SanktuariuM - Polski Fan Klub Iron Maiden


Bruce Dickinson dla Hard And Heavy

Kto zadecydował o czasie nagrania płyty?

Nagranie było planowane na 2006, więc tak zrobiliśmy! Chcieliśmy podążyć za DOD, ale nie mieliśmy prawdziwego pomysłu jak to ma brzmieć. Zabrało nam miesiąc, żebyśmy się zabrali do pisania - pomysły pochodziły z riffów, które potem były dalej rozwijane, przez tych, którym się podobały. Cały czas mieliśmy nagrania, żeby się upewnić, że niczego interesującego nie przeoczyliśmy w tych mini-„jam” session..

Jakie było zasadnicze podejście do AMOLAD?

Po prostu nagranie jak najlepszej płyty! Poważnie, wszyscy byliśmy chętni, żeby zrobić coś trochę bardziej złożonego niż DOD… prawie progresywnego. Nie nagraliśmy czysto progresywnej płyty - to na pewno - chociaż niektóre piosenki tak brzmią. W zasadzie przelaliśmy większość naszych wysiłków i jesteśmy zadowoleni z rezultatów.

Po długiej trasie, zespoły generalnie chcą przenieść dźwięk live na nagrania.

Po trasie, zaczęliśmy myśleć nad zrobieniem nowej muzyki. Od jakiegoś czasu chcieliśmy się zagłębić (muzycznie), co ukończyliśmy w czymś takim jak Paschendale… wyczuliśmy, że fani będą najbardziej zadowoleni z progresywnego materiału. Po zagraniu naszego starego materiału na żywo (trasa Early Days) naprawdę chcieliśmy kolejnym nagraniem ukierunkować zespół inaczej. Zaczęliśmy już na DOD. Ale na AMOLAD się już bardziej zagłębiliśmy. Wg mnie ta płyta jest nową erą dla zespołu… na tej płycie grupa naprawdę jeszcze raz odnalazła swój dźwięk… w zasadzie grupa jeszcze raz się odnalazła.

Głównym tematem AMOLAD jest wojna i śmierć. Czy obecny stan świata wpłynął na to?

Oczywiście. Nie musisz się specjalnie rozglądać, żeby zobaczyć, co się dzieje. Codziennie jesteśmy zbombardowani obrazami wojny czy to w TV czy w gazetach. Na pewno przez to ma się wrażenie, że teraz jest więcej konfliktów na świecie niż kiedykolwiek. Większość Europy jest zamieszana w te konflikty, w każdym zakątku świata. Wysyłamy wojsko na wszystkie kontynenty. Są niepełnoetatowymi żołnierzami… jednego lata będą w Afryce, potem w Azji na zimę. Są zarządzani jak firma, a nikt nie myśli o tym, że mogą zostać zabici. I do tego wielu z nich wraca do nas w czarnych torbach. Nasze teksty mówią o tym - wojny religijne i światowe, które zostawiamy swoim dzieciom. Pewne piosenki na AMOLAD są całkiem poważne, ponieważ blisko dotykają tej rzeczywistości. Inne są poważne, ale z innego powodu. TROBB, na przykład, mówi o człowieku, który widzi dusze w prawdziwym świecie. To nie ma nic wspólnego z wojną… ale jest powiązane ze śmiercią i życiem po śmierci.

Kim jest Benjamin Breeg? Czy to wyimaginowana postać?

Nie mam zielonego pojęcia! To Steve napisał tekst i jeszcze nie zebrałem się żeby go o to zapytać. Właściwie nie dbam o to. Właśnie sam wyczarowałem swój własny obraz, kim ten człowiek jest i to pomaga mi zinterpretować piosenkę. Jeśli Steve powie mi rzeczywistą historię (która nie ma nic wspólnego z moją) to pojawi się ryzyko, że więcej nie połączę jej z piosenką (albo nie spodoba mi się na tyle, żeby śpiewać o tym).

Jedna z piosenek to The Pilgrim. Jakie tam jest nawiązanie do wojny? Czy porównujecie pielgrzymów do wojowników Boga?

To piosenka o krucjatach. Mówi o podróży pielgrzymów do Jeruzalem podczas Wypraw Krzyżowych w średniowieczu. Nawiązaliśmy do tego, co się dzieje dzisiaj. Chrześcijaństwo pozostawia wiele pytań i jest wiele do powiedzenia na temat tych ciemnych obszarów. Bez wątpienia jest nadzieja, ze ludzie zapomną o tym, co się wydarzyło. Ale za 1000 lat, teraz jeszcze nie.

Piosenka, Out Of The Shadows, kończy się wersem: „A man with no dark side has no soul” ([„człowiek bez ciemnej strony nie ma duszy”]). Wers ten może być niebezpieczny, jeśli nieodpowiednio się go zinterpretuje.

Prosta odpowiedź: jak wymyślać intensywność źródła światła? Ciemnością. Bez ciemności nie ma światła.

Sugerujesz, że mamy czasem udawać, że jesteśmy źli, żeby zaobserwować, jacy jesteśmy generalnie dobrzy?

Nie. Ten kontrast nie pojawia się przez to jak się zachowujemy, ale przez konflikty w naszej duszy. Skąd wiesz czy coś jest dobre, skoro nie masz ciemności w sobie? Jeśli nie masz ciemnej strony to nie masz jak porównywać. To pochodzi z tragedii Grzechu Pierworodnego. Adam zjadł jabłko… dotknął zła… a miał wolną wolę. Zanim pojawiła się w nim ta pokusa nawet nie rozważał możliwości istnienia zła. Zatem mógłby nigdy nie popełnić w życiu błędów. Innymi słowy, co tekst piosenki stara się przekazać, to żeby nigdy nie wierzyć tym, którzy mówią, że powinniśmy być idealni. Gdybyśmy byli idealni, to byśmy nawet nie istnieli! Każdy z nas posiada ciemną stronę… i to dobrze tak długo jak potrafimy ją kontrolować… to sprawia, że życie jest tak urozmaicone.

Iron Maiden jest jednym z ostatnich zespołów, które piszą tak głębokie teksty. Myślisz, że stanie się to znowu modne?

Nie wiem i szczerze jestem trochę tym zażenowany - od momentu mojego powrotu w szeregi Maiden naprawdę nie miałem czasu posłuchać, co inni ludzie teraz tworzą. Więc jeśli piszę tekst to bez żadnego wpływu (muzycznego) z zewnątrz… jestem w maidenowskim wszechświecie i to jest to! Wracając do zespołów, o których mówiłeś, mają wybór, mogą robić, co im się żywnie podoba - nikt im nie mówi, że mają pisać piosenki tak a nie inaczej.

Tytuł "These Colors Don't Run" może wywoływać obrazy z Ozzfest'u, gdzie niektórym ludziom mocno nie podobało się to, ze zakładasz na siebie angielską flagę. Czy możesz zrozumieć tą reakcję?

Szczerze mówiąc to nie. Naprawdę to nie do końca to, co się wydarzyło. Żaden Amerykanin nigdy nie pokazał nam, że nie jest z nas zadowolony, kiedy używamy Union Jack podczas utworu. To Sharon Osbourne próbowała rozsiać plotkę, że nie szanujemy Amerykanów walczących w Iraku. Nie pojmuję jej myślenia. W ogóle jej nie pojmuję! Ona żyje w równoległym wszechświecie, który jest kompletnie różny od tego, w którym żyje reszta. W rzeczywistości, w Iraku codziennie Brytyjscy żołnierze umierają obok swoich amerykańskich partnerów. Więc, to, co ona gada, że nie szanujemy ich jest stekiem bzdur. Właściwie, kiedy powiedziała o swoim zarzucie, dostaliśmy dużo e-maili od żołnierzy w Iraku, że Sharon jest tego pełna. Piosenka jest odbiciem życia żołnierza w 2006 roku. Albo ludzie to rozumieją albo nie… mówimy o żołnierzach wszystkich narodowości: US, Brytania, Niemcy, Włochy, etc. W taki sposób cały czas. I jeszcze nasi przywódcy starają się utrzymać iluzję, że nie jesteśmy na wojnie, za wyjątkiem tylko pewnej porcji populacji - czyli żołnierzy i ich rodzin. Ale wszyscy jesteśmy na wojnie - jak na drugiej wojnie światowej. To dziwne, naprawdę… pewnym matkom wydaje się, że ich synowie będą pracować a ich praca będzie się składać z walki w Afganistanie czy na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w sprawie Francji. I niektórzy zginą. Ta piosenka oddaje szacunek takim ludziom: co ich motywuje, żeby podjąć tego typu pracę. To nie jest niedawne zjawisko. Od początku dziejów, niektórzy są żołnierzami z wyboru.

Kevin Shirley jest waszym producentem. Czy wydobywa to, co najlepsze z zespołu?

Absolutnie. Ma na nas świetny wpływ. Naprawdę, daje nam prawie cały czas wolną rękę. To najlepsza technika i to jest to, czego oczekujemy od naszego producenta. Wiemy, czego chcemy… potrzebujemy producenta, który dostarczy nam narzędzi. Nie potrafię ci podać pojedynczego powodu, dlaczego powinniśmy współpracować z innym producentem. Poza tym, Kevin też stał się naszym przyjacielem. Z nim zespół może szczerze i otwarcie porozmawiać.

Większość piosenek jest dłuższa niż 5 minut. Czy wypuścicie singiel zanim wydacie płytę, jak to zazwyczaj robicie?

