IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Recenzje albumów i innych dokonań Iron Maiden!

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

MaYeR
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: MaYeR » czw gru 01, 2005 10:07 pm

W tym temacie piszcie swoje recenzje nt. albumu POWERSLAVE
ROTH ARMY MILITIA!
DLR: I won't go down in history, but I will go down on your sister!!
"Hagar throws the party, I am the party"
"I'm not surprised Sammy Hagar sings so many songs about his car. I've seen his wife."
+++++++++++++++++++++++
What is real...?
__________________________

Nomad
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2663
Rejestracja: pn maja 09, 2005 10:54 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: Nomad » ndz gru 11, 2005 12:32 am

Na tej płycie Ironi grają tak jak nikt inny by nie umiał zagrać . Aces High to ogień ,kawałek który już po pierwszych taktach mówi nam ,to grają mistrzowie ,i co ważne utwór niestrawny dla tych którzy nie rozumią tej muzyki . Może dla innych to cyrk ,te wysokie zaśpiewy ,te powtarzane galopady gitarowe, te superszybkie solówki i te bitewno-wojenne teksty .Dla mnie to MOC. Rime of the Ancient Mariner z kolei to najpiękniejsza rzecz jaką w heavy metalu słyszałem ,inny świat muzyczny ,człowiek podróżuje wraz z chłopakami do innej krainy , ten utwór jest tak doskonały że trudno to opisać . Te 2 utwory starczą za cały opis.A Powerslave, niesamowite partie gitar, wokal Dickinsona, posępny, mocny, tego nie da sie opisać, solówka najpierw powolna i delikatna ,przeradza sie w typową dla Iron Maiden jazde bez trzymanki ,moc!!!!A 2 Minutes to Midnight, utwór pokazuje że Ironi potrafią sie odnaleźc w każdej stylistyce, hard-rockowy riff, świetna linia melodyczna, znakomity wokal Dickinsona ,świetna "leniwa" powolna solówka.
A np.The Duellists czy Flash of the Blade to napewno nie sa jak sie mówi wypełniacze, tak mogą twierdzić fani Metallici ,to przecież typowe utwory Iron Maiden ,zgoda może nie jakieś odkrywcze, ale napewno nie przeciętne, to jest styl Iron Maiden ,poprostu. Właśnie płyta jest pożegnaniem z Heavy-Metalem, klasycznym,Ironowym i może dlatego brzmi tak ,właśnie. Jest to co tu dużo mówić krok w tył w stosunku do Piece of Mind, która była o wiele bardziej zróznicowana, ale jest to krok w tył stylistycznie, napewno nie jakościowo. Jakościowo to ta sama klasa, klasa światowa :rocx .
Po tej płycie dziennikarze wieszali psy na Maiden że zespół sie nie rozwija ,za co zostali ukarani za 2 lata ....
Iron Maiden i Ja

Wrocław,Hala Ludowa 28.11.2003
Chorzów,Stadion Śląski 29.05.2005
Ostrava,Stadion Bazaly 06.06.2007
Warszawa,Stadion Gwardii 07.08.2008

DeaDe
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 738
Rejestracja: wt paź 12, 2004 6:06 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: DeaDe » śr sie 16, 2006 3:22 pm

Tym razem wziąłem się za recenzję prawdziwego klasyka metalu. Powerslave to jedna z lepszych płyt jednego z najlepszych heavymetalowych zespołów w historii. Od Iron Maiden zaczynała chyba większość z nas, tak więc mam do nich również wielki sentyment. Nie ma chyba metalowca, który nie znałby
tego wspaniałego albumu. Każdy jednak ma prawo odczuwać co innego słuchając go. Od tego w końcu są recenzje...
Powerslave jest bardzo szybkim i energicznym albumem. Jego tytuł idealnie do niego pasuje. Jedni zarzucają mu, że jest po prostu nieco zmodyfikowaną kopią swoich poprzedników, w którym połowa utworów to ledwo różniące się od siebie wypełniacze. Drudzy znowu uważają, że jest to strzał w dziesiątkę, album, jakiego Maiden nie nagrali już nigdy więcej. Ja myślę, że jest to po prostu szybka jazda bez trzymanki, składająca się z ładnie zlewających się ze sobą utworów. Prawdą jest, że środkowe numery są słabsze (może nawet dużo) od tych początkowych i końcowych, ale nie świadczy to o ich przeciętności, a raczej o geniuszu tych drugich. Najwygodniej z pewnością będzie i dla mnie i dla Was, jeśli opiszę każdy kawałek z osobna.
Płytę rozpoczyna najlepszy otwieracz Żelaznej Dziewicy w całej dyskografii, czyli zabójczy i rozwalający ACES HIGH. Melodyjne, a zarazem miażdżące i przesycone ogniem riffy, stanowią idealną parę z agresywnymi wokalami. Wzniosłe i wysokie refreny, szybkie solówki i perkusja sprawiają, że czujemy się jakbyśmy byli na wojnie, o której opowiada tekst. Drugim z kolei jest TWO MINUTES TO MIDNIGHT, utwór z typowym, klasycznym, heavymetalowym riffem. Pałeru nadaje mu świetny śpiew Bruce'a (zarówno podczas zwrotek, jak i refrenów). Prosty, nieskomplikowany i łatwy w odbiorze kawałek. Mamy tutaj cudowne zwolnienie, przy którym możemy odpocząć, po zabójczym wyścigu gitar. Panowie jednak szybko regenerują siły i znowu ruszają z pełnej pary. Po dwóch profesjonalnie zaśpiewanych numerach, chłopacy postanowili dać wolne na kilka minut Bruce'owi, dlatego brakuje go w następnym utworze - LOSFER WORDS (BIG 'ORRA). Cóż... jest to niestety (albo i stety) najsłabszy wałek na płycie i to nie tylko z powodu braku wokalisty, ale nie znajdujemy tu żadnych powalających riffów, solówek ani ciekawych melodii. Nie sądze jednak, żeby kawałek był robionym na siłę wypełniaczem. Nie jest to przecież żadna prymitywna piosenka z trzema chwytami na krzyż, a twór pracy pięciu mistrzów metalu. Po instrumentalu następuje FLASH OF THE BLADE. Jest to także waleczny kawałek w stylu ACES HIGH i chociaż brakuje mu już tej mocy i ognia, myślę, że zawiera lepsze solówki, od tych które prezentuje otwieracz. No i oczywiście w roli głównej ponownie mamy, Bruce'a. Kawałek ładnie zlewa się z następcą, czyli z THE DUELLISTS. Charakteryzuje się on niebywale szybkim wokalem Dickinsona. Nawet bez tekstu utworu domyślilibyśmy się, że muzycy chcą przekazać nam swoje emocje związane z walkami. Poraz pierwszy w albumie tak bardzo ważną rolę odgrywa perkusja, dzięki której czujemy tę waleczną atmosferę. BACK IN THE VILLAGE - kawałek ten to kontynuacja utworu THE PRISONER z płyty The Number Of The Beast. Wszystko byłoby bardzo dobre, gdyby nie trochę prymitywne i odpychające refreny, bo zwrotki zawierają bardzo ciekawą melodię i łatwo wpadają w ucho. Sytuację próbują ratować także przyjemne solówki, jednak kawałek nie może być wyżej oceniony niż na dobry z minusem. I w końcu mamy killera! POWERSLAVE! Tytułowy numer to po prostu genialnie genialny geniusz! Prawdziwie egipski klimat, które wytwarzają wszystkie instrumenty i wokal, czyli wszystko na swoim miejscu. Dickinson pokazuje, że jest jednym z najlepszych śpiewaków świata, wczuwając się kapitalnie w konającego faraona. Mistrzostwo świata. Nareszcie doczekałem się cudownego zwolnienia, nawiasem mówiąc, jednego z lepszych, jakie nagrało Maiden. Dalej mamy melodyjne i najciekawsze z całego albumu solówki, które w końcu przeobrażają się znowu w egipskie i niespokojne riffy, do których dołącza się ponownie przejmujący Faraon Bruce. Płytę zamyka najdłuższy w historii Iron Maiden utwór pt. RIME OF THE ANCIENT MARINER. Od razu zostajemy poczęstowani solidną porcją galopowych gitar wymieszanych z perkusją. Po chwili dochodzi perfekcyjny głos Bruce'a. Kapitalne, ale znacznie różniące się melodie, zmiany nastroju, zwolnienia i prszyspieszania, czynią ten kawałek bardzo progresywnym i chyba najbardziej zróżnicowanym, jaki nagrały chłopaki z Dziewicy. Mamy tu także trwające bardzo długo wyciszenie, podczas którego Bruce wypowiada cytaty z wiersza Samuela Taylora pt. Rime Of The Ancient Mariner :). Słowem, świetny pod każdym względem i różnorodny utwór.
Reasumując, Powerslave to płyta bardzo dobra i jedna z lepszych jakie nagrało Iron Maiden. Podstawa i klasyka dla każdego fana Dziewicy. Każdy powinien ją mieć w swojej kolekcji oryginałów..

