
7 lat
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM


Ja to już bilet nawet miałem w rękach, ale też mi brakło ciut szczęściayankes pisze:Nie dane mi było zobaczyć Pantere,
To samo. Niewiele brakowało.Kuba pisze:Ja to już bilet nawet miałem w rękach, ale też mi brakło ciut szczęścia

Dziękuje bardzo, za darmo bym tego nie chciałShedao Shai pisze:http://merlin.pl/Original-Album-Series- ... 49153.html
Całkiem przyjemny sposób uzupełnienia kolekcji



LukaSieka pisze:Pierwsze 4 płyty jeszcze ok (nie wiem dlaczego większość określa je mianem "glam/hair", chyba tylko i wyłącznie przez image), ale dalej dla mnie klapa. Na te płyty wydane przed rokiem 1990 jakoś specjalnie się nie jaram, ale wole to niż te późniejsze poczynania Anselmo i Darrella. Za bardzo to granie (zwłaszcza "Vulgar Display Of Power") kojarzy mi się z tymi nowomodnymi syntetycznymi produkcjami. To brzmienie to dla mnie po prostu koszmar, katastrofa i tragedia. Bliżej temu do jakiegoś Korn czy grup hip hopowych niż zespołów metalowych. "Vulgar Display Of Power" jest jedną z tych płyt, które w dużym stopniu przyczyniły się do tego co później działo się w muzyce metalowej, a konkretniej do jej końca.
Pantera tym graniem i tą płytą narobiła niemniej złego dla heavy metalu, niż jakiś Kurt Cobain ze swoją Nirvaną.
Sto razy bardziej wole Exhorder, który był dla nich ogromną inspiracją i tak na prawdę impulsem, do tego co działo się z nimi po 1988 roku.


Starałem się podobieństwa uchwycić, ale nijak nie mogę... może jakiś przygłupi jestem. Tak czy inaczej na osłodę wrzucam trochę kozackiej muzyki:LukaSieka pisze:Ten "Vulgar Display Of Power" to taka mieszanka N.W.A. z Easy E, Dr. Dre na czele i jakiegoś Prong z okresu "Prove You Wrong" i "Cleansing".

Bez przesady. Ja takiej muzyki nie słucham w ogóle, chociaż akurat takiej "Straight Outta Compton" autentyczności odmówić nie można. To co innego niż te wszystkie inne X Zibity i 50 Centy, których znacie z telewizji. Z resztą nie ma nawet co porównywać.voivod' pisze:To porównanie akurat ma sens sens, bo debiut N.W.A. swoja bezkompromisowością bije na głowę 99% thrash metalu

W sumie ja też nie. Wolę delektować się świetną muzyką, którą zawarli na swoich albumach. A jest czym. Vulgar to jeden z najlepszych albumów metalowych lat 90.mimski pisze: Starałem się podobieństwa uchwycić, ale nijak nie mogę... może jakiś przygłupi jestem.
eee tam, XZibit i 50 Cent to w rapie tak jak Trivium albo inny Avenged Sevenfold ;P Z resztą ja w tym graniu bardziej słyszę wpływ muzyki hardcore niż rapu.LukaSieka pisze:Bez przesady. Ja takiej muzyki nie słucham w ogóle, chociaż akurat takiej "Straight Outta Compton" autentyczności odmówić nie można. To co innego niż te wszystkie inne X Zibity i 50 Centy, których znacie z telewizji. Z resztą nie ma nawet co porównywać.
Tak na marginesie nie uważasz, patrząc z perspektywy czasu oraz pryzmat Pantery, że takiemu Exhorderowi trochę więcej się należało mimo wszystko? Dla mnie to pionierzy brutalnego thrashu, który później wylewał się na płytach Epidemic, Demolition Hammer, Sodom ("Tapping The Vein") oraz Pantery właśnie.