Strona 9 z 15

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 9:06 am
autor: Mr. M
Moim pierwszym utworem było "2 Minutes to Midnight". Najpierw piosenkę usłyszałem w grze GTA Vice City, ale na początku nie wiedziałem, że to IM. Trochę później, kiedy zacząłem coraz więcej słuchać rocka/metalu stwierdziłem, że w końcu muszę posłuchać zespołu nazywającego się "Iron Maiden", bo siedząc w internecie, ta nazwa bardzo często się gdzieś przewijała. Posłuchałem 23:58 i olśniło mnie, bo uświadomiłem sobie, że to piosenkę dobrze znam i podoba mi się. Potem przesłuchałem paru innych utworów i kupiłem składankę "Somewhere Back in Time"... no i się zaczęło :twisted:

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 1:32 pm
autor: Marysia
Mr. M pisze:Moim pierwszym utworem było "2 Minutes to Midnight".
u ła. moim też w sumie. znaczy na pewno nie pierwszym, który usłyszałam, ale pierwszy utwór jaki mi się spodobał. i nawet angielskiego się na nim uczyłam trochę :)

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 3:10 pm
autor: IRONSPARTAN
Rok 1983. Byłem sobie wtedy na wycieczce w Krakowie. Zima była taka jak teraz. Idąc jedną z uliczek dochodzących do krakowskiego Rynku, nagle oniemiałem. Cała witryna sklepowa była zapełniona okładkami płyt zachodnich zespołów rockowych. AC/DC, Purple, Kiss - po prostu masakra dla każdego fana rocka, w tym czasie, w tym kraju. Każdy Polak mógl sobie jedynie sprawić (po znajomości u Pani w księgarni) ew. płytę TSA lub Maanamu itp. A tu cały aktualny zestaw zachodniej muzy! W centrum tejże wystawy znajdowała się płyta ze stworem z siekierą. Logo zespolu było mi już wtedy znane, muzyka jeszcze nie. Weszliśmy z rodzicami do sklepu i tam kolejny szok. Ceny. Płyta Killers kosztowła 6000 na ówczesne pieniążki, co równało się mniej więcej, połowie miesięcznej wypłaty przeciętnego Polaka. Jednak miły Pan w sklepie zaproponował że oni za skromną opłatę 600-800(nowość) zł, przegrywają płyty. Cena też nie mała. To tak jak dziś z 200zł. Pan jednak zaproponowal że jeśli chdzi o zespół ze stworem, to mają nowość z tego roku i jeśli coś wybierzemy to za godzinę będę posiadaczem wybranego materiału. Po namowach (ciężkich namowach), łzach w oczach itp. stałem się posiadaczem Piece Of Mind.
Czyli mój pierwszy utwór to chyba Where Eagles Dare -dokładnie nie pamiętam, bo mogli przewinąć kasetę na drugą stronę.
I miłość się zaczeła.
Swoją drogą może ktoś pamięta ten sklep. Jak się nazywał? Na jakiej był ulicy? (Floriańska?) Kiedy zamkneli, a może istnieje do dziś?

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 3:59 pm
autor: panzerschreck
To był czerwiec, wycieczka do Warszawy, tylne rejony autokaru (przepiękne słowo!), 10 lat temu. Walkman, prezent z okazji pierwszego przyjęcia ciała Pana Jezusa, basy podbite, pokrętło głośności na full, można więc rozkoszować się Limp Bizkit, Offspring i Nirvaną. Młodzież, upojona widokami stolicy, jest pogrążona w śnie, po 5 dniach emigracji przyjdzie jej za kilka godzin dotknąć uświęconej krwią Dzieci Głogowskich ziemi swojej małej ojczyzny. Jednak tej nocy nie tylko ja byłem czujny- oto nieśmiałe klepnięcie w ramię, a chwilę potem prośba o chwilową wymianę kaset. Niechętnie się godzę, wiedząc, że zajebistości flow Freda Dursta niewiele rzeczy jest w stanie dorównać. Z nieufnością więc otwieram otrzymane pudełko ozdobione błękitną okładką z chmurami i miastem. Ładuję kasetę do Walkmana, uprzednio przewijając długopisem, wciskam play no i okazało się, że flow owszem, nie było, za to nieświadomie poznałem definicję zwrotu "heavy metalowy riff" za sprawą Wicker Mana ;)

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 5:47 pm
autor: Artur
panzerschreck pisze:10 lat temu
panzerschreck pisze:za sprawą Wicker Mana ;)
kłamiesz ! :razz:

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 6:07 pm
autor: panzerschreck
Dlaczemu?

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 6:07 pm
autor: Deleted User 2259
Artur pisze:kłamiesz ! :razz:
premiera 29 maja była więc może 9 lat no prawie 10:P

Re: Mój pierwszy utwór...

: sob sty 09, 2010 7:15 pm
autor: Artur
:mrgreen:

Re: Mój pierwszy utwór...

: ndz sty 10, 2010 12:34 am
autor: panzerschreck
Aha, czyli jak to mówią na bashu- taki "żarcik- kosmonaucik"? :mrgreen:

Re: Mój pierwszy utwór...

: ndz sty 10, 2010 1:44 am
autor: Marysia
żarcik kosmonaucik rox!
sorki za oftopa :)

Re: Mój pierwszy utwór...

: pt sty 15, 2010 9:16 pm
autor: icar
Teledysk Wicker Mana na vivie zwei (teraz już chyba ta stacja nie istnieje) ok.10 lat temu. Byłem wtedy przesiąknięty nu metalem.Pożyczylem od kumpla kasete Brave New World i po paru przesłuchaniach tak mi się spodobała,że puszczalem ją nałogowo i zdominowała wszystko:). Do dzisiejszego dnia jest chyba najlepszą,a napewno najważniejszą dla mnie płytą Maiden od której wszystko się zaczeło.

Re: Mój pierwszy utwór...

: śr kwie 21, 2010 4:34 pm
autor: Stokrotka
Pierwszy utwór - Wicker Man, pierwsza płyta - Brave New World. Prozaiczne okoliczności - koniec 2001 roku, może 2002, osłuchały mi się już zespoły, których wtedy słuchałam i sięgnęłam po pozostawioną przez tatę na stoliku płytę z intrygującą okładką. Włączyłam i poczułam magię metalu. Po dziś dzień kocham BNW.

Re: Mój pierwszy utwór...

: śr kwie 21, 2010 6:51 pm
autor: Wiwern
pierwsza przesłuchana w całości płyta - "Brave New world". Utwory "Wicker Man", "Brave New World" trochę chyba z radia wcześniej znałem. Nie wiem, jakiego radia, ale gdzieś musiało lecieć. Potem poznając inne płyty wydawało mi się, że utwór "Children Of The Damned" znam od zawsze. Albo go gdzieś musiałem podsłyszeć we wczesnym dzieciństwie, albo słyszałem inny utwór podobny, przez co mi się tak zdawało...

Re: Mój pierwszy utwór...

: śr kwie 21, 2010 8:11 pm
autor: Pablo1919
Fear of the dark jakieś 4 lata temu na YouTube, czytałem na jakimś portalu że Iron Maiden to świetny zespół, no to zobaczyłem i nie pożałowałem :) i tak się zaczęło moje Meidenowanie

Re: Mój pierwszy utwór...

: pt maja 07, 2010 1:54 pm
autor: ttomasz
Na urodzinach kolegi w 2003 lecieli Ironi, był to chyba Powerslave, więc zgaduję, że moim pierwszym usłyszanym utworem był Acces High.
A pierwszy utwór od którego zacząłem słuchać w listopadzie 2008 to Different World.

Re: Mój pierwszy utwór...

: pt maja 07, 2010 2:40 pm
autor: Moonchild
Phantom of the Opera (połowa lat 90) będąc małym chłopcem bałem się tego utworu (jak i okładki na kasecie), ale przez to pozostał on w mojej pamięci i przypomniał o istnieniu Maiden z 3-4 lata temu. Tym razem już bez niemiłych emocji, wręcz przeciwnie ;)

Re: Mój pierwszy utwór...

: pt maja 07, 2010 3:38 pm
autor: Stokrotka
Ja jakoś nigdy nie bałam się okładek IM. Jako dziecko lubiłam oglądać okładkę z Life After Death z analogu, więc wyraźnie było widać każdy szczegół, podobał mi się Bobo Eddie. ;-)

Re: Mój pierwszy utwór...

: pt maja 07, 2010 3:50 pm
autor: ttomasz
Chyba musimy założyć temat "Czy bałeś się okładek IM" ;-)

Ja się nigdy nie bałem, głównie dlatego, że w 2003 widziałem Powerslave, ktory jest mało straszny, a styczność z resztą okładek nadeszła gdy byłem juz duży :mrgreen:
Jako dziecko lubiłam oglądać okładkę z Life After Death z analogu
Popieram, piękna kolorystycznie!

Re: Mój pierwszy utwór...

: wt cze 01, 2010 6:36 pm
autor: Kai.
Rok 1996-97, u wujka w szafie znajduje 2 kasety z bardzą fajną okładką (IM-IM i IM- Killers) Muzyka odrazu mi się spodobała ;-) Kilka dni pozniej wujek pokazał mi jeszcze CD - Piece od Mind i Video IM - England ;-) Jak się pozniej okazało kasety były zakupione przez mojego ojca :twisted: Od tamtej pory po dziś dzień trwa 'przygoda' z Żelazną Dziewicą ;-)

Re: Mój pierwszy utwór...

: wt cze 01, 2010 7:19 pm
autor: Alkochochlik
The Trooper, Aces High i bodajrze Be Quick or be dead, aaa no i Man on the Edge, za sprawą gry Carmageddon 2 Carpocalypse Now w roku wydania tejże o ile dobrze pamiętam. Pamiętam że najbardziej mi się BQOBD spodobał...potem Trooper AH i o MotE zapomniałem praktycznie.