Strona 3 z 18

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: sob wrz 16, 2006 6:21 pm
autor: Maciuś
arcos89 pisze:wymiękam, przy takich utworach jak " Caught Somewhere In Time"
Ja też! :beer To przejście z futurystycznego spowolnienia do galopatkowej orgii... Mniam...

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz wrz 17, 2006 5:45 am
autor: BartSmith
Borys1978 pisze::twisted: oszalałem
Ja również i mi z tym dobrze 8) !
Matek pisze:mam pojęcia co Ty widzisz w sea of madness :roll: owszem jest dobry ale nic nadzwyczajnego. a w porównaniu do innych maidenowych rockerów jest wręcz słaby.
Dla mnie to jeden z najlepszych kawałków Ironów. Jest praktycznie perfekcyjny! Genialne zwrotki, refreny, solówka, outro, melodia, klimat. To, że ci się nie podoba to nie znaczy, że to słaby kawałek :P I nie nazwałbym go rocker'em... Czyli wychodzi to co mówiłem - lubisz ostre brzmienie lub typowe takie metalowe. Na Maiden England też ci nie pasuje (pewnie przez syntezatory).
obserwator pisze:mi się ten album akurat średnio podoba, co prawda ma fajne brzmienie (takie "pogłosowe), podoba mi się to, że wplatają się tu w całość syntezatory, był to bardzo dobry zabieg, z pewnością album na tym zyskał, ale wdłg. mnie całościowo płyta nie prezentuje czegoś specjalnego
mnie kompozycje na tym albumie nie porywały już jak te starsze i nie zapadły mi w pamięć jak wałki z poprzednich albumów

nie uwarzam tej płyty za najrówniejszą, dla mnie jest przeciętna i nie równa
oceny poszczególnych utworów:
*caught somewhere in time 8/10
*wasted years 10/10
*sea of madness 7,5/10
*heaven can wait 8,5/10
*the loneliness of the long distance runner 4/10
*stranger in a strange land 9,5/10
*de ja vu 7,5/10
*alexander the great 3/10
A czyli jednak ocenianie tras w twoim przypadku odnosi się też do lubienia albumu :wink: (na to wychodzi)? Narzekałeś na głos Bruce'a na trasie SOT, ale widzę też, że płyta nie jest dla ciebie czymś wyjątkowym. Widzisz, ja np. BNW uważam za dobry, a trasę za strasznie udaną!

Co do SIT to napiszę o tym później (za dużo by wymieniać). Powiem tylko, że dla mnie płyta jest genialna (tak jak dla wielu BNW). Klimat jest tak ogromny, że kiedy słucham tej płyty czuję się jakbym był w innym miejscu, w jakiejś odległej galaktyce. Ja zawsze uwielbiałem dobre melodie, dlatego też uwielbiam tą płytę, no i solówki są genialne. Nie ma chyba słabej solówki na tym albumie. Są minimum świetne dla mnie.

Dla mnie ta płyta jak i trasa SOT to szczyt formy Ironów.

Jeżeli nie wczujecie się w klimat płyty lub nie lubicie starego sci-fi to ta płyta może wam nie podejść. Maniakom Gwiezdnych Wojen powinna się spodobać (a przynajmniej okładka) :P

Nomad - na AMOLAD jest tylko jeden pojedynek gitarowy, na FTGGOG. Reszta to powrót do starego stylu! Widzę, że niektórzy mają metodę łączenia stereotypów (lub złych informacji) ze swoją opinią dotyczącą płyty.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz wrz 17, 2006 11:32 am
autor: M@ti
Dla mnie Somewhere in time zawsze był i będzie najlepszą płytą Maiden. Jak Nomad wcześniej wspomniał jest najbardziej klimatyczna, no i inna od poprzednich maidenowych albumów. Ten eksperyment jak najbardziej im się udał. A moje najlepsze kawałki to: Sea of madness, Wasted years i Alexander the great. :)

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz wrz 17, 2006 4:04 pm
autor: Filik10
Przypomniałem sobie, że nie napisałem tu o jednej ważnej rzeczy. SIT to (jak dla mnie) najlepsza płyta pod względem wokalnym. Bruce śpiewa naprawdę fantastycznie i miażdżąco. Na trasie tak różowo nie zawsze było, ale na płytce maxymlany geniusz :)

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz wrz 17, 2006 8:17 pm
autor: Yaaqb
Dla mnie to najlepszy album Iron Maiden, moim zdaniem bez słabych punktów. Klimatyczna jazda na całego, no i utwór, który najbardziej ze wszystkich poprawia mi humor i dodaje sił - 'Wasted Years'. 'Somewhere In Time' to piękne melodie, wspaniałe solówki, wszystko to, czego oczekuje się po artyście takim jak Iron Maiden.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: pn wrz 18, 2006 12:37 pm
autor: soulburner
Zaiste, jest to fantastyczna płyta i jest moją najulubieńszą :)
Brzmienie jest po prostu genialne, najbardziej podobają mi się gitary, które zostały potraktowane gitarowymi syntezatorami. Klawisze także przyczyniają się do pogłębienia klimatu :)
Jest to także najbardziej progresywny album przed "The X Factor". Dużo długich kompozycji, może nie są jakoś mocno złożone, ale jednak czuć progresję (nie wchodźmy w dyskusje czym jest progresywny rock/metal ;)).

Lubię tą płytę także dlatego, że kiedyś posiadałem piracką kasetę (zakupiona w okolicach 1992 roku), na której... Utwór "Caught Somewhere..." się stopniowo pogłaśniał (fade-in), "Heaven Can Wait" wyciszał się zaraz po pierwszej solówce, tak samo... "Alexander the Great"! Kawałki trwałyu ok. 4 minut, a dobrze wiemy, że są dwa razy dłuższe :D
Kiedy zakupiłem oryginał, po prostu rozpłynąłem się - słuchając części instrumentalnej w Aleksandrze za każdym razem mam ciarki na plecach!

Mimo braku wkładu artystycznego Bruce'a (ciekawe, jakie były w rzeczywistości jego kompozycje, które zostały odrzucone - może coś w klimatach ballad z solowych płyt?), jego głos brzmi tu chyba najlepiej ze wszystkich płyt.

Była to także druga płyta, po "Killers", którą wysłuchałem w pierwszej kolejności w ramach "nawracania" się na porządną muzykę ;) Początkowo nie znosiłem, jak brat puszczał Maiden, dopóki sam z własnej i nieprzymuszonej woli (do dziś zastanawiam się, dlaczego to w ogóle włączyłem? :P) nie wysłuchałem ;) Również w tamtym okresie (ile ja miałem lat? 8? :D) nie zdawałem sobie sprawy z tego, że na Killers był inny wokalista ;)

Ha! A brat kiedyś kupił kasetę wideo z koncertem Iron Maiden i był tam... Paul DiAnno. Nie wyglądał jak Dickinson, więc brat kasetę zwrócił :lol: Ciekawi mnie, co to mógł być za koncert?

Sorki, za off-topic pod koniec ;)

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: pn wrz 18, 2006 5:25 pm
autor: Gary91
soulburner pisze:Ha! A brat kiedyś kupił kasetę wideo z koncertem Iron Maiden i był tam... Paul DiAnno. Nie wyglądał jak Dickinson, więc brat kasetę zwrócił :lol: Ciekawi mnie, co to mógł być za koncert?
pewnie Live At Rainbow :)

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: pn wrz 18, 2006 9:15 pm
autor: Phantom22
Jeden z najlepszych albumów Iron Maiden. Bruce w znakomitej formie, dużo miażdżących solówek. No i oczywiście wspaniały Wasted Years. Kiedy mam doła to sobie go włączam i jakoś świat staje się piękniejszy :D

