Kiedyś na jakiejś stronie o IM (stare dzieje, już jej pewnie nie ma) wyczytałem, że każdy album IM ma dużo wspólnego z koncept albumem.
A to, że Factor, bo mroczny, a to, że SIT, bo opowiada o historii i takie tam inne rzeczy
Bez przesady. 7th son ok, ale reszta? Ot, jak ludzie w zachwycie potrafią ze wszystkim przesadzić.