The Final Frontier World Tour 2011
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Dla Ralpha są "hołotą" i nie potrzeba wyjaśnień dlaczego 
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Przekichane w takim kraju mieszkać
Fani na koncert nie mogą iść spokojnie bo zaraz jakieś rozróby
Być fanem w takim kraju to tragedia...
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Na u nas narzekactwo, że złe warunki na Bemowie, drogie bilety i słabe inne zespołyZilian pisze:Przekichane w takim kraju mieszkaćFani na koncert nie mogą iść spokojnie bo zaraz jakieś rozróby
Być fanem w takim kraju to tragedia...
www.MetalSide.pl
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Jeden wielki chaos - prochy, rozboje, bron palna - dla mnie tacy ludzie to dziadostwo, powinni gnić w pierdlu a nie chodzić po ulicach...
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6613
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Koncert jest tak chroniony głównie dlatego, że podczas ich ostatniej wizyty w 2009 kilka tysięcy osób wdarło się na teren parku bez biletu. Oczywiście dochodziło też do rozbojów itp., ale organizatorzy i policja boją się głównie rozruchów i prób szturmowania miejsca koncertu przez osoby bez wejściówek.
Swoją drogą zainteresowanie Maiden w Kolumbii po prostu wygasło: zespół grał tu za często (2008, 2009, 2011 - częściej niż w swoim Londynie!), a poprzednim razem zaprezentował prawie to samo show co w 2008 roku co mogło zniechęcić część widzów. Już wtedy nie padł rekord frekwencji z pierwszego koncertu w 2008, który był o tyle przełomowy, że Maiden nie grali wcześniej w Kolumbii, a kraj ten był raczej unikany przez zagraniczne zespoły. Od tego czasu Bogotę odwiedziły inne gwiazdy m.in. Metallica, Judas Priest czy Guns N' Roses, a większości ludzi nie stać na to, żeby chodzić na wszystkie koncerty i muszą wybrać np. jeden. Więc nic w tym dziwnego, że Maiden na tym stracili, bo grali w Bogocie zbyt często. Stąd też obecny koncert jest zapowiadany jako ostatni ich występ w Kolumbii (podejrzewam, że nie jest to oficjalne stanowisko zespołu tylko próba zwiększenia sprzedaży biletów).
Re: The Final Frontier World Tour 2011
W Kolumbii masz od lat wojnę domową z handlarzami narkotykami i lewactwem. A suczy syn Chavez non stop wspiera to robactwo z sąsiedniej Wenezueli. Nieciekawie.RALF pisze:http://www.laestrella.com.pa/online/not ... lombia.asp
- to ma być ostatni koncert IM w Kolumbii, tam jest niebezpiecznie
Łatwiej ludzi zdemoralizować niż wychować.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Gdyby tam w pore powywieszali tą hołote na latarniach lub wyrzucili ze śmigłowców do oceanu jak w Chile, to może dzis byłby tam spokój...W Kolumbii masz od lat wojnę domową z handlarzami narkotykami i lewactwem. A suczy syn Chavez non stop wspiera to robactwo z sąsiedniej Wenezueli. Nieciekawie.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Nie wydaje mi się, by p. Uribe zasłużył na tak krytyczną ocenę. On działa powoli i metodycznie. Jest cholernie konsekwentny, ale ma naprzeciw siebie b. trudnego przeciwnika.
Być może trudniejszego niż miał p. Pinochet w Chile. I niestety, to śp. gen. Pinochetowi zabrakło konsekwencji w niszczeniu lewactwa, polegającem nie tylko na spektakularnych akcjach, jak tu opisałeś, które owszem się zdarzały
ale nie były istotą pinoczetyzmu.
Pinoczetyzm dopuszczał bowiem nauczanie marxizmu na uniwestytetach i głoszenie go w publikacjach. Czyli absurd, podcinający gałąź, na której spoczywa autokracja. W dodatku, to końcowe odwoływanie się do referendów. Wszystko to pokazuje, że jakkolwiek śp. Generał serce miał po prawej stronie, to cierpiał na chorobę demokratyzmu. Celnie określa się go mianem współczesnego bonapartysty, co bynajmniej nie jest laudacją ku jego czci.