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: wt wrz 19, 2006 12:07 am
autor: adam IM
BartSmith pisze: Jeżeli nie wczujecie się w klimat płyty lub nie lubicie starego sci-fi to ta płyta może wam nie podejść. Maniakom Gwiezdnych Wojen powinna się spodobać (a przynajmniej okładka
tak. tyle że okładka jak i cała płyta była inspirowana filmem Ridleya Scott'a, Blade Runner. cały zespół siedzi na lub w samochodzie inspektora Deckard'a. intro jakim zaczynał się koncert to scieżka dżwiękowa z tego filmu, autorstwa Vangelisa (końcowy fragment muzyki z filmu gdy Rick opowiada co było dalej z nim i Rachael) a Eddi i jego gadżety sa żywcem wzięte z tego własnie dzieła filmowego. nie wiem czy fanom Star Wars podchodzi ten film bo jest bardziej psychologiczny a nie jak gwiezdnowojenna nawalanka na miecze zrobione z neonówki :P :P :P

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: wt wrz 19, 2006 6:23 am
autor: BartSmith
adam IM pisze:tak. tyle że okładka jak i cała płyta była inspirowana filmem Ridleya Scott'a, Blade Runner. cały zespół siedzi na lub w samochodzie inspektora Deckard'a. intro jakim zaczynał się koncert to scieżka dżwiękowa z tego filmu, autorstwa Vangelisa (końcowy fragment muzyki z filmu gdy Rick opowiada co było dalej z nim i Rachael) a Eddi i jego gadżety sa żywcem wzięte z tego własnie dzieła filmowego. nie wiem czy fanom Star Wars podchodzi ten film bo jest bardziej psychologiczny a nie jak gwiezdnowojenna nawalanka na miecze zrobione z neonówki :P :P :P
Dobra, ale fanom sci-fi z lat 80tych powinno się spodobać :D

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: czw wrz 21, 2006 9:37 pm
autor: Nomad
Jak sie słucha tej płyty,to sie tęskni za tym masteringiem....na tej płycie,to praktycznie nie ma dźwięku zbędnego, dopracowana jest aż do przesady, a poza tym jest energia, moc, to jest Radosny Heavy-Metal!, zawsze jak słucham Caught Somewhere in Time,Wasted Years czy inny utwór,to czuje na plecach oddech lat '80,tutaj nie ma niepokoju, mroku,cięzaru gitar, czy zagubienia w głosie Bruce'a ,jest za to moc, takie parcie do przodu,szaleńcze sola gitarowe, wysokie zaśpiewy Bruce'a, wspaniałe melodie..wszystko czym jest heavy-metal :) .

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: pt wrz 22, 2006 11:40 am
autor: soulburner
Nomad - dokładnie, produkcja jest piękna i aż straszne jest, że w latach 80ych mieliśmy lepszą jakość dźwięku niż dzisiaj, w XXI wieku :P Można mówić o cyfrowej metodzie nagrywania dźwięku, że jest gorsza od analogowej - to w pewnym stopniu prawda, ale nie w aż takim :D

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz wrz 24, 2006 3:59 am
autor: BartSmith
Bo teraz dużo zespołów używa mocnego przesteru co jest dla mnie minusem. Owszem, brzmi to nieźle, ale w porównaniu do lat 80tych wypada dość słabo. Poprostu zmieniła się moda na taki mroczny, ciężki i bardziej hardcore'owy styl. Także dużo gitarzystów ułatwia sobie życie tymi efektami - nie są zbyt dobrzy w graniu więc maskują się efektami. Jedną z rzeczy dlaczego uwielbiam lata 80te jest właśnie brzmienie efektów gitarowych (nie tylko Iron Maiden).

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 9:55 pm
autor: Nomad
To co piszesz Bart w poście na górze,to oczywiście święte słowa, w latach '80 efekty brzmieniowe stosowane u gitarzystów,były poprostu niesamowite, i to nie tylko gitarzyści Maiden,ale np.tez Vivian Campbell , gitarzysta Dio też niesamowite rzeczy grał, gitarzyści Priest wiadomo,Wolf Hoffman z Accept, sporo zespołów z nurtu Hair-Metalu, hard-rocka..a zasługa tej rewolucji Eddiego Van Halena, i debiutu Van Halen gdzie wogóle zrewolucjonizował styl gry na gitarze.

