Strona 1 z 1

Granica między heavy, a thrashem

: śr lip 06, 2016 10:03 pm
autor: on_the_run
Wiem, że już o tym pisałem i może się powtórzę, ale motyw w mojej głowie ponownie pojawił się po niedzielnym koncercie Ironów z Anthraxem. Otóż, wiem, że na tym forum niektórzy bardzo nie lubią thrashu, jako stylu powiązanego z punkiem i zbyt ordynarnego, hałaśliwego. Tymczasem ta granica miejscami jest cienka. Część thrashu (Metal z Kill'em All, Slayer z "jedynki", Megadeth, Exodus, Anthrax, Overkill) nie leży daleko od NWOBHM, a niemieckim wokalistom ze sceny Teutonic thrash metal nieobce było "pianie". Iron Maiden, Judas Priest, Venom (ci faktycznie grali brudniej), Saxon, Diamond Head są przez wiele kapel thrash uznawane za najważniejsze inspiracje. Utwory takie jak "Dissident Aggressor" JP, "Symptom of the Universe" BS, "Stone Cold Crazy" Queen czy "Am I Evil?" Diamond Head są uważane za pionierskie produkcje, mogący być określane mianem pre-thrashowych. Do tego należy brać pod uwagę, że mniej więcej 1980 roku (wtedy UK Subs wydali "Brand New Age") punk stawał się coraz bardziej brutalny, aż w efekcie powstał nurt zwany hardcore. Wszystko się wtedy mieszało i wtedy też powstawały podwaliny pod kolejne, bardziej ekstremalne nurty metalu. "Romans" z punkrockiem był już zresztą wcześniej wyczuwalny, w przypadku Motorhead. I połowa lat 80-tych to były bardzo twórcze i inspirujące czasy.
Metallica i Slayer nie zaczynały grać jako kapele thrashowe, ale po prostu heavymetalowe, zafascynowane tym co się działo na Wyspach. Granica między heavy a thrashem może być równie umowna jak ta pomiędzy hard rockiem a heavy.
Tak więc uważam, że Anthrax w ostatnią niedzielę jak najbardziej pasował, zwłaszcza że Belladona jest klasycznym heavymetalowym wokalistą i daleko mu np. do szorstkości Hetfielda. Megadeth zresztą często rytmikę mają niemal z IM czy JP.

Re: Granica między heavy, a thrashem

: śr lip 06, 2016 10:57 pm
autor: Schizoid
For All Kings to bardzo melodyjna płyta w klimatach heavy, to tak, jeśli chodzi o Anthrax.
A granica...Trudno w ogóle mówić o granicach w metalu (w muzyce też). Jeżeli możemy z łatwością przypiąć jakąś łatkę kapeli, że jest, dajmy na to, thrashmetalowa, to wg. mnie nie świadczy o niej zbyt dobrze ;)

Re: Granica między heavy, a thrashem

: czw lip 07, 2016 12:41 pm
autor: on_the_run
Nie ukrywam, ze do przemyslen zainspirowalo mnie kiedys szukanie przez niektorych, niczym Swietego Graala, mitycznej granicy miedzy hard rockiem/heavy. ;)

Re: Granica między heavy, a thrashem

: czw lip 07, 2016 1:03 pm
autor: Mr. M
Ta granica przebiega tam, gdzie każdy sobie ją ustali, są tu np. tacy co Rust in Peace Megadeth nie uważają za thrash... :lol:

Ja np. jestem zwolennikiem takiego podziału, że "heavy metal" to gatunek muzyki, a wszystkie thrash, death, power, speed, gothic itp. itd. to jego podgatunki. Czyli coś jest jednocześnie i thrash i heavy :wink: Również podgatunkiem będzie "klasyczny heavy metal", ale zespoły do niego należące już też przypasowuję... wg własnego widzimisię :wink: Chociaż tutaj można użyć też czasu np. zespoły powstałe przed i po 1985.

Re: Granica między heavy, a thrashem

: czw lip 07, 2016 3:36 pm
autor: Bon Dzosef
Mr. M pisze: Ja np. jestem zwolennikiem takiego podziału, że "heavy metal" to gatunek muzyki, a wszystkie thrash, death, power, speed, gothic itp. itd. to jego podgatunki. Czyli coś jest jednocześnie i thrash i heavy :wink:
Tez tak uważam ;) .

Re: Granica między heavy, a thrashem

: pt lip 08, 2016 5:22 pm
autor: voivod'
Ja bym powiedzial ze granica pomiedzy heavy i thrashem jest na albumie Venom, Welcome to Hell

Re: Granica między heavy, a thrashem

: śr maja 08, 2019 4:36 pm
autor: Hard Rock Fan
Myślę, ze to jakoś tam słychać. Thrashowe zespoły praktycznie wcale nie inspirowały się takimi zespołami jak Deep Purple, Ufo, Scorpions czy Uriah Heep. Tam jest jednoznaczne postawienie na brud, szybkość, agresję i skopanie słuchacza. Heavy-Metal jest dużo bardziej różnorodny, mamy w nim miejsce dla utworów epickich, szybkich strzałów i bujających rockerów. Tak to widzę. Sporo było płyt na rozdrożu np. debiut Metal Church, debiut Slayer czy Jugulator Judas Priest. Choć w przypadku tego ostatniego mówimy o zespole, który sam tworzył gatunki. Lubię thrash ale na dłuższą metę za dużo dla mnie tam agresji i za mało melodyjnych momentów wokalnych. Kiedyś bardziej lubiłem.