Recenzja jest własnością www.mr.xt.pl
Obrazek

Filik10
-#clairvoyant
-#clairvoyant
Posty: 1237
Rejestracja: ndz mar 19, 2006 7:54 pm
Skąd: Z wykluwalni fanów Iron Maiden

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: Filik10 » sob paź 21, 2006 10:02 pm

Po półrocnej przerwie postanowiłem znów napisać coś do tego działu :wink: . Przyszedł czas na Powerslave:

Po skończeniu tourne prómującego album Piece Of Mind, Maiden zrbiło sobie krótką przerwę i zaszyło się w studiu, pracując nad nowym albumem. Efekty ich pracy mozna było poznać 3 września 1984 roku. Pare tygodni wcześniej grupa rozpoczeła swoją największą trase 5 (!) koncertami w Polsce. Przyżyjmy się efektą pracy studyjnej, 5 albumowi studyjnemu - Powerslave:

1. Aces High

Niewyobrażalna bomba na sam początek! Nie wybrażam sobie ospisywanie tego utworu bezrozpiewaniu siew zachwycie nad każdą jego sekundą, wspaniale wpasowującą się w doskonałą całość. Powiem bez ogródek - to mój ulubiony utwór Żelaznej Dziewicy i podczas jego słuchania zawzem mam ciarki na plecach i chcą nie chcą, mimo braku głosu wyje jak opentany z Brucem. poprostu kawałek powala i sluchacz odrazu prosi o więcej. Na całe szczęście reszta jest niewiele gorszej jakości.

2. Two Minutes To Midnight

Klasyk jeszcze większy od Aces High, obecny na więksości setlist koncertów Maiden, niewiele gorszy od poprzednika. Niby zwrotki są do siebie podobne, ale jednak nie ma uczucia nadmiaru, głównie dzieki powalającemu refrenowi (genialnie wychodzącemu z publiką) i klasycznej części solowej. Kolejny genialny utwór. Nawet jeśli nie jesteś fanem Ironów to znać ten utwór musisz.

3. Losfer Words (Big 'Orra)

Instrumental utwór - to w twórczości tego zespołu rzadkość. Wypada całkiem nieźle, choć jest nieco podobny do reszty utworów z płyty. nie przeszkadza to mi jednak wcale - w końcu to jedna z klas najwyższych. Długością też jest doskonale dopasowany, ani za długi, ani za krótki. Coś więcej niż solidna robota :)

4. Flash Of The Blade

Jeden z najbardziej niedocenianych utworów tego zespołu. Głównie przez nieco idiotyczny argument, że na albumie jest za dużo utworów o szermiece. Tylko, że obydwa mają zupełnie innego autora, więc prezentują inne spojrzenie na szermierkę. Ale wróćmy do utworu, który po raz kolejny jest czymś kosmicznym. Wokal Bruce jest nieco złowrogi, co jednak pasuje do utwóru, a refren to już po prostu bajka. Chyba jedno z najwiekszych moich życeń jesli chodzi o trase Golden Years, co pokazuje jego klase.

5. The Duellists

Znów bardzo dobry utwór, z genialnym wokalem Bruce w refrenie. Chóc reszta wokalu też jest niezłykle dobra. Długa część intrumentalna wspaniale współgra z resztą i powoduje, że utworek wciąga. Znów bardzo wysoka ocena.

