IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Recenzje albumów i innych dokonań Iron Maiden!

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

MaYeR
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: MaYeR » sob wrz 17, 2005 8:15 pm

W tym temacie piszcie swoje recenzje nt. albumu PIECE OF MIND
ROTH ARMY MILITIA!
DLR: I won't go down in history, but I will go down on your sister!!
"Hagar throws the party, I am the party"
"I'm not surprised Sammy Hagar sings so many songs about his car. I've seen his wife."
+++++++++++++++++++++++
What is real...?
__________________________

Tomek(JMM)
-#clairvoyant
-#clairvoyant
Posty: 1426
Rejestracja: pt paź 22, 2004 8:47 pm
Skąd: Łódź

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Tomek(JMM) » sob wrz 17, 2005 9:17 pm

Pierwszy :wink:

Rok 1983 był jednym z wielkich lat dla muzyki rockowej, ile wspaniałych albumów wtedy wyszło... Jednym z nich była czwarta płyta Iron Maiden. Zespół wydał ja po rok po wielkim sukcesie „The Number Of The Beast”, i ta płyta także okazała się takowym, choć pozostała jakby w cieniu swojej poprzedniczki. Zespół przystępował do nagrywania z nowym perkusistą Nicko McBrainem, i okazał się on idealnym uzupełnieniem składu. O ile jeszcze „The Number...” było jakby nie do końca przemyślane, to ten album takich wad już nie ma. Jest całkowicie spójny, i właśnie dzięki niemu zespół zapewnił sobie miejsce wśród najlepszych hardrockowych ekip obok Deep Purple, Rainbow czy Black Sabbath. Rozpoczyna się od majestatycznego wstępu perkusyjnego, po czym rusza pierwszy utwór- „Where Eagles Dare”. W ciągu tych sześciu minut widzimy wszystkie zalety stylu gry zespołu- od efektownych przejść pary gitarzystów Smith- Murray, i tej opiewanej przez wszystkich wymiany solówek, tendencje Steve’a Harrisa do częstych zmian, czy wreszcie wokal. Po prostu Bruce Dickinson. Kolejnym utworem jest „Revelation”- rozpoczyna się powolnie, hymnowo. Zwolennicy typowo progresywnych zmian rytmicznych będą zadowoleni: od balladowania, to mocniejsze uderzenia sekcji. I niech mi nikt nie opowiada głupot, że Iron Maiden nie mają utworów o miłości... Po tych siedmiu minutach czeka nas mocny „Flight Of Icarus” będący parafrazą greckiego mitu. Nieco dziwny utwór jak na ten zespół, słychać tu wpływy Yes (przynajmniej ja słyszę, wiem, że nikt inny nie, ale to chyba ze względu, ze mało który fan Maiden słucha Yes), ale to nie znaczy, że gorszy. Dalej jest „Die With Your Boots On”, o sarkastycznej wymowie, i stosunku ludzi do śmierci. Kolejna mocna rzecz. Natomiast „The Trooper”- jeden z najbardziej znanych utworów grupy, to czysta energia. Od rajcownego rffu i partii a-capella przerywanej przez krótki motyw dochodzimy do jednego z najinteligentniejszych refrenów w historii rocka. Dlatego tez może być trudno skupić się na tekście, dotyczącym wojny krymskiej, choć w szerszym kontekście okropieństw każdej wojny. Po zakończeniu utworu mamy ukryty, puszczony od tyłu przekaz działający na podświadomość. Oficjalnie wieść łosi, ze to był żart, a użyczający głosu McBrain mówił: „nie wtrącaj się do rzeczy których nie rozumiesz”, ale ja twierdze, ze jest tam przekaz: „Kupuj więcej naszych płyt”. I jestem coraz bliższy potwierdzenia. Słuchacze, strzeżcie się. Po tym krótkim wątku, delikatnie rozpoczyna się „Still Life”- mocno melodyjna, choć nie galanteryjna rzecz opowiadająca o koszmarach nawiedzających człowieka, oraz do czego może się posunąć, aby odzyskać spokój umysłuc („Peace Of Mind”). Kolejne dwa utwory- „Quest For Fire” i „Sun And Steel” to prawdziwe perełki. Poza małym zgrzytem w postaci pierwszego wersu pierwszego z tych utworów, można tego słuchać w nieskończoność. Szkoda, ze nie były grane na koncertach. No i finał- „To Tame A Land”. Utwór wielki, nie tylko dlatego, ze jest inspirowany „Diuną” Franka Herberta. Rozpoczyna się delikatnie, potem wchodzi skandujący głos Dickinsona, w drugiej części wokalnej aż ciarki przechodzą, a gdy dochodzi się do wręcz barokowej partii instrumentalnej... Po prostu wspaniałość. Można by pomyśleć, ze po takim albumie, muzycy zaprezentują coś słabszego, ale taki album przyszedł dopiero dziewięć lat później...