Koniec offtopiku
No chyba, że pociągniemy to w dziale POLITRUKA 
Być może trudniejszego niż miał p. Pinochet w Chile. I niestety, to śp. gen. Pinochetowi zabrakło konsekwencji w niszczeniu lewactwa, polegającem nie tylko na spektakularnych akcjach, jak tu opisałeś, które owszem się zdarzały
Pinoczetyzm dopuszczał bowiem nauczanie marxizmu na uniwestytetach i głoszenie go w publikacjach. Czyli absurd, podcinający gałąź, na której spoczywa autokracja. W dodatku, to końcowe odwoływanie się do referendów. Wszystko to pokazuje, że jakkolwiek śp. Generał serce miał po prawej stronie, to cierpiał na chorobę demokratyzmu. Celnie określa się go mianem współczesnego bonapartysty, co bynajmniej nie jest laudacją ku jego czci.
Koniec offtopiku
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
- WICKER MAN
- -#Rainmaker

- Posty: 6613
- Rejestracja: pn mar 31, 2003 3:35 pm
- Skąd: Warszawa
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Fake. 
Koncert w Bogocie oglądało tylko 8000 fanów. Ponoć większość osób wolała iść na zbliżające się koncerty Ozzy'ego, Slasha, Helloween czy Kamelot, gdyż widzieli już Maiden 2 czy 3 lata temu. Wysokie ceny biletów (prawie 500 zł za bliższy sektor stojący!) nie pomogły. Organizator zapowiedział już wcześniej, że to ostatni występ Maiden w Kolumbii. Cóż, wg. mnie mogli nie przyjeżdżać do Bogoty w tym roku i wrócić za rok tudzież w 2013 z trasą Maiden England.
Koncert w Bogocie oglądało tylko 8000 fanów. Ponoć większość osób wolała iść na zbliżające się koncerty Ozzy'ego, Slasha, Helloween czy Kamelot, gdyż widzieli już Maiden 2 czy 3 lata temu. Wysokie ceny biletów (prawie 500 zł za bliższy sektor stojący!) nie pomogły. Organizator zapowiedział już wcześniej, że to ostatni występ Maiden w Kolumbii. Cóż, wg. mnie mogli nie przyjeżdżać do Bogoty w tym roku i wrócić za rok tudzież w 2013 z trasą Maiden England.
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Z policją i innymi służbami ok. 10,000 - na zdjęciach widowni na facebooku widać ze w głębi amfiteatru scenę ustawili i obstawili wszystko policją... Slash gra w obiekcie na 6000, Kamelot na 2000 zaś na Ozzy'm tez raczej nie będzie miliona. Maideni z cenami przejechali, sadze że to celowa robota organizatorów - eliminacja tych bardziej zmotywowanych na robienie "bydła".
Cóż, mogli wybrać sobie Kostarykę... Jeżeli w 2012 znów będą grali w Ameryce Łacińskiej, to pewnie już w 2013, nie... Ciekawe jak w Brazylii będzie - choć tam pewnie przyjdzie sporo ludzi w takim Sao Paulo !? Dobrze by było, żeby podczas koncertów w CHILE i ARGENTYNIE stawiły się słuszne zastępy, DVD ma być rejestrowane - choć mogliby nagrać taki Mexico City, ponad 50 k i boskie przyjęcie. Wydaje mi się , że wrócą do MEKSYKU (Guadalajara ??) za rok. Może Gwatemala, Panama, Urugwaj, El Salvador - tam jeszcze nie grali...

Cóż, mogli wybrać sobie Kostarykę... Jeżeli w 2012 znów będą grali w Ameryce Łacińskiej, to pewnie już w 2013, nie... Ciekawe jak w Brazylii będzie - choć tam pewnie przyjdzie sporo ludzi w takim Sao Paulo !? Dobrze by było, żeby podczas koncertów w CHILE i ARGENTYNIE stawiły się słuszne zastępy, DVD ma być rejestrowane - choć mogliby nagrać taki Mexico City, ponad 50 k i boskie przyjęcie. Wydaje mi się , że wrócą do MEKSYKU (Guadalajara ??) za rok. Może Gwatemala, Panama, Urugwaj, El Salvador - tam jeszcze nie grali...

