Ulubione albumy zespołów, których nie słuchacie
: czw lis 17, 2022 6:13 pm
Hellowen-Walls of Jericho
Nigdy nie byłem i już nie będę fanem Helloween. Keeper 1 jest bardzo w porządku, ale dwójka już dla mnie zbyt melodyjna. Potem to już zupełnie nie dla mnie. Dodatkowo nie znoszę wokalu Derisa. Wallsy to co innego, niezależnie czy liczyć z pierwszą epką czy nie sama esencja tamtejszego Hellowen. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale oni tam współtworzyli mocno taki heavy/speed metal co jest o tyle dziwne, ze mało kto z takim graniem ich kojarzy. Phantoms of Death, Guardians, Metal Invaders, Warrior, Victim of Fate....urodziłem się kilka tygodni po wydaniu tego albumu.
Kreator-Coma of Souls
Wczesne Kreatory nie są dla mnie, zbyt agresywna muzyka, doceniam ale nie słucham. Te od Violent Revolution z kolei już takie jakieś "szwedzkie". Coma of Souls wpasowała się bardzo dobrze w mój gust bo to taki najbardziej materiał wyważony. Pamiętam jak poznawałem to na kasecie z 20 lat temu i wtedy dla mnie szczytem agresji był Slayer. Melodyjne intro fajnie zmyla słuchacza, a potem When the Sun Burns Red, a jeszcze tak dobre utwory jak People of the Lie czy Material World Paranoia.
Pink Floyd-Animals
Coś tam lubię Floydów, powiedzmy Comfortable Numb, One of These Days, Shine on Your Crazy Diamond czy Money, no ale pobieżnie. Na Animals podoba mi się wszystko bo to w zasadzie jeden utwór podzielony na kilka podczęści. Bardzo mi się podoba przesłanie tej płyty, pasuje do polskich realiów bardzo. Najwięcej tu z wszystkich płyt PF elementów dla fanów ciężkiego rocka.
Budka Suflera- Za Ostatni Grosz
Lubię też pojedyncze utwory jak oczywiście Jest Taki Samotny Dom czy Cień Wielkiej Góry. Tego nie da się nie lubić, ale to jest jakiś drobny wycinek z dyskografii. Za to Ostatni Grosz lubię w całośći. Rewelacyjny album. Zupełnie wyjątkowy skład, na gitarze Borysewicz, na wokalu śp. Romuald Czystaw. Świetne utwory takie jak tytułowy, Ktoś Zrobił mi ten Żart, Nie taki znów Wolny czy Memu Miastu do Widzenia. Podoba mi się bardzo ten jedyny i niepowtarzalny klimat.
Van Halen - I
To chyba dość popularna opinia. Van Halen później stało się troszkę takim cukierkowym, durnowatym zespołem. Może z wyjątkiem płyty For Unlawful Carnage Knowledge. Wygłupy Lee Rotha, dużo ballad, nie do konca pasujący do muzyki wokal Hagara (lubię kilka jego solowych piosenek, ale tu średnio). Jedynka jest inna bo jest taka odżywcza, czuć, że dzieje w muzyce gitarowej się coś nowego no i naprawdę dobre kompozycje : AI'nt Talking About Love, I'm the One, Atomic Punk czy Running with the Devil.
Nigdy nie byłem i już nie będę fanem Helloween. Keeper 1 jest bardzo w porządku, ale dwójka już dla mnie zbyt melodyjna. Potem to już zupełnie nie dla mnie. Dodatkowo nie znoszę wokalu Derisa. Wallsy to co innego, niezależnie czy liczyć z pierwszą epką czy nie sama esencja tamtejszego Hellowen. Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale oni tam współtworzyli mocno taki heavy/speed metal co jest o tyle dziwne, ze mało kto z takim graniem ich kojarzy. Phantoms of Death, Guardians, Metal Invaders, Warrior, Victim of Fate....urodziłem się kilka tygodni po wydaniu tego albumu.
Kreator-Coma of Souls
Wczesne Kreatory nie są dla mnie, zbyt agresywna muzyka, doceniam ale nie słucham. Te od Violent Revolution z kolei już takie jakieś "szwedzkie". Coma of Souls wpasowała się bardzo dobrze w mój gust bo to taki najbardziej materiał wyważony. Pamiętam jak poznawałem to na kasecie z 20 lat temu i wtedy dla mnie szczytem agresji był Slayer. Melodyjne intro fajnie zmyla słuchacza, a potem When the Sun Burns Red, a jeszcze tak dobre utwory jak People of the Lie czy Material World Paranoia.
Pink Floyd-Animals
Coś tam lubię Floydów, powiedzmy Comfortable Numb, One of These Days, Shine on Your Crazy Diamond czy Money, no ale pobieżnie. Na Animals podoba mi się wszystko bo to w zasadzie jeden utwór podzielony na kilka podczęści. Bardzo mi się podoba przesłanie tej płyty, pasuje do polskich realiów bardzo. Najwięcej tu z wszystkich płyt PF elementów dla fanów ciężkiego rocka.
Budka Suflera- Za Ostatni Grosz
Lubię też pojedyncze utwory jak oczywiście Jest Taki Samotny Dom czy Cień Wielkiej Góry. Tego nie da się nie lubić, ale to jest jakiś drobny wycinek z dyskografii. Za to Ostatni Grosz lubię w całośći. Rewelacyjny album. Zupełnie wyjątkowy skład, na gitarze Borysewicz, na wokalu śp. Romuald Czystaw. Świetne utwory takie jak tytułowy, Ktoś Zrobił mi ten Żart, Nie taki znów Wolny czy Memu Miastu do Widzenia. Podoba mi się bardzo ten jedyny i niepowtarzalny klimat.
Van Halen - I
To chyba dość popularna opinia. Van Halen później stało się troszkę takim cukierkowym, durnowatym zespołem. Może z wyjątkiem płyty For Unlawful Carnage Knowledge. Wygłupy Lee Rotha, dużo ballad, nie do konca pasujący do muzyki wokal Hagara (lubię kilka jego solowych piosenek, ale tu średnio). Jedynka jest inna bo jest taka odżywcza, czuć, że dzieje w muzyce gitarowej się coś nowego no i naprawdę dobre kompozycje : AI'nt Talking About Love, I'm the One, Atomic Punk czy Running with the Devil.