SanktuariuM - Polski Fan Klub Iron Maiden


Iron Maiden w Goteborgu - Kerrang

Artykuł z brytyjskiego tygodnika Kerrang o koncercie Iron Maiden w Goteborgu na stadionie Ullevi 9 lipca 2005!

NA TRASIE W SZWECJI IRON MAIDEN ZAGRA PRZED 56 TYS. FANÓW ORAZ MILIONAMI TELEWIDZÓW. WIADOMOŚĆ, ŻE TERRORYŚCI ZAATAKOWALI ICH RODZINNE MIASTO NIEZUPEŁNIE POMOGŁA...

BRUCE DICKINSON nie jest szczęśliwy. Być może nie będzie wrzeszczeć albo krzyczeć, albo tupać, albo dźgać palcami powietrze, nie jest zadowolony. To nie jest tak, że nie ma powodu, aby być wesołym tej nocy – przez prawie dwie godziny będzie biegał po scenie krzycząc do 56 tys. fanów Iron Maiden zgromadzonych na Stadionie Ullevi w Gothenburg’u – ale jest jedna sprawa, która tego wieczoru będzie go martwić. Dzisiejsze przedstawienie będzie nadawane na żywo na całą Szwecję w telewizji publicznej – po raz pierwszy w tym państwie od czasów Live Aid w 1985r. – a jedna z kamer telewizji SVT została zamontowana na brzegu sceny, aby kręcić zespół. Za kulisami, zarząd Sanctuary jest odpowiedzialny za to, żeby zapewnić Diciknsosnowi kontrakt z telewizją, aby żadna kamera nie kręciła jego twarzy ani żadna kamera nie zepsuła widoku Maidenowskiej sceny kręcąc z przodu. Dickinson nie jest całkowicie przekonany.
„Jeśli ona stanie pomiędzy mnie i publiczność...” mamrocze, jego głos zamiera i w końcu nic nie mówi. Przedstawienie numer 20 na europejskiej części trasy Iron Maiden, które już zdążyło zabawić jakieś 400 tys. ludzi, zaczyna się dokładnie o 21.15, tak samo jak poprzednie 19 koncertów, z instrumentalnym „The Ides Of March” ustępując miejsca „Murders In The Rue Morgue” z albumu „Killers” z 1981r. Dokładnie o 21.17 zgodnie ze słowami Bruce’a, schyli się on, żeby mocować się z przypuszczalnie bardzo drogą kamerą, po tym jak zablokowała jego ruchy o jeden raz za dużo. Jeśli szukacie metafory, żeby zilustrować, dlaczego 25 lat po pierwszym włamaniu się na brytyjskie listy przebojów, Iron Maiden jest wciąż największym i najlepszym zespołem metalowym, jakie te wyspy kiedykolwiek przyniosły, mogliście trafić gorzej: lekcja nr 1 – nic nie staje pomiędzy Iron Maiden i ich publicznością.
W TEN WEEKEND Iron Maiden posiądzie na własność Gothenburg. Kiedy usłyszycie, że zespół wyprzedał bilety na jedyny koncert w Szwecji w 2005 roku w ciągu dwóch godzin w Listopadzie ’04, wszyscy związani z trasą począwszy od Rod’a Smallwood’a poprzez menadżera handlowego Barry’ego Drinkwater’a znają to na pamięć, to nie będziecie mogli pomóc, ale możecie być pod wrażeniem. Ogrom ich dominacji tutaj jest wstrząsający. Dwadzieścia cztery godziny przed koncertem cała metropolia niecierpliwie sobie nuci. W tym pięknym mieście na plakatach reklamujących wszędzie są poprzyklejane nalepki z napisem „wyprzedane”. Każdy lot na oba Gothenburskie lotniska zawiera na pokładzie fanów Iron Maiden. Co czwarta czy piąta osoba, którą mijasz na ulicy nosi koszulkę Maiden. I dosłownie każdy bar czy kawiarnia przez cały dzień puszcza bardzo głośno klasyki Maiden. Tak właśnie wyglądałby świat gdyby Rod Smallwood był Bogiem. Dzień przed koncertem, od wczesnego południa 25 dzieciaków ogradza hotel, w którym zatrzymał się zespół, ale będą musieli być cierpliwi. Gitarzysta Adrian Smith jest na zakupach w mieście wraz z żoną. Pałkarz Nicko McBrain jest na kursie golfa ze swoim starym przyjacielem. Basista Steve Harris przewodniczy swojej Niedzielnej ligowej drużynie (przyleciała do Szwecji na koszt Harris’a) przed trudnym bojowo spotkaniem przeciwko lokalnej drużynie prowadzonej przez byłego kapitana FC Liverpool Glenn’a Hysen’a, „przyjazny” mecz jutro będzie zdobić pierwsze strony Gothenburskich gazet przed przerażającym sprawozdaniem ataków bombowych w Londynie. Bruce Dickinson siedzi w pokoju na drugim piętrze, nie, jak to gitarzysta Janick Gers radośnie poinformował czekających na zewnątrz fanów „oglądając pornoli i tworząc nawet jeden”, ale rozmyślając, podobnie jak miliony ludzi mających rodziny w Londynie, nad okrucieństwem terrorystów w jego rodzinnym mieście. „Terroryście chyba nie doceniają zdolności Londyńczyków do odzewu” zauważa. „To była przerażająca rzecz, ale nikt nie biega dookoła jak bezmózgi kurczak. Ci popierdoleńcy nie odwrócą ludzi od prowadzenia normalnego życia.” Sącząc herbatę, jest ubrany od niechcenia w pociętą koszulkę Mambo, spodenki w kolorze khaki * i buty „New Balance”, 46letni ojciec trójki dzieci, jest wyraźnie zaangażowanym przedmiotem wywiadu, zdolnym do rozwodzenia się nad wszystkim, począwszy od Unijnej biurokracji („Jest zepsuta do szpiku kości, przesiąknięta korupcją”), a skończywszy na brytyjskiej obsesji dotyczącej brukowych osobistości („cały ten biznes nasra na nocne kluby, zapcha koksem nosy i będzie pieprzyć głupie kobiety, a będzie wyglądać to na strasznie duży wysiłek”). Bardziej spokojny jest kiedy rozmawia o zespole.
[*kolor khaki to taki ciemny zielonkawy, albo żółtawo brązowy]

Setlista tej trasy jest całkowicie zaciągnięta z pierwszych czterech albumów Iron Maiden. Czy pojawiły się kiedykolwiek dyskusje na temat sprowadzenia (oryginalnego wokalisty) Paul’a Di’Anno na piosenkę bądź dwie?
BRUCE: „Nie, byłby to nostalgiczny kabaret, a nas to nie interesuje. Moglibyśmy sprowadzić Paul’a, żeby zaśpiewał parę piosenek i (gitarzystę) Dennis’a Stratton’a, żeby też zagrał, ale tak naprawdę nasza szóstka to Iron Maiden i to właśnie fani chcą zobaczyć.


Czy oferta aby zagrać podczas letniego Ozzfest’u pojawiła się po tym jak zdecydowaliście się wyruszyć na trasę z tą setlistą?
BRUCE: „Nie, wyprzedaliśmy te koncerty i podpisaliśmy, że zagramy podczas Ozzfest’u przed jakimkolwiek omawianiem koncertów. Znowu, Ozzfest jest dla nas nowym wyzwaniem, ponieważ pojawia się tam młodszy tłum – chodzi mi o to, że zdobywamy młodych fanów wszędzie, ale w Ameryce jesteśmy kojarzeni z latami 80tymi. Będzie nieźle jak wyjdziemy tam, zagramy „The Trooper” i po prostu zmieciemy jaja publiczności.”

Ozzfest z pewnością wydawał się nie szkodzić Judas Priest...
BRUCE: „Z całym szacunkiem, jesteśmy na innej pozycji co Judas Priest. Oni musieli się jeszcze raz „narodzić”, a my mogliśmy sami wyprzedać bilety w tych samych miejscach, co oni. Myślę, że od czasu „Powerslave” zdobyliśmy w Ameryce tyle fanów, ile tylko mogliśmy, czyli ok. 1mln. Ale żeby przejść z 1 miliona na 10 musisz stworzyć swój własny „Black” [Czarny] album albo „Back In Black”, a zespół nie był po prostu na to gotowy. Wolałbyś nagrać jeden duży album, który sprzeda się w trzynastomilionowym nakładzie i stać się korporacyjną klasyką czy wolałbyś nagrać 10 więcej albumów, gdzie każdy jest dziwny, ekscentryczny i wbrew zasadom? Ostatecznie dlatego gramy na Stadionie Ullevi dla 56tys. ludzi. Metallica jest ogromna, ale dokonali tego przez Hollywood, garnitury Armani, wielką komercyjną ścieżkę nagraniową. I zagrali bardzo dobrze na jednym albumie.”

Widziałeś „Some Kind Of Monster”?
BRUCE: „Myślałem, że to było... trochę smutne. Ale jedną z rzeczy dotyczących ludzi przechodzących dwudziesto cztero godzinną terapię jest to, że są oni tak bardzo pochłonięci sobą, że wyobrażają sobie, że ich obcięte paznokcie albo ruchy jelitowe ogromnie wszystkich interesują.”

Czy były jakieś chwile uznania dla Was?
BRUCE: „Nigdy nie przechodziliśmy żadnej terapii i nigdy nie siadaliśmy w krześle i mówiliśmy „Słowo na dziś to... bzdura”. To po prostu beznadziejne zażenowanie. Nawet gdybyśmy mieli takie momenty – których nie mieliśmy – na pewno kurwa nie chciałbym ich nakręcić, a potem puścić. Maiden zawsze miał dobre poczucie ironii. Jeśli o to chodzi jesteśmy naprawdę poważni, ale spójrzmy prawdzie w oczy, jesteśmy wyrośniętymi chłopami w rajstopkach i mamy naprawdę wielkiego włókiennego szklanego potwora bez mózgu. Czy możemy tego uniknąć? Tak... pogódźmy się z tym, śmiejmy się z tego.”

ZBUDOWANY z okazji finału o puchar świata w 1958, Ullevi jest zdumiewającym, jeśli nie szczególnie atrakcyjnym, stadionem na peryferiach Gothenburg’a. Oprawione plakaty wiszące w korytarzu za kulisami podtrzymują świadectwo historii tego miejsca – odbył się tutaj mecz finałowy o puchar UEFA w 2004, koncert w ramach trasy Urban Jungle Tour Rolling Stones w 1990, koncert Trzech Tenorów. Przypięte do każdych drzwi kartki formatu A4 okazale się reklamują jako „Gazeta koncertowa”, która wymienia wszystkie koncerty i sygnalizuje koniec tego etapu dla Maiden – koniec europejskiej trasy „Eddie Rips Up Europe ‘05” tym żartobliwym ogłoszeniem „Sprzedaż zamknięta z powodu przeniesienia. Wszystko musi się udać”.
Ogromne błyskawice gwałtownie rozświetlają ciemniejące już niebo, powodując, że za kulisami światło migocze, i wzmaga się nerwowy śmiech basisty Maiden – Steve’a Harris’a, kiedy mijający go pracownicy zastanawiają się głośno, co by było gdyby pojawiła się awaria prądu.
Harris jest w małej, skąpo udekorowanej, zespołowej przebieralni cztery godziny przed rozpoczęciem show. Przed naszą rozmową otwiera okno spoglądając uważnie (niczym rozprzestrzeniające się światło), aby sprawdzić, czy nie zaprasza właśnie setek fanów z zewnątrz. Przelotnie możesz porównać do scenariusza „Dawn Of The Dead” [„Świt żywych trupów”] – tysiące napędzonych piwem Szwedów zagłębiających się w szczelinę – ale nawet wtedy poznasz Harris’a – prawdziwa definicja nieskomplikowanego człowieka, bez ogródek, mieszkańca londyńskiego East Endu – spokojnie do tego podejdzie.

Pojawiliście się, żeby zdobyć to miasto...
STEVE: „Taaak, to naprawdę szalone. Ostatnim razem jak tu graliśmy, to sprzedaliśmy 35 tys. biletów na trybuny, a tym razem mamy 75 tys. chętnych do kupna 56 tys. biletów w ciągu dwóch godzin. To śmieszne, naprawdę nie wiem czym sobie na to zasłużyliśmy, ale nie narzekam.”
Nie mieliście ochoty wziąć i po prostu odpocząć tego lata? Nie macie żadnego albumu do promocji...
STEVE: „Tak, mogliśmy tak zrobić. Ale to ma sens po DVD „Early Days”. Mamy masę młodych fanów, których nie było nawet na świecie kiedy nasze cztery pierwsze albumy zostały wydane i to jest ciekawe, żeby zapoznać ich z tymi wczesnymi nagraniami. Głównie w Stanach i Wielkiej Brytanii ludzi nudzi stary materiał – wszędzie indziej nowe nagrania były zawsze dobrze przyjmowane. Szczerze, to myślę, że nagraliśmy silniejsze piosenki na ostatnim albumie, niż parę z tamtych wcześniejszych, niektórzy ludzie znają wczesne dokonania jako coś ostatecznego i nigdy nie zmienisz ich zdania. Ty jesteś prawdopodobnie jednym z takich ludzi...”

Czy widziałeś jakieś nowe zespoły zdolne do skopania dupy Maiden?
STEVE: „Nie powiedziałbym tak, ale naprawdę lubię Within Temptation, są świetni, taka metalowa muzyka Kate Bush. I dobrzy są Funeral For A Friend, moje dzieciaki zainteresowały się nimi po tym jak nam supportowali. Mój syn gra teraz na gitarze i prosi mnie, żebym mu dał posłuchać moich starych albumów Free albo czegokolwiek.

Czy Twoje dzieciaki właściwie uważają, że to co robi ich tato jest ekstra?
STEVE: „Tak, myślę, że tak. W ostatnich paru latach odnowiło się zainteresowanie nami i ich kumple proszą aby iść na nasz koncert, co jest dobre. Mamy tyle rzeczy do zweryfikowania, że jeśli jakiś dzieciak zainteresuje się zespołem teraz to będzie mieć kupę materiału do poznania, który przez lata wyszedł.

Kiedy Live8 krążył wszędzie po prasie, to była mowa o tym, że wystąpią największe światowe zespoły i mimo to Maiden zostało pominięte. Czy czujesz, że macie taki szacunek na jaki zasługujecie?
STEVE: „Cóż, nie mamy jakiegoś ego, któremu musimy zrównać. Zajmujemy się naszymi sprawami po cichu i tak właśnie lubimy. Nie ma tutaj jakiegoś wielkiego planu, nie ma potrzeby, żebyśmy coś udowadniali. Odnieśliśmy sukces i co z tego? Nie ma takiej potrzeby, żeby zacząć wierzyć temu szumowi. Mieliśmy taką małą dwunastoletnią dziewczynkę, która wybuchła płaczem kiedy nas spotkała: to dziwne, ale to byłoby smutne gdybyś myślał, że stworzyłeś lepszą osobę.

„CHCIAŁBYM pojechać do Ameryki i powiedzieć „Jesteście świetnie, ale nie tak głośni jak 56tys pieprzonych Wikingów na stadionie piłkarskim”.” Jest teraz 22.45 i z tymi słowami Bruce Dickinson posłodził tą bardzo specjalną noc. Setlista jest marzeniem dla fanów wczesnego Maiden – rzadko słyszane utwory takie jak „Another Life” odświeżone obok nieodłącznych ulubieńców jakimi są „Run To The Hills” i „The Number Of The Beast”. Przed „Phantom Of The Opera” Dickinson ostrzega miliony telewidzów „Jeśli nie lubicie heavy metalu radzę wam się odwrócić na następne 8 minut w razie gdybyście mieli dostać ataku serca”. Jednak dla każdego tutaj to jest wspaniałe show.
W ciągu godziny, po absolutnym minimum kopów, członkowie zespołu wchodzą na pokład odrzutowca, żeby dotrzeć na lotnisko Stansted [Londyn]. Zanim to przeczytacie, będą już po paru koncertach podczas Ozzfest’u. A później kilka mniejszych festiwali w Leeds i Reading, to dla nich pewien rodzaj powrotu do domu, niczym za kulisami w Reading w kiedy 1981 Bruce Dickinson został poproszony o przyłączenie się do grupy. Wybaczylibyście im parę załzawionych oczu...

Czy wzruszyłeś się na koniec trasy?
BRUCE: „Myślę o przemieszczaniu się w kolejne miejsca. Nie mam czasu, żeby rozpamiętywać nostalgię. Nie stałem się sentymentalny (powiedziane z aktorsko sztucznym akcentem). ‘Być może już nigdy nie podążymy tą ścieżką’. Oczywiście kurwa, że podążymy tą ścieżką, być może za 18 miesięcy...”

Po festiwalu w Reading i Leeds będziecie nagrywać nowy album...
BRUCE: „Tak. Najlepsze jest to, że nie mam pojęcia jak nowy album miałby wyglądać, to zależy od nastroju w jakim będziemy, kiedy się wszyscy zbierzemy. To jest interesujący proces: to jest tak jakby gapić się w kryształową kulę, która jest mglista i nagle staje się w niej wszystko przejrzyste. Niektórzy ludzie uważali „Dance Of Death” za taką podkręconą piłkę, to będzie ciekawe i ekscytujące zacząć jeszcze raz pisać. Występy na żywo są świetne, ale ostatecznie bez kreatywności mogą stać się szybko ‘zapaścią’.

Czy jest jakiś termin na następny album?
STEVE: „Nie zupełnie. Nie piszemy podczas trasy, czekamy, aż wszyscy razem się spotkamy i potem jest to napięcie, aby napisać coś w określonym czasie. Zaczniemy w przyszłym roku, dajcie nam sześć tygodni, żeby napisać piosenki, a potem je nagrać. Robiliśmy tak wystarczająco długo i teraz wiemy jak długo nam zejdzie. Może postępujemy inaczej niż inne zespoły, ale to właśnie czyni nas Maiden.

Więc kiedy usiądziecie nad nagraniem z dzisiejszego koncertu pomyślicie sobie „Tak, ten zespół w porządku...”?
STEVE: „Myślę, że jesteśmy silnym zespołem. Gdybym tak nie uważał, już byśmy przestali. Wciąż wychodzimy i dajemy czadu. Ale nigdy nie przesiadujemy i nie myślimy o sobie jak o legendzie i nigdy nie będziemy tak myśleć.


KERRANG! FACT

Z powodu legalnych sprzeczek podczas jego pobytu w Samson, Bruce Dickinson miał zakaz pisania piosenek na „The Number Of The Beast”.

Pewnego razu Steve Harris wpadł jak burza do biura K! Zamierzając pobić jednego dziennikarza za złą recenzję. Na szczęście winnego kopisty nikt nie widział.

MAIDEN CYFAMI

65 milionów płyt Maiden zostało sprzedanych do dziś.

Ł200 - koszt nagrania ich pierwszego demo w 1978. „The Soundhouse Tapes” (pod tą nazwą stało się znane) jest teraz sprzedawane za tę samą cenę na eBay.

50000 PUSZEK PIWA SPOŻYTYCH PODCZAS TRASY „WORLD SLAVERY TOUR” W 1984, WG ZARZĄDCY TRASY TONY’EGO WIEGENS’A.

Ł19,90 - cena detaliczna promocyjnego pudełka śniadaniowego Iron Maiden. Dopełnieniem jest termos!

16 – liczba członków Iron Maiden od 1977r.

250000 - Liczba fanów która widziała Maiden jako gwiazdę główną na festiwalu Rock In Rio w 2001r.

Ł60 - Tygodniówka zespołu w 1982. Po „The Number Of The Beat” – Numerze Jeden, menadżer Rod Smallwood podniósł ją do Ł 100.

MAIDEN: OSTATECZNY CD MIX WYBRANY PRZEZ GWIAZDY

IRON MAIDEN „Ta piosenka wciąż rządzi. Świetne riffy, pomimo lat. I „Killers” był świetnym albumem.”
KERRY KING, SLAYER

WRATHCHILD „Kupiłem „Killers” ,nadal mój ulubiony album Maiden, pod wpływem samej okładki. Każdego tygodnia kupowałem albumy Maiden za mój zasiłek. Okrzyk dla Maiden – będą długo żyć!”
JOEY JORDISON, SLIPKNOT

THE CLAIRVOYANT „Refren jest doskonały, a sposób w jaki riffy zmieniają tempo jest naprawdę super. To zdecydowanie ich najlepszy utwór.”
LORDI

ACES HIGH „Z Maiden to nie tylko muzyka. Mają najlepsze okładki, najfajniejsze T-shirty – wszystko. Byli wielką inspiracją dla nas – Metallici.”
LARS ULRICH, METALLICA

DIE WITH YOUR BOOTS ON „Ta piosenka jest świetna. „I’m gonna die! Die with your boots on!” Yeah! Niestety nie mam butów dających kopa. I długa droga przede mną, żeby takie zdobyć.”
BERT MCCRACKEN, THE USED

HALLOWED BE THY NAME „Nagraliśmy cover tego, ponieważ to była moja ulubiona piosenka Maiden. Jednak najlepszy album to „Powerslave”. Wtedy się wszystko zaczęło.”
DANI, CRADLE OF FILTH

RUN TO THE HILLS „Ten refren jest zdumiewający. Zainteresowałem się Maiden parę lat temu i kiedy usłyszałem głos Bruce’a pomyślałem „Jasna cholera! Ta melodia jest taka prawdziwa.”
MATT TUCK, BULLET FOR MY VALENTINE

CAN I PLAY WITH MADNESS „Ta piosenka zawiera wszystko czym jest Maiden” epicka podwójna gitara, galopujący rytm. Jest to najbardziej chwytliwy utwór.”
MATT HEAFY, TRIVIUM

TWO MINUTES TO MIDNIGHT „ „Powerslave” jest albumem, dzięki którym zainteresowałem się Maiden, a gitary na tej piosence są wspaniałe. To jest najlepszy przykład na ich gitarową harmonię.
DARRAN SMITH, FUNERAL FOR A FRIEND



Tłumaczenie EvE

© Sanktuarium - Polski Fan Klub Iron Maiden & Iron Maiden Holdings Ltd. 1999-2010