Re: The Final Frontier World Tour 2011
Niestety ceny bileto w ameryce poludnowej tojest jakas masakra. W 2009 za koncerty w Brazylii placilem ponad 500 PLN za sztuke ( tzn tam jest taki system ze jest pula biletow studenckich za 50% i nawet nie studenci na nie wchodza, ale mimo wszystko cena makabryczna) W tym roku w brazyli podobno nawet ponad 200 Euro wychodzi za taki bilet.
Pozatym uwazam, ze Ralf troche niesprawiedliwie nazywa fanow z Kolumboo cholota. Na flight 666 widac bylo jak sa traktowani przez "wladze", a ze to narod temperamentny to ludziom nerwy puszczaja.........Dla mnie ta scena z flight 666 to jakby kopia behind iron curtain, u nas tez MO palowalo za nic.......
Pozatym uwazam, ze Ralf troche niesprawiedliwie nazywa fanow z Kolumboo cholota. Na flight 666 widac bylo jak sa traktowani przez "wladze", a ze to narod temperamentny to ludziom nerwy puszczaja.........Dla mnie ta scena z flight 666 to jakby kopia behind iron curtain, u nas tez MO palowalo za nic.......
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Nawet przy najszczerszej woli trudno jest zgodzic mi sie z takim porównaniem. Nie ma sie co dziwic kolumbijskiej policji temu, że jest wyczulona w kwestii zamieszek, skoro w tym kraju grasują niebezpieczne bojówki, które co jakis czas atakują, zabijając ludzi.Szymon pisze:Dla mnie ta scena z flight 666 to jakby kopia behind iron curtain, u nas tez MO palowalo za nic.......
W tym roku ceny też sa bardzo wysokie. To są osobne koncerty Maiden, a ceny wyzsze niz u nas GC na sonisphere...Szymon pisze:Niestety ceny bileto w ameryce poludnowej tojest jakas masakra. W 2009 za koncerty w Brazylii placilem ponad 500 PLN za sztuke ( tzn tam jest taki system ze jest pula biletow studenckich za 50% i nawet nie studenci na nie wchodza, ale mimo wszystko cena makabryczna) W tym roku w brazyli podobno nawet ponad 200 Euro wychodzi za taki bilet.
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: The Final Frontier World Tour 2011
To jakieś chore jest - ciekawe jakie gaże biorą panowie, skoro tyle za bileciki wołają.... 
-
ZłapanyWCzasie
- -#Clairvoyant

- Posty: 1416
- Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Piszesz takie bezprzykładne bzdury w tym momencie,że wybacz ale nie da się tego czytać.RALF pisze:Nie tą fotkę wkleiłem... trudno, polecam facebookIM - jest parę zdjęć widowni, full! Kolumbia strasznie zawiodła, niezłe tam bydło na koncerty chodzi, na SCORPIONS w SBP było 9,000 i nie mogli sobie z publiką poradzić, na czas występu IM park będzie oddzielony od miasta przez służby dozorowania - stan wyjątkowy, tylko czołgów brakuje. Ale hołota - wstyd
W Ameryce Południowej,regionie świata szmaconego przez USA tak samo jak Polska jest szmacona przez Unię Euro-Pejską i Rosję ludzie nie stracili jeszcze ducha,są bogaci i silni moralnie,przez co heavy-metal i najważniejszy jego przedstawiciel Iron Maiden cieszą się szacunkiem i sławą,Ironi nigdy nie opuszczą swoich najzagorzalszych fanów,tak samo jak zawsze będą grali na Bałkanach, tam ludzie mają serce do muzyki i to się liczy.
Nie listy sprzedaży ,nagrody grammy i inne bzdurki celebrycko-debilistyczne.
Z pewnością ich majątki są większe niż Billa Gatesa...RALF pisze:To jakieś chore jest - ciekawe jakie gaże biorą panowie, skoro tyle za bileciki wołają....
Re: The Final Frontier World Tour 2011
ŁOOOŁ - cóż za rozmach a punkt widzenia zmienia się w zależności od miejsca siedzenia, jak mówił uncle Marks. Kolego - ja zawsze uważałem ludzi, których na koncertach trzeba "pilnować" za pomocą konnej policji i armatek wodnych za "hołotę" - przyznaję - mocne słowa, niemniej - to co działo się w 2009 na koncertach Iron Maiden a rok później: Mety - wiele wyjaśnia. Mów sobie co chcesz - i Ja I Ty mamy taki same (równoprawne) racje, względem swojego punktu widzenia....
Mówisz, ze się czytać nie da - NIE CZYTAJ, nie pisze tego dla Ciebie, jestem diabelnie szczery i prowokacyjny w tym, co robię - prawdę powiedziawszy - od paru lat zrobiłem sporo jeśli chodzi o forum i stronę główna (pytać adminów) i mam pełne prawo do do prezentacji swych opinii.
Jeszcze inna kwestia - piszesz, ze Iron Maiden "to nie celebryci" - ja kończę za rok Socjologię i powiem Ci, ze każdy kto występuje przed wielkimi audytoriami, prezentuje się publicznie, demonstruje artefakty swej pracy (piosenki, filmy, przedstawienia) jest w ujęciu socjologicznym "celebrytą". Cóż, Iron Maiden to także firma - firma która generuje wielki dochód, niemniej - rządzi się własnymi zasadami i tyle. Iron Maiden (jak każda gwiazda) ma swój etos, splendor i priorytety. Nie graja tak zwyczajnie, dla ludzi i tylko dla ludzi, graja także dla pieniędzy.... Te opowieści Dickinson'a o fanach dla których wszystko by zrobili - miła kurtuazja, jeśli Ci Ludzie nie będą przychodzić na koncerty, kupować płyt i wspierać zespołu -- to i Iron Maiden do nich nie przyjedzie. Najnowszy przykład - Kolumbia - tam nastąpił przesyt Iron Maiden po dwóch ostatnich koncertach, galopują ceny biletów (wszystkich) - dlatego ogromne koncerty w tym kraju to już historia. Prawdopodobnie IM tam już nie zagra, BO TO SIĘ NIE OPŁACA.
Weźmy pod uwagę POLSKĘ - przjeżdżają IM - graja w Spodku i wyobraźmy sobie, ze przychodzi 2000 osób (pamiętamy H' n H) - i co (?) - wrócą !? NIE, mimo ze przecież te 2000 osób "ich kocha" - fani - fanami, ale interes musi wyjść na swoje. IM to wielkie show, nie zaś koncert na dwóch stołach - sam oblot świata EF1 z tym całym sprzętem i organizacją logistyczną, to wielkie koszta. Rozumiem, ze do takiej Korei czy innej Malezji - moga lecieć "na próbę", często - dla potwierdzenia swych ambicji (!??) zagrania w takim miejscu - ale generalnie, trasa MUSI SIĘ OPŁACAĆ.
Może więcej niż Bill Gates nie mają (nikt nie ma z muzyków) ale biedy to tam raczej nie uświadczysz - tantiemy medialne, premie od EMI, dochody z tras które ogląda regularnie po > 2 mln ludzi, w końcu ogromne ilości sprzedanego marchendisu i płyt (85 - 100 mln albumów), robią swoje. Dickinson w którymś z wywiadów powiedział, iż przyjaciele pytają Go, czemu nie kupi sobie rezydencji z 56 pokojami.... Odparł: " ... nie jest mi teraz potrzebna, i tak mnie tam nie będzie". Murray wygodnie żyje w swej posiadłości na Maui, Harris ma aż trzy, reszta - żyje dość rozsądnie - lecz w zasadzie oni i ich dzieci ustawieni są do końca żywota. Pewnie, że mega - gwiazdy amerykańskie i pop zarobiły więcej - jednak Maiden są bogaci i NIE SKOLIGACENI Z ŻADNYM LOBBY - żadnym układzikiem, kliką jakich pełno w tym biznesie. Na własnych prawach ...
Co do nagród - Grammy - przecież maja a w wielu krajach - ich ekwiwalenty, Ciągle są nominowani do rożnych trofeów, otrzymując regularnie specjalne certyfikaty globalnej sprzedaży płyt: Australia, Kanada, Finlandia, Hiszpania, Argentyna, Brazylia, Grecja, Szwajcaria, Japonia.... Już nie mówię o nagrodach podsumowań magazynów muzycznych, czy całych setkach "Złotych, Platynowych, Multiplatynowych - także Srebrnych" płyt. To są fakty. Nagród też im nie brakuje. Póki co, przydałoby się żeby przyjęli ich do R'n R HOF - to ciężka sprawa, ze względu na układy panujące w środowisku decydenckim tamtejszego grona arbitrów. Ale - powinno dać się zrobić.
Cóż, Iron Maiden już tyle zrobili, iż w zasadzie - nie muszą niczego udowadniać ani fanom, ani sobie samym. Ale twierdzenie ".. iż grają tylko dla frajdy i przyjemności" - nie jest wcale takie oczywiste...
Mówisz, ze się czytać nie da - NIE CZYTAJ, nie pisze tego dla Ciebie, jestem diabelnie szczery i prowokacyjny w tym, co robię - prawdę powiedziawszy - od paru lat zrobiłem sporo jeśli chodzi o forum i stronę główna (pytać adminów) i mam pełne prawo do do prezentacji swych opinii.
Jeszcze inna kwestia - piszesz, ze Iron Maiden "to nie celebryci" - ja kończę za rok Socjologię i powiem Ci, ze każdy kto występuje przed wielkimi audytoriami, prezentuje się publicznie, demonstruje artefakty swej pracy (piosenki, filmy, przedstawienia) jest w ujęciu socjologicznym "celebrytą". Cóż, Iron Maiden to także firma - firma która generuje wielki dochód, niemniej - rządzi się własnymi zasadami i tyle. Iron Maiden (jak każda gwiazda) ma swój etos, splendor i priorytety. Nie graja tak zwyczajnie, dla ludzi i tylko dla ludzi, graja także dla pieniędzy.... Te opowieści Dickinson'a o fanach dla których wszystko by zrobili - miła kurtuazja, jeśli Ci Ludzie nie będą przychodzić na koncerty, kupować płyt i wspierać zespołu -- to i Iron Maiden do nich nie przyjedzie. Najnowszy przykład - Kolumbia - tam nastąpił przesyt Iron Maiden po dwóch ostatnich koncertach, galopują ceny biletów (wszystkich) - dlatego ogromne koncerty w tym kraju to już historia. Prawdopodobnie IM tam już nie zagra, BO TO SIĘ NIE OPŁACA.
Weźmy pod uwagę POLSKĘ - przjeżdżają IM - graja w Spodku i wyobraźmy sobie, ze przychodzi 2000 osób (pamiętamy H' n H) - i co (?) - wrócą !? NIE, mimo ze przecież te 2000 osób "ich kocha" - fani - fanami, ale interes musi wyjść na swoje. IM to wielkie show, nie zaś koncert na dwóch stołach - sam oblot świata EF1 z tym całym sprzętem i organizacją logistyczną, to wielkie koszta. Rozumiem, ze do takiej Korei czy innej Malezji - moga lecieć "na próbę", często - dla potwierdzenia swych ambicji (!??) zagrania w takim miejscu - ale generalnie, trasa MUSI SIĘ OPŁACAĆ.