A co do płyty, to cudo, cudo ogromne, jedna z dwóch płyty Maiden ,której sie słucha jak jednego dużego utworu,podzielonego na części, oczywiście obok Seventh Sona. Świetny był ten okres 1986-1988 ,może koncerty były zbyt wyreżyserowane i to mogło niektórym sie nie podobać(słyszałem takie zarzuty) ,ale muzycznie było znakomicie, i pomyśleć że to w zespole były utarczki, a Bruce nigdy nie wymienia tych płyt jako ulubionych ,mimo że śpiewał tu tak rewelacyjnie, choć i tak "człowiekiem płyty" jeśli chodzi o SiT jest niewątpliwie Adrian Smith.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 9:59 pm
autor: miki
Dickinson się dobrym wokalem, to przyznam, zrewanżował za brak jakijkolwkiej kompozycji na tym albumie. podobno on miał skrejnie inną wizję tej płyty, chciał coś nawet i akustycznego? chyba tak to było. tak? może. ten wokal faktycznie mu wyszedł wtedy. jakbym miał jakiejś płyty teraz sobie posłuchać Maidenów to tej.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 10:08 pm
autor: Nomad
Tak,dokładnie tak było dostał jak to sie mówi kopa ze swoimi pomysłami ,a potem tak świetnie zaśpiewał ..,albo chciał pokazać zespołowi że jest dobry,albo poprostu miał genialną forme.

A pomysły, to ponoć to co potem znalazło sie na Tatooed Millinaire, przynajmiej tak pisze w recenzji SiT na Sanktuarium...w RttH pisze poza tym ,że chciał zrobić coś ala Led Zeppelin III, coś niespotykanego, akustycznego,bo uważał żę Maiden w heavy-metalu zrobiło już wszystko i że to jest dobry moment że teraz będąc na szczycie mogą zagrać coś ambitniejszego, coś naprawde przełomowego, wtedy Steve postawił na heavy-metal .Teraz już cały zespół chyba nie chce go grać..nieważne zresztą, cieszyć sie trzeba że w 1986 zagrali taką płyte jaką zagrali ,choć nie kazdy aż tak bardzo lubi tą płyte.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 10:14 pm
autor: Joker
Niestety powiem co słyszę na bootlegach i dam Wam na głowy kubełek wody. Zimnej. Uważam, że Dickinson w studiu wypadł nieźle ale generalnie to mocno pierdzioli na Somewhere On Tour. Posłuchawszy paru bootlegów z tej trasy stwierdzam, że gościa często zatyka podczas śpiewu, tak więc z tą genialną formą bym nie przesadzał. Tłumaczenie, że koncert metalowy to bieganie po scenie itd. .... to pieprzenie od rzeczy. Górniakowa też jest bardzo aktywna na koncertach a śpiewa bezbłędnie. Wiem, bo byłem na kilku koncertach.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 10:14 pm
autor: Nomad
Właśnie dlatego ja nie słucham bootlegów,hehe.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 10:19 pm
autor: Joker
Nomad pisze:Właśnie dlatego ja nie słucham bootlegów,hehe.
Jednym słowem wolisz żyć w ułudzie, mieć zniekształcony obraz rzeczywistości i na podstawie niego pisać swoje rozemocjonowane posty. hehe...

Współczuję...choć czasem(nie za często jednak) stać Cię na trzeźwy osąd.

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

: ndz paź 15, 2006 10:20 pm
autor: Freeze
Ja mam niestety ledwo dwa zapisy, ale ten z Bristol jest naprawde świetny. Ciekaw też jestem jak wypadli w Polsce.

A płytka jest świetna, od początku do końca słucham z prawdziwą przyjemnością i często do niej wracam. Prawdziwa podróż w czasie. I radość grania jest wręcz namacalna. Wielki popis H i Harrisa.