Strona 2 z 2

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 4:43 pm
autor: vyrus
Przecież to jest sztandarowy utwór na tym albumie, odpowiednik Rime czy SSOASS i z pewnością nie był tworzony jako wypełniacz. Chyba zaszło tu pewne nieporozumienie w sprawie tego co nazywamy wypełniaczem. Wypełniacz to utwór który był robiony na siłę i dodany tylko dlatego aby album miał wymaganą długość ze względów komercyjnych. Żeby sprawdzić co jest wypełniaczem należy sobie odpowiedzieć który utwór w pierwszej kolejności można z albumu wyciąć żeby ten nie stracił swojej wartości muzycznej. I nie, wypełniacz to nie to samo co "niepodobamiesie".

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 5:54 pm
autor: Nomad1985
mimski pisze:
Nomad1985 pisze:fani uważają za wypełniacze.
Ale którzy fani? Bo ja nie znam żadnego, który miałby cokolwiek złego do powiedzenia na temat Only The Good Die Young, czy innych kawałków z POM, albo z 7 Syna. Faktem powszechnie znanym jest, że Weekend Warrior jest wypełniaczem, bo faktycznie jak się poczyta fora, recenzje albumów itd. to nie spotkałem się jeszcze, by komuś ten kawałek się podobał.

Wydaje mi się, że stawiasz absolutnie błędną tezę. Wynikałoby z niej, że już na etapie tworzenia płyty myślą, zrobimy parę wypełniaczy... moim zdaniem każdy utwór tworzą najlepiej jak się da, a potem w toku nagrywania i prób, stwierdzają, że jedne kawałki gra im sie przyjemniej niż inne i w ten sposób stają się utworami koncertowymi, ale nie sądzę, by na etapie komponowanie Harris wiedział, że Afraid będzie hitem, a Weekend Warrior nie.
Jednak coś sprawia, że taki Trooper grany jest 9 razy na 10 tras a Still Life było grane 2 razy w historii, To Tame a Land raz w historii itd.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 7:19 pm
autor: mimski
Nomad1985 pisze: Jednak coś sprawia, że taki Trooper grany jest 9 razy na 10 tras a Still Life było grane 2 razy w historii, To Tame a Land raz w historii itd.
Nie nam to stwierdzać, aczkolwiek wydaje mi się, że muzycy kierują się tzw. fun to play, Trooper być może jest fun to play dla nich, a Still Life nie. Troopera mają tak ogranego, że po pierwsze obudzeni w środku nocy mogą go zagrać, a po drugie fani od nich tego oczekują, by właśnie zagrali Troopera. Widziałeś co się działo, jak nie zagrali Fear Of The Dark.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 7:35 pm
autor: Nomad1985
Powinienem zatem użyć zamiast "wypełniaczen", "utwory z małym fun to play" ;)

Mnie to trochę dziwi, że im się to nie nudzi i że zwyczajnie im nie żal, tych wszystkich utworów których albo nigdy nie grali live albo grali bardzo dawno temu. A co do fanów, jednych dana rzecz ucieszy, drugich zmartwi, tam gdzie większość będą stanowili starzy fani reakcje będą przychylniejsze dla nie grana klasyków.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 7:43 pm
autor: gumbyy
Nomad1985 pisze:Mnie to trochę dziwi, że im się to nie nudzi i że zwyczajnie im nie żal, tych wszystkich utworów których albo nigdy nie grali live albo grali bardzo dawno temu.
A najbardziej oczywistą opcją jest to, że po prostu są leniwi i nie chce im się uczyć od nowa tych "zapomnianych" utworów. Mają od lat bazę 20-tu kawałków w obrębie których się obracają i jest im z tym dobrze.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 7:47 pm
autor: Nomad1985
Dlatego smutne co napiszę, ale jak na następnej trasie znowu pójdą na łatwiznę to zamiast na Iron Maiden wybiorę się na koncert jakiejś innej kapeli. Tymbardziej, że kosztem Iron Maiden odpuściłem już tyle świetnych kapel; Manowar, Motorhead, Black Sabbath z Dio :(

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 7:51 pm
autor: mimski
Nomad1985 pisze:Powinienem zatem użyć zamiast "wypełniaczen", "utwory z małym fun to play" ;)
No właśnie nie, bo Weekend Warrior jest nie tylko mało fun to play, ale jest również wypełniaczem, a taki Still Life jest mało fun to play może, ale z pewnością nie jest wypełniaczem.

Rzuciłem takim hasłem, gdyż sam lubię niektóre kawałki pogrywać i mimo upłwu lat, biorę gitarę i gram je bez problemu, bo się je fajnie gra, a inne kawałki kiedyś znałem, ale gdybym miał je dziś zagrać, to nie byłbym w stanie. Po prostu do części utworów wraca się chętnie i fajnie je sobie ograć, a inne utwory raz nauczone i ograne potem się nudzą i są zapomniane. Holy Wars Punishment Due jestem w stanie zagrać obudzony w środku nocy, albo Redneck, albo Deliverance, a już takiego Aces High kiedyś umiałem, ale wystarczyło że nie grałem go parę tygodni i zapomniałem wszystkie riffy. Wynikało to z tego, że jak się go w końcu nauczyłem grać w całości, to nie miałem parcia, by go dalej ogrywać i dziś nie jestem w stanie nic z nim zrobić, musiałbym uczyć się zupełnie od nowa.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 7:56 pm
autor: Nomad1985
Weekend Warrior to utwór dobry wg.mnie, nie wybitny ale też bez tragedii. Może faktycznie lepiej by się sprawdzał jako jakiś b-sides, niż utwór na pełnym LP.

Kwestia jest taka, że w latach 80 oni byli jak dobrze naoliwiona maszyna, na albumy trafiało tylko to co naj, naj naj lepsze i w tych kryteriach, na albumach późniejszych jest masa wypełniaczy. Jednak jak by się tak lepiej przysłuchać to jeszcze w latach '90 mieli jaja i potrafi przywalić między oczy takim Aftermath, Run Silent Run Deep czy Childhood's End.
Główne zło dla Iron Maiden to dwie ostatnie płyty.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 10:09 pm
autor: gumbyy
Nomad1985 pisze:ale jak na następnej trasie znowu pójdą na łatwiznę
No przecież z góry wiadomo, że zagrają w większość to co było klepane na ostatnich trasach. Jak trasa będzie po płycie to ze 4 nowe numery będą + żelazne klasyki. Tutaj już nigdy nic się nie zmieni. Dlatego mi w zupełności wystarcza zobaczyć IM raz na trasie.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 10:47 pm
autor: paulek
oby wróciło HBTN z żelaznych kawałków ;-) Bez wzgledu na wszystko i tak pojadę ;-)
IM to nie muzyka, to stan umysłu :cool: :cool: :cool:

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: wt cze 25, 2013 10:53 pm
autor: Saimon1995
HBTN prędzej czy później i tak wróci. Szkoda, że chłopaki z roku na rok idą na coraz większą łatwiznę. Przydałyby się zmiany w secie (5-6 dawno nie granych utworów) - nie wspominając już o setach wymiennych jak np. u Red Hot Chili Peppers.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 12:02 am
autor: Nomad1985
paulek pisze:oby wróciło HBTN z żelaznych kawałków ;-) Bez wzgledu na wszystko i tak pojadę ;-)
IM to nie muzyka, to stan umysłu :cool: :cool: :cool:
No tu się zgodzę, dlatego od trasy Dance of Death nie przepuściłem żadnej, ale to opuszczenie koncertu to też by nie było po nic. Zawsze to potem jest dłuższa przerwa między jednym koncertem a drugim (a mniemam, że po trasie albumowej będzie jakaś ciekawsza, czy to kolejna historyczna czy pożegnalna). Z doświadczenia wiem, że im dłuższe są takie przerwy tym ciśnienie większe.
No ale zobaczymy, może płyta będzie dobra, może jakąś jedną perełkę odświeżą, jakieś Killers, 22 Acacia Avenue albo Dream of Mirrors. Kto ich tam wie.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 5:49 am
autor: DeJMIeN Wielki
Mr. M pisze:
mimski pisze:Faktem powszechnie znanym jest, że Weekend Warrior jest wypełniaczem, bo faktycznie jak się poczyta fora, recenzje albumów itd. to nie spotkałem się jeszcze, by komuś ten kawałek się podobał.
No to ja jestem drugi, też bardzo lubię Weekend Warrior. ;)
Trzeci! :) I dla mnie jedyny tzw. wypełniacz na FOTD to Apparition, choć nie ukrywam, że ten album dopiero całkiem niedawno sporo u mnie zyskał, a wcześniej stawiałem go dużo niżej niż np. NPFTD. I jak tak bardzo poszukujecie wypełniaczy to włączcie sobie DOD ;-) czy bardziej trafna nazwa "Taniec Wypełniaczy" :mryellow:

