SanktuariuM - Polski Fan Klub Iron Maiden


Nicko McBrain dla canada.com

Iron Maiden odradza się
Nicko McBrain mówi o oryginalnym, składzie, płycie i Bogu.


„Pan pobłogosławił ją niewiarygodną magią”, mówi perkusista Iron Maiden, Nicko McBrain, o nowej płycie "A Matter of Life and Death".

Mówi on o płycie Iron Maiden, jednego z najciemniejszych, najbardziej złowrogich heavy metalowych zespołów, który pojawił się w latach 80tych podczas rozkwitu i łatwo można pomyśleć, że jego słowa odnoszą się do Ciemnego Pana Szatana. Ale zaskakująco mówi o tym samym „Panie”, do którego ludzie w kościele co niedzielę się modlą.

Ale więcej na temat Chrześcijaństwa później - najpierw porozmawiajmy o nowej produkcji jednego z cieszących się największym powodzeniem heavy metalowych zespołów wszech czasów.

Podczas gdy nie ma zbyt wielu niespodzianek na „A Matter of Life and Death”, który sprawił, że jest to kanadyjski debiut końca sierpnia, wielu krytyków było zaskakująco życzliwych do nowego CD.

„Ten album jest krokiem naprzód do wszystkiego, czego kiedykolwiek dokonaliśmy, moim zdaniem,” mówi McBrain. „Znam trochę ludzi, którzy się z tym nie zgadzają, ale nie dbam o to, mogą wsadzić se te opinie w dupę, wali mi to.”

Praktycznie żadne nagranie radiowe ani nic nie pojawiło się w najpopularniejszych mediach, Iron Maiden ciągle debiutuje na drugiej pozycji na kanadyjskich listach przebojów a na świecie jest albo tak samo wysoko, albo jeszcze wyżej.

Wydaje się, że Iron Maiden przechodzi odrodzenie gatunku zarówno wśród fanów jak i w zespole.

Więc o co chodzi?

Wydaje się, że rozpoczęło się to wraz z triumfalnym powrotem rozrywającego bębenki wokalisty Bruce’a Dickinson’a, którego krótka przerwa od zespołu zakończyła się sześć lat temu. Od 1993 do 1998 Iron Maiden nagrało dwa słabo przyjęte albumy z innym śpiewakiem, Blaze’em Bayley’em.

McBrain nie może powiedzieć nic złego na temat czasów z Bayley’em, ale on i jego kumple byli rozentuzjazmowani z powodu powrotu starego wokalisty razem z gitarzystą Adrian’em Smith’em.

„Od momentu jak Bruce wrócił wszystko wygląda tak jak wyglądało na początku lat 80tych plus to nasilenie się,” mówi McBrain. „W połowie lat 80tych ludzie mówili, że to szczyt naszej kariery. Cóż, tak było, ale teraz jest jeszcze jej szczyt, naprawdę, ponieważ zatoczyliśmy pełne koło i robimy wszystko od nowa, z tymi samymi ludzi z jakimi mieliśmy do czynienia w latach 80tych.”

Trasa, na którą wyrusza Iron Maiden, nie jest najdłuższą jaką kiedykolwiek podjęli – większość członków jest koło 50tki mimo wszystko – ale zabierze ich [trasa] dookoła świata – 3 show w Kanadzie (Toronto, Montreal i Vancouver) poprzedzone ośmioma w US, cztery daty w Japonii i najbardziej rozległa trasa po Europie, która rozpocznie się przed końcem 2006 roku.

W niektórych miejscach na świecie, zwłaszcza w wielu malutkich państwach Skandynawii, zespół potrafi sprzedać w zaledwie kilka godzin tyle biletów, aby wypełnić ogromne stadiony. Czy ogromne tłumy są wciąż w stanie zaskoczyć zespół?

„W Skandynawii wytworzyła się nowa rasa, kolejne pokolenie i szaleją oni na punkcie zespołu,” mówi McBrain. „I te młodsze dzieciaki są wnikliwe, lubią szybszy materiał, ale wrócili – i zamierzam stawić nas na równi z Led Zeppelin i taki tam, ale wciąż gdzieś tam jesteśmy grając! – a oni szaleją, to jest klasowa muzyka, to jest melodia, to jest szybkość, to są świetne gitarowe sola.”

„Wydaje się balistycznie odkąd wrócił Bruce,” dodaje McBrain. „To tak jakbyś miał sprzeczkę ze starszą panią, a czasem dobrze być gdzieś daleko a moment. A potem wracasz i jest lepiej niż wcześniej.”

McBrain bierze głęboki oddech zanim będzie kontynuować. A potrzebuje tego, ponieważ rozmowa z Nickiem McBrain jest jak nalot święcących się petard a następnie wycofanie się i oglądanie jak wybuchają. Facet może mówić szybciej niż uderza w bębny.

„Muzyka, bycie w zespole, jest jak romans,” mówi McBrain. „I nie zrozum mnie źle: muzyka to seks! Przez pierwsze 10 czy 12 lat, jakie grałem w Iron Maiden, widziałem częściej tych kolesi i żyłem z nimi niż z własną rodziną.”

Kiedy nie jest z zespołem, McBrain żyje w domu w Boca Raton na Florydzie wraz z żoną i synem. W wolnym czasie, Brytyjczyk zaspokaja nowo poznaną miłość – baseball by Florida Marlins, a nawet bardziej pasjonuje go golf.

Po zbyt długim okresie w domu, perkusista i jego kumple z zespołu zaczynają wyczekiwać trasy.

Wskazując, że Iron Maiden prawdopodobnie nie musi nagrywać już albumów, jako wymówka na wyjazd w trasę, McBrain mówi, że nigdy im to przez myśl nie przeszło.

„Prawdopodobnie nie ujdzie nam to na sucho, ale nie chcemy,” mówi. „Chcemy nadal tworzyć nową, wtajemniczoną, progresywną, podziemną muzykę. Możesz ją nazwać heavy metalem, ale dla mnie jesteśmy zespołem hard rockowym, a także naprawdę progresywnym zespołem bluesowym, szczerze to trochę jak Zeppelin, kiedy powstali.

„Jesteśmy bardzo samolubnym zespołem,” kontynuuje. „Nie idziemy na kompromis, a ludzie mówią ‘Cóż, jeśli zrobicie to albo to, to więcej ludzi przyjdzie i was posłucha.’ My na to, no cóż durnie, nie chcemy iść na kompromis. Jeśli ludziom nie podoba się to, jakim zespół jest to nie szczególnie ich chcemy.

„A nasi fani i ludzie, którzy przychodzą i znają zespół, patrząc na nasze towary, patrząc na nasze show mówią ‘Obchodzi ich to. Robią to dla siebie, ale tak naprawdę to oni dbają o nas, prawda?’”

McBrain uparcie twierdzi, że nagrywanie było wolne od awantur - co nie jest normalne dla albumów Iron Maiden.

„Normalnie, Steve i ja mamy zajadłą kłótnie jakoś na temat linii czy to podczas pisania albo nagrywania,” mówi McBrain, „"ale tym razem nie było ich, dużo rozmawialiśmy. Steve powiedział, ‘Wiecie, że podczas tego nagrania się nie kłóciliśmy?’ No cóż, ciągle mamy do nagrania cztery b-side'y i mówię ‘Steve zaczekaj jeszcze chwilę, mamy jeszcze kolejny dzień w studiu, to się może wydarzyć!’”

Album był nagrywany prawie na żywo, wszyscy członkowie grali na instrumentach w jednym momencie, a producent miksował podczas lotu – to coś, o czym ogromna większość dzisiejszych zespołów nie może nawet marzyć.

Ale dla McBrain’a i jego kumpli wydaje się to być naturalnym zbliżeniem się do nagrywania od momentu jak ich występy na żywo przez lata osiągnęły rozgłos jako muzyczny pokaz tour-de-force.

Ich znak firmowy to muzyka grzmiąca i wściekle zła, która może nie być dla każdego, ale każdy z kompletem uszu musi potwierdzić, że Iron Maiden jest obsadzone bardzo utalentowanymi muzykami.

„Szczycimy się tym, że byliśmy właściwie w stanie odegrać na żywo całkiem sporo z tego, co nagraliśmy,” mówi McBrain.

„Na końcu, fan kupujący to nagranie jest bardzo wnikliwy, zamierza pójść na koncert i zamierza stać na przeciw zespołu albo artysty solowego, kimkolwiek jest, i powie ‘hej nie brzmią za dobrze, to gówno!,’. Więc zostajesz przyłapany. Możesz maczać w tym swoje palce, ale jeśli nie będzie się to trzymać razem, to wszystko się poprzewraca na twoją niekorzyść.”

Chwila moment. Golf? Chrześcijaństwo? Czy dalej mówimy o trząsającym głowami Iron Maiden?

Tak, dalej. I tak, Nicko McBrain jest Chrześcijaninem.

Jego nawrócenie najwidoczniej jest skomplikowanym zagadnieniem, ale McBrain oczywiście kocha mówić. Co za tym idzie to odniesienie do prostego pytania o jego nawrócenie, które jak mówi miało miejsce w 1999.

Czy ludzie są zaskoczeni tą przemianą?

„Zwykle pytają ‘Jak możesz grać Number of the Beast?’ Cóż, chwila, to jest historyjka. Kiedy spojrzysz na Księgę Objawienia to wszystko to tam znajdziesz, całą tą zgryzotę, w ogóle wszystko. A to tak poza tym jest piosenka napisana na podstawie koszmaru, który przyśnił się Steve’owi.

„A moja opinia jest taka, że największym cwaniactwem ze strony Diabła jest to, że myśli się, że on nie istnieje, a on może klepać ludzi po ramieniu i sprawiać, że mówią, ‘Ja go nie wysławiam - gdyby tak było to nie był bym Chrześcijaninem.’

„Ponieważ ja i większość Chrześcijan rozumie, że grzech to królestwo Diabła, a największym grzechem jest śmierć, ale mamy jeszcze drogę przed sobą, i wtedy pojawia się wątek wiary i Chrześcijaństwa. Czasem mam możliwość rozmowy z ludźmi o mojej wierze i tym, co czuję i może to jest sposób, w jaki Pan ze mną pracuje.

„Jestem wciąż w stanie grać w tak świetnym zespole, o którym ludzie myślą, że jesteśmy demoniczny albo satanistyczni, większość ludzi to wie i ma odrobinę rozsądku i inteligencji, wie, że nie jest to prawdą. Nie trzeba Einsteina, żeby wysłuchał nagrań i tekstów piosenek, żeby wiedzieć o co biega.”

„Okay, a Eddie, maskotka zespołu, prawda? Jest czymś… w rodzaju… cóż, jest demonem, wiesz to! Jest tym, czym chcesz żeby był. Znaczy, posłuchaj uważnie, spójrz na The Number of the Beast, tutaj jest Diabeł jest marionetką! Ale no wiesz, nie sławimy Eddiego jako zła. To jest po prostu… on jest po prostu kreskówkową postacią.

„Ale ludzie patrzą na to i mówią ‘Chwila moment, Nick, jak możesz mówić, że jesteś Chrześcijaninem, a grasz w zespole, gdzie jest coś takiego?’

„Ale kiedy stajesz się Chrześcijaninem, nie stajesz się człowiekiem bez grzechu, chodzi o to, żeby grzeszyć mniej. Wszyscy jesteśmy grzesznikami, nigdy nie będziemy czyści aż do dnia, kiedy Bóg stanie przed nami podczas sądu ostatecznego, ale ja staram się żyć, upadam, a czasem upadam nisko i muszę paść na kolana i błagać o przebaczenie, więc nie jest to łatwa przejażdżka, i nie jest powiedziane też, że taka ma być.”

Czy Nicko próbował nawrócić któregoś ze swoich kumpli z zespołu na swoją wiarę?

„Mieliśmy jakieś niewiarygodnie głębokie rozmowy,” mówi McBrain. „Nie mogę powiedzieć, że staram się nawrócić wszystkich chłopaków na Chrześcijaństwo. Prowadzę ich moją ścieżką, a to od nich zależy, czy pójdą za tym, co Bóg w Biblii zaplanował. Mówię im, spójrzcie, w mojej wierze w tym momencie, jeśli zwrócicie się do waszego zbawiciela Jezusa Chrystusa, to będziecie mieć jeszcze razem przed sobą całe życie wieczne w Niebie!… Nie rozmawiamy o tym, za każdym razem jak się widzimy, ale było parę interesujących rozmów na przestrzeni lat.

„Szczerze chwalę Boga za to, że jestem w stanie nadal grać w zespole, a błogosławieństwem jest to, że musimy być w stanie grać taki rodzaj muzyki i ciągle wychodzić i sprawiać, że dzieciaki potrząsają łepkami i mówią ‘O jaaaaa, ci kolesie potrafią grać! Mogą być starymi prykami, ale posłuchaj tego!’”

I jak wskazuje McBrain zespół sprzeciwił się trendowi w muzyce rockowej nie mając żadnego martwego członka, pomimo prawie trzech dekad w tym biznesie.

„Dziedzictwem tutaj jest to, że właściwie możesz porozmawiać z każdym członkiem zespołu, wiesz? Nie pośmiertnie. Wciąż jesteśmy i znowu chwalę Boga za to i może jutro mnie już nie będzie, ale na razie ważna jest pasja, jaką mamy do grania tej muzyki, naszej muzyki, razem w zespole, w szóstkę.”

I najlepsze ze wszystkiego, dodaje, „Wciąż jestem najprzystojniejszy w zespole.”

tłumaczenie EVE

© Sanktuarium - Polski Fan Klub Iron Maiden & Iron Maiden Holdings Ltd. 1999-2010