Faktycznie, brzmi nieuprzejmie. Ale generalnie takie akcje są jakoś zabronione regulaminem, czy ochrona jest do tego przyzwyczajona? Nigdy nie brałem w czymś takim udziału, a podejrzewam że będzie to celem na następny koncert - musi być świetne uczuciePapa pisze:Generalnie, i w Łodzi i w Gdańsku goście od przechwytywania ludzi z fali nosili żółte koszule. Był jeden skurwysyn noszący czarną koszule dla odmiany, który stał na końu wybiegu za barierką przed sceną. Każdego, kto był w stanie iść o własnych siłach brał za kark lub włosy, gdy ten dobiegał do niego (nie było siły by go wyminąć), siłą zginał w kształ kopniętej litery L, coś tam szeptał do ucha szarpiąc do przodu, a potem z impetem ciskał wprzód tak, że niektórzy prawie się poprzewracali. Ogółem nigdy nie spotkałem się z czymś takim, nie trudno jednak się domyślić, że dawał jasno do zrozumienia by więcej nie przemieszczać się za barierkę.
Długie, puszyste włosy były najgorsze - z moim wzrostem końcówki kudłów akurat w usta wlatywały... ale poza tym było spoko, jak ktoś mi wbijał łokieć w gardło - poprosiłem żeby wbijał go niżej, w klatkę - i już było OKA swoja drogą - fajnie by było gdyby obecność przy barierkach nie wiązała się z ciągłą walką o życie, odpychaniem obcych łapsk od swojego tyłka, wyciąganiem cudzych śmierdzących włosów ze swojego nosa i ciągłą próbą odklejenia się od sąsiada.
Ja w sumie wyszedłem z takiego założenia, na Fear of the Dark sobię odpoczywałem, żeby się zedrzeć chociażby na Running Free (wreszcie usłyszałem to na żywo!Słucham Maidenów już trochę, znam dużą część ich twórczóści, ale kurde, także jarałem się przy Fear Of The Dark.A ty co, na koncercie jak leci najbardziej znany kawałek to mówisz, "a nie śpiewam, nie skaczę, stoję jak idiota, bo wolę ambitniejsze kawałki, ten jest zbyt mainstreamowy i dla kinderów"
A jak tam było na afterze, długo siedzieliście? Mi w końcu nie udało się dotrzeć.





