Ja mam zastrzeżenia do Ironów odnośnie tego, że ciągle klepią to samo na koncertach. Nic nowego, bo już ten temat był przez was klepany, ale już dużo wcześniej sama myślałam tak samo. Brakuje różnorodności, mało granych lub nigdy wcześniej nie granych utworów (zarówno starych jak i tych z lat 2000+), mogłoby nawet być tak, że na różnych koncertach lekko zmienialiby set - nie wiem tylko czy to by się sprawdziło, bo rozumiem, że na trasie w każdym mieście chcą dać taki sam show, ale z drugiej strony byłoby to urozmaicenie, żeby nie bali się sięgać po mocno zakurzone kawałki albo wymieniać klasyki na koncertach (nie to, że na każdym przez milion koncertów jest Run to The Hills, Iron Maiden i parę innych, tylko np. jeden-dwa klasyki plus coś wcześniej nie granego albo granego może raz dawno temu) i w ich miejsce wrzucać jakieś smaczki. Szkoda też, za nigdy nie zagrają np. Empire of the Clouds - przecież covery tych utworów grały na żywo inne zespoły, ale dla Ironów, samych twórców tego kawałka, to zbyt duży wysiłek. Trochę głupio, że inne zespoły mogą, a oni nie, i to własnej piosenki. Bardzo chciałabym zobaczyć to w ich wykonaniu na żywo. Nawet jakby mieli to zagrać tylko raz.
Boli mnie też fatalny wokal Dickinsona w niektórych momentach na płytach. Na pewno dałoby się coś z tym zrobić, a tak tego piania w paru miejscach nie da się słuchać (np. refren El Dorado, Mother of Mercy albo Days of Future Past z najnowszej). Czy wg nich to brzmi dobrze? O słabym brzmieniu nowych płyt się nie wypowiem, bo się na tym nie znam i pewnie nie zauważyła tym różnicy, czasem tylko wokal jakby jest schowany (np. w Stratego), co też przecież dałoby się skorygować. Ale trzeba chcieć.
Wszystkie zarzuty można sprowadzić do jednego, mianowicie lenistwa zespołu i braku chęci do pracy, wszystko byle jak najszybciej, a kasa i tak leci. Czasem mogliby się przyłożyć bardziej. Przynajmniej jeszcze parę lat temu, bo teraz mają już swoje lata i też nie wymagam od nich tyle co od 20-latków (chociaż patrząc na obecnych 20-latków muzyków mam wrażenie, że tacy Ironi mają więcej energii od nich

).
Trochę też nie podoba mi się to, że na ich koncertach każdy ruch musi być wyreżyserowany. No ale taką stylistykę przybrali już dawno temu, taki sobie system obrali i w sumie to już ich znak charakterystyczny. Jednak moim zdaniem dobrze by wyszło, gdyby pozwolili sobie na odrobinę luzu.
I am the man who walks alone.