Może więcej niż Bill Gates nie mają (nikt nie ma z muzyków) ale biedy to tam raczej nie uświadczysz - tantiemy medialne, premie od EMI, dochody z tras które ogląda regularnie po > 2 mln ludzi, w końcu ogromne ilości sprzedanego marchendisu i płyt (85 - 100 mln albumów), robią swoje. Dickinson w którymś z wywiadów powiedział, iż przyjaciele pytają Go, czemu nie kupi sobie rezydencji z 56 pokojami.... Odparł: " ... nie jest mi teraz potrzebna, i tak mnie tam nie będzie". Murray wygodnie żyje w swej posiadłości na Maui, Harris ma aż trzy, reszta - żyje dość rozsądnie - lecz w zasadzie oni i ich dzieci ustawieni są do końca żywota. Pewnie, że mega - gwiazdy amerykańskie i pop zarobiły więcej - jednak Maiden są bogaci i NIE SKOLIGACENI Z ŻADNYM LOBBY - żadnym układzikiem, kliką jakich pełno w tym biznesie. Na własnych prawach ...
Co do nagród - Grammy - przecież maja a w wielu krajach - ich ekwiwalenty, Ciągle są nominowani do rożnych trofeów, otrzymując regularnie specjalne certyfikaty globalnej sprzedaży płyt: Australia, Kanada, Finlandia, Hiszpania, Argentyna, Brazylia, Grecja, Szwajcaria, Japonia.... Już nie mówię o nagrodach podsumowań magazynów muzycznych, czy całych setkach "Złotych, Platynowych, Multiplatynowych - także Srebrnych" płyt. To są fakty. Nagród też im nie brakuje. Póki co, przydałoby się żeby przyjęli ich do R'n R HOF - to ciężka sprawa, ze względu na układy panujące w środowisku decydenckim tamtejszego grona arbitrów. Ale - powinno dać się zrobić.
Cóż, Iron Maiden już tyle zrobili, iż w zasadzie - nie muszą niczego udowadniać ani fanom, ani sobie samym. Ale twierdzenie ".. iż grają tylko dla frajdy i przyjemności" - nie jest wcale takie oczywiste...
Re: The Final Frontier World Tour 2011
o Dio ! jest ktoś jeszcze bardziej pazerny od EvilNation ??Szymon pisze:Niestety ceny bileto w ameryce poludnowej tojest jakas masakra. W 2009 za koncerty w Brazylii placilem ponad 500 PLN za sztuke ( tzn tam jest taki system ze jest pula biletow studenckich za 50% i nawet nie studenci na nie wchodza, ale mimo wszystko cena makabryczna) W tym roku w brazyli podobno nawet ponad 200 Euro wychodzi za taki bilet.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Ceny w RIO
PISTA PREMIER R$400,00 (INTEIRA)
PISTA R$210,00 (INTEIRA)
CADEIRA NÍVEL 1 R$250,00 (INTEIRA)
CADEIRA NÍVEL 3 R$120,00 (INTEIRA)
CAMAROTE R$400,00 (INTEIRA)

PISTA PREMIER R$400,00 (INTEIRA)
PISTA R$210,00 (INTEIRA)
CADEIRA NÍVEL 1 R$250,00 (INTEIRA)
CADEIRA NÍVEL 3 R$120,00 (INTEIRA)
CAMAROTE R$400,00 (INTEIRA)
"Moje dni upływają pomiędzy logiką, gwizdaniem, chodzeniem na spacery i stanami depresji."
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Taaa... akurat...ZłapanyWCzasie pisze:heavy-metal i najważniejszy jego przedstawiciel Iron Maiden
Zacytuję tylko mały fragmencik, żeby nie robić wielkiego posta. RALF - brawoRALF pisze:twierdzenie ".. iż grają tylko dla frajdy i przyjemności" - nie jest wcale takie oczywiste...
www.MetalSide.pl
Re: The Final Frontier World Tour 2011
Szok - to mało powiedziane - średnio: jakieś 160 USD - 485 PLN - cena zaporowa, życzę sukcesu organizatorowi, nawet te studenckie zniżki dają średnią 80 USD - jak na Brazylię, straszna cena. U nas Bemowo przy tym jest "darmo" - jeszcze kilka innych grup. W całej Ameryce Łacinskiej takie ceny - ciekawe jak ludzie zareagują w Chile i Argentynie też tanio nie jest (...)
