IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Recenzje albumów i innych dokonań Iron Maiden!

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

MaYeR
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: MaYeR » śr paź 04, 2006 7:25 pm

W tym temacie piszcie swoje recenzje nt. albumu THE X FACTOR
ROTH ARMY MILITIA!
DLR: I won't go down in history, but I will go down on your sister!!
"Hagar throws the party, I am the party"
"I'm not surprised Sammy Hagar sings so many songs about his car. I've seen his wife."
+++++++++++++++++++++++
What is real...?
__________________________

MaYeR
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 485
Rejestracja: pn mar 31, 2003 12:55 pm
Skąd: Lublin

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: MaYeR » śr paź 04, 2006 7:41 pm

Recenzja bisqp'a

Płyta „The X Factor”, wydana w 1995 roku należy do najbardziej kontrowersyjnych tworów kultowej grupy heavy metalowej, jaką jest Iron Maiden. Zdania na temat tego albumu są skrajnie różne u wielu fanów zespołu – jedni uważają ją za najgorszą w historii IM, inni widzą w niej kawał dobrej heavy metalowej roboty. Do której grupy zaliczam się ja – zaraz będziecie mogli się przekonać ;) Warto zaznaczyć, że płyta została nagrana w nieco innym składzie niż ten znany nam obecnie. Przede wszystkim miejsce Bruce’a Dickinson’a ( który wówczas zajął się karierą solową – rewelacyjny kawałek „Teras of The Dragon”) zajął Blaze Bayley ( ex-Wolfsbane).To, że większość fanów uważała go i będzie uważać za słabego wokalistę pozostawiam bez komentarza. Przypominam tylko, że człowiek, który wyprowadził zespół z poważnego dołka został później nieszczególnie potraktowany – po powrocie Dickinson’a został po prostu usunięty z zespołu. Oprócz Bayley’a w nagraniu płyty uczestniczyli: Steve Harris - gitara basowa; Nicko McBrain - instrumenty perkusyjne; Dave Murray - gitara; Janick Gers – gitara.
Ta recenzja, jak każda inna nie będzie obiektywna – bo też trudno wymagać obiektywizmu od człowieka uzależnionego od muzyki Iron Maiden ;) Opiszę tu po prostu jak ja, na swój własny sposób, odbieram „The X Factor”. Dość lania wody, zapiąć pasy, zaczynamy.

Okładka płyty (tu na dole), w zestawieniu np. z rewelacyjną „Fear Of The Dark” prezentuje się raczej przeciętnie. Niby wszystko na swoim miejscu – Eddie jest mroczny, trochę straszny, ładnie komponuje się z maszynerią w tle, ale czegoś jakby brakuje – czegoś, co dobrze jest widoczne, kiedy mamy do czynienia ze wspomnianą już „Fear Of The Dark”. Czegoś, co powoduje, że kiedy raz zobaczysz CD w sklepie, nie będziesz w stanie przestać o nim myśleć dopóty, dopóki nie będziesz jej miał….na własność….swojej….osobistej….sam… ;) Rozumiecie, o czym mówię?

Album otwiera rewelacyjne, ponad jedenastominutowe intro „Sign Of The Cross”. Mroczne, wzbogacone chóralnymi, nieco gotyckimi śpiewami, od których aż włos jeży się na karku. Blaze śpiewa wyśmienicie, prezentując inny od Bruce’a styl – nuci, czasem niemal milknie…miodzio! Ten kawałek na pewno znalazłby się w mojej 10 najlepszych utworów otwierających album metalowy. Słuchając czegoś takiego człowiek wprost nie może doczekać się następnego utworu (8/10)

A jest nim „Lord Of The Flies” – utwór wyraźnie zainspirowany filmem “Władca much”. Ponad 5 minut wyśmienitej muzy poprzedzonej średnim nieco wstępniakiem. Wyróżnia się momentami nieco „ryczący” wokal Blaze’a. Świetna melodia i dźwięki gitar na długo pozostają w pamięci…(7/10)

Następny na liście jest utwór: ”Man Of The Edge”. Generalnie dobry. Na uwagę znów zasługuje wokal i rewelacyjny wprost bas Steva. Całość nieco szybsza od pozostałych kawałków, klimatem przypomina pierwsze płyty Ironów. Refren na długo zapada w pamięć. (mocne 6 ;) )

Czwarty utwór: ”Fortuness Of War” zalicza się do moich ulubionych kawałków Iron Maiden. Świetny, wolny, melodyjny wstęp przeradza się stopniowo w rewelacyjny, kultowy utwór. Świetny, powtarzający się motyw gitarowy genialnie współgra z perkusją. „Fortuness Of War” siedzi słuchaczowi w głowie na długo po zdjęciu z czerepu słuchawek. „(…)fortuness of war, fortuness of war - no pain anymore(…)” O BOŻE! ;) (8/10 – jak nic ;) )

Jeśli już leżycie na podłodze i kwiczycie w ekstazie po przesłuchaniu “Fortuness Of War” to biada Wam, bo oto przychodzi czas na „Look For The Truth”, który wbije Was w fotel, powali na kolana, wdepcze w dywan ;) . Jeden z najlepszych wstępów, jakie słyszałem w życiu (porównywalny z tym z „Fear Of The Dark”, czy „Blood Brothers”). Wolniutki, melodyjny – genialny! A Blaze jest wprost do niego stworzony! I kiedy tak słuchamy sobie w ciszy i spokoju, niemal popadając w stan nirwany, przychodzi czas na mocne wejście gitarowe i gwałtowne zwiększenie tempa. Niezłe solówki dopełniają rewelacyjnej całości. Końcówka znowu wolniejsza, zapewnia utworowi budowę klamrową. Polecam nawet tym, którzy heavy metal obchodzą szerokim łukiem. (pewna 9)

Szósty na liście jest „The Aftermath”. Również bardzo dobry, choć nie tak jak wieki poprzednik ;) Rozwija się wolno, jakby od niechcenia, by na koniec stać się utworem, po który będziecie sięgać przy każdej nadarzającej się okazji. Świetny powtarzający się na prawach refrenu fragment „(…)after the war, what does a soldier become?(…)”. Polecam przesłuchać zwłaszcza kilka razy…(8/10)

„Judgement Of Heaven” to kawał dobrego „ironowania” w starym stylu. Mam wrażenie, że tu jednak lepszy byłby Dickinson. Niezły tekst Harrisa, wpadający w ucho refren. (6/10)

Słuchając dalej „The X Factor” natrafimy na utwór „Blood On The World's Hands”. Rzuca się w oczy (no, uszy bardziej ;) ) basowy wstępniak i świetne przejście do głównej części utworu – nawet nie wiadomo, kiedy znajdujemy się po środku świetnego, utrzymanego w nieco „bojowym” nastroju kawałka. Potem, trzeba przyznać, robi się nieco statycznie (żeby nie powiedzieć nudnawo). Jednak utwór robi dobre wrażenie, głównie dzięki „ryczącemu” wokalowi Blaze’a Bayley’a. (7/10)

Następnie do naszych uszu popłyną dźwięki „The Edge Of Darkness”. Nagranie to zawiera sporą dawkę – przyznaję – niezrozumiałej dla mnie do końca – energii ;) Dobrze zaśpiewany, ciekawy tekst, niezły refren. (taka mocna 6 ;) )

Przedostatnim utworem na tej płycie jest świetny „2 a.m.”. Rozkręca się spokojnie – w stylu „The X Factor”, potem nieznacznie przyspiesza. W pamięci zapadły mi słowa „(…)here I am again, look at me again(…)” i niezła solówka gitarowa. (Kolejny raz – 6)

Krążek zamyka nagranie „The Unbeliever” – utwór niezaliczający się do moich faworytów. Bardzo dobry jest refren z – kolejny raz – ryczącym Blaze’m, a także umiejętnie wpleciona solówka gitarowa. Choć trzeba przyznać, że po tak wspaniałym wstępniaku, jakim jest „Sign Of The Cross”, na zakończenie spodziewalibyśmy się czegoś znacznie lepszego…(6/10).

Tak oto dokonaliśmy analizy dziesiątej z kolei studyjnej płyty Iron Maiden. Płyty – moim zdaniem – pod wieloma względami wyjątkowej i oryginalnej. Trudno jednoznacznie stwierdzić, który z albumów Ironów jest tym najlepszym… Pytanie – czy gdybym musiał dokonać takiego wyboru, wziąłbym pod uwagę „The X Factor”? Nie wiem….Jeszcze się zastanowię… ;)

Za całokształt – coś koło 7,5 ;)







Copyright by bisqp™ all rights reserved.
KOPIOWANIE, POWIELANIE, ITD. CAŁOŚCI, BĄDŹ TEŻ FRAGMENTÓW TEKSTU WYRAŹNIE WSKAZANE :)



Pozdrawiam.

Obrazek
ROTH ARMY MILITIA!
DLR: I won't go down in history, but I will go down on your sister!!
"Hagar throws the party, I am the party"
"I'm not surprised Sammy Hagar sings so many songs about his car. I've seen his wife."
+++++++++++++++++++++++
What is real...?
__________________________

Awatar użytkownika
chmielu
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 83
Rejestracja: ndz lut 01, 2004 12:14 am
Skąd: Aleksandrów Łódzki

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: chmielu » pt paź 06, 2006 3:17 pm

Dla mnie płyty z Blazem nie istnieją, to profanacja, sorry. Przesłuchałem obie ze 20 razy i po prostu wokal wszystko rozwala. Uwielbiam Iron Maiden, mam ich wszystjkie płyty (oraz wiekszośc singli), oczywiście wszystkie orginalne, ale tych dwóch płyt nie kupie. Nie wiem co kierowało Harrisem i spółką że wybrali Blaza na frontmena. Zupełnie inaczej brzmią te kawałki w wersjach koncertowych w wykonaniu Bruca, rewelka. Mam nadzieje że nikogo nie uraziłem, jest to moja subiektywna ocena X-Factor oraz Wirtual XL
https://www.internalquiet.com
https://www.case-studio.pl

What did I see, can I believe,
That what I saw last night was real
and not just fantasy.

Sanktuarium Fan-Club Registered Member - 073

Awatar użytkownika
ShoNy
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 56
Rejestracja: pn cze 28, 2010 12:17 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: ShoNy » pn cze 28, 2010 1:33 pm

Rozumiem Cię bo mi też nie wszystko się podoba. The X factor jest trudny w odbiorze i moim zdaniem genialny, ale nie każdy musi go rozumieć. Mimo to uważam go jako jedno z najlepszych dokonań zespołu.

Awatar użytkownika
DaveM
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 474
Rejestracja: pn mar 22, 2010 7:21 pm
Skąd: Poznań

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: DaveM » pn cze 28, 2010 6:05 pm

The X factor jest trudny w odbiorze i moim zdaniem genialny
Zgadzam się.. Ale wokal po prostu, jest taki dziwny.. Za to klimat itd. To ta płyta ma chyba najlepszy spośród wszystkich..Niewątpliwie muzyka jest genialna, ale gdyby spiewał ktoś inny.. :twisted:

MurderousTrooper
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 67
Rejestracja: sob cze 19, 2010 2:29 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: MurderousTrooper » pn cze 28, 2010 6:32 pm

To ja się dołączę - tę płytę uważam za genialną. Jest ku temu kilka powodów, ale może nie będę się rozwodziła, bo dobra muzyka sama się broni... Natomiast śmiem twierdzić, że bardzo dobrze się stało, że Ironi zmienili wokalistę - owszem, technicznie Blaze jest gorszym wokalistą od Bruce'a, ale właśnie on nadaje tym dwóm płytom klimat, ten jego ponury głos jest wręcz idealnie dopasowany do kawałków znajdujących się na The X Factor i Virtual XI. Po jego odejściu, wraz z powrotem Bruce'a w Ironów tchnął powiew świeżości i to mi się bardzo podoba. Bo kto mógłby w kółko słuchać jednego wokalisty? ;-)
The X factor jest trudny w odbiorze i moim zdaniem genialny
Otóż to, świetnie ujęte.

Awatar użytkownika
ShoNy
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 56
Rejestracja: pn cze 28, 2010 12:17 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: ShoNy » pn cze 28, 2010 7:42 pm

Co do Bruca to znając jego "dumę" dam głowę, że jakby nie chciał odchodzić z zespołu to prędzej by jednak odszedł niż śpiewał The X Factor.

Awatar użytkownika
DaveM
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 474
Rejestracja: pn mar 22, 2010 7:21 pm
Skąd: Poznań

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: DaveM » sob sie 07, 2010 10:43 am

Co do Bruca to znając jego "dumę" dam głowę, że jakby nie chciał odchodzić z zespołu to prędzej by jednak odszedł niż śpiewał The X Factor.
Tylko, że X Factor to była płyta pisana pod Blaze, więc Bruce pewnie i tak by jej nie zaśpiewał bo przygotowaliby dla niego całkiem inny materiał

SW95
-#prowler
-#prowler
Posty: 2
Rejestracja: pn gru 05, 2011 4:22 pm
Skąd: Łódź

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: SW95 » pn gru 05, 2011 4:31 pm

Witam, jestem nowy na forum ;)

Według mnie X Factor nie jest złym albumem, świetny klimat towarzyszy tej płycie, mi się bardzo podoba. Kawałki jak Sign of The Cross, Look for The Truth, Fortuness Of War czy Man Of The Edge mi się bardzo podobają.
Bo kto mógłby w kółko słuchać jednego wokalisty?
Bardzo dobrze to powiedziałaś ;) Głos Blaze jest wprost idealny jeśli chodzi o klimat tego albumu. Owszem, Bruce jest świetny ale wg. mnie on nie potrafi utrzymać, zaśpiewać tak mrocznie jak robił to Blaze (Sign of The Cross - studyjna jest mistrzowska!)

Awatar użytkownika
Nikodem
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 51
Rejestracja: śr mar 30, 2011 2:07 pm
Skąd: Katowice

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: Nikodem » śr gru 07, 2011 9:19 pm

Jak dla mnie wykonanie utworów Blaze'a na Rock In Rio (Sign of the Cross, The Clansman) jest mistrzostwem świata. Bruce świetnie odnalazł się w tych kawałkach :D
"Only the good die young
all the evil seems to live forever"

Awatar użytkownika
ttomek
-#wrathchild
-#wrathchild
Posty: 59
Rejestracja: czw lip 18, 2013 11:42 am
Skąd: Szkocja

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: ttomek » czw lip 18, 2013 1:11 pm

Pamietam jak wydali ta plyte. 95 rok - bylem wtedy w technikum i z kumplem sluchalismy namietnie IM choc nie tylko. Pamietam ze kupno plyt w miescie gdzie mieszkalem to nie bylo tak jak teraz. Dzien po premierze idziesz do empiku rachu ciachu masz plytke. Internetu tez nie bylo – przynajmniej ja nie mialem dostepu wiec informacji nie bylo tak jak teraz. Ze wiadomo co i jak – dlaczego Bruce`a wyjebali a jakis koles nowy w IM jest. Zachodzilismy w glowe o co chodzi.
Ale do rzeczy , miala byc recenzja 