6. Back In The Village

Utwór zdecydowanie najgorszy na płycie - mimo to jednak jego słuchanie powoduje dużą przyjemność. po prostu na tym albumie nie ma złego kawałką, są tylko genialne i nieco gorsze. Tutaj mamy dalszą cześć utworu The Prisoner w warstwie tekstowej, więc jest ona ciekawa. W numerze ukryte są też smaczki, jak na przykład "ukryte" 666. Polecam słuchać uważnie. Na samy zaś końcu tego utworu jest intro do następnego czyli...

7. Powerslave

Tytuowe kawałki w albumach Maiden nie zawodzą - tu wyjątku nie ma. Kompozycja ma kilmat egipski - głównie w tekście - i słucha się tego wyśmienicie. Zwolnienie jest bardzo melodyjne i jego słuchanie zdecydowanie należy do przyjemności. Utwór w napięciu trzyma do samego końca, co świadczy o jego klasie.

8. Rime Of The Ancient Mariner

I na samym końcu mamy perłę - najdłuższą kompozycje w histori IM (prazwie 14 min) i jeden z najlepszych epickich utworów Steve Harrisa (jedyna konkurencja to Hallowed Be Thy Name) . Na początku dostajemy 5 min utworu w średnim tempie, jednak wokal Bruce zdecydowanie zwraca uwagę. Potem nieco ponad 2 min nagłego zwolnienia, tylko delikatne gitarki i dołączającą się potem recytacja. A gdy zwolnienie się kończy Bruce śpiewa jak natchniony - cudo! Przez pare dni w moim życiu od tego fragmentu nie mogłem sieuwolnić iw kółko go powtarzałem - uzależnia. Potem porót do tempa podobnego jak na początku, aż do samiutkiego końca - tego nie można nie posłuchać. Wraz z pierwszymi trzema utworami pierwsza trójka albumu.

Dobrelismy do końca albumu i co się okazało? Album Powerslave to jedna z największych petard Maiden i coś wyśmienitego (w moim prywatnym rankingu przed nim jest tylko The Number of The Beast). Praktycznie nie ma tu elementów słabszych. Przesłuchać po prostu trzeba, a jeśli nie znasz będąc fanem Maiden, to nie przyznawaj się tylko jak najszybkiej zakup album i ciesz sie jego geniuszem. Jedyna ocena jaką pozostaje mi wystawić to 10/10 :D
www.anamnesis.fora.pl - najlepsze forum o zespole Vader :D

W świele przewodów, w cieniu sufitów
W wietrze oddechów, w błocie napisów
Rodzą się SZAJBY małe i biedne
Karmię się nimi i karmić się będę


xD

Obrazek

Awatar użytkownika
Nicko McBrain
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 787
Rejestracja: pt maja 01, 2009 2:15 pm
Skąd: Katowice

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: Nicko McBrain » ndz lut 07, 2010 2:25 pm

Aces High - 6
najlepszy otwieracz, najlepszy rif, najlepsza melodia wokalu najlepszy refren i solowki w histori Maiden, przy tym utworze dostaje orgazmu


2 Minutes To Midnight - 6
takich rifow w metalu jest duzo, jednak w wykonaniu IM brzmi on pięknie i nigdy sie nie nudzi, dobry utwor na koncerty. Duet Smith Dickinson znów daje o sobie znać


Losfer Words - 4
Genialny instumentalny utwór, ale jak na Maiden to za mało, dobre solówki, można usłyszeć w środku Wasted Years

Flash Of The Blade - 5
Jak wszystkie utwory Bruca dobrze przemyślany i skomponowany, na uwagę zasługuje ciekawy rif i jeszcze lepsza solówka.

The Duellists - 6
Muzycznie utwór podobny do Losfer Words. Dobre zwrotki i refren. Jednak najlepszy w tym dziele jest pojedynek gitar, które graja przez ponad 2 minuty porywające zagrywki, motywy i solówki.