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 7:41 am
autor: Nomad1985
A tak z drugiej mańki nie sądzicie, że niektóre klasyki to ich najsłabsze utwory w karierze?
Dajmy na to takie Run to the Hills. Wg.mnie zdecydowanie najsłabszy utwór na Number of the Beast. Iron Maiden czy Running Free, klasyki NWOBHM ale prostsze muzycznie choćby od każdego kawałka na Killers. Tytułowy z Fear of the Dark, nie ma nawet 20-30% tego co mają wcześniejsze epiki Steve'a Harrisa. Wesołkowate single z No Prayera. Wasted Years utwór bardzo dobry ale na płycie zdecydowanie jeden z najsłabszych. Podobnie z Wicker Manem.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 1:15 pm
autor: Saimon1995
Nomad1985 pisze:A tak z drugiej mańki nie sądzicie, że niektóre klasyki to ich najsłabsze utwory w karierze?
Dajmy na to takie Run to the Hills. Wg.mnie zdecydowanie najsłabszy utwór na Number of the Beast. Iron Maiden czy Running Free, klasyki NWOBHM ale prostsze muzycznie choćby od każdego kawałka na Killers. Tytułowy z Fear of the Dark, nie ma nawet 20-30% tego co mają wcześniejsze epiki Steve'a Harrisa. Wesołkowate single z No Prayera. Wasted Years utwór bardzo dobry ale na płycie zdecydowanie jeden z najsłabszych. Podobnie z Wicker Manem.
Zgadzam się. Wynika to pewnie z faktu, że klasyki znamy aż za dobrze i po prostu znudziły się (w moim przypadku chociażby CIPWM czy Running Free) po latach kolejnych przesłuchań. Co nie oznacza, że to utwory słabe.

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 1:56 pm
autor: DeJMIeN Wielki
Running Free to dla mnie zawsze było muzyczne prostactwo jakiego by się nie powstydziło choćby AC/DC :) Chodzi mi tu oczywiście o samą prostotę, a nie styl. Ale co by nie mówić na scenie wciąż wypada dobrze i aż tak bardzo mi w tegorocznym secie nie przeszkadza jak np. The Trooper albo RTTH. I nie wiem czemu zamiast nich musiało wylecieć HBTN, bo to dla mnie chyba jedyny z "kotletów", który powinni grać zawsze. Już nie wspomnę o Prophecy i ID zamiast "koniecznego" CIPWM. No jak zwykle trochę zboczyłem z tematu :)

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 3:00 pm
autor: Brooce
vyrus pisze:Przecież to jest sztandarowy utwór na tym albumie, odpowiednik Rime czy SSOASS i z pewnością nie był tworzony jako wypełniacz. [o WTWWB]
Nie przesadzaj z tą "sztandarowością" ;) Też mam wrażenie słuchając tego utworu, że jest wciśnięty trochę na siłe. Nie pasuje mi do reszty utworów Maidenów, jest zbyt delikatny, jakby specjalnie dla tej części słuchaczy, którzy wolą spokojniejsze granie. Choć wg mnie nawet tu nie pasuje. Taki nijaki.


Jak dla mnie najbardziej rażącym wypełniaczem jest "Gates of tomorrow" - słucham tej płyty od 5 lat i jeszcze mi się nie zaczął podobać ;) Ze starszych płyt "Gangland" razi w oczy i choć byłbym wniebowzięty gdyby na nowych albumach amieścili takie utwory, to w TNOTB zwykle go omijam.

A tak z drugiej mańki nie sądzicie, że niektóre klasyki to ich najsłabsze utwory w karierze?
Może za często ich słuchasz :D Miałem pewien okres fascynacji tymi mniej znanymi kawałkami, gdy klasyki mi się troche przejadły i nie robiły już wrażenia. Teraz jednak gdy do nich wracam (już dużo rzadziej :P ) nadal dostaję gęsiej skórki i ponownie do mnie dociera, dlaczego są tak znane. Inna sprawa, że w większości są to utwory świetnie nadające się na koncerty i na pewno to zwiększa ich popularność ;) Oprócz "fun to play", dodajcie jeszcze "fun to jump" ;)

Re: Słowo co do "wypełniaczy"

: śr cze 26, 2013 3:08 pm
autor: Nomad1985
Ja to Gangland właśnie sobie najczęściej walnę z Numbera ostatnio, dzikość w głosie Bruce'a powala, do tego niesamowity Clive.
A co do klasyków ja tak nie mam, Run to the Hills i Wicker Man mi się kiedyś znudziły i są dla mnie nudne do dziś, za Fearem nigdy specjalnie nie przepadałem. The Trooper i Number of the Beast są świetnymi utworami, klasyką heavy ale na płytach są lepsze lub równie dobre utwory . Two Minutes to Midnight i Evil that Man Do to najlepsze hity heavy-metalowe jakie można sobie wyobrazić, ale ich częstotliwość im wyraźnie nie służy.
Can I Play with Madness i Wasted Years są fajnymi przebojami, bardzo melodyjnymi ale takie utwory są świetne raz na jakiś czas. Running Free i Iron Maiden na na pewno klasyka pierwszego składu, ale wolę chyba każdy utwór z Killers, kwestia przesłuchania i zbytniej chyba prostoty.
Jedynie Hallowed Be thy Name to taki klasyk na 100% i autentyczna legenda.