Nomad pisze:Artur->
Widzisz dla mnie AMOLAD jest najbardziej re-gresywną płytą Iron Maiden, to znaczy jest to po prostu już któraś z kolei płyta, która kontynuje styl który Ironi zaczeli na płytach z Blazem, doprowadzili do perfekcji na Brave New World i lekko zmodyfikowali na Dance of Death, to są te same pomysły, zwróć uwagę, że nigdy Ironi nie poruszali sie w danym stylu przez tak dużą ilośc płyt, to już 5 płyta i są te same patenty, jakie to patenty...długie ,melancholijne intra, nagłe przyspieszenie, uduchowiony nastrój, teksty w większosci utworów pesymistyczne, refren powtarzany kilkanaście razy, pojedynki solowe gitarzystów i jakieś takie dziwne traktowanie po macoszemu krótkich szybkich utworów,zwłaszcza na dwóch ostatnich płytach.. itd...na Brave New World dużo jest blazowania, ale przez energetyczny wokal Bruce'a mamy nową jakośc, na Dance of Death,mamy pewne nowości choćby akustyczny w pełni Journeyman czy te orkiestrowe aranżacje,mogą sie podobac lub nie, ale są nowością.
No jeśli Ty nie widzisz jednak widocznych różnic pomiędzy tymi 5-cioma materiałami to mi przykro... bo tak się składa, że w zasadzie każdy z tych albumów cechuje coś innego, owszem, pewne rzeczy są wspólne, jak np. wspomniane intra, ale ten uduchowiony nastrój to chyba sam sobie wymyśliłeś, a często powtarzane refreny były obecne w twórczości IM zawsze... i jeśli chodzi o nowości w muzyce IM to przecież "DOD" nie ma startu do "AMOLAD"
Nomad pisze:Natomiast na AMOLAD nie ma nic nowego..to te same patenty, wzbogacone nieco pomysłami z solowego Bruce'a..no co ja poradze..jak sie długo czegoś słucha,można nieco cynicznie powiedzieć co jest odkrywcze,a co nie, oczywiście każdy ma inny gust, dla mnie AMOLAD wogóle nie jest odkrywczy, to że utwory są długie ,nieznaczy że są progrewysne ,progresywny utwór dla mnie to taki w którym nie ma mowy o nudzie..a mnie utwory z AMOLAD nudzą poprostu,jak sie chce zrobić utwór progresywny to tam musi wszystko być jak w szwajcarskim zegarku,a taki są utwory z SiT i nie wazne ile trwają.
Bzdura, na "AMOLAD" akurat mamy odświeżenie stylu panów z IM, pewne rzeczy jakie się pojawiają nie miały miejsca w ich muzyce wcześniej... riffy w "BTATS" czy "TROBB", takie utwory jak "The Legacy" czy "Lord Of Light"... i oczywiście, że "AMOLAD" ma charakter bardziej progresywny niż "SIT", w tych utworach więcej się dzieje, to jest po prostu fakt. A jeśli definicją progresywności jest to czy dany utwór nas nudzi czy nie, to bardziej bzdurnej nie słyszałem, sorry.
Nomad pisze:ta płyta tyle wniosła do dyskografii Maiden, powiem szczerze że np.Powerslave to szczerze mówiac mimo że uwielbiam tą płyte, to ten album mało wniósł do dyskografii Maiden a nawet był to pewien krok wstecz w stosunku do Piece of Mind( choc z drugiej strony jest Rime of the Ancient Mariner, bardzo ważny utwór w historii Maiden)..a Somewhere to był potężny krok naprzód..
Owszem, tutaj masz rację, na "Powerslave" mamy do czynienia z regresem, na "SIT" z progresem, ale to tylko w odniesieniu do ścieżki artystycznej zespołu, bo sam "SIT" z muzyką progresywną ma niewiele wspólnego.
Natomiast "AMOLAD" jest tak progresem w stosunku do "DOD" i to znacznym, jak i charakter, który w jakiś tam sposób może kojarzyć się z muzyką progresywną... Oczywiście nadal IM daleko do grania muzyki stricte progresywnej, ale na pewno dziś im bliżej do tego niż na "SIT".
Nomad pisze:Jeszcze na koniec ,zobacz że pisząć o płycie o żadnym utworze nienapisałeś nic złego, poprostu dlatego że tutaj złych utworów nie ma, mogą sie nie podobać, ale napewno nie są złe.
Owszem, z tym, że o żadnym utworze z "AMOLAD" też nie napiszę nic złego

Aczkolwiek na koniec dodam, że na dzień dzisiejszy minimalnie bardziej wolę "SIT". No a poza tym nie ukrywam przecież, że "Somewhere In Time" to dla mnie świetny album, bo od zawsze tak było, od chwili gdy go poznałem.
No to tyle.