Back In The Village - 4
Wg mnie najsłabszy utwór na płycie. Jest to kontynucja Prisonera z płyty Number Of The Beast. Piosenka przeciętna. Na końcu znajduje się wstęp do kolejnego dzieła

Powerslave - 6
I niech ktoś mi powie że Bruce nie jest geniuszem. Utwór utrzymywany w egipskim klimacie. Opowiada historie faraona, który nie może pogodzić się z tym że umiera
Pierwszy raz na tej płycie daje mocno o sobie znać perkusja. Cudowne zwolnienie w środku po którym następuje solo, które zmiata śmiertelników z powierzchni. Piosenka utrzymuje poziom do końca

Rime Of The Ancient Mariner - 6
Nadszedł czas na najdłuższe epickie dzieło Harrisa, może i najlepsze. Jedynym konkurentem może być Phantom. Przez 5 minut piosenka jedzie średnim tempem. Przez cała piosenke powtarza się motyw nie z tej ziemi, który mógl skomponować tylko ktoś kto kocha muzyke(pierwszy raz pojawia sie w 59s) Po 5 mięciu minutach nadchodzi zwolnienie, kiedy spokojnie gra bas i gitara Bruce zaczyna recytować wiersz. Niebo w uszach. Potem następuje powrót do tempa z pierwszej części i zostaje aż do końca.

Powerslave to krok w histori Maiden. Chłopaki nigdy już chyba nie grali tak dobrze. Na tej płycie Dave gra partie swego życia.
Ocena 10/10

Awatar użytkownika
ttomasz
-#assassin
-#assassin
Posty: 2086
Rejestracja: śr mar 24, 2010 5:04 am

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: ttomasz » pn maja 17, 2010 3:30 pm

Dość trudno ocenić mi ten album, ponieważ wydał on wiele świetnych utworów…Które świetnie wypadają live, przez co paradoksalnie rzadko go słucham. Płyta jest dość mocno energiczna i lekko „agresywna”, brakuję trochę spokoju i wyważenia dwóch poprzedniczek, w tym jednak jej urok.

Aces High – świetny opener płyty, jak i wielu koncertów. Świetny rytm, tempo i zabójczy refren. Trudno osiągnąć podobny poziom, a paradoksalnie…
…paradoksalnie 2 Minutes To Midnight, który jest następny właśnie tego dokonuje! Nie mogę go ocenić inaczej niż:
Świetny rytm, tempo i zabójczy refren. Trudno osiągnąć podobny poziom
Losfer Words to całkiem niezły utwór instrumentalny. Niestety trochę nudzi, wraz z dłuższym odsłuchaniem.
Flash of the Blade natomiast całe szczęście nudny nie jest, podobny do pierwszej dwójki, chociaż sporo mu do nich brakuje.
The Duellists to bardzo ciekawy utwór. Brzmi bardzo ciekawie, co niestety zostaje trochę osłabione przez refren.
Back in The Village jest trochę podobny do Flash of the Blade, wystawiłbym mu taką samą opinię.
Powerslave to trzecie arcydzieło na tej płycie. Świetne zarówno na koncercie, jak i na albumie. Wielkie Arcydzieło, przez duże A! Świetny głos Bruce’a i wspaniałe gitary, no i oczywiście ta perkusja…
Rime of the Ancient Mariner to z kolei, jakby komuś było mało, czwarte z kolei arcydzieło na tej płycie. Bardzo różne zarówno od dwóch pierwszych, jak i trzeciego. Specyfiką utworu jest jego podział na kilka etapów i mimo, że pierwszy wydaje się być trochę zbyt długi i monotonny, jednak każdy następny to tylko ogromny plus! Z tego, co pamiętam jest to również jeden z ulubionych utworów Bruce (z lat osiemdziesiątych). No i grzechem, byłoby nie dodanie, że jest to świetny materiał na koncert!

Dostaliśmy w Powerslave cztery wielkie arcydzieła i cztery dobre, jednak niezachwycające kawałki. 7/10

lochinvar
-#prodigal son
-#prodigal son
Posty: 25
Rejestracja: ndz lip 10, 2011 11:13 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: lochinvar » śr lip 13, 2011 1:36 am

Co tu duzo mówić. Najlepsza płyta Maidenów z Dickinsonem, a może i w ogóle (chyba jednak jedynkę cenię wyżej). Ostra, dynamiczna, mocno gitarowa, a mimo to zróżnicowana kompozycyjnie. Dycha i tyle w temacie. :dance:

Awatar użytkownika
Vorgel
-#prisoner
-#prisoner
Posty: 109
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: Vorgel » sob sty 30, 2016 4:17 pm

Powerslave mimo że znajduje się w moim top 5 jeśli chodzi o Ironów to już Maiden o wyczerpanej formule. Jak dobrze, że postanowili odświeżyć formułę na następnej płycie bo inaczej następca Powerslave wyglądałby raczej marnie. Są tu numery które mogłyby się znaleźć na Piece of Mind np świetny Back in the Village czy 2 Minutes to Midnight, a jedyną próbą odświeżenia formuły wydaje się utwór tytułowy i Rime of the Ancient Mariner (14 minutowy kloc w krótkim fragmencie kojarzący się zagrywką z A Passion Play Jethro Tull). Ja wiem że wielu powie, iż to jest najlepszy album Maiden ze względu na Marynarza, ale ujmę to w ten sposób. Strona B tego krążka jest wybitna, strona A to już niekoniecznie bardzo wysokie loty (z pewnymi wyjątkami). Powerslave promowany był także koncertami w Polsce i przyczynił się do powstania dokumentalnego filmu Behind the Iron Curtain. Ja pamiętam świetne video Life After Death które od ciągłego oglądania nabyło się białych pasków latających po ekranie. O DVD można było wtedy pomarzyć.
Ostatnio zmieniony sob sty 30, 2016 4:29 pm przez Vorgel, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10163
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: RALF » sob sty 30, 2016 4:25 pm

Kanon gatunku. Ja oceniam tę płytę jako całość - oczywiście Rymy, Powerslave, AH i 2 M2M to absolutne mistrzostwo, zaś resztę można postrzegać jako mniej interesującą ale tylko z tego powodu, że te 4 kompozycje są wybitne. Przy nich blednie dosłownie wszystko inne. Ja też pamiętam LAD na VHS. Miałem dwa - jedno całkowicie zdarłem - drugie mam do dnia dzisiejszego.
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

Awatar użytkownika
Vorgel
-#prisoner
-#prisoner
Posty: 109
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: Vorgel » sob sty 30, 2016 4:30 pm

Mam do dzisiaj tę kasetę, nie mam za to już odtwarzacza VHS.

Awatar użytkownika
marian_Fe
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 93
Rejestracja: wt maja 14, 2013 1:12 pm
Skąd: Polska

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ POWERSLAVE - recenzje

Postautor: marian_Fe » wt lis 28, 2017 11:16 pm

Kolejny album po Piece of Mind, który wychował mnie muzycznie. Pamiętam jak na moją wyobraźnię małego dzieciaka działały te tytuły piosenek o dwóch minutach do północy, zniewalającej mocy czy o błąkającym się po morzach marynarzu. To było jak jakieś olśnienie. Kop jaki dają utwory Aces i Two Minutes otwierające płytę jest po prostu trudny do opisania. Do dziś gdy słyszę te kawałki dostaję pierdolca (pozytywnego oczywiście). Bardzo lubię instrumentalne Losfer, świetne melodie i rytmy. W przeciwieństwie do innych bardzo cenię Back in the Village. Super tempo,fajne melodie i porywający refren, no i to zakończenie. Dwa utwory na koniec, czyli Powerslave i Rime to tak jakby zupełnie inna liga. Aranżacyjne mistrzostwa. Nie wiem który lepszy. Jak wyróżnię jeden, to drugi będzie pokrzywdzony. Ale chyba jednak większy sentyment mam do Marynarza. Za każdym razem jak go słucham to mam ściśnięte gardło... Tam jest taki nastrój, że na serio trudno to opisać. Ten kawałek jest po prostu porywający.
Podsumowując powiem tak - każdy fan rocka i metalu powinien znać tę płytę. Jeśli jej nie zna to niech się wstydzi.


Wróć do „Iron Maiden 1980-2015”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość