Re: AC/DC
: sob kwie 22, 2006 2:34 pm
AC/DC najlepszym bandem na świecie!!Najlepsza płyta to Let There Be Rock.Maideni im ie doruwnują!!A tak wogóle witajcie forumowicze! 
Pewnie :rocx Jak w te wakacje będę miał więcej czasu(no bo i tak będzie, ale za jaką cenęobserwator pisze:ac/dc to kawał świetnego hard rocka
co do wokalistów to nie mam faworyta, a angus..."jest kapitalny", człowiek jest niesamowity po prostu...Artur pisze:Aha - generalnie z wokalistów AC/DC bardziej lubię zdecydowanie Briana Johnsona. A Angus jest kapitalny
tak, te koncertówki to kalsyka normalnie, "piorunująca energia"Artur pisze:2 koncertówki(ale max-zajebiste ): "If Yo Want Blood You've Got It" i "AC/DC Live"(wydanie limitowane - 2-płytowe)..
oj tak, przed pierwszym przesluchaniem nie znalem zadnego numeru ale totalnie mnie przykulo do glosnikow.obserwator pisze:"If Yo Want Blood You've Got It"
No pewnie. :rocx Johnson ma świetny, niepowtarzalny głos, choć Scott też sobie bardzo dobrze radził no i to pierwszy wokalista AC/DC, respekcik mu za to.Artur pisze:generalnie z wokalistów AC/DC bardziej lubię zdecydowanie Briana Johnsona.
A kawałek "Whole lotta Rosie" niszczy wszystko. Genialne.kobi pisze:oj tak, przed pierwszym przesluchaniem nie znalem zadnego numeru ale totalnie mnie przykulo do glosnikow.
dokładnie tak, z tej koncertówki ten kawałek wypada najlepiej, wogóle to jeden z moich ulubionych utworów ac/dcM@ti pisze:A kawałek "Whole lotta Rosie" niszczy wszystko. Genialne.
IMO on najlepiej wypada na koncertach wogóle. Przy nim jest najlepsze show.obserwator pisze:dokładnie tak, z tej koncertówki ten kawałek wypada najlepiej, wogóle to jeden z moich ulubionych utworów ac/dc
po części masz racje, ale zapomniałeś chyb o THE JACKM@ti pisze:IMO on najlepiej wypada na koncertach wogóle. Przy nim jest najlepsze show.
Dla mnie to najbardziej zmulony kawałek z całej dyskografii AC/DC. Wolę te szybsze typu Highway to hell czy wspomniany Whole lotta Rosie.obserwator pisze:ale zapomniałeś chyb o THE JACK
fakt, mi też tak sobie sie podoba, ale na koncertach zawsze jes żywioł przy tym kawałku, jak publika powtarza za johnsonem(czy powtarzała za scottem) "shes got the jack"...M@ti pisze:Dla mnie to on taki za mozolny jest trochę. Choć wykonanie na "If you want blood..." jest całkiem fajne. Na studyjnej płycie jednak mnie nie porusza.
No i oto chodzi, taki fajny akcencik na koncercie, i całość zagrana chyba nieco szybciej niż studyjna wersja. To mi się jedynie podoba.obserwator pisze:jak publika powtarza za johnsonem(czy powtarzała za scottem) "shes got the jack"...
tak, szybciej, ja wogole lubie jak kawałki są grane nieco szybciej na koncertach, więcej "zadziorności" jakby mają wtedyM@ti pisze:całość zagrana chyba nieco szybciej niż studyjna wersja. To mi się jedynie podoba.
Bo wtedy power większy jest.obserwator pisze:ja wogole lubie jak kawałki są grane nieco szybciej na koncertach, więcej "zadziorności" jakby mają wtedy
no właśnie tak, szczególnie lubie też wykonanie koncertowe kawałków "who made who", "for those about to rock", "you shook me all night long", "t.n.t.", "highway to hell", "thunderstruck"-podobją mi się lepiej na żywo niż w studyjnych wersjachM@ti pisze:Bo wtedy power większy jest.
Otóż to, mnie też się podobają bardziej, poprostu IMO po dodaniu publiki są żywsze i bardziej przebojowe.obserwator pisze:podobją mi się lepiej na żywo niż w studyjnych wersjach