Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Tu dyskutujemy tylko o Iron Maiden

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Mr. M
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5974
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Mr. M »

gumbyy pisze:Ja też nie rozumiem jak ktoś może bardziej lubić lody czekoladowe od orzechowych...
Normalnie. Nie rozumiesz? :lol:
ZłapanyWCzasie
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1419
Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: ZłapanyWCzasie »

erosinho pisze:Nigdy nie rozumiałem opinii mówiących, że to najlepszy albo jeden z najlepszych albumów Maiden. Owszem, ma zajebisty klimat i brzmienie, ekstra solówki, ale na tle innych płyt wypada tak sobie.
Tak naprawdę jak dla mnie ma tylko 3 zajebiste kawałki:
- Caught..., Wasted Years i Alexandra
Kilka bardzo dobrych:
- Sea od Madness, Stranger, The Loneliness,
Dwa słabsze:
- Heaven i Deja vu

Ostatnio zapodałem sobie tą płytkę po baaaardzo dłuuuugiej przerwie, przesłuchałem ze 3-4 razy i mam dosyć. Nie oszukujmy się, w porównaniu z Piece of Mind, Powerslave czy 7th Sonem wypada słabo. Jest gdzieś tak na poziomie No Prayer i Fear Of The Dark.
Chyba rozumiem o Co ci chodzi,o ile 2 wyżej podane płyty zawierają takie totalne klasyki Iron Maiden jak Trooper,Revelations,Aces High,Powerslave,Rime of the Ancient Mariner a Seventh Son to na ogół ulubiona/ukochana płyta fanów Iron Maiden,starszych i młodszych...to Somewhere in Time jest wg.mnie dużo trudniejsza w odbiorze i nie każdemu musi się to koniecznie podobać.
Ja jednak uwielbiam takie nie do końca Ironowskie rzeczy jak Sea of Madness,Loneliness of Long Distance Runner czy Stranger in the Strange Land,niekoniecznie ważne są tu galopady czy wysoki wokal Bruce'a,bardziej smaczki gitarowe i wokalne

Ja uwielbiam klimat tego albumu, brzmienie ,kojarzy mi się z wieczorami spędzonymi we Wrocławiu bardzo
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 609
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Mike Stanley »

Ja tam uwielbiam tą płytę! Perełki jak Alexander i Deja Vu to jest naprawdę.. Ciary na plecach.
Jedyny który mi się mniej podoba to Stranger in a Stranger Land jakoś tak nie mogę się do niego przekonać...
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Awatar użytkownika
Mr. M
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5974
Rejestracja: pt sty 08, 2010 4:21 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Mr. M »

Mike Stanley pisze:Jedyny który mi się mniej podoba to Stranger in a Stranger Land jakoś tak nie mogę się do niego przekonać...
A dla mnie jest w ścisłej czołówce najlepszych utworów IM. Nie wiem jak można przechodzić obojętnie od chyba najlepszej solówki w całej karierze Maiden...
Awatar użytkownika
matik
-#Long distance runner
-#Long distance runner
Posty: 752
Rejestracja: czw sie 12, 2010 9:17 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: matik »

Płyta ,która jest klasykiem chociaż niektórzy nie doceniają jej . Ma kapitalne brzmienie , które uwielbiam po dzis dzień . Bruce śpiewa jak nigdy , tak że kopara opada .
Ostatnio bardzo często do niej wracam , lubie jej klimat . Przenosi mnie w czasie do tych fantastycznych lat 80tych , najlepszych czasów dla muzyki rockowej.
Steve stwierdził ,że zaszaleli , bo perkusje nagrywali gdzie indziej , gitarki gdzie indziej , a wokale jeszcze gdzie indziej . Ale to zadziałalo i powstala prawdziwa perełka , płyta nie nudząca mnie ani na sekunde . Up the Irons! :pijak:
Who motivates the motivator
Awatar użytkownika
Journeyman666
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1472
Rejestracja: śr maja 31, 2006 10:40 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Journeyman666 »

A ja nigdy nie zrozumiem o co chodzi z tą "genialną solówką" w Strangerze. Jest to dosyć marna solówka biorąc pod uwagę inne w twórczości. A płyta zdecydowanie najsłabsza z tych wydanych z Brucem
Awatar użytkownika
beaviso
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1975
Rejestracja: pn mar 31, 2003 4:15 pm
Skąd: Gdańsk

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: beaviso »

Jesienią 1986 rozpocząłem od tej płyty swoją dozgonną miłość do Maiden. Przez 2 lata słuchałem na okrągło 1 kasety. Potem doszedł 7. Syn i przez następne 2-3 lata słuchałem dwóch kaset... Po 25 latach słuchania i nucenia wracam do SIT częściej niż do jakiejkolwiek z płyt studyjnych. Brzmienie i klimat są jedyne w swoim rodzaju, choć dla mnie zawsze będzie to skojarzenie z pierwszą miłością do muzyki, więc pewnie nie oceniam tej płyty obiektywnie. I zabrzmi to patetycznie, ale chciałbym, aby to była także ostatnia płyta, jaką dane mi będzie usłyszeć w życiu.

Z dedykacją dla podzielających moje odczucia:
http://www.youtube.com/watch?feature=pl ... uA#t=2065s

M.
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 609
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Mike Stanley »

Mr. M pisze:
Mike Stanley pisze:Jedyny który mi się mniej podoba to Stranger in a Stranger Land jakoś tak nie mogę się do niego przekonać...
A dla mnie jest w ścisłej czołówce najlepszych utworów IM. Nie wiem jak można przechodzić obojętnie od chyba najlepszej solówki w całej karierze Maiden...
Pod żadnym pozorem nie przechodzę koło niego obojętnie! Po prostu preferują inne kawałki z tej płyty. A co do solo to oczywiście że jest jedno z czołówki, ale jako cały utwór to wolę inne ;-)
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
Awatar użytkownika
navigator
-#Wrathchild
-#Wrathchild
Posty: 50
Rejestracja: wt kwie 03, 2012 3:38 pm
Skąd: South-East

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: navigator »

To mój najlepszy album IM :) Od niego w zasadzie zaczęła się u mnie era słuchania "cięższych brzmień". Po raz pierwszy usłyszałem ten album ok. '87 roku wówczas jeszcze puszczony z kasety w magnetofonie u kolegi. Zawładnął mną zupełnie - te syntezatorowe zmiany wprowadziły nieznaną mi świeżość i energię w muzyce. Każdy dzwięk tego albumu chłonąłem z zapartym tchem - kasetę to niemal "zajeździłem" :) od samego początku płyty niesamowite riffy i melodyjne granie niemalże każdy moment utworu był "przewidywalny" ale w tym najlepszym wydaniu :) nie będę opisywał każdego utworu z osobna, gdyż w tym przypadku mija sie to z celem :wink: Co prawda swego czasu napisałem recenzję tej płyty na innym forum i wolnym czasie postaram się ją tu wrzucić :) Pomimo iż o wydania SIT minęło już ponad ćwierć wieku, to za każdym razem kiedy włączam ten album zaskakuje mnie świeżością, przestrzennym i nowoczesnym brzmieniem. Niemniej jednak wrzucę małego "minusa" (aby nie było zbyt "cukierkowo" :) ) - jedyny słabszy numer to "Sea of madness" - z czsem staje się ciut...monotonny... ale żadna płyta jak ta jak dla mnie nie brzmi tak równo - zważywszy na fakt iż to jedyny album z całej dyskografii IM na którym znajduje się tylko jeden słabszy kawałek :)
ZłapanyWCzasie
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1419
Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: ZłapanyWCzasie »

Ponoć fani w latach 80 przyjęli ją różnie , zwłaszcza Ci którzy słuchali też rodzącego się thrashu. Niektórym przeszkadzały syntezatory , pojawiły się jakieś oskarżenia o zdradę stylu itd.
To zresztą chyba najbardziej oryginalna płyta z lat 80, najbardziej inna od reszty bo już Seventh Son ma więcej elementów "typowo Ironowskich"
Nie wiem ja na to patrzę inaczej, album poznałem 16 lat po premierze i fakt z początku troszkę musiałem nad nim "popracować" jednak po roku stał się jednym z moich ulubionych. To naprawdę ścisła czołówka 3-4 miejsce i tak już pewnie zostanie.
Album ma dużo takich sentymentalnych momentów które przywołują wspomnienia a to kocham najbardziej jak np. solo Adriana w Strangerze, wokalizy w Alexander the Great czy gitarowe harmonie w Caught Somewhere in Time

a Sea of Madness naprawdę uwielbiam-sam nie wiem dlaczego, to nie jest taki kolos jak Caught Somewhere in Time czy Alexander ale ma coś w sobie specyficznego
Deleted User 5453

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Deleted User 5453 »

Nie jestem wielką fanką Somewhere in Time, właściwie uważam go za dość słaby album biorąc pod uwagę płytki poprzednie. Poza CSIT i HCW nie widzę tam więcej ciekawych kompozycji. Wasted Years nudzi po kilku przesłuchaniach, a Alexander mnie nie zachwyca ani pod względem muzycznym ani pod względem tekstu. Ta cała sprawa z syntezatorami też nie bardzo mi leży. Brzmią one lepiej na Seventh Sonie. Ogólnie SIT jest jak płytki z Blaze'm, nie zostawia nic w pamięci, nie ma na nich nic charakterystycznego.
ZłapanyWCzasie
-#Clairvoyant
-#Clairvoyant
Posty: 1419
Rejestracja: wt lis 09, 2010 10:39 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: ZłapanyWCzasie »

Dla mnie właśnie Somewhere in Time i X Factor to najbardziej charakterystyczne płyty Iron Maiden. Uwielbiam Powerslave ale to np. raczej kontynuacja Piece of Mind muzycznie , podobnież 3 ostatnie albumy to kontynuacja Brave New World który z kolei jest kontynuacją kursu obranego na X Factor właśnie

No ale każdy ma swoje zdanie
Mike Stanley
-#Ancient mariner
-#Ancient mariner
Posty: 609
Rejestracja: sob gru 25, 2010 2:34 pm
Skąd: Cracow Rock City

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Mike Stanley »

ja uwielbiam Somewhere in Time, mimo że kupiłem ją jako jedną z ostatnich w dyskografii Maiden, to takie kawałki jak Alexander czy Caught... są naprawdę świetne!
Dreams are only impossible when YOU decide they're impossible - Paul Stanley
RALF
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 10216
Rejestracja: czw maja 24, 2007 11:16 pm
Skąd: Pabianice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: RALF »

"SIT" miazga, jest ze mną od 1986!
Awatar użytkownika
Bamoko
-#Prisoner
-#Prisoner
Posty: 101
Rejestracja: pt sie 27, 2010 9:02 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Bamoko »

Uwielbiam SOMEWHERE IN TIME!!! To moja ulubiona płyta, jako całość. Bardzo równa: bez wybijających się "hiciorów", ale też bez jakiś specjalnych "miernot". Dlatego słucha się go bardzo przyjemnie, bez spinania się. To dobra płyta do nocnej jazdy samochodem, jak i na deszczowe, zimne popołudnie w domu. :lol:
vaktor
-#Invader
-#Invader
Posty: 235
Rejestracja: pt sie 12, 2011 5:04 pm
Skąd: Krapkowice

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: vaktor »

Płyty doskonale słucha się w całości. Ma w sobie klimat, jak prawie tym każda płyta Ironów. Z tym że tutaj mamy do czynienia z czymś wyjątkowym, czego nie było na poprzednich płytach IM. Syntezatory robią swoje. Słuchając tej płyty naprawde można poczuć się jak 30 lat temu :razz: . Jest w niej to COŚ
Deleted User 2259

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Deleted User 2259 »

A Dla mnie jest ona właśnie tak świeża,jak była wydana kilka dni temu,nic się nie zestarzała.
Zakkahletz
-#Rainmaker
-#Rainmaker
Posty: 6550
Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
Skąd: na północ (od W-wy)

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Zakkahletz »

Okładka SIT na pewno jest gdzieś na szczycie moich ulubionych i dla mnie to kwintesencja najlepszych produktów popkultury lat 80. Przefajność, nie mam na to więcej słów. A mój ulubiony kawałek stąd to "Wasted Years" (podobno jedyny bez syntezatorów), chociaż w ogóle cała płyta jest super, same dobre i bardzo dobre utwory.
Awatar użytkownika
hipcio_stg
-#Moonchild
-#Moonchild
Posty: 1682
Rejestracja: pn lip 08, 2013 7:13 am

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: hipcio_stg »

A ja tam uwielbian Strangerera... Generalnie lubię te wolne kawałki nawet z dwóch pierwszych płyt. Zresztą Paul świetnie śpierwał np Strange world. Na koncercie bym się posrał jak by zagrali strange world...
Awatar użytkownika
Dejavu
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4927
Rejestracja: pt maja 31, 2013 9:30 pm

Re: Somewhere in Time- Magiczna podróż w czasie...

Post autor: Dejavu »

Somewhere in Time to album genialny. Zgadza się wszystko - od brzmienia, przez kompozycje i klimat czy formę poszczególnych muzyków skończywszy na najmniej ważnym czyli na okładce, którą osobiście uważam za ich najlepszą ever. Utwory po prostu wgniatają w fotel.
Uwielbiam brzmienie tej płyty, takie futurystyczne, dużo przestrzeni i ciekawy chorus w gitarach. Sam grając lubię osiągać brzmienia tego typu i to zdecydowanie wpływ słuchania tej płyty.
ODPOWIEDZ