Riverside

Dyskusje o innych zespołach i albumach

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12617
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Riverside

Post autor: blackcocker »

Co ciekawe, za produkcję po raz pierwszy zabrał się samodzielnie Mariusz Duda :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
MaidenFan
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5390
Rejestracja: śr cze 09, 2010 8:04 pm
Skąd: Rzeszów

Re: Riverside

Post autor: MaidenFan »

Przesłuchałem już kilka razy, album jest świetny. Pierwszy singiel - jeszcze jako singiel siadł mi tak sobie, ale na płycie leży jak ulał. :)

Top1 Big Tech Brother, chociaż zaraz za nim Self-Aware.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Riverside

Post autor: pz »

Przesłuchałem kilka, może nawet kilkanaście razy. W tle i w skupieniu. Cały album, czasem pojedyncze utwory. Muszę przyznać, że zespół zastosował niezły chwyt marketingowy. Najpierw poszły single. Bardzo przebojowe, klimatycznie lata 80te, powiedziałbym, że prawie radosne, chociaż to określenie do nich zupełnie nie pasuje. A potem wyszedł oczekiwany album pełen... ciągnących się smętów w stylu Riverside :lol: Fantastycznie rozegrane. Może się trochę nabijam, ale pierwsze wrażenie było na zasadzie "single były zupełnie inne". To oczywiście nie oznacza, że mi się nie podoba. Single, post-truth i Age of anger (chociaż nie wiem czy ten numer jest standardowo - słuchałem tylko ze spotify, a z niektórych informacji wynika mi, że to bonus) najbardziej mi podpasowały. Najgorzej The Place Where I Belong - ciągnący się smęt w samym środku albumu, psujący odbiór.

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
marekkraw
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 483
Rejestracja: wt wrz 28, 2021 5:10 pm

Re: Riverside

Post autor: marekkraw »

Czy Riverside jest smętny ? Dla mnie absolutnie . Czy zaserwowali najlepsze kawałki z płyty? Nie. Przebojowe typowe koncertówki może i tak ale taki Big Tech Brother czy Landmine Blast zjada je na śniadanie. Zgadzam się z The Place Where I Belong , Liczyłem na coś na miarę Escalator Shrine a wyszło przeciętnie , mimo to płyta ciekawa i duży plus za takie pomieszanie styli. Jedyne czego brak to wizytówki czyli gitary.
Vengeance will be mine, take what is yours and leave you to die, Fortune unachieved, riddled with spite, destroying your life, Liar that you are, facing yourself; you think you're a star.
barsiarz
-#Lord of the flies
-#Lord of the flies
Posty: 3930
Rejestracja: ndz lip 28, 2013 12:07 pm

Re: Riverside

Post autor: barsiarz »

Mi też się album podoba, słucha się tego dobrze i te 53 minuty się nie dłużą - jest optymalnie. Faktycznie są wesołe, chwytliwe kawałki i one wchodzą lepiej ale te mniej przebojowe dobrze się z nimi przeplatają. Jak w torcie - musi coś przełamać te słodkie kremy :wink:
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: Riverside

Post autor: pz »

Trzymając się Twojego porównania, to właśnie place jest tym słodkim kremem. Słodkim tak, że aż mdli ;)

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12617
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Riverside

Post autor: blackcocker »

Po tygodniu wypadałoby napisać coś o moich odczuciach co do nowych Rivków :D Chciałbym pogratulować pztowi, że przetrwał kilkukrotne zderzenie z tymi "smętami", choć uważam, że płyty nie można w ten sposób skategoryzować.
Może dla kontekstu opowiem w trzech słowach, co było jeszcze przed wydaniem płyty (oczywiście z mojego punktu widzenia). Gdy pierwszy raz w 2021 usłyszałem singiel Story of my Dream grany na trasie na 20 lecie grupy, byłem załamany :D To dla mnie absolutnie najsłabszy kawałek jaki Riv kiedykolwiek wydało. Bałem się co to będzie z nową płytą, bo to, że w końcu zacznie "się robić" było nieuniknione. Od bardzo dobrego Wasteland minęło już w końcu 3 lata. No bałem się, że płyta będzie tak słaba jak ten kawałek, w głębi duszy zacząłem myśleć, że "no w sumie może ludzie mają rację, że R się już kończy lub skończyło". Nie wierzyłem w Mariusza, który dla mnie za bardzo w pewnym momencie odleciał w stronę swoich solowych wypustów, Michał i Maciek również zaczęli coś działać pod własnym nazwiskiem. Byłem pewien obaw. Tego stanu niestety nie polepszył pierwszy singiel z Identity. I'm Done With You był dla mnie bardzo bezpieczny, nie zaskoczył absolutnie niczym, był kolejnym dobrym numerem Riverside - oczywiście o wiele klas lepszym od Story :D Przełomem okazał się drugi singiel Self-Aware, który rozjebał, a poprawił to tylko Friend or Foe :D Nakręciłem się na płytę jak kolorowy bączek, którego puszczałem będąc dzieciakiem. Moi najbliżsi wiedzą jak bardzo byłem nahajpowany na tą płytę, a dwóch ostatnich singli słuchałem naprawdę dużo, starając się uważać, aby nie przesadzić i się nimi nie znudzić (po tym czasie uważam, że jest to niemożliwe ;)).

Co do samej płyty - jest zajebista :D Nie potrzeba komentarza ;) Otwierający Friend or Foe, który garściami czerpie z Słodkiego miłego ży... znaczy z najlepszych kawałków m. in. A-ha :D No niesamowity banger, na koncertach będzie absolutnym rozpierdalaczem. Absolutnie kocham zwrotki w tym kawałku, bardzo są dla mnie nostalgiczne i wspaniale mi się ich słucha. Friend or Foe dobrze znałem i już lubiłem, gdy zaczął się Landmine Blast przeszły mnie ciarki. Ten bassline, te melodie - jak żywcem wyjęte z okresu Reality Dream Trilogy. Gdybym nie wiedział, że na płycie gra Meller, uznałbym, że Grudzień zmartwychwstał :) Big Tech Brother jest kolejnym arcysztosem. To intro może trochę zmylić, ja tam je lubię, choć jakby go nie było to nic by się nie stało :D Ale jak już wchodzi riff, klawisz, solóweczka... o mateczko :D Dudu napisał bardzo fajne linie wokalu do tego wokalu, świetnie ten numer płynie. Szczególną bombą jest druga część kawałka, po delikatnym wyciszeniu znów uderzenie otwierającym riffem z nieco psychodelicznymi dźwiękami gitary i przejście w arcypotężne outro, podczas którego mam za każdym razem ciary. Nie ma tam nie wiadomo czego, ale wspaniale to siedzi, Michał robi piękną robotę, mimo że gra bardzo oszczędnie. Mam nadzieję, że będą tym numerem zamykali koncerty, chcę żeby to outro wgniotło mnie w ziemię i żebym stał jeszcze kolejne kilkadziesiąt minut po koncercie taki wryty. Post-Truth jest bardzo dobrym, mocnym kawałkiem, znów bardzo fajne melodie. Na koncertach sprawdzi się wyśmienicie. The Place Where I Belong to numer, który za pierwszym razem mi nie wszedł, potem urósł, ale to chyba najmniej lubiany przeze mnie numer na tym krążku. Główny do niego zarzut - jest o 3-4 minuty za długi. Nie mówię, dobrze się go słucha, jest wielowarstwowy. W pierwszej fazie Michał robi mega klimacik. Nie chcę go porównywać do Barbieriego, ale kurde, za każdym razem jak słyszę ten klawisz, myślę o Richardzie :D Następnie rockowa faza, trochę solóweczek, pięknie znów gra tu Łapaj, bardzo na luzie ten fragment, miło buja. Potem w drugiej części kawałka mamy znów świetne melodie. Przyjemnie płynie ten kawałek aż do zamknięcia. No i następnie mamy ogromne zaskoczenie - I'm Done With You, który nie był moim faworytem jako singiel, na płycie robi mega robotę, szczególnie po wolnym i spokojnym Place. Siedzi bardzo dobrze, szczególnie te refreny, miodzio. No i grand finale - Self-Aware w pełnej, niemal 9-minutowej wersji, aż o ponad 3 minuty dłuższej niż singlowa. No ten numer jest niesamowity. Pierwszy raz jak usłyszałem otwierający riff moje myśli od razu skierowały się w stronę Rush. Zresztą inspirację Kanadyjczykami są słyszalne w wielu momentach tego krążka. Świetne zwrotki i refren z OOOO O O OŁ. No i coś co mnie mega zaskoczyło za pierwszym razem, ale działa ZAJEBIŚCIE - te reggae wstawki. Co tam Łapaj robi klimacik to ja nie mam pytań :D Świetne melodie, całość brzmi świetnie. Pięknie to wszystko jest sklejone i nie chce się, żeby następował koniec. Niestety (albo i stety), następuje. Ale JAKI to jest koniec. Ostatnie ponad 3 minuty, które zostały wycięte z płyty to niesamowicie klimatyczne outro (rzekomo improwizowane). Bardzo fajny bassline, świetny klawisz, robiący mega atmosferę, minimalistyczna perka. Pięknie to siedzi, uśmiech pojawia się za każdym razem, gdy wraca melodia z poprzedniej, żywej części kawałka :D To dość mroczne outro kończy się optymistycznymi dźwiękami, które niewątpliwie odzwierciedlają nastroje zespołu, patrzącego przed siebie na kolejne lata na początku swojej trzeciej dekady działalności.

Nie myślałem, że Riv mogą mnie jeszcze zaskoczyć, nagrać płytę świeżą. To się udało. Identity to album, którego potrzebowaliśmy jako fani i był też ważny dla zespołu (przynajmniej tak wynika z wywiadów). Pomimo swojego eklektyzmu i świeżości, to dalej styl Riverside, nawet na moment nie jesteśmy w stanie zapomnieć, że to właśnie oni grają nam z głośników :) Wspaniały jest to album. Myślę, że ciężko będzie jakiekolwiek płycie go przebić w moim tegorocznym rankingu premier. Absolutnym MVP płyty jest dla mnie Michał Łapaj. Nie chcę znów porównywać go do Richarda, więc już utykam :D Byłem ogromnie nahajpowany, a płyta sprostała tym naprawdę wygórowanym oczekiwaniom, co raczej nie jest proste w moim przypadku. Dziękuję panom, czekam na koncerty... no i replay :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Deleted User 5490

Re: Riverside

Post autor: Deleted User 5490 »

Nigdy się do nich nie przekonam. Byłem na kilku występach, ponieważ grali na jednej scenie z zespołami, które lubię, czyli przy okazji. Podczas ich setów wyziewałem się za wszystkie czasy. Dla mnie jest to po prostu monotonne, niestrawne i bez cienia polotu. Gdybym umówił się na randkę z laską z internetu, która w trakcie tej randki okazałaby się brzydsza niż na zdjęciu i nudna, to puszczałbym jej Riverside, żeby sobie jak najszybciej poszła.
Smędziuchy obrzydliwe.
Deleted User 626

Re: Riverside

Post autor: Deleted User 626 »

"Kochać Cię za Późno". Tyle mi zostało z przesłuchania Friend or Foe.
Awatar użytkownika
Budziol
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 9762
Rejestracja: pt lip 30, 2004 9:19 am
Skąd: Łódź

Re: Riverside

Post autor: Budziol »

"Landmine Blast przeszły mnie ciarki. Ten bassline, te melodie - jak żywcem wyjęte z okresu Reality Dream Trilogy. Gdybym nie wiedział, że na płycie gra Meller, uznałbym, że Grudzień zmartwychwstał :) "


Dokładnie mam to samo uczucie, jakby Grudzień grał.
Ja uwielbiam Riverside zwłaszcza za 3 pierwsze płyty, gdzie był pazur (nawet Mariusz potrafił "warknąć") i ten utwór śmiało mógłby się tam znaleźć.
Plyta inna, nareszcie po jakimś czasie ze świeżym pomysłem. 53min mija w moment. Tylko ta końcówka plyty instrumentalna ciut za dluga, ale potraktować to można jako "outro". Brawo nasi! ;)
nugz
SMERF MARUDA
Posty: 11492
Rejestracja: ndz lip 15, 2018 10:08 pm

Re: Riverside

Post autor: nugz »

Nie zawiesiłem się jeszcze na River.
Wiem tylko, że Michał Łapaj gra gościnnie na klawiszu dla Behe ;)
Awatar użytkownika
blackcocker
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 12617
Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
Skąd: HerbacianePolaBatumi

Re: Riverside

Post autor: blackcocker »

nugz pisze: sob sty 28, 2023 10:02 am Nie zawiesiłem się jeszcze na River.
Wiem tylko, że Michał Łapaj gra gościnnie na klawiszu dla Behe ;)
To prawda, już chyba kilka lat ta współpraca trwa :D
#blackcocker2023

Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.

07: Opeth, Opeth
08: Judas Priest, Savatage
09: Antimatter(?)

***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Awatar użytkownika
marekkraw
-#Trooper
-#Trooper
Posty: 483
Rejestracja: wt wrz 28, 2021 5:10 pm

Re: Riverside

Post autor: marekkraw »

Blackcocker

Miałem podobne odczucie co do story of my dream ,do tego stopnia że na koncertach wychodziłem się odlać albo po browar ,czego generalnie nie toleruje .

Różnimy się jednak zdaniem nt singli bo mi z kolei pierwszy podjechał momentalnie a drugi już pozostawił pewien niesmak. FoF sobie już darowałem bo nie chciałem znać połowy płyty z singli zwłaszcza że to poskręcane wersje.

I tak jak załadowałem winyl do gramka, po pierwszym odsłuchu zerknąłem na żonę (też fan) zrobiłem grymas i nic mi tam leżało. Jednakże płyta nie dawała mi spokoju i poleciał drugi odsłuch i wszystko już zaczęło pasować i brzmieć idealnie.
Faworytem jest oczywiście mocarne Big Tech a zaraz za nim Landmine Blast.
Płyta zdecydowanie lepsza od Wasteland i z niecierpliwością oczekuje majowych festiwali oraz pełnej trasy jesienią.

Fajnie że ten zespół przetrwał utratę swojej wizytówki i potrafi nadal zaskakiwać.
Vengeance will be mine, take what is yours and leave you to die, Fortune unachieved, riddled with spite, destroying your life, Liar that you are, facing yourself; you think you're a star.
Deleted User 8107

Re: Riverside

Post autor: Deleted User 8107 »

Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13227
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Riverside

Post autor: Schizoid »

Za FB Dudy:
Witajcie.
Chciałbym oficjalnie ogłosić, że po 25 latach kończy się moja przygoda z Riverside.
Jestem dumny z tego, co udało się temu zespołowi osiągnąć. A najbardziej dumny jestem z tego, jak fantastycznych i niezwykle lojalnych fanów udało się wokół siebie zebrać. Dziękuję Wam za wszystko.
Niestety, obecna sytuacja panująca w zespole nie pozwala mi już realizować w nim mojej głównej pasji, jaką jest tworzenie nowej muzyki. A to zawsze był mój główny życiowy cel i priorytet. Poza tym jestem zmęczony udawaniem i kreowaniem na siłę uśmiechniętego zespołowego wizerunku, który w ostatnich latach nie miał nic wspólnego z rzeczywistością.
Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to, co czuję i co dzieje się w moim życiu, zwykle przemycam w swoich tekstach. Nie inaczej stało się to na mojej ostatniej płycie - „The World Under Unsun”, która tak naprawdę nie opowiada o zakończeniu historii Lunatic Soul. A wychodzenie z toksycznego związku nie dotyczy „relacji romantycznych”. Główną inspiracją była sytuacja w zespole na „R.” A utwór „The New End” pisany był przede wszystkim z myślą o pożegnaniu z fanami Riverside. Dowodem niech będą emocje, które w tej piosence trudno było opanować.
I cieszę się, że nareszcie mogę powiedzieć to na głos.
Bez wdawania się w szczegóły, chciałbym więc ogłosić, że mimo iż z większością muzyków Riverside wciąż żyję w zgodzie, to od tej pory, przez najbliższe lata koncentruję się przede wszystkim na swojej twórczości w Lunatic Soul i projektach pobocznych.
A co dalej z Riverside? Otóż nie widzę żadnej możliwości, by zespół dalej działał w dotychczasowym składzie. A wznowienie działalności w innym składzie byłoby sprawą mocno skomplikowaną.
Dlatego przekierowuję swoją kreatywną energię na Lunatic Soul, który niedługo wejdzie w nową fazę i będzie od teraz moim głównym projektem studyjno-koncertowym.
Jestem w stanie zrozumieć smutek i rozczarowanie. Ale nie widzę nic złego w tym, by w pewnym momencie życia zwyczajnie zacząć myśleć przede wszystkim o swoich własnych potrzebach i nie dawać się więcej wykorzystywać innym. W świecie, w którym każdy udaje kogoś innego, warto w końcu być sobą i otaczać się przede wszystkim ludźmi, którzy są Ci bliscy i życzliwi.
Dziękuję za Wasze wsparcie i zrozumienie. I kłaniam się nisko tym, którzy wciąż będą chcieli towarzyszyć mi w moich przyszłych muzycznych planach.
Z poważaniem
Mariusz Duda

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Shedao Shai
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6325
Rejestracja: śr cze 01, 2011 8:30 pm
Skąd: Wrocław

Re: Riverside

Post autor: Shedao Shai »

Ohuiii

"nie widzę żadnej możliwości, by zespół dalej działał w dotychczasowym składzie" = "wszyscy mają mnie już kurwa dość, więc kończymy"? XD
Ostatnio zmieniony czw kwie 23, 2026 1:23 pm przez Shedao Shai, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7655
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: Riverside

Post autor: Sardi »

w dużym skrócie - mitloff odjebał luczyka
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Awatar użytkownika
Emilio
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4071
Rejestracja: sob cze 12, 2010 12:47 am
Skąd: Oborniki, k Poznania

Re: Riverside

Post autor: Emilio »

I dupa, czyli mój ulubiony polski zespół przestał istnieć. No i chu* no i cześć.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Awatar użytkownika
Sardi
-#Moderator
-#Moderator
Posty: 7655
Rejestracja: sob sty 23, 2016 11:06 pm
Skąd: Born in the BZ Land

Re: Riverside

Post autor: Sardi »

Shedao Shai pisze: czw kwie 23, 2026 1:16 pm "nie widzę żadnej możliwości, by zespół dalej działał w dotychczasowym składzie" = "wszyscy mają mnie już kurwa dość, więc kończymy"? XD
w ogóle nie, nizej napisalem o co chodzi
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13227
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: Riverside

Post autor: Schizoid »

Cieszę się, że udało mi się ich zobaczyć 2 razy. Co prawda były to koncerty festiwalowe, ale mam z nich dobre wspomnienia. Niestety znów polskie kombinatorstwo niszczy fajne rzeczy, to nie musiało się skończyć w ten sposób.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
ODPOWIEDZ