Widzisz i tu się nie zgodzę. Bo to wyłącznie TWOJA klasyfikacja i odbiór muzyki kwalifikuje jego technikę, jako sztukę samą dla siebie. To dla CIEBIE jest potworna nuda. Podejrzewam, że jest wiele osób, które za twórczością Batio przepadają. Oni powiedzą, że technika służy do czegoś bardzo konkretnego, a mianowice grania wspaniałych neoklasycznych pasaży, które oni uwielbiają.PanPrezes pisze:Jak dla mnie takie granie to potworna nuda. Technika ma służyć do czegoś konkretnego, a nie być sztuką samą dla siebie.
Zresztą, przecież taka sama była geneza geniuszu Paganiniego, który po prostu chciał być najlepszym skrzypkiem (a w zasadzie jego ojceiec najpierw tego chciał). Więc ćwiczył wiele godzin dziennie, tylko po to by móc być naszybszym, najlepiej wyszkolonym technicznie muzykiem. Sądzę, że wielu z jemu współczesnych również zarzucało (prócz konszachtów z diabłem) Paganiniemu sztukę dla sztuki, technikę dla samej techniki, a jego muzyka była ni mniej ni więcej, jak tylko wyścigiem. To samo z Chopinem. Byle trudniej, byle większy łamaniec i byle bardziej można było się egzaltować techniką. I jakoś Chopinowi, albo Paganiniemu nie zarzucamy, że wiele z ich twórczości była nastawiona na popisanie się umiejętnościami. Raczej dziś są postaciami kultowymi, a ich twórczość to symbol wyszukanego i dobrego smaku. A kto by się ważył powiedzieć, że Paganini uprawiał sztukę dla sztuki?
Oczywiście Batio niekoniecznie przemawia do wszystkich, ale podejrzewam, że fanów Paganiniego żyje dziś tyle samo co fanów Michaela Angelo. Są ludzie którym się to podoba, a są tacy którzy wiecznie narzekają.
Najbardziej ciekawa w tym wszystkim jest okoliczność, że na Batio i jemu podobnym najwięcej narzekają właśnie czynni gitarzyści. Czyżby zazdrość przemawiała? Sugeruje wejść na dowolny portal dotyczący gitarzystów i poczytać tematy o Batio i innych technikach. Niemal wszyscy będą pisać o cyrku, sztuce dla sztuki, nudzie, blablabla itd.
Osobiście chciałbym mieć takie umiejętności jak Batio. Posiadanie takiej techniki znacznie ułatwia grę na instrumencie i zwiększa możliwości przekazu ludziom tego co w duszy danemu gitarzyście gra. Wolałbym mieć umiejętności jak Batio i grać kawałki w stylu Nirvany, bo tak mi pasuje, niż grać kawałki w stylu Nirvany, bo nic więcej nie umiem.
Jeszcze tak odnosząc się do postu Voivod'a sprzed kilkunastu dni, bo wtedy nie chciało mi się odpisywać. A po czym wnioskujesz, że Pietrucha nie potrafi improwizować? Bo ja znam dość dobrze twórczość DT, byłem na kilku ich koncertach, więc wydaje mi się, że jestem kompetenty do dyskusji na ten temat i jakoś nie umiem jednoznanicze stwierdzić, że Pietrucha nie umie improwizować. Chętnie coś posłucham, albo zobaczę jakieś matreiały które uwidaczniałyby braki w jego zdolności do improwizacji. Jak kaszani jakąś improwizację, gra nie w rytmie, obok tonacji, czy coś w tym stylu.
EDIT:
http://www.youtube.com/watch?v=LkDE-1l2 ... re=related
Za te sweepy w drugą stronę należy mu się szacunek (2:51)