Myśleliśmy o tym i wydamy TROBB jako pokaz przedpremierowy… w zasadzie nie nazwałbym tego „singlem”. W rzeczywistości, to jest mała szansa, że będą go grać w radiu - to nie jest nagranie popowe! Na początku myśleliśmy o pierwszym utworze z płyty, DW, ponieważ jest krótszy. Ale nie był reprezentatywny. Nie wypuszczamy singli, żeby przyciągnąć fanów, którzy jeszcze nie interesują się Maiden. Fani rocka, popu i emo mnie nie interesują. Wypuszczając TROBB staraliśmy się usatysfakcjonować fanów Maiden i ogólnie metalowców. To są ci ludzie, których chcemy pozyskać „singlem”. Także wydamy video z pracy w studiu {note: oczywiście wywiad był przeprowadzony kilka tygodniu temu}.

Macie jakieś pomysły na scenę koncertową?

To sprawa właściwie szczegółów, o których mówimy. Ale nie zmusisz mnie, że je wyjawię!

Czy setlista będzie się prawdopodobnie składać z utworów o wojnie? (np. Die with your boots on, Trooper, itp.)

To jest jakiś pomysł. Ale w tym momencie rozważamy setlistę, która będzie zawierać AMOLAD w całości. Chcemy zagrać go całego - AMOLAD i dwa czy trzy klasyki, a potem dobranoc! Ale to wszystko zależy od tego, co będzie pasować jak zaczniemy grać. Ale nie ważne, są jeszcze jakieś inne sprawy!

Obok Maiden wydaje się, że chcesz kontynuować swoją solową karierę bardziej niż kiedykolwiek. Czy to jest konieczne żeby zachować równowagę?

Zachować równowagę… tak! Jestem bardzo podekscytowany, kiedy nagrywam z Roy’em Z. Nie wiem dlaczego przestałem. Zadowala to też ludzie więc…

Jakie są twoje plany po wydaniu Anthology?

Będę pisać coś z Roy’em i zobaczymy, co się wydarzy. Wydanie ostatniego nagrania zajęło nam 7 lat, wiec trzeba być cierpliwym.

[/b]Dzielisz czas między Maiden, karierę solową i pracę pilota. Czy osiągnąłeś wszystko, co w życiu chciałeś? [/b]

Prawdopodobnie nie. Chciałbym mieć więcej czasu na to wszystko.

Czy łatwo jest pogodzić to wszystko?

Maiden nie żąda dużo czasu. Praca okresowa jest generalnie skoncentrowana na krótkich okresach czasu. Biorę sobie wolne pracując jako pilot, żeby wyruszyć w trasę Maiden. Ale w przyszłym roku Maiden nie będzie nic robić, więc mogę skupić się całkowicie na mojej karierze pilota.

Który zawód wolisz?

Lubię oba! Nigdy nie zastanawiałem się czy jedna kariera jest bardziej interesująca i sprawiająca radość od innej.

Gdy spoglądasz wstecz na swoje życie, czy uważasz, że decyzja o opuszczeniu Maiden była słuszna, a potem o powrocie?

Absolutnie! Bez wahania. Gdybym nigdy nie odszedł z Maiden to bym nigdy nie nagrał CW, nigdy nie nauczyłbym się być lepszym śpiewakiem i nie miałbym czasu na przemyślenia czy inspirację innymi rodzajami muzyki, Kiedy wróciłem byłem w stanie dać z siebie to co najlepsze, to czego nauczyłem się przez te wszystkie lata gdy mnie nie było… i pomogło mi uformować niezwykłą więź. Zespół stał się ogromną prezencją na żywo. Od momentu jak wróciłem zespół stał się tak bardzo większy: Sprzedajmy więcej biletów, sprzedajmy więcej nagrań niż wcześniej. Nic z tego by się nie zdarzyło gdybym nie wrócił.

Czy czekałeś na ten moment, kiedy cię z nimi nie było?

Nie do końca. Tak naprawdę to nigdy nie myślałem o powrocie do Maiden. Nie rozważałem tego. Skończyłem na powrocie, ponieważ zmieniłem się i miałem możliwość zaprezentowania siebie. To nie było tak do końca przemyślane. Na podstawie mojej duszy, w pewnym momencie, stałem się przekonany, że mogę naprawdę pracować z Maiden. Nie byłem zainteresowany powrotem, jeśli to miałoby znaczyć pracę jak wcześniej. Mój powrót miał zaserwować coś nowego dla zespołu. Jestem zauroczony tym, że sprawy potoczyły się tak jak przewidziałem!

Kim są dla ciebie członkowie zespołu? Kumplami czy kolegami z pracy?

Aż chce się powiedzieć „i tym i tym!”. Jesteśmy współpracownikami, a przede wszystkim dobrymi przyjaciółmi.

W naszym poprzednim wywiadzie powiedziałeś coś, że chciałbyś zaśpiewać piosenki akustycznie w teatrze niedaleko ciebie… czy dalej o tym myślisz?

Tak, to takie moje marzenie. Niestety nie sądzę, żeby kiedyś się spełniło - nie mam czasu, żeby pracować nad tym na poważnie (śmiech).

Tłumaczenie EvE

© Sanktuarium - Polski Fan Klub Iron Maiden & Iron Maiden Holdings Ltd. 1999-2010