Wracająć do meritum, bo jednak zbyt zeszło na mówienie o kawałkach
Moim zdaniem ten album ma pozycję "kultową" w Polse jedynie, ale niewątpliwie albumu klasycznego w innych krajach.
W Polsce niewąpliwie wpływ na to miał fakt, że była to pierwsza płyta Maiden wydana na CD dodatkowo posiadała niewyobrażalną wręcz promocję patrząc nawet z dzisieijszej perspektywy.
Nie można też niedocenić marketingowej strony promocji typu koszulki itd., bo umówmy się. Jak ma się 8/10/12 (przynajmniej jeszcze dekadę temu, bo dziś młodzież już inaczej wychowana jest

), to pośród wszystkich koszulek/plakatów itd. najbardizej wyrózniał się ten Eddie, potwór z drzewa.
Jak nawet z kumnplami mieliśmy okres fascynajci metalem to mając do wyboru koszulki przedstawiające takie klasyki jak "Number" Ironów, "Master ..." Metalliki, czy "Heaven and Hell" Sabbath to i tak każdy wziął "Fear Of The Dark" Maiden choć nawet jej nie słyszał, bo była :
1. metalowa
2. była kwintesencją późniejszej konwencji heavy metalowej (już nie komiksowo strice, ale mrocznie)
3. reprezentowała jeden z naszych ulubionych zespołów
4. była zajeista po prostu
I to też ma ogromny wpływ na powodzenie i status płyty, która sama w sobie moim zdaniem nie jest ani jedną z najlepszych, ani jedną z najgroszych (choć genielane kawałki posiada).
Sam złapałem się na tym, że rok temu mając trochę grosza (co mi się rzadko zdarza

) postanowiłem sobie kupić po latach jakąś koszulkę Maiden i wybrałem ... właśnie tą z "Fear Of The Dark"
Pomimo, że były klasyki jak "Powerslave", "Seventh Son" czy "Piece Of Mind".
Ten obrazek po prostu reprezentuje Maiden i metal bardzo dobrze. Łatwo się z nim identyfikować. Jest komiksowy, ale nie przerysowany (jak np. "Somewhere in time") i mroczny.
Nawet kiedyś rozmawiałem ze znajomym, który posiada sklep heavy metalowy na drugim końcu kraju i mówi, że żadna inna koszulka żadnego innego zespołu (ani nawet Maidenowa) nie sprzedaje się w połowie tak dobrze jak ta.
To moim zdaniem jeden z głównych powodów kultowości tej płyty.
Tak samo zauważyłem (może tylko ja, ale tak mi się w oczy rzuciło

), że jeśli w jakimś filmie pokazuja Purpli lub widzę gdzieś ich koszulkę na ulicy (bardoz rzadko się zdarza), to w 90 % przypadków jest to obazek z ... "Burn".
Co do samej płytki, to ma u mnie takie samo miejsce w dyskografii Purpli jak "Fear..." u Maidenów, ale też ta okładka jest dla mnie wręcz kultowa.
Może to te świecie w połączeniu z tytułem, może sama otoczka oddająca idealnie klimat muzyki Purpli i hard rocka w ich klimacie, czyli te świece, ogien kojarzące się zarówno z gitarą ostrą jak i podniosłym klimatem organów Hammonda.
Doprawdy nie wiem, ale coś w tym jest.