Ocena: 10/10

Nomad
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Nomad » czw gru 22, 2005 12:16 am

W związku z tym ,że kupiłem tą płyte pare dni temu, to sobie zrobie mały opis. Ogólnie jest to jedna z tych "świetnych",niezapomnianycy płyt Maiden.Nie wiem czy jest lepsza od Number, wg.mnie o pare promili gorsza,ale to tak małe róznice, że można powiedziec ,że obie są równe świetnie. Płyta ma już zupełnie inne brzmienie niż Number, to definitywne zerwanie z brzmieniem typowym dla NWOBHM, jest o wiele bardziej gitarowo, mniej surowo, gitary brzmią czyściej. Także Nicko gra inaczej od Clive'a ,żadziej używa podwójnej stopy, poprostu inny styl.
Ale weśmy utwory.
Where Eagles Dare-mocne szybkie wejście, które pokazuje jak gra nowe oblicze Iron Maiden, perfekcyjna sekcja rytmiczna, niesamowity głęboki wokal Bruce'a no i potęzne partie gitar. Bardzo dobry wstęp.
Revelations- utwór uwielbiany przez fanów Maiden, esencja ich stylu, ciagłe przejścia ,zmiany tempa, raz delikatnie,raz bardzo cięzko, świetne melodie no i wokal Bruca.
Flight of Icarus- absolutnie jeden z najgenialniejszych utworów Iron Maiden, poprostu świetny, trwa krótko ale dzieje sie w nim bardzo dużo, przede wszystkim niesamowita linia melodyczna, Bruce który w tym utworze pokazuje klase, wspaniałe solówki i taki świetny klimat ,do tego tekst który tak naprawde mówi że bunt dzieci przeciw rodzicom,nie ma sensu i mozę skonczyć sie tragicznie.
Die With the Boots On-potęga , chyba najlepsze utwór pod względem gitar , solówki to istna masakra, szybkie ,techniczne ,po prostu wymiatają, cały utwór ma niesamowitą energie, a Bruce swym głosem znakomicie to uwydatnia.
Trooper- klasyk, to najlepsze słowo by opisać ten utwór.Chyba najsłynniejszy i najbardziej kultowy utwór Iron Maiden, każdy fan zna go na pamięć, i słuchał go tysiące razy, czy to na płycie czy w wersjach koncertowych. Niesamowite tempo, wspaniała melodia, solówki zapierające dech w piersiach i niesamowity refren ,który wręcz wgniata.
Tekst o wojnie Krymskiej znakomicie ilustruje muzyka.
Still Life-bardzo ciekawy ,troche psychodeliczny utwór, który troszeczke przypomina mi klimatem Revelations, duże kontrasty, z jeden strony delikatny wstęp, z drugiej mocne zwrotki, poza tym mocno egzystencjalny tekst i jak zwykle świetna dyspozycja muzyków
Dwa następne utwory Quest for Fire i Sun and Steel moim skromnym zdaniem są słabsze od reszty, co nie znaczy że złe, poprostu odstają od bardzo wysokiego poziomu płyty.
I na koniec utwór ,który jak na IM przystało jest utworem rozbudowanym, To Tame a Land, to chyba najbardziej pokazując ogromne wpływy prog-rocka utwór, połamana melodia, genialne partie gitar, znakomita interpretacja dośc trudnego tekstu przez Bruca.Z tekstem wiąze sie ciekawa historia, otóż autor ksiązki ,którą Ironi inspirowali sie do napisania piosenki, nie zgodził sie by piosenke nazwać Diuna, ponieważ nie lubi zespołów takich jak IM, ten pan nazywął sie Frank Herbert i mocno mu sie dostało od zespołu w wywiadach.Polecam Run to the Hills gdzie to pisze.