1. Sign of the Cross – strasznie dlugi ale niezmiernie milo sie tego slucha. Nie jest takim pierdolnieciem na otwarcie jak na przyklad “be quick or be dead” czy “futureal” ale wedlug mnie wspaniale rozpoczyna plyte i wprowadza klimat jaki bedzie na calej plycie.
2. Lord of the Files - Strasznie podobaja mi sie tutaj gitarki. Ot takie ciagle mini solowki . No i pierwsze oooo ooooo Blaze`a. Jeszcze takie niesmiale ale juz juz cos wiadomo nikt nie robi tak swietnie oooo oooo jak Blaze ( pewnie powtorze to jeszcze miliony razy )  Ogolnie dupy nie urywa ten kawalek
3. Man on the Edge - tak jakby znajomy poczatek czyz nie ? Swietne tempo – tak dla mnie troche kawalek muzycznie nie pasujacy calosciowo do plyty podobnie zreszta jak Lord of the Truth - co nie zmienia faktu ze kawalek dobry. Falling down !
4. Fortunes of War – jak ktos sie nie moze przekonac do tej plyty to polecam zaczac od tego kawalka. Jesli uznasz ze jest slaby to ta plyta jest nie dla Ciebie. To jest esencja X-factora ! Zdecydowanie najlepszy kawalek na plycie.
Wejscie przy “ People say don't worry ... “ poraza mnie za kazdym razem. Zawsze na nie czekam a oni trzy razy podchodza do tego . przyspieszanie i znow piku pik na gitarce i wreszcie “People say don't worry Say that time's a perfect healer That the nightmares they will come to pass” – nawet jak to teraz pisze to mnie ciarki przechodza. Niestety mam wrazenie ze nigdy ten kawalek nie bedzie na koncercie zagrany na koncercie z prostego powodu - tylko Blaze jest w stanie go zaspiewac tak dobrze no i te jego oooo oooooo  Blaze jest mistrzem !
5. Look for the Truth - kolejne dzielo x –factorowe. Polecam polecam. Ta plyta taka po prostu jest. Wolna , mroczna ze wspanialymi przyspieszeniami budujaca napiecie no i
Oooooo ! oo ! o !o !
6. The Aftermath – jak dla mnie szkoda ze nie zagraja go troche wolniej pierwszej czesci tego kawalka. Bylo by arcydzielo. A tak jest kolejny kawalek do x-factor album. Pasujacy ale wedlug mnie odstajacy od swoich dwoch poprzedzajacych. Aczkolwiek refren swietnie wyszedl. Powtorze sie – szkoda ze nie troszke wolniej.
Po I am just a soldier swietna solowka. Oooooooooo oooo oooo!
7. Judgement of Heaven – Jesli na tej plycie maja znalesc sie kawalki szybsze to wlasnie taki jak ten. Moglbym odniesc sie nawet do tekstu lekko go modyfikujac ( o swietosci – lapy precz od tektow – sploniesz w piekle za to ) If you could (live your life again) record fast song for X-factor album Would you change a thing Or leave it all the same – odpowiedz brzmi leave it as is !! It’s perfect !
Cale zycie wierzylem ze sad bozy mnie czeka - no i ? i lipa ??
8. Blood on the World's Hands - druga po Fortunes of War perla w koronie X-factora. Zawsza podglasniam ten kawalek jest swietny. Tekst niestety bedzie zawsze aktualny. Warto sie wsluchac i spiewac z Blazem ! Kawalek mega koncertowy.
9. The Edge of Darkness - no i wracamy do X-factorowych klimatow. WOlno sie rozpoczyna – sennie jak cholera. Zasnac idzie ale to taka cisza brzed X-factorowa burza. Blazowe ooooo ooooo w pelnej krasie. Swietne tempo nie za szybkie nie za wolne - takie jak ma byc. Swietny kawalek ze swietnymi partiami gitarowymi. Polecam ! zapragniecie nauczyc sie tych parti na gitare – jesli tylko macie gitare.
10. 2 A.M – Bardzo klimatyczny kawalek ze swietnym tekstem. Ci co kiedykolwiek byli w takiej sytuacji ( konia z rzedem temu kto nie byl ) dobrze go poczuja. Swietnie sie slucha szczegolnie znajac tekst.
11. The Unbeliver – slabszy punkt na zakonczenie – szczegolnie poczatek. Taki “ni w dupe ni w oko” jakby powiedziala moja mama  w dodatku dluuuugi. Chociaz ma przeblyski dobrego kawalka to calosciowo mnie nudzi. Slabo zakonczyli ta plyte. Niestety

Awatar użytkownika
Vorgel
-#prisoner
-#prisoner
Posty: 109
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: Vorgel » czw sty 28, 2016 2:14 pm

Ostatni wielki album Iron Maiden. Niedoceniony ze względu na zmianę na stanowisku wokalisty. Fakt, Blaze nie ma co konkurować z Brucem, ale po swojemu zaśpiewał te kawałki stąd nie męczy się wysokimi skalami, których nie był w stanie osiągnąć. Wiele melodii może kojarzyć się z najlepszymi latami Maiden (okolice Somewhere in Time) co oczywiście niezwykle cieszy. Drobną wadą wydawnictwa jest to, iż jest trochę za długie. Usunąłby ze dwa utwory i nic by album nie stracił (Blood on the World's Hands i The Edge of Darkness moim zdaniem najsłabsze na płycie).

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: Powerslave_Dś » czw sty 28, 2016 8:31 pm

Pod wieloma względami masz rację. Ironi jak nigdy później stanowili tutaj zwarty zespół, który o coś walczy. Sign of the Cross to ostatni wybitny utwór Steve'a. Potem jeszcze Clansman z Virtuala. Późniejsze epiki Steve'a to już melodyjkowe przeciętne kawałki.
Uwielbiam ten album i klimat, który jest na nim zawarty.

Awatar użytkownika
Invader
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10001
Rejestracja: czw mar 02, 2006 12:43 am
Skąd: Scenes From A Cracow

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: Invader » pt sty 29, 2016 4:24 am

Klimat jest niesamowity, wielki album bywały czasy gdy był moim nr 2 za Synkiem, co ciekawe nigdy nie lubiłem Sign w wersji studyjnej podobnie jak Lord czy The Aftermath, za najlepsze kompozycje uważam od zawsze : Fortunes, Man, Heaven i oczywiście Edge of Darkness z agresywnym mocnym werblem Nicko :P
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Awatar użytkownika
Schizoid
-#assassin
-#assassin
Posty: 2416
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: Schizoid » ndz sty 31, 2016 8:00 pm

Świetna wersja Sign Of The Cross jest na koncertówce Blaze'a - Alive In Poland. Gitarowo nieco ostrzejsze, ale wypadło naprawdę nieźle.
https://www.youtube.com/watch?v=2Br162AGQOM
Ostatnio zmieniony sob cze 25, 2016 5:33 pm przez Schizoid, łącznie zmieniany 1 raz.

habz
-#prowler
-#prowler
Posty: 1
Rejestracja: sob cze 25, 2016 1:17 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: habz » sob cze 25, 2016 1:39 pm

(Blood on the World's Hands i The Edge of Darkness moim zdaniem najsłabsze na płycie).
A dla mnie The Edge Of Darkness to najlepszy kawałek na płycie. I ogólnie według mnie jeden z najlepszych kawałków IM. Serio, mało jaki utwór potrafi mnie tak bardzo zahipnotyzować i wciągnąć.

Piosenki na tej płycie muzycznie są proste (w porównaniu oczywiście do takiego Siódmego Syna), ale właśnie w tej prostocie jest cała magia. Look For The Truth to chyba najlepiej udowadnia :D

blaze1995
-#prowler
-#prowler
Posty: 2
Rejestracja: wt cze 12, 2018 10:47 pm

Re: IRON MAIDEN 1980-2005/ THE X FACTOR - recenzje

Postautor: blaze1995 » wt cze 12, 2018 10:54 pm

moimzdaniem to jedna z najlepszych płyt maiden, w 1995 roku przesłuchałem ją po raz 1 i do dziś potrafie do niej wrócić, mimo ,że mix płyty skopany , instrumentalnie nie jest idealnie i kawałki sie trochę dłużą ,ale nie aż tak jak na późniejszych albumach


Wróć do „Iron Maiden 1980-2015”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość