A Matter Of Life And Death - opinie

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
widman
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 3144
Rejestracja: ndz lip 24, 2005 7:52 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: widman » pt mar 14, 2014 12:53 am

A jak miałbym zdeklarować, które albumy według mnie jednoznacznie świadczą o kryzysie IM i przynoszą wstyd, to "NPFTD" i "VXI". Lepiej żeby one nigdy się nie ukazały, nasz "AMOLAD" to największe arcydzieło w historii sztuki przy tych gniotach pozbawionych oznak szczypty talentu. Tak odnajduję te płyty...
AMOLAD przy NOFTD to arcyshit raczej
FOR THOSE ABOUT TO ROCK - WE SALUTE YOU !

Odyseusz
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Odyseusz » pt mar 14, 2014 7:53 am

Tak, a byłby jeszcze lepszy gdyby nie na siłę dodany epik- Mother Russia, kompletnie nie pasujący do albumu. Problem w tym, że na A Matter.. w każdym utworze jakiś element jest na siłę, albo utwór traci częśćią wokalną (For the Greater Good of God, BRighter than a 1000 Suns) albo instrumentalną (These Colours Don't Run, The Pilgrim).
Właśnie tekst do "Kolorków" to chyba jedyny klasyczny element na tym albumie, w stylu lat 80. Dlatego ten utwór jest chyba u mnie nr.1 .
Nr.2 to chyba The Legacy, za jakieś takie fajne inspiracje prog-rockiem lat 70, głownie Genesis.. Z kolei Brighter.. czy Lord of Light kojarzą mi się z takim paskudnym nowoczesnym progresywnym metalem, ten mrok, bleee. Longest Day ma niby potencjał ale co tu dużo mówić Where Eagles Dare toto nie jest.

Żałuję, że ten album wyszedł w 2006 r. kiedy byłem jeszcze młody i miałem ogromny entuzjazm do muzyki, wtedy tak bardzo potrzebowałem płyty Iron Maiden stricte heavy-metalowej. Pamiętam, jak zazdrościłem fanom Saxon, że Saxon rok później wydał znakomite Inner Sanctum.

X Factor to album bardzo dobry, tu z kolei klimat psuje nieco Man on the Edge, taki rocker na siłę, cała reszta ma spójny klimat bynajmiej nie pozbawiony klasycznego heavy, te klasyczne heavy ale ukryte, np. w solówkach gitarowych, momentami jest stare dobre Iron Maiden . Do tego piękne melodie, świetny klimat i jakaś taka siła rażenia.

Wow, co za dyskusja na Sanktuarium, ostatnio to chyba taka dyskusja o Iron Maiden była tu chyba parę lat temu ;)

mimski
-#assassin
-#assassin
Posty: 2078
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Lubliniec/Falubazy

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: mimski » pt mar 14, 2014 8:39 am

NO COMMENTS.
Ale komentujesz :roll:
Znajomość tematu oraz odczytania ze zrozumieniem czyjejś wypowiedzi, na poziomie którego się spodziewałem.
Znajomość jakiego tematu? Bo na razie rzucasz ogólnikami. Czytanie ze zrozumieniem idzie mi całkiem nieźle, wydaje mi się, że doskonale zrozumiałem Twoją wypowiedź, jeśli nie, to proszę wskaż co źle zrozumiałem.
Ale - wolno! A nawet trzeba, bo jako socjolog i psycholog wychowania ma możność 'na żywo' zaobserwowania zjawiska, którego z grzeczności - nie nazwę.
Dyskusja, polemika, dyskurs, rozmowa? Nie dramatyzuj...
Hę, czyli najlepszy IM to "The Trooper" bo jest szczery, prosty w odbiorze i taki tru heavy metal....
Widzę, że to Ty nic nie zrozumiałeś - choć tak wysoko kształcony jesteś. Napisałem przecież wyraźnie, że Rime, który trwa ponad 13 minut jest genialnym utworem, zawiera masę pomysłów - ale te pomysły są szczere i prawdziwie, dlatego tak dobrze się słucha tego utworu. Po prostu Harris miał flow i dodawał kolejne riffy, które do siebie pasowały i je dodawał, dodawał i jeszcze raz dodawał... wyszedł długi utwór, który w ogóle nie nudzi, w którym w każdej sekundzie coś się dzieje. W każdej sekundzie po prostu NAPIERDALAJĄ. Nie można natomiast tego powiedzieć o niemal każdym utworze na AMOLAD, gdzie, jak już wspomniałem, Harris miał pomysł na 3 minut, a robił kawałki na 10. Żeby uzyskać ten efekt, to dodał intra i outra trwające po 2 minuty, kompletnie zbędne i nudne, ale dzięki temu miał dodatkowe 3-4 minuty w utworze.
"AMOLAD" według mnie ma jeden denny, beznadziejny utwór - "Different World". Kalka Thin Lizzy. Resztę odbieram jako poprawną, dobrą lub bardzo dobrą (FTGGOG). Płytą wybitną w dorobku IM nie jest, nie wpłynie raczej na rozwój gatunku ale podobać się może tej części widowni, która lubi takie granie.
Podobać się może, tylko ja się po prostu dziwię, że tak jest, a już kompletnie nie rozumiem stawianie tego gniota wyżej niż BNW, albo nawet DoD, nie mówiąc już o płytach z lat 80.
A jak miałbym zdeklarować, które albumy według mnie jednoznacznie świadczą o kryzysie IM i przynoszą wstyd, to "NPFTD" i "VXI". Lepiej żeby one nigdy się nie ukazały, nasz "AMOLAD" to największe arcydzieło w historii sztuki przy tych gniotach pozbawionych oznak szczypty talentu. Tak odnajduję te płyty...
No cóż, dla mnie Clansman to czołówka IM, Futureal? Przekozacki rocker, który zamierzam zkowerować, Como Estaias Amigos - bardzo przyjemna balladka. No prayer przez wzgląd na BYDTTS stoi wyżej niż całe AMOLAD
Dobra, jestem na chorobowym - śpimy. Może przyjdzie do mnie we śnie reinkarnacja Benjamin'a Breeg'a.
Zdrowia dużo!

EDIT: Żeby łopatologicznie wytłumaczyć problem AMOLAD weźmy na tapetę przywołany przez Ciebie FTGGOG
0:00-0:18 - co ten riff wnosi do utworu? Nijak ma się do reszty, po co w ogóle on jest? Żeby był jeszcze jakoś ciekawy, ale nie, kompletnie nic się nie dzieje brzdęk, brzdęk, brzdęk (ale Harris ma już 18 sekund)
0:19-0:43 - brzdęku ciąg dalszy, a Harris ma już 43 sekundy
0:44-1:58 - w końcu mamy spójną całość, jest jakiś pomysł, w dodatku riff wpada w ucho, pomimo tego być może zbędnego wolnego wstępu, ale tworzy to jakąś kompletną myśl
1:59-2:17 - riff trochę z dupy, ale brzmi jakoś, choć powinien stanowić zalążek zupełnie innej piosenki
2:18-2:38 - powrót do kozackiego motywu
2:39-2:59 - powrót do riffu z dupy
3:00-3:44 - powrót do kozackiego riffu, tylko po co? zaczyna się to robić nudne, w dodatku został zapętlony :roll: Harris zyskał 44 sekundy kompletnie nie wnosząc nic do utworu, w dodatku przez to kozacki riff robi się męczący
3:45-4:18 - powrót do riffu z dupy, też zapętlony, po co?
4:19-4:53 - riff, który by pasował do Clansmana, w dodatku niemiłosiernie się dłuży przez te ciągłe powtórzenia
4:54-6:02 - kolejne ciekawe riffy, który nadawały by się do innego utworu, może właśnie w połączeniu z riffem z dupy, bo tworzy z nim jedność, a jednocześnie stanowi rozwinięcie jakiegoś pomysłu
6:03-6:58 - i znów wpadamy w jakiś motyw, który nijak ma się do dotychczasowych 6 minut, jest ok, ale nie tworzy całości z pozostałymi
6:59-7:25 - fajny motyw, tylko że następujący po nim riff z dupy, czyni ten motyw zupełnie niepotrzebnym, pasuje w tym miejscu jak pięść do oka
7:26-8:01 - powrót do riffu z dupy, ok tylko czy nie mógł się on skończyć w 7:43?
8:02-8:37 - Clansman, który znów trwa dwa razy za długo
8:38-do końca - outro musiało być, co nie?

Dla mnie to tu są
0:44-1:58 - zalążek jednego ciekawego kawałka
1:59-2:17 + 4:54-6:02 - zalążek ciekawego ale zupełnie innego kawałka
6:03-6:58 - kolejny zalążek ciekawego kawałka

Podsumowując, Harris miał jakiś pomysł na te trzy fragmenty, ale że nie miał pomysłu na rozwinięcie tych fragmentów, więc połączył ze sobą te motywy, uzupełniając je jakimiś przerywnikami i ozdobnikami i wyszedł utwór na siłę.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są ostatecznym źródłem ludzkiej cywilizacji i dobrobytu.

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » pt mar 14, 2014 9:37 am

DZięki w sumie - wiesz net ma to do siebie, że nie możemy tak na spokojnie wyjaśnić sobie pewnych niedomówień. A to z Trooper to przecież była ironia z ludzi tak patrzących i tylko tą wersję IM uznających za słuszną. Jeżeli odebrałeś moje słowa jako osobisty afront - bardzo przepraszam... Może jest tak, że cenimy w muzyce generalnie coś innego.

Kwestia tematu (nie tylko tego) odnośnie mówienia o muzie Maiden wyniknęła przecież ze spór o określenie pewnych utworów zespołu jako 'progresywne'. Bo słowo to można rozumieć bardzo różnie - chciałem po prostu powiedzieć, że rozpatrywanie płyt czy nawet tych najlepszych 'tasiemców Harris'a'jako przykład twórczości z zakresu metalu progresywnego (jako gatunku) czy też rocka progresywnego 'jako gatunku'. Są one - owszem podparte patentami zaczerpniętymi z kanonu rocka progresywnego i art rocka, którego Harris jest wielbicielem - ale stanowią dodatek i 'patent' na urozmaicenie tradycyjnie heavy metalowego trzonu Maiden. Raz Harris zrobił to po mistrzowsku, raz dobrze, raz "dyskusyjnie". ;-) Można mówić o tych kompozycjach jako 'progresywnych' w kontekście urozmaicania twórczości IM i klasycznego heavy metalu w okresie (1980 - 1984) vide. Rime ale w sensie CZYSTO GATUNKOWYM ART ROCKA I ROCKA PROGRESYWNEGO to nie jest jednak to samo...

Bo wiesz - to nie jest złośliwość - jakby tak sie dopatrywać "rzeczywoiscie progresywnych rozwiazań" dla muzyki, rzeczywiscie progresywnych dzieł.... to przy taki Mozarcie, Bachu i podobnych - cała muzyka "popularna" - to niestety... prymityw :) Kwestia perspektywy i nazwy "progresywny".

Wiesz - ja Ciebie osobiście nie znam, jednak gdybym mógł Cie spotkać byłbym Ci niezmiernie wdzięczny iż ten nasz "spór" to chyba w końcu jakaś tam dyskusja na tym biednym forum, które przypomina mi książkę telefoniczna albo wykaz notowań giełdowych - odnajduje tu najczęściej rzucanki pojedynczymi informacjami, słowami bez próby "przy okazj" ludzkiego 'pogadania sobie".

Oprócz tego, że jesteśmy sympatykami IM jesteśmy też ludźmi - warto nie zapomonać o tym...

I pomyśleć, że tak zaczęliśmy się wymieniać komentarzami całkiem fajnymi w sumie z powodu płyty "AMOLAD", która wywołuje wieklkie kontrowersje. Przy okazji, Twain powiedział cos takiego: wytwór artysty - nawet lichego, który wzbudza kontrowersje co do oceny świadczy o tym, iż tworząc go ów artysta beł względem samego siebie - bezgranicznie szczery.

Jeszcze raz - jeśli któryś z moich komentarzy wziąłeś 'do siebie' jako osoby - przepraszam ! :oops:
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » pt mar 14, 2014 10:16 am

Rozłożyłeś kompozycję na niemal sekundy ... wiesz co, jak weźmiesz "Watcher The Sky" Genesis i zrobisz z nim to samo - dojdziesz do podobnych wniosków i z miejsca powiesz "no gdzie tu progresywność i do cholery co w tym ciekawego". A nie spróbowałbyś potraktować FTGGOG całościowo.

Nie musi Ci się podobać ten utwór, nie twierdzę że to arcydzieło tego biednego Harris'a - bo nie, bo w tym stylu miał 100 razy lepsze - tylko że na mnie z całej płyty "AMOLAD" ten zrobił ogromne wrażenie bynajmniej nie tylko ze względu na konstrukcję ale DZIĘKI TEKSTOWI PORUSZAJĄCEMU NIEZWYKLE WAŻNĄ DLA ŚWIATA KWESTIĘ - WOJNY RELIGIJNE - tekstowi wymownemu i jak często u IM - niebanalnie napisanemu...

Ale oczywiscie - wartość, nie wartość kompozycji (pojedynczej) to też sprawa subiektywna, w dużej mierze nasycona emocjami jakie nam sie wszystkim wiążą z słuchaniem tejże...

Generalnie - to rozpatrywanie utworów muzyczny i ocenianie ich "po każdej częci" - temat rzeka . NO i jeszcze jedno - 'muzyka to nie matematyka' - bo główno by te "progrsy/sresy/dupesy" były warte bez ... szczęścia jakie nam ona daje, emocji jakie wywołuje.

I tutaj chcę jeszcze raz wrócić do mojej oceny "AMOLAD" - jako całość - poruszane w kompozycjach tematy, źródła inspiracji lirycznej - emocje jakie we mnie wywołuje, uważam że jest to album, któremu jednak warto dać szansę jako całości - nie tylko stricte muzycznej. Ja dałem i nie żałuję...

Zgadzam się, że Ty i wielu innych mogą mieś inne zdanie. Nie mam zamiaru nikogo 'nawracać".
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

mimski
-#assassin
-#assassin
Posty: 2078
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Lubliniec/Falubazy

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: mimski » pt mar 14, 2014 11:32 am

Mnie nie chodzi o to, że to jest progresywne, czy nie progresywne, mnie chodzi o to, że próbując być progresywne (choć wcale nie jest) jest przez to słabe. Ja nie oceniam AMOLAD'a, czy spełnia standardy progresywności, tylko czy utwory są dobre. A nie są dobre, ale nie są dobre nie dlatego, że nie są progresywne, ale dlatego, że na siłę starają się być progresywne i wychodzi to kiepsko. To tak jakby Polska repra na siłę chciała grać jak Argentyna, po prostu wyjdzie żałośnie.

Posłuchaj sobie tego:
http://www.youtube.com/watch?v=hNKjuC2kSPs

To jest kwintesencja progresywności, zmiany tempa, metrum, łamanie riffów. Tego nie ma na AMOLAD. Problem w tym, że Harris chciał mimo wszystko iść drogą przykładowo właśnie DT, tylko nie ma do tego ani warsztatu, ani tak naprawdę nie gra mu to chyba w duszy. Wyszło przez to strasznie słabo i chaotycznie, pourywane riffy, kawałki bez koncepcji, przeciągnięte bez żadnego celu. Powyższy kawałek trwa 3 i pół minuty i jest w cholerę progresywny, FTGGOG trwa prawie 10 minut i nie jest progresywny, jest chaotyczny, pourywany, rozciągnięty i wymęczony.

Zaznaczam przy tym, że progresywny nie znaczy lepszy, tu chyba tkwi źródło problemu, nie wiem czy Harris myśląc, że jak zrobi album progresywny, to będzie przez to lepszy.
Ten kawałek jest prosty jak konstrukcja cepa:
http://www.youtube.com/watch?v=U0Icdo2TylU
Ale konkretnie kopie dupę i go uwielbiam, mógłby lecieć u mnie 24/7, choć w ogóle nie jest progresywny.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są ostatecznym źródłem ludzkiej cywilizacji i dobrobytu.

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » pt mar 14, 2014 1:24 pm

Zaznaczam przy tym, że progresywny nie znaczy lepszy, tu chyba tkwi źródło problemu, nie wiem czy Harris myśląc, że jak zrobi album progresywny, to będzie przez to lepszy.

I jeszcze jedno - kwestia języka - anglosasi maja skłonnośc do skracania sobie pewnych rzeczy, mówiąc 'progresywny' mógł nie mieć wcale na myśli klasycznego rozumienia "progresywnego albumu' tylko coś co dla niego oznacza skrót określeniowy 'progresywny'.

Ale masz rację - co za cholerna nazwa 'progresywny' taka oczywista a taka nieostra.

To zupełnie jak np. z behemoth - czy nagrali album Black czy Death - metalowy, przed laty wręcz skłaniano Nergala aby 'sie w końcu 'zdeklarował' i odpowiedział świetnie - ekstremalny metal i tu zmieścisz nawet to co dla niektórych nie jest ekstremalne... I żeśmy sie dogadali - dobra, może jeszcze sie odezwę!
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » pt mar 14, 2014 1:24 pm

Zaznaczam przy tym, że progresywny nie znaczy lepszy, tu chyba tkwi źródło problemu, nie wiem czy Harris myśląc, że jak zrobi album progresywny, to będzie przez to lepszy.

I jeszcze jedno - kwestia języka - anglosasi maja skłonnośc do skracania sobie pewnych rzeczy, mówiąc 'progresywny' mógł nie mieć wcale na myśli klasycznego rozumienia "progresywnego albumu' tylko coś co dla niego oznacza skrót określeniowy 'progresywny'.

Ale masz rację - co za cholerna nazwa 'progresywny' taka oczywista a taka nieostra.

To zupełnie jak np. z behemoth - czy nagrali album Black czy Death - metalowy, przed laty wręcz skłaniano Nergala aby 'sie w końcu 'zdeklarował' i odpowiedział świetnie - ekstremalny metal i tu zmieścisz nawet to co dla niektórych nie jest ekstremalne... I żeśmy sie dogadali - dobra, może jeszcze sie odezwę!
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

mimski
-#assassin
-#assassin
Posty: 2078
Rejestracja: ndz wrz 07, 2003 3:23 pm
Skąd: Lubliniec/Falubazy

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: mimski » pt mar 14, 2014 1:53 pm

Pomijając już kwestię czy jest to progresywne, czy nie, bo trochę w ten sposób odbiegliśmy od meritum problemu, kluczowe jest stwierdzenie, że album ten jest strasznie słaby. Słuchanie go jest po prostu męczące, ciągle coś mi nie gra, w każdej sekundzie każdego kawałka coś jest nie tak. Jak słucham Paschendale to tam wszystko jest na swoim miejscu, nie zamieniłbym ani jednej nuty, słuchając tego utworu dochodzę do wniosku, że wszystko jest w nim takie jak być powinno.

Podczas słuchania AMOLAD natomiast autentycznie się męczę, ciągle walcze ze sobą, że to jest nie tak, że tamto nie tak, tutaj nie pasuje riff, tam bicie, to za wolno, to za szybko, to bez sensu, to do niczego nie prowadzi, to strata czasu. Słucham tego albumu i momentalnie mam ochotę wyłączyć, bo tak jak wspomniałem wyżej, po prostu męczę się. Coś jakbym słuchał zespołu z nienastrojonymi gitarami i nietrzymającym tempa, oczywiście nie jest to aż tak ekstrmalne uczucie, ale tylko tak potrafię zobrazować jakie emocje mi towarzyszą podczas słuchania AMOLAD. Na tym albumie wszystko jest nie tak i gdyby nie to, że momentami są tam fajne riffy, to człowiek może jakoś mniej by żałował, ale wydaje mi się, że potencjał wielu pomysłów najzwyczajniej w świecie został zmarnowany. Tak jak chociażby w analizowanym wyżej FTGGOG - poprzez niefortunne zestawienie kolejnych fragmentów utworu, przez zbędne ogrywanie tego samego motywu zbyt wiele razy, potencjał paru pomysłów został zaprzepaszczony. Tak mam, że słucham tego riffu od tej czterdziestej którejś sekundy i jest fajnie, myślę sobie fajnie się rozkręca, dobrze NAPIERDALAJĄ i nagle wrzuta jakiegoś riffu z kosmosu... no i cały kawałek szlag trafił.

Dlatego nie ma zanczenia w zasadzie czy to jest progresywne, czy nie, bo po prostu to jest do dupy. Podobnie jak ostatnie albumy Dream Theater, które są progresywne i co z tego? Skoro najzwyczajniej w świecie, podobnie jak AMOLAD, są do dupy.
To nie demokracja, ale własność prywatna, produkcja i dobrowolna wymiana są ostatecznym źródłem ludzkiej cywilizacji i dobrobytu.

Awatar użytkownika
FaithNoMore
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 3324
Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
Skąd: Będzin

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: FaithNoMore » pt mar 14, 2014 8:31 pm

"AMOLAD" według mnie ma jeden denny, beznadziejny utwór - "Different World". Kalka Thin Lizzy. Resztę odbieram jako poprawną, dobrą lub bardzo dobrą (FTGGOG). Płytą wybitną w dorobku IM nie jest, nie wpłynie raczej na rozwój gatunku ale podobać się może tej części widowni, która lubi takie granie.
Pełna zgoda. Ja osobiście bardzo lubię AMOLAD. Nie jest to z pewnością arcydzieło, ale przyjemnie mi się tego albumu słucha i darzę go ogromnym sentymentem (pierwszy album IM, na który czekałem z "wypiekami" na twarzy).
A jak miałbym zdeklarować, które albumy według mnie jednoznacznie świadczą o kryzysie IM i przynoszą wstyd, to "NPFTD" i "VXI". Lepiej żeby one nigdy się nie ukazały, nasz "AMOLAD" to największe arcydzieło w historii sztuki przy tych gniotach pozbawionych oznak szczypty talentu. Tak odnajduję te płyty...
Odnośnie No Prayer to trochę przesadziłeś. ;-) Po prostu ten album ukazał się w złym czasie. Oceniamy go przez pryzmat najlepszych dokonań Iron Maiden. A Virtual to rzeczywiście jedyna pozycja (moim zdaniem), której może się Harris i spółka wstydzić.

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » pt mar 14, 2014 9:42 pm

Ale fajna dyskusja! W końcu na SANKTUARIUM O CZYMŚ MÓWIMY. Jedna kwestia 'jezykowa' że album ten jest strasznie słaby. Może warto powiedzieć 'według mnie, AMOLAD'. Nie wszyscy muszą mieć takie samo zdanie jak my ;-)

Wiesz, po tym jak opisujesz postrzeganie muzyki na AMOLAD (a i pewnie przy każdej innej płycie)... muszę przyznać - dobry jesteś w tym analizowaniu. Zapewne sam grasz, nagrywasz (chyba się nie mylę) i jeszcze jedno - z miejsca skojarzyło mi się Twoje analizowanie (styl) z tym, co robiono nawet na łamach prasy profesjonalnej np. z albumem "St. Anger" Mety. Okazywało się, że dla wielu nie "werbel jak pucha" i "garażowe brzmienie" jest problemem ale odczucie "niepoukładania". O solówkach nie piszę bo to że w kompozycjach metalowych koniecznie musza być solówki - to kolejny mit i stereotyp.

Ale, trzeba przyznać - podchodzisz do sprawy poważnie...
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

Hospes
-#ancient mariner
-#ancient mariner
Posty: 653
Rejestracja: wt mar 20, 2012 6:39 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Hospes » sob mar 15, 2014 11:54 am

Bardzo interesująca dyskusja na temat AMOLAD. Generalnie sprowadza się ona do rozstrzygnięcia: kompletny gniot czy album przyzwoity a nawet dobry? I tego rozstrzygnięcia nie będzie, ponieważ każdy lubi coś innego. Ktoś nie przykłada większej wagi do poukładania pewnych fragmentów muzycznych w spójną całość, a z kolei ktoś inny wychwytuje te najlepsze jego zdaniem momenty i smaczki, co pozwala mu uznać dany utwór za ciekawy i przyjemny w odbiorze.
W moim rankingu AMOLAD jest gdzieś pośrodku; uważam, że jest to płyta na tyle nierówna, aby być w ścisłej czołówce albumów, ale z drugiej strony zawiera kilka dobrych kawałków (gdzie tam kawałków – kulfonów, hehe) i w związku z tym nie mogę jej zakwalifikować jako najsłabszej. Nr 1 dla mnie to The legacy – już o nim gdzieś pisałem, prawie wszystko mi się tu podoba, nawet długi wstęp jest dość ciekawy. Ponadto ładne melodie, dobry wokal, niezłe partie gitar. Po tym utworze cenię jeszcze FTGGOG, Kolorki, Pilgrim i Benjamina. Dlaczego? Znów podobają mi się melodie i gitarowe zagrywki, szczególnie ciężkie w Benjaminie. Co do FTGGOG to staram się zrozumieć mimskiego – ja też się zgadzam, że jest to trochę taki łamaniec gitarowy, niezbyt spójny, ale przeważa odbiór tego co najlepsze w tym utworze – i te wybrane fragmenty mimski też wskazał. Za to początek mi się bardzo podoba – wejście w klimacie tajemniczym, coś jak zaanonsowanie czegoś nieznanego i niepokojącego, jak złowroga cisza przed burzą. Jeszcze tylko dodam, że są 2 takie utwory, które wg mnie mogłyby być dużo lepsze niż je odbieram: „Brighter …” oraz „The longest day”. W obu są naprawdę ciekawe fragmenty, mocne fragmenty, lecz jest też trochę monotonii, szczególnie w refrenach. No i chyba mogłyby być trochę krótsze. Takie 2 utwory o nieco zmarnowanym potencjale. Najsłabsze na płycie wg mnie to Out of the shadows oraz Lord of Light. Nie wiem – po prostu nie ta klasa co pozostałe, czegoś mi w nich brakuje, słowem bardzo przeciętne nagrania, nieco nawet nużące. Acha – jeszcze taki sobie średni otwieracz czyli Different World.
Podsumowując: moim zdaniem mimski nazbyt ostro potraktował AMOLAD, ale z drugiej strony uargumentował dlaczego tak go widzi. Jego odczucia, jego odbiór. Nie ma po co złośliwie się obrzucać epitetami. Podobnie z Vyrusem, który pewien utwór nazywa „pedalskim” (albo tylko refren, nie pamiętam już :cool: ) – zgroza wg mnie, no ale tak to widzi i już. I ja i on słuchamy utworów Iron Maiden i myślę że podobnie wysoko cenimy tą grupę.
I jeszcze indywidualne porównania: pomimo że naprawdę lubię kilka utworów z AMOLAD, to jednak każdy z nich przegrywa zarówno z „Paschendale” jak i „Isle of Avalon”. Te dwa ostatnie to jest po prostu mistrzostwo świata :!: Wszystko na swoim miejscu, piękne melodie, niesamowity klimat – mało co można by poprawić. I jeszcze jeden smaczek w „Paschendale”: jak to się fachowo nazywa? Pojedynczy akord gitarowy „nie wygaszony”? O co mi chodzi – w kilku miejscach utworu jest koniec pewnego jakby fragmentu i wówczas ten akord jest trochę wyciągnięty, szczególnie długi jest w samej końcówce – tuż przed delikatnym zakończeniem nagrania. Ten motyw gitary szczególnie mi się w tym kawałku spodobał. Tylko nie śmiać się, proszę ;-)
"Still my heart calculate and pray"

Awatar użytkownika
Bamoko
-#prisoner
-#prisoner
Posty: 104
Rejestracja: pt sie 27, 2010 9:02 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Bamoko » sob mar 15, 2014 12:27 pm

Trochę przekornie dodam od siebie (zwolennika AMOLAD), że co by o tym albumie nie pisać czy mówić jest on na tyle wyjątkowy, że nawet u jego przeciwników wyzwala on duże emocje. ;-)

Odyseusz
-#the trooper
-#the trooper
Posty: 309
Rejestracja: pn lis 04, 2013 1:00 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Odyseusz » sob mar 15, 2014 2:57 pm

Dla mnie te wszystkie zalety AMOLAD o których piszecie pasują do X Factor, to znaczy nieszablonowość, progres, klimat i ogólnie odświeżenie stylu.
Natomiast A Matter..to album niestety nijaki, mi się szczerze mówiąc w głowie nie mieści jak można stawiać go wyżej niż Brave New World. To różnica conajmiej dwóch poziomów. Tam jest energia, zwarte kompozycje, moc a tu niestety wszystko dodane na siłę, muzyka się "nie klei", poza tym zespół w dużo gorszej formie .
X Factor i Brave New World to najlepsze ich płyty ostatnich 20 lat.

A Matter.. byłby lepszym albumem gdyby część utworów skrócić, a całość bardziej dopracować, chociaż może też kwestia w braku pomysłów? sam nie wiem, ale jak słucham niektórych wokali Bruce'a i solówek to mam wrażenie, że nagrywając album nie było w zespole tego czegoś co zespół mieć musi gdy wchodzi do studia.

Awatar użytkownika
Dejavu
-#nomad
-#nomad
Posty: 4124
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Dejavu » sob mar 15, 2014 3:33 pm

Może warto powiedzieć 'według mnie, AMOLAD'. Nie wszyscy muszą mieć takie samo zdanie jak my ;-)
+1

Mnie osobiście dziwią tak skrajne opinie, album postrzegany albo jako kompletny gniot, albo jako jakaś świetna płyta. Analiza mimskiego z jednej strony trafna, bo punktuje pewne wady na AMOLAD, ale z drugiej strony, można w ten sposób rozłożyć na części każdy utwór i przy pewnej ilości złej woli wyciągnąć podobne wnioski.

Mnie najbliżej jest do podejścia które tutaj kilka strony wcześniej zaprezentował Gumbyy.

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » sob mar 15, 2014 6:09 pm

A można się jeszcze zabawić w ocenę albumu AMOLAD, nie jako takiego - ale w zestawieniu z poszczególnymi albumami studyjnymi IM... :mryellow:
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

Awatar użytkownika
Dejavu
-#nomad
-#nomad
Posty: 4124
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Dejavu » sob mar 15, 2014 6:34 pm

Moim zdaniem większość krytycznych głosów w stosunku do nowych albumów bierze się z faktu, że ludzie porównują to do płyt z lat 80. Ja lubię i jeden i drugi okres w ich karierze, ale przede wszystkim nie porównuję i nie oczekuję powrotu do grania jak np. na The Number of the Beast.

Awatar użytkownika
RALF
-#Fallen Angel
-#Fallen Angel
Posty: 10165
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: RALF » sob mar 15, 2014 7:38 pm

Pierwsze 5 albumów IM to jest jednak trochę inny klang niż to wszystko, co powstawało po powrocie Bruce'a i Adriana. Pierwsze albumy - szybki hard rock + epicki (już nawet boję się pisać 'niby-progresywny' z wiadomego powodu :mrgreen: ) heavy ze znośnym w sumie patosem, zaś po 1999 to już granie nie tylko ozdobione innym brzmieniem ale bardziej 'stonowane,' mniej wariackie, ktoś powie 'dojrzalsze'. Więcej w tym wszystkim jest refleksji, prób tworzenia jakiś 'klimacików; niż gnania na oślep. Natomiast jak bym miał wskazać, które albumy z lat '80 najbardziej zaważyły na tym co IM robili od 1999 - "Sit" oraz "SSoaSS".

Nie da się też ukryć, iż "TXF" znalazł swoje reminiscencje w twórczości IM w ostatnich kilkunastu latach. Cóż - od lat inspirują się w dużej mierze własną twórczością - mają prawo i chyba też nie oczekują, że wszystkim to musi odpowiadać. ;-)
Witness Beast On The Road:
1995 X 23 Polska, Warszawa, Torwar Arena
2000 VI 20 Polska, Katowice, Spodek Arena
2005 V 29 Polska, Chorzów, Stadion Ślaski
2007 VI 06 Czechy, Ostrava, Bazaly Stadion
2008 VIII 07 Polska, Warszawa, Stadion Gwardii
2008 VII 31 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2008
2010 VIII 05 Niemcy, Wacken u. Hamburg, Wacken Open Air 2011
2011 VI 10 Polska, Warszawa, Lotnisko Bemowo
2013 VII 03 Polska, Łódź, Atlas Arena
2016 VII 03 Polska, Wrocław, Stadion Wrocław
2016 VII 05 Czechy, Praga, Stadion Eden
2018 VII 20 Czechy, Praga, Letnany Airport
2018 VII 27 Polska, Kraków, Tauron Arena
2018 VII 28 Polska, Kraków, Tauron Arena

Awatar użytkownika
Mr. M
-#lord of the flies
-#lord of the flies
Posty: 2717
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Mr. M » sob mar 15, 2014 8:00 pm

Ode mnie krótko i syntetycznie:
AMOLAD jest do dupy - był do dupy w dniu premiery, jest do dupy dziś, będzie do dupy zawsze.

Pisanie czegokolwiek więcej na temat tego albumu to marnowanie cennego czasu. Moja opinia jest niezmienna od dnia premiery i kilkadziesiąt przesłuchań tego "dzieła" jej nie zmieniło. Co prawda z jednej strony żałuję zmarnowanego czasu na tę płytę, z drugiej pozwala mi to na wyrażenie powyższej opinii, która dzięki licznym przesłuchaniom w różnych okresach życia, czyni opinię rzetelną.

I tak! DoD, TFF, BNW stoją lata świetlne przed tym gniotem.
Dwie strony temu mimski w paru zdaniach zawarł wszystko co o AMoLaD można powiedzieć, a widzę, że niektórzy dalej na siłę próbują coś pozytywnego wymyślić na temat tego najbardziej nieudanego albumu IM. Jak to się dzieje, mógłby mi to ktoś wytłumaczyć? ;)
Mam rozumieć, że fani Killers i Number of the Beast codziennie walą 0,7 do obiadu albo wręcz jabola czy tam dwa czteropaki Tatry. Natomiast fani Somewhere in Time i Seventh Sona to wykształceni i zamożni właściciele mieszkań z ogródkiem za miastem?
Bruce Dickinson-Kmicic bo tak jak on zdradził Polskę to Bruce Iron Maiden w 1993 r. ale w porę się opamiętał!
Gdybym kochał w jednej setnej jakąś dziewczynę tak jak kocham pojedynek gitarowy Adriana i Dave'a w Infinite Dreams to była by traktowana tak ,że Julia przy niej była traktowana przez Romea jak głupia dziwka

Awatar użytkownika
Bamoko
-#prisoner
-#prisoner
Posty: 104
Rejestracja: pt sie 27, 2010 9:02 pm

Re: A Matter Of Life And Death - opinie

Postautor: Bamoko » sob mar 15, 2014 9:32 pm

Zawsze staram się być kulturalny i stonowany w swoich wypowiedziach, ale dziś walnę wprost. Niektórzy z biorących udział w dyskusji zachowują się jak jakieś cholerne Alfy i Omegi:"ja mam rację, mnie się nie podoba, więc jest do dupy, a tym, którym się podoba, to się nie znają". Ludzie!!! No chyba nie na tym polega wymiana myśli, opinii i etc. Ponadto jeżeli ktoś uważa tę płytę za dno, a dyskusję za tracenie czasu to dziwię się, po co cały czas się tu udziela. Niech włączy sobie coś na swoją miarę (jakiegoś Edward The Great czy cóś) i da sobie na wstrzymanie.


Wróć do „Forum Główne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 5 gości