Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » wt lut 09, 2016 6:48 pm

takie typowe lumpenproletariackie wypierdki z robotniczych rodzin
Właśnie przez takie myślenie Polska będzie jednym z tych krajów w którym już zawsze będzie panował podział na "my pany" i "wy pany". Ten podział do którego komuna się bardzo przyczyniła .Po 1989 r. był konserwowany przez różne Unie Wolności, Platformy Obywatelskie i Gazety Wyborcze, które szermowały sobie prawo do bycia jedynym reprezentantem "inteligencji".
Jeśli chcesz wiedzieć podział na typowych robociarzy i inteligencję jest sztuczny, często ktoś pracujący fizycznie musi coś zeskanować, wpisać do komputera lub zwyczajnie pomyśleć logicznie. Często też pracownik biurowy musi użyć trochę mięśnia gdy przyjdzie mu np. podnieść karton z papierami lub danymi ważący 20 kg. Po co tworzyć takie głupie podziały?

Znałem kiedyś bezdomnego heavy-metalowca, kilka razy z nim piłem na torowisku we Wrocławiu gdzie spotykali się ludzie w weekendy i akurat on ten album uwielbiał podobnie jak Seventh Son of a Seventh Son. Więc nie wiem po co tworzyć jakieś takie dziwne zależności. Muzyka jest piękna dlatego, że wymyka się od takich typowych zależności. Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?

Awatar użytkownika
Papa
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 612
Rejestracja: ndz cze 16, 2013 9:29 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Papa » wt lut 09, 2016 10:34 pm

Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu
Ja tam do obiadu popijam Bosmana 5,8 niefiltrowanego, ale może nie jestem wystarczająco zapalonym fanem tych albumów... może to wina tego, że jestem zapalonym fanem AMOLAD'a. :lol:

Awatar użytkownika
Mr. M
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2698
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Mr. M » wt lut 09, 2016 11:59 pm

Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?
:jee:

Poleciało do podpisu :D
Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?
Bruce Dickinson-Kmicic bo tak jak on zdradził Polskę to Bruce Iron Maiden w 1993 r. ale w porę się opamiętał!
Gdybym kochał w jednej setnej jakąś dziewczynę tak jak kocham pojedynek gitarowy Adriana i Dave'a w Infinite Dreams to była by traktowana tak ,że Julia przy niej była traktowana przez Romea jak głupia dziwka

Awatar użytkownika
voivod'
-#moonchild
-#moonchild
Posty: 1570
Rejestracja: pt paź 05, 2012 8:30 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: voivod' » śr lut 10, 2016 5:43 pm

Somewhere in Time - doskonaly album, niemniej jednak wszystkie wczesniejsze byly jeszcze lepsze

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » sob lut 13, 2016 3:51 pm

takie typowe lumpenproletariackie wypierdki z robotniczych rodzin
Właśnie przez takie myślenie Polska będzie jednym z tych krajów w którym już zawsze będzie panował podział na "my pany" i "wy pany". Ten podział do którego komuna się bardzo przyczyniła .Po 1989 r. był konserwowany przez różne Unie Wolności, Platformy Obywatelskie i Gazety Wyborcze, które szermowały sobie prawo do bycia jedynym reprezentantem "inteligencji".
Jeśli chcesz wiedzieć podział na typowych robociarzy i inteligencję jest sztuczny, często ktoś pracujący fizycznie musi coś zeskanować, wpisać do komputera lub zwyczajnie pomyśleć logicznie. Często też pracownik biurowy musi użyć trochę mięśnia gdy przyjdzie mu np. podnieść karton z papierami lub danymi ważący 20 kg. Po co tworzyć takie głupie podziały?

Znałem kiedyś bezdomnego heavy-metalowca, kilka razy z nim piłem na torowisku we Wrocławiu gdzie spotykali się ludzie w weekendy i akurat on ten album uwielbiał podobnie jak Seventh Son of a Seventh Son. Więc nie wiem po co tworzyć jakieś takie dziwne zależności. Muzyka jest piękna dlatego, że wymyka się od takich typowych zależności. Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?
Bardzo fajnie, żeś się wysilił intelektualnie i postanowił wyklepać parę akapitów. Twoje przemyślenia nie zmienią jednak mojego sposobu postrzegania rzeczywistości lat 80tych, które pamiętam doskonale, ani opinii o moich dawnych znajomych z podwórka. Sorry.
Twój bezdomny metalowiec z torowiska we Wrocławiu i to co najbardziej lubi słuchać, też tego nie zmienią.
Myślę, że raczej nie zrozumiałeś co wcześniej napisałem i co z tego wynika. Podobnie jak mój poprzedni rozmówca w tym temacie.
Najsympatyczniej o latach 80tych gada się z tymi, którzy wtedy nie byli nawet w planach swoich rodziców. :D

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » sob lut 13, 2016 4:23 pm

Nie napisałem w tym poście nic o latach' 80. O latach '80 wiem mniej więcej tyle co Ty o '70. Jak ktoś nie żył w jakichś czasach to normalne, że nie zna ich z własnego doświadczenia. Ludzie w wieku naszych rodziców też niewiele wiedzą o Polsce sanacyjnej.
Chodziło mi tylko o to by postarać się by zerwać raz na zawsze z tym głupim i szkodliwym podziałem na inteligentów i robotników. Wykształcenie nie jest żadną miarą mądrości i inteligencji człowieka. Bardzo mądrzy ludzie zdarzają się wśród osób z wyższym, średnim jak i zawodowym wykształceniem. Wśród typowych jak to mówisz "roboli" również. Inteligentne osoby to i pewnie po szkole podstawowej byś znalazł. Czytałem np. kiedyś artykuł, że większość biznesmenów w Chinach to ludzie z wykształceniem podstawowym.

Osoby wychowane w końcówce PRL mają taki brzydki zwyczaj uważania młodszych ludzi od siebie za gówniarzy bez doświadczenia. Czas nie stoi w miejscu, tak może było 10 lat temu, ale teraz już ze 35 roczników z PRL nic nie pamięta. Historia nie skończyła się na 1989 roku.

Wsród moich znajomych słuchających Iron Maiden nie ma ani jednej osoby, która nie lubiłaby Somewhere in Time. Ogromna większość stawia ten album w 3-5 ulubionych płyt. Moi znajomi mają taki fantastyczny gust, a Twoi mieli taki fatalny? Myślę, że nie. Nie rozumiem co ma wykształcenie i pochodzenie do słuchanej muzyki.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » sob lut 13, 2016 5:21 pm

Nie napisałem w tym poście nic o latach' 80. O latach '80 wiem mniej więcej tyle co Ty o '70. Jak ktoś nie żył w jakichś czasach to normalne, że nie zna ich z własnego doświadczenia. Ludzie w wieku naszych rodziców też niewiele wiedzą o Polsce sanacyjnej.
Chodziło mi tylko o to by postarać się by zerwać raz na zawsze z tym głupim i szkodliwym podziałem na inteligentów i robotników. Wykształcenie nie jest żadną miarą mądrości i inteligencji człowieka. Bardzo mądrzy ludzie zdarzają się wśród osób z wyższym, średnim jak i zawodowym wykształceniem. Wśród typowych jak to mówisz "roboli" również. Inteligentne osoby to i pewnie po szkole podstawowej byś znalazł. Czytałem np. kiedyś artykuł, że większość biznesmenów w Chinach to ludzie z wykształceniem podstawowym.

Osoby wychowane w końcówce PRL mają taki brzydki zwyczaj uważania młodszych ludzi od siebie za gówniarzy bez doświadczenia. Czas nie stoi w miejscu, tak może było 10 lat temu, ale teraz już ze 35 roczników z PRL nic nie pamięta. Historia nie skończyła się na 1989 roku.

Wsród moich znajomych słuchających Iron Maiden nie ma ani jednej osoby, która nie lubiłaby Somewhere in Time. Ogromna większość stawia ten album w 3-5 ulubionych płyt. Moi znajomi mają taki fantastyczny gust, a Twoi mieli taki fatalny? Myślę, że nie. Nie rozumiem co ma wykształcenie i pochodzenie do słuchanej muzyki.

Mój drogi. W mojej poprzedniej wypowiedzi byłem bardzo grzeczny. Nie nazwałem nikogo gówniarzem. Sam się nim nazwałeś. Trudno, żebym do końca poważnie traktował wypowiedzi człowieka, który być może z lat 80tych pamięta pierwszy torcik urodzinowy, a może jednak go nie pamięta. Nie przeszkadza mu to jednak mówić o tych czasach i ludziach tych czasów z komiczną powagą i pewnością co do słuszności swoich poglądów.
Daruj sobie kolejny wywód na temat nierówności i niesprawiedliwości społecznych, odpuść sobie kampanię obalania stereotypów, bo nie mam 15 lat i nie trzeba mi pewnych rzeczy tłumaczyć.
Skąd wiesz jacy byli moi znajomi i jaki mieli gust? Znasz ich lepiej ode mnie? Nie chce mi się wierzyć. Umiesz wywoływać duchy? Niektórzy z nich już nie żyją, więc chętnie zapytam co obecnie sądzą na temat SiT i co mówi się o tym muzycznym zjawisku w niebiesiech a co w czeluściach piekielnych. :D
Wybacz stary ale zachowujesz się zupełnie niepoważnie. Pozwól mi patrzeć na moją młodość przez pryzmat moich wspomnień, a nie przez okulary Twoich marzeń i wyobrażeń o egzotycznej dla Ciebie epoce. Tak będzie bardziej fair. W końcu to moje życie i moje wspomnienia, oraz moja ocena tego co widziałem.
Myślę, że nie rozumiesz więcej niż Ci się wydaje i brak zrozumienia nie dotyczy wyłącznie tematyki wpływu wykształcenia i pochodzenia na wybór muzyki do słuchania.
Myślę też, że nie masz powodu czuć się lepszym produktem made in Poland ode mnie tylko dlatego, że wychowałeś się po rzekomym upadku PRLu. Skoro popijasz na jakimś torowisku z przygodnymi osobami, to niewiele różnisz się mentalnie od bumelantów z lat 80tych, którzy dniówkę zaczynali od setki wódki na torowisku, które często obserwowałem z okna swojego bloku, kiedy nie musiałem iść do szkoły podstawowej na 8.00 rano. To taki brzydki zwyczaj pić alkohol w podejrzanych miejscach z nieznajomymi. Rodem z PRL. Doskonale pamiętam, że był kultywowany i w latach 80tych, jak i w 70tych przez niektórych przedstawicieli klasy robotniczej. To mogę z pełną odpowiedzialnością poświadczyć swoim podpisem. Jak było wcześniej nie pamiętam, bo nie mogę pamiętać.
Co do Ciebie, to wierzę, iż godnie kultywujesz te tradycje, jak na wzorowego epigona przystało.

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » sob lut 13, 2016 5:48 pm

Nie pisałem, że jestem lepszy bo się wychowałem 10 lat później. Gdzie to przeczytałeś? Napisałem tylko, że jest 2016 rok i od upadku PRL minęło już 27 lat. To więcej niż jedno pokolenie. Dlatego warto skończyć z tym ocenianiem ludzi pod względem pochodzenia czy wykształcenia typowym dla PRL. Słowo lumpenproletariat obraża wielu ludzi, którzy w III RP tracili pracę i cierpieli biedę. To w pogardzie do takich osób robiono w III RP transformację, która przyniosła korzyści tylko wybrańcom. Dlatego zareagowałem. Nie napisałem, że to co piszesz to nieprawda.

Dlaczego ludzie tak źle mogli ocenić Somewhere in Time? To proste, zadziałał efekt zaskoczenia. Gdyby teraz Ironi nagrali w całości album np. akustycznie to też ludzie zareagowaliby krytycznie. Przynajmiej ogromna większość. To nie ma nic wspólnego z tym kto z jakiej rodziny pochodzi czy jaki zawód wykonuje. Ci sami, którzy w 1986 r. krytykowali Somewhere in Time np. w 1993 r. już mogli ten album polubić bo się do niego przekonali i docenili z czasem. Gdy w 2006 r. Ironi nagrali A Matter of Life and Death to Ci co go wtedy krytykowali, po 10 latach dalej się do tej płyty nie mogę przekonać. We wszelkich rankingach ten album jest na samym końcu. Taka jest różnica między eksperymentem udanym i nieudanym.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » sob lut 13, 2016 6:13 pm

Ty naprawdę bardzo mało wiesz o PRLu i o tym jak wielu przedstawicieli lumpenproletariatu "szanowało" swoją pracę w czasach "czy się stoi, czy się leży...się należy". To właśnie o takich mawiano - lumpenproletariat - i nie ma to nic wspólnego z krzywdą, jaką wyrządzili wielu uczciwym ludziom postkomuniści pospołu z postsolidaruchami podczas wdrażania w życie w groteskowy sposób programu powszechnej prywatyzacji, kiedy to sami uwłaszczali się na ludzkiej krzywdzie wspólnie wchodząc w biznes. Dawni ludzie bezpieki, partii i solidaruchy pomagdalenkowe.
Nie pisałeś, że jesteś lepszy, ale próbujesz mi udowodnić jakąś tam niby pogardę, brak szacunku dla młodszych i że mam to nabyte w PRL. Sądzę, że niedaleko Ci do tego PRLu z Twoimi poglądami, kompleksami, tęsknotami. O ile jesteś tym o kim myślę, bo nicki się zmieniają lecz ludzie nie tak bardzo...
Zapewniam Cię, że jestem mniej straszny niż Ci się wydaje. Nie gardzę młodymi ludźmi. Śmieję się tylko czasem z takich starych maleńkich, którzy łyknęli gdzieniegdzie literatury(niekoniecznie bezstronnej), poszperali w Internetach, lecz nie mieli okazji organoleptycznie zbadać zagadnienie. Czysta teoria, ale jednocześnie permanentne wzdęcia emocjonalne podczas dyskusji. Takie coś jest zabawne.

Naprawdę nie chce mi się dłużej gdybać na temat moich byłych kumpli i tego co chcieli powiedzieć przez to co powiedzieli o SiT. Rozmawialiśmy po polsku, w tym samym dialekcie regionalnym i dobrze ich zrozumiałem. :)

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » sob lut 13, 2016 6:30 pm

i nie ma to nic wspólnego z krzywdą, jaką wyrządzili wielu uczciwym ludziom postkomuniści pospołu z postsolidaruchami podczas wdrażania w życie w groteskowy sposób programu powszechnej prywatyzacji, kiedy to sami uwłaszczali się na ludzkiej krzywdzie wspólnie wchodząc w biznes. Dawni ludzie bezpieki, partii i solidaruchy pomagdalenkowe.
Tylko o to mi chodziło.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » sob lut 13, 2016 6:33 pm

A to ciekawe, bo myślałem, że o to:
Ty naprawdę bardzo mało wiesz o PRLu i o tym jak wielu przedstawicieli lumpenproletariatu "szanowało" swoją pracę w czasach "czy się stoi, czy się leży...się należy". To właśnie o takich mawiano - lumpenproletariat (...)

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » sob lut 13, 2016 6:40 pm

Każda epoka ma swoje patologie. W PRL było to "czy się stoi, czy się leży...się należy". W III RP jest to " nie podoba się to wypad bo dziesięciu czeka za bramą na Twoje miejsce" Czy to znaczy, że każdy pracodawca dzisiaj to bezduszny cham wykorzystujący pracowników? Nie, tak samo jak w PRL nie każdy robotnik był pijaczyną i leniem. Próbujmy oceniać ludzi przez inny pryzmat niż klasowy. To w dzisiejszej Polsce nie ma już zastosowania.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » sob lut 13, 2016 7:06 pm

Każda epoka ma swoje patologie. W PRL było to "czy się stoi, czy się leży...się należy". W III RP jest to " nie podoba się to wypad bo dziesięciu czeka za bramą na Twoje miejsce" Czy to znaczy, że każdy pracodawca dzisiaj to bezduszny cham wykorzystujący pracowników? Nie, tak samo jak w PRL nie każdy robotnik był pijaczyną i leniem. Próbujmy oceniać ludzi przez inny pryzmat niż klasowy. To w dzisiejszej Polsce nie ma już zastosowania.
Człowieku. Czy ja zaryzykowałem tezę, że "każdy robotnik w czasach PRLu był pijaczyną i leniem"? NIE. To Ty sobie to dopowiedziałeś. O czym Ty do mnie??
Znam kolegów z podwórka, z którymi dyskutowałem o SiT. Byli potomkami rodzin lumpenproletariackich. Pochodzili z rodzin gdzie bez przerwy się chlało, gdzie za słowo sprzeciwu wobec żula ojca, czy matki pijaczki dostawało się w mordę, więc można było pomundrować się wyłącznie na podwórku, wobec młodszych kolegów. W tych domach czasem nie wstawało się do pracy, szkoły, albo wracało z roboty w stanie nietrzeźwym. Czasem zaglądał dzielnicowy. To był prawdziwy lumpenproletariat.
To, że biorę wszystkich robotników pod jedną kreskę, to wyłącznie Twoje domysły życzeniowe.... logika na tym forum i innych forach dość częsta. Cóż. Taka jest już ludzkość, że lubi sobie dopowiadać to co chciałaby widzieć jako stan faktyczny. :D
W dzisiejszej Polsce tak samo ocenia się ludzi przez pryzmat klasowy. Codziennie. Rozwarstwienie społeczne jest jeszcze większe niż w PRLu. Jeśli twierdzisz, że jest inaczej, to .... dopowiedz sobie resztę sam, bo nie mam ochoty uprawiać domysłów życzeniowych...

Awatar użytkownika
beaviso
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 897
Rejestracja: pn mar 31, 2003 4:15 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: beaviso » pt lut 19, 2016 3:01 am

Słowo lumpenproletariat obraża wielu ludzi, którzy w III RP tracili pracę i cierpieli biedę. To w pogardzie do takich osób robiono w III RP transformację, która przyniosła korzyści tylko wybrańcom.
Nie wybrańcom, bo pomijając zwykłą mafię, "korzyść" odnieśli ci, którzy na nią ciężko zapracowali - wiedzą, inicjatywą, pomysłem, rękoma, poświęconym czasem, życiem rodzinnym, nierzadko zdrowiem fizycznym i psychicznym. Skończyły się czasy "czy się stoi, czy się leży...", czasy, w których miernota była w powszechnym poważaniu, była poniejako standardem, bo nie odstawała ponad zwykły poziom. Sztandardowym wzorem miernoty, lenistwa, brakoróbstwa i postawy roszczeniowej byli w zdecydowanej większości przedstawiciele klasy robotniczej oraz wszelakiej maści urzędnicy. Ci pierwsi boleśnie zderzyli się z realiami gospodarki rynkowej, ci drudzy okopali się i mają się jeszcze lepiej. "Lumpenproletariat" to nie pogarda do ludzi, do pogarda do postawy, którą sobą reprezentują. Postawy bazującej na byciu jednostką mierną.
Osoby wychowane w końcówce PRL mają taki brzydki zwyczaj uważania młodszych ludzi od siebie za gówniarzy bez doświadczenia.
Nie "bez doświadczenia". Ale bez pokory. Brak pokory jest oznaką gówniarzerstwa. Prak pokory to brak krytycyzmu przede wszystkim wobec swoich oczekiwań, swojej pracy, swoich obowiązków. Dziwne, ale od lat obracam się branży (IT) ciągle wśród tych samych osób i jakoś rzadko kto młodszy o kilkanaście lat (dwie generacje) dołącza do grupy. U mojej żony, w branży przemysłowej to samo. U "dzieci post-PRL" obserwuje się, statystycznie ujmując, obniżenie zdolności do wysiłku, mniejszą samodzielność, mniejszą dbałość o szczegóły, więcej popełnianych błędów, większą roszczeniowość, bywa że kompletny odlot od rzeczywistości, dodatkowo poparte agresywnymi, oskarżycielskimi wręcz postawami zarzucającymi "nierówne traktowanie". Powiadam - chcesz być równo traktowany, to dorównaj. Wiek nie gra tu roli, tylko to co sobą reprezentujesz.

M.
rocznik 1977
Beaviso+3 w trasie 2018
26.05. (Sb) Saku Suurhall, Tallinn (Reval), EST
28.05. (Pn) Hartwall Arena, Helsinki, FIN
29.05. (Wt) Hartwall Arena, Helsinki, FIN
05.06. (Wt) Royal Arena, København, DK - 66. urodziny Nicko :)
26.06. (Wt) Geneva Arena, Genève, CH
27.07. (Pt) Tauron Arena, Kraków, PL
28.07. (Sb) Tauron Arena, Kraków, PL

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » pt lut 19, 2016 5:24 am

Roszczeniowość? Moi rówieśnicy pracują za 1500 zł brutto na umowach krótkoterminowych często bez żadnych praw. Jak słyszę o roszczeniowości mojego pokolenia to od razu wpadam w wściekłość. Nie piszę o Tobie, ale w wielu przypadkach dziwnym trafem o roszczeniowości mówią ludzie, którzy pracę załatwili sobie koneksjami. Podkreślam nie piszę o Tobie. Często jednak w III RP jest tak, że od danej osoby nic nie zależy, znajomości lub ich brak załatwia wszystko. O tej mitycznej roszczeniowości mówili ludzie, którzy za 1500-1750 zł brutto nawet w młodym wieku nie pracowali. Wreszcie ludzie, którzy mają postawę życiową "każdy jest kowalem swojego losu". Zwykła liberalna brednia nie mająca nic wspólnego z rzeczywistością. Ta postawa jest idiotyczna, bo na życie człowieka ogromny wpływ mają kwestie społeczno-polityczne. Magicy jak to pięknie powiedział Paweł Kukiz "okrągłego stolca" z jednym niesławnym ekonomistą na czele wcielali tą zasadę w życie. Wmawiali młodym ludziom, że najważniejsza jest jednostka, a takie wartości jak np. Naród to przeżytek. Nie ma bardziej bandyckiego państwa na świecie niż III RP, gdzie człowiek na starcie oddaje państwu 30% uczciwie zarobionych dochodów. Te pieniądze idą w próżnie, żadna z tych złotówek nie zwraca się podatnikowi i każda jest zmarnowana. System emerytalny to najlepszy przykład zwykłego bandytyzmu, a jeśli ktoś tak jak ja urodził się w ostatnim roku wyżu demograficznego ma pecha podwójnie.

Chociaż byłoby czymś nielogicznym i nienormalnym by państwo liberalne mogło przetrwać. Liberalizm z chorym indywidualizmem, brakiem myślenia wspólnotowego musi upaść. Kraje Europy Zachodniej padną dlatego, że odeszły nie tylko od Chrześcijaństwa, ale od całej Cywilizacji Łacińskiej. Tak samo padną takie liberalne republiki bananowe jak III RP. Przykład dobrze zarządzonego kraju europejskiego na zachodzie Europy to np. Szwajcaria, a na wschodzie Węgry. Myśmy jednak poszli zupełnie inną drogą niż "Bratanki".

Napisałeś wreszcie o tym jak z rzeczywistością wolnego rynku zderzyli się robotnicy. Pytanie tylko jakiego wolnego rynku. Uważasz, że to co działo się na początku lat '90 w Polsce miało cokolwiek wspólnego z normalnością. Przecież to był jeden wielki szwindel, to był wzorzec z sevres machlojek ekonomicznych. Gangsterzy Al Capone pukaliby by się w czoło, że można tak bezwstydnie kraść publiczne pieniądze. Miałem 7-8 lat i już w połowie lat '90 wydawało mi się dziwne, że tyle fabryk leży opustoszałych, a ludzie zamiast pracować idą w bezrobocie. Jaką tu zasadę wprowadzono? Oczywiście ! "Kapitał nie ma narodowości", kolejny idiotyzm magików ekonomicznych, który po latach okazał się wierutnym kłamstwem. Służyło to tylko bardzo przeciętnym niemieckim i francuskim firmom by wykończył polski przemysł i handel. Na wolnym rynku małe, polskie firmy swoją jakością i innowacyjnością zmiażdżyłyby te niemieckie i francuskie kolosy. Nikt im nie dał nawet takiej szansy by się z nimi zmierzyć.

K.
rocznik 1985

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » pt lut 19, 2016 9:36 am

Roszczeniowość? Moi rówieśnicy pracują za 1500 zł brutto na umowach krótkoterminowych często bez żadnych praw. Jak słyszę o roszczeniowości mojego pokolenia to od razu wpadam w wściekłość. Nie piszę o Tobie, ale w wielu przypadkach dziwnym trafem o roszczeniowości mówią ludzie, którzy pracę załatwili sobie koneksjami. Podkreślam nie piszę o Tobie. Często jednak w III RP jest tak, że od danej osoby nic nie zależy, znajomości lub ich brak załatwia wszystko. O tej mitycznej roszczeniowości mówili ludzie, którzy za 1500-1750 zł brutto nawet w młodym wieku nie pracowali.
Człowieku. Co za pierdoły piszesz? Ja po 22 latach pracy w moim zawodzie i w jednym miejscu, dostaję do ręki mniej 2000zł. Żałosne, prawda?
Jak słyszę, gadki o koneksjach i o tym, że nawet w młodym wieku tacy jak ja nie pracowali za podobne pieniądze, to mnie szlag trafia.
W moim młodym wieku tam gdzie pracowałem i pracuję kiedyś mało komu chciało się przyjść do pracy za takie pieniądze. Dlaczego zatem ja pracuję gdzie pracuję i za taką marną kasę?
Pieniądze to nie wszystko. Robię co robię, bo zwyczajnie to lubię. Płacą mi za to, że przychodzę. Tak sobie to tłumaczę.
Takie czasy, że za robotę na cały etat dostaję tyle co za pół etatu. Z wynagrodzenia nie jestem zadowolony, więc dorabiam na tyle na ile mogę.
Przestań pieprzyć o koneksjach i o tym, że kiedyś ludzie nie pracowali za psie gówno, bo pracowali.... no ale Ty wiesz najlepiej. Jak zawsze.

PS.Poza tym wątkiem o koneksjach i o tym, że wielu ludzi w moim wieku nie spojrzałoby na kwotę 1500-1750zł w wielu sprawach z Tobą się zgadzam. Mi też nie podobają się skutki działań magdalenkowo-okrągłostołowych cwaniaków, którzy uwłaszczyli się drapiąc się na stołki po plecach zwykłych obywateli i teraz opływają w dostatki, zaś z niezasłużonego piedestału nie szczędzą mentorskich i kąśliwych uwag maluczkim rozczarowanym rzeczywistością.

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » pt lut 19, 2016 10:11 am

Nas wcale nie dzieli jakaś astronomiczna różnica wieku. 10 lat, 12? nie wiem dokładnie, ale to nie jest aż tak dużo. Mam wielu znajomych starszych ode mnie, lubię ich, szanuję, też mają wiele problemów. Nie twórzmy sztucznego konfliktu pokoleń bo nic dobrego z tego nie wyniknie. To wina pseudodziennikarzy, że szczują ludzi z powodów daty urodzenia, miejsca urodzenia czy klasy społecznej. Nie dajmy się, ludzie pracowici utalentowani są w każdej z tych grup, tak samo lenie i cwaniacy, tak samo tacy, którzy coś osiągnęli uczciwie i tacy co na ludzkiej krzywdzie. Zresztą cała demokracja i pozyskiwanie elektoratów polega w dużej mierze na tworzeniu takich podziałów. W tak biednym kraju jak Polska gdzie jest poczucie niesprawiedliwości ludzie zaczynają siebie nie lubić. Politycy w studiu telewizyjnym podgrzewają ten konflikt, a potem klepią się po pleckach. Już dawno przestałem wierzyć, że PO i Pis cokolwiek różni. W polityce realnej i gospodarczej te same postulaty.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » pt lut 19, 2016 10:21 am

Cudu w Polsce się nie spodziewam. Nie to położenie geopolityczne i nie ci politycy. Za mało atutów. Chciałbym jednak by było uczciwie. Żeby ci którzy na tą chwałę, spijanie śmietanki i lukratywne życie nie zasłużyli, żeby wreszcie zostali rozliczeni z demolki tego wszystkiego co pozostało po PRLu. To nie jest tak, że PRL pozostawił po sobie totalne nic, które można było kupić za bezcen. Tym nic podzielono się pod ladą i rozsprzedano obcemu kapitałowi za ogromne pieniądze.
Media nie podzielą obywateli. Myślę, że ludzie po 25 latach wyciągnęli wnioski. Poza osobnikami spod znaku KOD, pod którym gromadzą się przedstawiciele grup interesów zagrożonych obaleniem wygodnego im status quo, oraz użyteczni, zmanipulowani idioci, pozostali obywatele widzą co się dzieje w Polsce i nie dają się wciągać różne skoczne głupawki w obronie jakiejś tam niby zagrożonej demokracji.
W obecnych czasach chyba trzeba poczekać, aż politycy się pozagryzają. Jak kurz opadnie, to może wtedy łatwiej będzie sobie poradzić. Wałęsa obecnie siedzi w Wenezueli, Michnik wyjechał na Teneryfę. Oby tak dalej.
Ważne, żeby wreszcie poodchodzili w niesławie i powymierali ci "bohaterowie" przemian, budowniczowie 25 lecia wolności z bożego dopustu, którzy doprowadzili do tego, że polskie mamy już chyba tylko lasy państwowe.....

Powerslave_Dś
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 500
Rejestracja: wt sty 19, 2016 6:42 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Powerslave_Dś » pt lut 19, 2016 10:31 am

Powiem tak. Syn mojej siostry ma obecnie 3 lata. Nie spodziewam się jakiegoś cudu gospodarczego, ale chciałbym by gdy on będzie miał 30 lat, jeśli tylko będzie w miarę pracowity i uczciwy zarabiał 2 razy tyle ile przeciętnie teraz zarabia Polak. Dlaczego akurat tyle? Dlatego, że uważam to za przyzwoitą pensje w cywilizowanym państwie. Taka pensja pozwala człowiekowi coś tam zaoszczędzić, spokojnie dokonać niezbędnych opłat i jeszcze pozwolić sobie na odrobinę przyjemności. Tylko wtedy gdy człowiek ma oszczędności jest wolnym obywatelem, niezależnym od swojego miejsca pracy, mającym wybór i jakieś pole ruchu gdy zechcę np. zmienić pracę czy miejsce zamieszkania.
Wreszcie jeśli pokolenie dzisiejszych szkrabów będzie za 30 lat zarabiać dobre pieniądze to i nam obecnym 30-40 latkom zapewni to jakąś godziwą emeryturę. Osobiście na to nie liczę bo nie pracuję regularnie na pełnoskładkowych umowach, ale przynajmiej tym, którzy "jak Bóg przykazał" co miesiąc oddawali swoje pieniądze wszechwładnemu Zusowi. Jeśli okaże się, że ZUS takim ludziom kiedyś powie jak szatniarz w Misiu "nie mamy pańskiej emerytury i co Pan nam zrobi" to już nawet słów brak jakie to będzie podłe i nieuczciwe.

Awatar użytkownika
Pierre Dolinski
-#long distance runner
-#long distance runner
Posty: 877
Rejestracja: czw maja 03, 2012 7:22 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Postautor: Pierre Dolinski » pt lut 19, 2016 10:35 am

Po Zakładzie Udupiania Staruszków nie spodziewam się czegokolwiek dobrego i nie wierze, że mnie nie okradnie.
Właściwie to mamy w Polsce trzy obozy śmierci made in nasz kraj - NFZ, ZUS i US.


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości