From Here to Eternity i Sign of the Cross. Dzisiaj te jego kompozycje wszystkie bazują na ładnych melodiach i licznych powtórzeniach. To kolejny powód dla którego znacznie bardziej lubię te niby "słabe" Iron Maiden z lat 1990-1998 niż te obecne. Gdy robię zawsze zestawienia z czasów reunion to zawsze zdecydowanie przeważają utwory z Brave New World. Mówiąc prościej ten album niszczy wszystko co potem nagrali.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob mar 11, 2017 12:46 pm
autor: on_the_run
RidingOntheWind pisze: ↑sob paź 03, 2015 2:55 pm
Z tego co czytałem największe sukcesy grunge świętował na świecie troszkę później, jakoś od 1993 roku a śmierć wiadomej osoby to tylko spotęgowała. Sam pamiętam gdy w 1994 r. zamontowano u nas kablówkę to na MTV na przemian leciały Nirvana, Pearl Jam, Alice in Chains i Soundgarden. Popularność grunge dalej jest bardzo duża na świecie i w Polsce skoro taki Pearl Jam na takim komercyjnym festiwalu jak Opener był główną gwiazdą.
O ile dobrze pamiętam, nie wiem czy ktoś to potwierdzi, X Factor sprzedał się dużo lepiej niż Virtual XI, który był największą klapą pod względem komercyjnym. Może zostało jeszcze coś z popularności z czasów Fear of Dark w 1995 roku?
Gwoli ścisłości, to Pearl Jam dziś nie jest już zespołem grunge, a grającym rocka, oni przez lata zmienili styl i odcięli się od wąskiej szufladki grunge.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: czw mar 23, 2017 8:29 pm
autor: widman
voivod' pisze: ↑śr lut 24, 2016 8:05 pm
Nie, nie umyka mi, jest to jeden z lepszych kawalkow nagranych z Blazem, moze nawet najlepszy, tylko po prostu wypada blado na tle takiej petardy jak FHTE
Zgodzę się, że From Here To Eternity to swoisty killer, bo sam lubię ten kawałek, jednak uważam, że porównywanie takich dwóch utworów jest co najmniej nie na miejscu hehehe. Zresztą to zupełnie inne klimaty, inna sytuacja kapeli, inna kompozycja traktująca o czymś zupełnie różnym.
Jak można porównywać powiedzmy dość żwawy, zwarty kawałek z dość progresywnym dziełem jakim jest Sign? Nie wariujmy.
Mnie się podoba jeden i drugi. Ale nigdy by mi nie przyszło do głowy by rozprawiać na ich temat w takim kontekście...

Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lip 27, 2024 3:44 pm
autor: Deleted User 8514
Blaze wziął na siebie wielką odpowiedzialność przejmując pałeczkę po Bruce, kompozycje w odmiennym klimacie nadały nowego flow zespołu. Teraz post w odpowiednim miejscu.

Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob sie 16, 2025 2:27 am
autor: Timothy Dalton
Nie była to żadna złota era, ale nagranie w takim czasie, w takich okolicznościach przyrody kawałka Sign of the Cross jest wielkim osiągnięciem.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: pn sie 18, 2025 8:42 am
autor: artek97
Timothy Dalton pisze: ↑sob sie 16, 2025 2:27 am
Nie była to żadna złota era, ale nagranie w takim czasie, w takich okolicznościach przyrody kawałka Sign of the Cross jest wielkim osiągnięciem.
Oczywiście, że jest to złota era. Ironi nie grali tak nigdy wcześniej, ani już nigdy później. The X Factor jest arcydziełem, można go chłonąć w całości i przy tym przenieść się do zupełnie innej rzeczywistości. Virtual XI ma bardziej "pozytywny" klimat, ale też jest świetny i też nie ma słabego utworu, bo nawet The Angel and The Gambler w całościowym odsłuchu nie męczy ze względu na zbyt przesłodzone klawisze i powtarzalność refrenu. Szkoda, że pomijają ten materiał na koncertach.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: pn sie 18, 2025 9:34 am
autor: Geri666
Ja wczoraj przesłuchałem ponownie The X Factor i jest to kolosalny album od początku do końca. Klimat albumu można nożem kroić.
https://www.youtube.com/watch?v=ePNxXDTowqA <3
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: pn sie 18, 2025 10:12 am
autor: pinio
Ta ... złota era ... Prędzej tombak z kilkoma przebłyskami brzmiącymi o całe niebo lepiej, kiedy wykonuje je obecny skład.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: pn sie 18, 2025 11:41 am
autor: johnny_o
pinio pisze: ↑pn sie 18, 2025 10:12 am
Ta ... złota era ... Prędzej tombak z kilkoma przebłyskami brzmiącymi o całe niebo lepiej, kiedy wykonuje je obecny skład.
+1!
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 12:10 am
autor: Timothy Dalton
Dla mnie bardzo przehajpowanym kawałkiem stał się Clansman. W sumie go przestałem lubić jak usłyszałem Celtów. Dotarło do mnie, że ten utwór jest mocno odpowiedzialny za ten beznadziejny kierunek w jakim poszedł zespół, te intra, melodyjki. Do tego kłamstwo historyczne bo to Robert Bruce a nie Wallace był bohaterem Szkotów. W sumie niewiele się dzieje, może nie aż tak mało jak w Dream of Mirrors czy Afraid too Shoot Strangers (które uważam za bardziej przereklamowane) ale no poza świetnymi gitarami z okolic piątej minuty to za dużo dobrego nie ma. Utwór taki bardzo wykrzyczany. Oczywiście to 10 razy wyższy poziom od tych wszystkich dzikich wiatrów, FTGGoG czy wyżej wspomnianych celtów ale z takim Futureal przegrywa przez Ko. Porównywać z Sign of the Cross to nawet nie ma po co.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 6:00 pm
autor: sajki
Akurat Clansman dla mnie też byl zawsze trochę przereklamowany. Nie zeby był zły, ale wolę z tego okresu sporo innych utworów, które takiego uznania nie zdobyły- choćby When Two Worlds Collide albo Educated Fool.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 6:04 pm
autor: pz
Educated to dla mnie top Virtuala. Sign of the Cross i Edge of Darkness to top rozbudowanych numerów. Na tych dwóch płytach dobre były oba "strzały", Man on the Edge i Futureal. Clansman sprawdza się głównie koncertowo, bo można sobie zbiorowo podrzeć ryja "friiiiiiiiiiiiiiiiiiiiidom"

Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 6:04 pm
autor: Timothy Dalton
Właśnie tak jak napisałeś. Absolutnie nie jest zły, wręcz jest dobry, ale jego legenda jest mocno przesadzona. Przy czym te dwa utwory co wymieniłeś, akurat stawiam niżej. Wyżej stawiam Futureal i otwarta sprawa czy Como Estais Amigos. Lubię tą balladą, o wiele bardziej od wszystkich kolejnych.
Z Factora od lat ta sama topka: Sign of the Cross, Edge of Darkness, Lord of the Flies i Blood on the World's Hands. Kiedyś jeszcze lubiłem Aftermath ale mi się przejadł.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 8:06 pm
autor: krusejder
Pozdrawiam was z koncertu Blaze'a w KK SteelMill w Wolverhampton. Poleci dziś cały X Factor i sporo więcej.
Jaram się jak stodoła w Jedwabnem!! Tym koncertem poniekąd zrekompensuję niepójście na koncert Maiden na Torwarze w 1995 r.
Długie porachunki

Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 8:19 pm
autor: Żelazny
Będzie pan zadowolony, zaskakująco koncertowa jest to płyta
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: sob lis 01, 2025 8:33 pm
autor: johnny_o
Piękna klamra, udanego koncertu

Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: ndz lis 02, 2025 12:54 pm
autor: krusejder
Wyszła z tego zlota klamra.
Przed koncertem załapałem się na m&g z Blazem dostępne dla wszystkich którzy kupili bilety ale zwłaszcza dla pierwszych na sali
Powiedziałem mu, że na poprzedni gig na którym byłem miałem w Warszawie 15 minut z buta i zaprosiłem ponownie do Polski. Na sali byli fani z wielu krajów i z całej UK. Bardzo go te historie ładowały i motywowały, co parę razy podkreslił podczas występu.
Pierwsza połowa koncertu to cały X Factor, bardzo dobrze odegrany przez zespół. Brzmieli również bdb. Na wyróżnienie zasługuje basista Karl, grający partie Harrisa wirtuozersko ale po swojemu (np wstęp do Blood...).
Wprawdzie najbardziej znane numery z XF to pierwsze trzy - Sign, Lord i Man ale ja jeszcze bardziej czekałem na trojce Judgement, Blood i Edge. Wszystkie wypadły znakomicie

Dla mnie to było najlepszą częscią koncertu.
Po regularnym Faktorze poleciły b strony z singli. Nie było szczególnej przerwy na bisy, chyba że uznać za nią krótkie, kilkuminotowe słowo od Blaze'a. Dostaliśmy potem jeszcze okolo godziny grania, równiez gł. Maiden. Clansman, Virus, Como, Futureal, Wrathchild i Angel. Spoza IM był Doctor, doctor stanowiący podstawę do jamów i popisów solowych członków zespołu Absolva grającego z Blazem.
Całość koncertu trwała z zegarkiem w ręku 2,5 godziny.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: ndz lis 02, 2025 1:23 pm
autor: Schizoid
Set na 2,5h trzeba docenić, ewidentnie się stara chłop i fajnie, że ostatnimi czasy cieszy się większym zainteresowaniem niż kiedyś.
Re: Blaze Bayley - "złota" era.
: ndz lis 02, 2025 2:00 pm
autor: Timothy Dalton
Trzeba przyznać.