A płyta jest świetna i z pewnością warto ją znać.
Iron Maiden i Ja

Wrocław,Hala Ludowa 28.11.2003
Chorzów,Stadion Śląski 29.05.2005
Ostrava,Stadion Bazaly 06.06.2007
Warszawa,Stadion Gwardii 07.08.2008

Awatar użytkownika
watlowka
-#prodigal son
-#prodigal son
Posty: 43
Rejestracja: ndz mar 19, 2006 5:35 pm
Skąd: Sosnowiec

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: watlowka » czw cze 01, 2006 6:15 pm

była to pierwsza płyta maiden która została przeze mnie przesłuchana. i ...nie uwierzycie.... pytam się taty:
-co to za zespół??
-legenda metalu.nie poznajesz?
-to jest...aeroshmith?
-coo??:shock: dlaczego?
- bo on się drze!
czy można bardziej zbesztać bruce`a? chyba nie. na swoje usprawiedliwienie dodam,ze osiem wiosen upłynęło od moich narodzin i nigdy słuchy o ironach nie obiły mi się o uszy... :lol:
o samej płycie: genialna pod każdym względem bez żadnych sztucznych wypełniaczy jak to później miało miejsce(BUUU!) i na tej płycie nicko w pełni pokazał na co go stać w where eagles dare. ale brakuje mi tu już teg burrowskiej nawalanki po bębnach, chociaż clive nie wydobywał tak głębokich tonów z bębnów jak nicko. może coś za coś??
____________________________________

Obrazek

Only the good die young all the evil seem to live forever

Awatar użytkownika
watlowka
-#prodigal son
-#prodigal son
Posty: 43
Rejestracja: ndz mar 19, 2006 5:35 pm
Skąd: Sosnowiec

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: watlowka » czw cze 08, 2006 12:19 pm

ale jedyne co nie podoba mi się na tej płycie to to, że w trooper wykożystano ten sam patent co w hallowed be thy name z number... :( bruce samotnie wykrzykuje kolejne linijki tekstu, a reszta urozmaica tylko własnymi wstawkami. a w innych recenzjach (np w teraz roku ze wstawką o maidenach) piszą że w powerslave pojawiły się autoplagiaty czego nie zauważyłam :?
____________________________________

Obrazek

Only the good die young all the evil seem to live forever

Awatar użytkownika
Journeyman666
-#clairvoyant
-#clairvoyant
Posty: 1264
Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am
Skąd: Ruda Śl

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Journeyman666 » czw sie 03, 2006 8:29 am

cóż ja nie jestem aż tak zadowollony z tej płyty
zazczyna się nieźle od Where Eagles Dare
Następnie słuchamy Revelations - ta piosenka już nie powala... :?
Trzeci utwór jest genialny Flight of Icarus
potem mamy do czynienia z die with your boots on które również jest świetne
The trooper po prostu wymiata
still life - piękna piosenka
Sun & steel ma klimacik
Quest for fire można nawet niekiedy posłuchać aczkolwiek żaden z członków zespołu sie nie popisuje
To tame a land jest dobrym utworem ale czegoś mu brakje i nie nadaje sie na zamknięcie płyty

Ale ogólnie...UP THE IRONS :P
I know what I want and I say what I want and noone can take it away...
29.05.2005 Chorzów
07.08.2008 Warszawa
10.06.2011 Warszawa
03.07.2013 Łódź
03.07.2016 Wrocław
------
27.07.2018 Kraków

Maciuś
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 285
Rejestracja: ndz lip 16, 2006 3:24 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Maciuś » śr sie 23, 2006 9:12 am

Moim zdaniem "Piece of Mind",to jedna z najlepszych płyt Iron Maiden.
Rozpoczyna ją bardzo melodyjna kompozycja "Where Eagles Dare". Z kolei tą, rozpoczyna "szalone" wejście Nicka. Od początku wiemy, że do zespołu wdarł się szaleniec:). W skali szkolnej (1-6) 5-.

Następna pieśń, bo tylko to słowo przychodzi mi na myśl, gdy mam opisać to dzieło, to "Revelations". Świetny riff, bass (szczególnie w zwrotkach) nieoczekiwane zmiany tempa, ogniste solówki, standardowo nieziemski głos mojego ulubionego wokalisty (pomijając Marcina Żabę Millera z zespołu Boys) Bruce`a Dickinsona, tworzą z Revelations arcyfantastyczne dzieło, którego nie sposób zapomnieć. W skali szkolnej 6.

Trzeci z kolei utwór to "Flight of the Icarus". Opowiada o Dedalu i Ikarze, znanych nam z mitologii Greckiej. Słuchając tej kompozycji mam wrażenie, że została ona napisana pod Bruce`a. Nie znam żadnej innej piosenki, w której jego wokal błyszczał by tak bardzo. Szczególnie poraża końcówka, w której Dickinson ciągnie jeden dźwięk przez 12 sekund. Na cały utwór składają się jeszcze świetny riff, i dwie piękne solówki (jedna między drugą zwrotką, a refrenem, a druga pod koniec, w czasie popisu Bruce`a) i zespołowe chórki. W skali szkolnej 5.

Następny utwór, to "Die With Your Boots On". Wersja studyjna, jest bardzo dynamiczna, wydaje się radosna (mimo tytułu i tekstu opowiadającego o apokalipsie), ale nijak ma się w porównaniu z wersją koncertową, nagraną na "Life After Death". Brakuje mi w niej wołania Bruce`a do publiki:
"If You Gonna Die? If You gonna Die? DIE WITH YOUR BOOTS ON!"
Bardzo melodyjny refren i ogniste solówki, powodują, że wystawię tejże piosence ocenę 5-.

Piąta już kompozycja nosi tytuł "The Trooper". Wątpię, czy ktokolwiek, kto zna Iron Maiden, nie zna tej piosenki. Wszelka rekomendacja wydaje mi się zbędna. To jeden z najgenialniejszych utworów, jaki Steve Harris napisał. Piękna solówka, w której wykorzystano patent Tonnego Iommiego, czyli nagrywanie dwóch sol na raz (łatwo zauważyć Np. na Rock In Rio, gdzie na raz grają Adrian i Janick), świetny riff, wspaniale interpretowane kolejne wersy przez Bruce`a tworzą z tej piosenki arcydzieło. W skali szkolnej 6!!

"Still Life" - taki tytuł nosi szósta kompozycja na tymże krążku. Jest to piosenka napisana przez Dave`a Murraya. Zaczyna się od fragmentu monologu Nicka, które, jak podaje książka "Run To The Hills", nagrał po spożyciu pewnej ilości alkoholu, w którym mówi "Witaj! Stwór o trzech głowach, powiedział, żebyś nie mieszał się w sprawy, których nie rozumiesz...". Co do utworu mam do niego mieszane uczucia. Z jednej strony, zachwyca ciekawym riffem i świetnym wokalem, natomiast z drugiej staje się nieco monotonny.
Mała ciekawostka: gdy się dobrze przysłuchamy, na samym końcu utworu usłyszymy cichutkie "Yeah!". W skali szkolnej 4+.

Kolejna piosenka nosi tytuł "Quest for fire". Bardzo podoba mi się w niej refren, solówki i praca basu. Natomiast reszta, wydaje się być pisana na odczep się. Zastosowano w niej chórki, jednakowoż nie trzymają one poziomu zaprezentowanego Np. w Filght Of The Icarus. W skali szkolnej 4.

"Sun And Steel" to ósma piosenka na płycie. opowiada o japońskim Samuraju. Pod względem muzyki, bardzo przypomina mi „Run To The Hills”. Galopatki w zwrotce, melodyjny refren, piękna solówka. Bardzo dobra piosenka, której przyjemnie się słucha. W skali szkolnej 5.

Ostatnia piosenka na płycie, nosi tytuł „To tame a Land”. Została napisana na podstawie książki Franka Herberta, Pt. „Diuna”. Początkowo utwór ten miał się nazywać tak jak książka, jednakowoż pisarz nie zgodził się na to i zagroził zespołowi podaniem do sądu i wstrzymaniem sprzedaży płyty.
Pod względem muzycznym, piosenka podoba mi się. Świetna współpraca gitar, dynamiczny bas, doskonałe bębny i Bruce na swoim zwykłym poziomie. W skali szkolnej 5+.

„Piece Of Mind” to znakomita płyta. Słucha się jej bardzo przyjemnie, zarówno w domowym zaciszu, jak i na koncertach.
W skali szkolnej, bardzo mocna szóstka.

prodigalson
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 79
Rejestracja: wt sie 22, 2006 11:29 am
Skąd: DĘBICA

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: prodigalson » śr sie 23, 2006 10:52 am

jak dla mnie płyta geniealna która ma inny klimat niż pozostałe, brzmienie dosyć miękkie ale o to chodzi, dla mnie najlepszy kawałek to Revelations
Obrazek
"I try to show her that she's never gonna be alone
Because my spirit is imprisoned in the twilight zone"

Arcos

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Arcos » wt wrz 12, 2006 1:51 pm

Rok 1983 nadszedl czas na czwarty album studyjny zelaznej dziewicy jednym slowem trudno mi jest pisac o albumach ktore zataczaja bledne kolo do swoich poprzedniczek jedyna dobra strone tego albumu widze w "Where Eagles Dare" "Revelations" czy w takich klasykach jak "Flight of Icarus" czy "The Trooper" wiec moja ocena bedzie surowa niestety.


Ocena 8/10

Awatar użytkownika
ttomasz
-#assassin
-#assassin
Posty: 2086
Rejestracja: śr mar 24, 2010 5:04 am

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: ttomasz » pn maja 17, 2010 3:40 pm

Z tego, co pamiętam Bruce nazwał tę płytę najlepszą i najbardziej kompletną. Zdecydowanie wolę tu poprzedni album The Numer of the Beast. Piece of Mind, mimo świetnych kawałków nie jest wolny od „bubli”. Gdyby nie one przeskoczyłoby swoją poprzedniczkę, niestety potrafią zepsuć świetny klimat i poziom reszty kawałków.

Where Eagles Dare to akurat ta lepsza część płyty. Zdecydowanie prowadzi z Invaiders, jest bardzie złożona i ambitna, poza tym posiada żywiołowość i energię Invaiders. W pojedynku na openery 1:0 dla Piece.
Revelations utwór świetny na koncertach, trochę mu jednak brakuje w wersji studio. Dzięki live’om od dwóch miesięcy zajmuje pierwsze miejsce u mnie na lans.fm.
Flight of Icarus też wypada lepiej live, chociaż tutaj wersja studio nie jest aż tak zła. Poza tym jest to bardzo dobry utwór.
Die With Your Boots On to pierwszy „bubel”, o którym wspominałem. Utwór bardzo fajnie się zaczyna i wydaje się świetny….Po czym dochodzimy do beznadziejnego refrenu. Od słów„no point asking” do „if you’re gonna die” utwór traci całą swoją magię i myślę tylko o tym, kiedy się skończy, co nie jest pozytywnym odczuciem.
The Trooper to kolejny świetny koncertowy utwór, chociaż jego wersja studio też jest świetna. Piękna szybka kompozycja, obowiązkowa na koncert!
Still Life ciekawy utwór, zdecydowanie mocny punkt albumu.
Quest for Fire, mimo, że z tego, co wiem ma mało zgodną z realiami tematykę (ludzie i dinozaury razem?) jest bardzo ciekawy i miły dla ucha.
Sun and Steel to drugi “bublowy’ kawałek na płycie. O ile jednak Die With Your Boots On miał zepsuty refren ten utwór jest beznadziejny od początku do końca. Owszem utrzymany jest w świetnym klimacie, jak cały zresztą album, to poza tym jednym plusem nic pozytywnego w
nim nie znajdę.
To Tame a Land nie wiem, czemu, ale zawsze przypomina mi Still Life. Reprezentuje podobny, bardzo dobry poziom.

Dość trudno mi rozmyślać nad oceną tego albumu, ponieważ dwa utwory dość mocno mnie blokują przed przyznaniem wysokiej oceny. 8/10 jest chyba najbardziej sprawiedliwą notą, na dziewięć utworów jeden był słaby, jeden beznadziejny i siedem bardzo dobrych pozycji.

Awatar użytkownika
IronCezarek
-#clairvoyant
-#clairvoyant
Posty: 1178
Rejestracja: sob cze 26, 2010 10:55 am
Skąd: Nowe Skalmierzyce

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: IronCezarek » ndz lut 13, 2011 8:07 pm

Przesłuchałem ostatnio i stwierdzam: Płyta równa i zarąbista.

"Where Eagles Dare" 10
"Revelations" 10
"Flight of Icarus" 10
"Die With Your Boots On" 10
"The Trooper" 10
"Still Life" 10
"Quest for Fire" 10
"Sun and Steel" 10
"To Tame a Land 10

Where Eagles Dare Świetny jako opener, zwrotka trochę słaba, ale całe szczęście refren nadrabia. I oczywiście genialna partia Instrumentalna za co kawałek dostaje 10.

Revelations Po WeD mamy kolejny świetny utwór, tym razem w całości, jedna z perełek na PoM, choć wykonanie koncertowe wymiata.

Flight of Icarus Kawałek świetny - Ale na koncertach. Studyjna wersja jest o wiele za wolna, ale i tak 10.

Die With Your Boots On Świetne intro, również jak w WeD, taka sobie zwrotka refren nadrabia. I oczywiście świetna solówka.

The Trooper Piękny utworek, świetne partie gitarowe, refren, zwrotka, po prostu wszystko.

Still Life Najlepszy utwór na płycie, wykonanie na ME wymiata :dance:

Quest for Fire Dobry utwór, Bruce wyciąga górki ;)

Sun and Steel Utwór nie powala, ale świetny refren.

To Tame a Land Ostatni utwór, arcydzieło ;)


Heh, nie wiedziałem ze ten album aż tak wysoko będzie u mnie, jeden z najlepszy albumów Maiden ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
The Witcher
-#charlotte
-#charlotte
Posty: 13
Rejestracja: ndz wrz 05, 2010 1:21 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: The Witcher » śr mar 16, 2011 9:51 pm

Lata osiemdziesiąte były świetne dla muzyki metalowej, to oczywista oczywistość.
Równie oczywiste jest to, że są takie albumy których recenzje z góry nie mają sensu - jest tylko jedna słuszna ocena. Oczywiście niewiele jest takich płyt, jednak większość powstała właśnie w latach 80. Do takich albumów należy m.in. Reign In Blood, Master of Puppets, czy właśnie Piece of Mind - którego postaram się zrecenzować, mimo iż - jak pisałem - nie ma to sensu. :)

Po wydaniu The Number of the Beast od Maidenów odszedł - jak wiemy - Clive Burr, który został zastąpiony przez Nicko McBrain'a. W taki oto sposób powstał najlepszy Heavy Metalowy zespół lat osiemdziesiątych. :) jego "pierwszym" dzieckiem jest właśnie Piece of Mind.

Openerem płyty jest szybki Where Eagles Dare, napisany na podstawie książki i filmu o tym samym tytule. To bardzo dobry utwór, ale wg. mnie czegoś mu brakuje. - 9,5/10.

Po nim nasze uszy mogą delektować się świetnym Revelations. Myślę, że to najlepszy utwór z tej płyty, tłumaczyć czemu chyba nie muszę. :) - 10/10.

Teraz czas na Flight of Icarus, napisany na podstawie mitu o Dedalu i Ikarze. To dużo szybszy i energiczny utwór niż jego poprzednik. - 10/10.

Die With Yoru Boots On - 9/10.

The Trooper opowiada o żołnierzu brytyjskim walczącym w czasie Wojny Krymskiej, również szybki i energiczny, poza tym to jeden z największych hiciorów zespołu. :) - 10/10.

Still Life to wolniejszy, dający odmianę po poprzednikach utwór. Ale tak samo jak Where Eagles Dare - czegoś tu brak. Nie zmienia to faktu, że zasługuje co najmniej na 9/10. :)

Quest For Fire - 10/10.

Po nim jest Sun And Steel - tu po prostu nie wiem co napisać, więc będzie sucha ocena. - 9/10.

Ostatni utwór płyty - To Time A Land, jest wg. mnie jednym z najlepszych w historii zespołu. Bruce udowadnia, że był wtedy w szczytowej formie. Do tego dochodzą świetne riffy i perkusja Nicka. Szkoda, że Maideni nie grają go na koncertach... - 11/10.

Ocena całego albumu - 9,5/10.

Podsumowując - Piece of Mind to absolutny Must Have każdego szanującego się fana Dziewicy.

lochinvar
-#prodigal son
-#prodigal son
Posty: 25
Rejestracja: ndz lip 10, 2011 11:13 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: lochinvar » śr lip 13, 2011 1:44 am

Moja opinia może wydac sie kontrowersyjna. Piece Of Mind jest dobrą płytą Maidenów, ale o ile od pierwszego kawałka do The Troopera wszystko idzie ok, to później jakby energia gdzieś trochę wyparowała. Niby ostatnie cztery kawałki sa ok, ale jakby ognia im brak. Wiele razy staralem się je przesłuchać i niestety te samo odczucie. Może jak sie troche zestarzeję, to zmienie opinie w tym zakresie. :razz:

Awatar użytkownika
The Trooper
-#prodigal son
-#prodigal son
Posty: 26
Rejestracja: ndz sty 01, 2012 12:59 pm
Skąd: Dąbrowa Górnicza

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: The Trooper » ndz sty 01, 2012 2:24 pm

POM Jest jednym z najlepszych albumów IM jedyne piosenki które mi nie odpowiada to DIe with your boots on i Revelations są troszkę nudnawe i brakuję im czegoś.
BTW to album od którego zacząłem przygodę z IM :dance:

Heavy666
-#prowler
-#prowler
Posty: 2
Rejestracja: wt sty 24, 2012 11:07 pm
Skąd: Kędzierzyn-Kożle

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Heavy666 » wt sty 31, 2012 7:55 pm

1983 nareszcie czwarty album Iron Maiden
Bruce Dickinson - śpiew
Dave Murray - gitara elektryczna
Adrian Smith - gitara elektryczna
Steve Harris - gitara basowa
Nicko McBrain - perkusja
Piosenki z tego albumu takie jak np. Where Eagles Dare czy The Trooper będą w mojej pamięci do końca. :jee:
Album oceniam na ocenę celującą
By. Heavy666

Awatar użytkownika
Vorgel
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 390
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Vorgel » sob sty 30, 2016 4:08 pm

Co można napisać o albumie z mojej pierwszej trójki jeśli chodzi o Ironów? To płyta rock and rollowa, niekiedy mocno nasączona klimatem lat 70, a jednocześnie na tyle ostra by idealnie wpasowywać się w stylistykę NWOBHM. Revelations, Die With Your Boots On i Still Life są osią albumu i stanowią dla mnie niedościgniony wzorzec w takim graniu. Oczywiście wesołe Sun and Steel (ach te lata 70), motoryczne Quest for Fire (świetna solówka) czy gdzieś tam podchodzące pod UFO Where Eagles Dare niewiele ustępują tamtym kawałkom. W The Trooper najbardziej podoba mi się tekst. Dziś już nikt takich płyt nie nagrywa i dobrze, bo sama próba grania w ten sposób skazana byłaby na porażkę.
"The most important people in Europe, we can say new emperors, took part in the liturgy of the new European pagan religion, the New Religion of pagan Europe, with a silly billy goat on the divine throne." Krzysztof Karoń

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: Powerslave_Dś » sob lut 06, 2016 12:54 pm

Dla mnie to Piece of Mind było przełomem muzycznym u Ironów pod względem kompozycji. Te granie ma albo bardzo mało, albo nic wspólnego z typowym łojeniem NWOBHM. Gdzie w latach 1980-1982 nagrywano takie kompozycje jak To Tame a Land, Still Life, Revelations czy Where Eagles Dare? Piece of Mind to dojrzały album heavy-metalowy, idealne połączenie jeszcze młodzieńczego Iron Maiden z dojrzałością. Dużo więcej takiego prostego heavy-metalu jest na Powerslave.

Poza tym nie rozumiem skąd się bierze ta polska przypadłość by zamiat cieszyć się muzyką szukać wszędzie inspiracji dla danej płyty. Kapela A inspirowała się kapelą B, która z kolei była pod silnym wpływem kapeli C itd. Taka zabawa w dziennikarza muzycznego. W setkach recenzji się z tym spotykam i nie wiem czemu to ma służyć.
Zresztą w Where Eagles Dare za cholerę nie słyszę Ufo. Dośc dziwne porównanie no ale ok ;) Każdy to inaczej zawsze słyszy :)

Awatar użytkownika
marian_Fe
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 96
Rejestracja: wt maja 14, 2013 1:12 pm
Skąd: Polska

Re: IRON MAIDEN 1980-2005 / PIECE OF MIND - recenzje

Postautor: marian_Fe » wt lis 28, 2017 10:55 pm

Uwielbiam ten album. Wychowałem się na nim, to na tej muzyce brat uczył mnie rocka i metalu. Od podstawówki. Na tej płycie są przecież jedne z największych hitów, które do tej pory wywołują ciarki na plecach i są grane na koncertach. Where Eagles z rewelacyjną grą na bębnach, ulubione Revelations z pływaniem tempa, Trooper z galopującym rytmem tak charakterystycznym dla Maiden, porywające Die with your boots z super melodiami i solówkami oraz Stil life z kapitalną aranżacją. Niewątpliwie to jedna z najlepszych płyt Ironów, być może najlepsza...


Wróć do „Iron Maiden 1980-2015”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość