Mnie bardziej z Black Sabbath.on_the_run pisze: ↑sob mar 10, 2018 12:06 pm Nie wiem czemu, ale Lone Wolf mi się strasznie z Metą kojarzy.
Judas Priest
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Judas Priest
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Bo Meta takie klimaty bezczelnie zrzyna/ła od Sabbs - vide ostatni album Amerykanów.
Re: Judas Priest
Najlepszy przykład to IMO For Whom The Bell Tolls, które zawsze kojarzyło mi się ze szkołą Iommiego. Szczególnie z Fairies Wear Boots.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Judas Priest
Dajcie spokój, równie dobrze można powiedzieć, że IM to zrzyna z Thin Lizzy i UFO, ale w tej muzyce nigdy nie chodziło przecież o oryginalność.
A co do nowej płyty, to już się z nią w miarę dobrze oswoiłem i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to świetna rzecz na mocne 8 na 10. Jedyne co mi w niej przeszkadza to trochę zbyt mała różnorodność i zlewanie się wszystkich utworów w całość. Redeemer i Nostradamus podobały mi się bardziej pod względem kompozycji, ale Firepower nadrabia z kolei świetnym brzmieniem.
A co do nowej płyty, to już się z nią w miarę dobrze oswoiłem i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że to świetna rzecz na mocne 8 na 10. Jedyne co mi w niej przeszkadza to trochę zbyt mała różnorodność i zlewanie się wszystkich utworów w całość. Redeemer i Nostradamus podobały mi się bardziej pod względem kompozycji, ale Firepower nadrabia z kolei świetnym brzmieniem.
- Jan Kusiciel
- -#Prodigal son

- Posty: 46
- Rejestracja: ndz gru 10, 2017 9:03 am
- Skąd: Warszawieś
Re: Judas Priest
https://www.youtube.com/watch?v=fAFZxwuw-J4on_the_run pisze: ↑sob mar 10, 2018 12:06 pm Nie wiem czemu, ale Lone Wolf mi się strasznie z Metą kojarzy.
HueHueHue
A początek Lone Wolf przypomina też trochę ich własne Abductors
https://www.youtube.com/watch?v=i_UbZDjxDkA
https://www.last.fm/user/jankusiciel
-
on_the_run
- -#Trooper

- Posty: 417
- Rejestracja: pt gru 11, 2015 8:31 pm
Re: Judas Priest
Z metą grającą sabatowoSchizoid pisze: ↑sob mar 10, 2018 1:08 pmMnie bardziej z Black Sabbath.on_the_run pisze: ↑sob mar 10, 2018 12:06 pm Nie wiem czemu, ale Lone Wolf mi się strasznie z Metą kojarzy.
-
The_Assasin
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: sob mar 03, 2018 9:31 pm
Re: Judas Priest
Ocena utworów po dwóch/trzech przesłuchaniach.
Firepower-
Niezły utwór, typowy dla Judas Priest z Faulknerem w składzie. Dobry ostry riff.
Lighting Strike
Jak wyżej, klimaty bardzo zbliżone do Reedemera, na plus Halford.
Evil Never Dies-
Momenty ma, ale brzmi jakby go skleili z trzech innych utworów, niezły
Never the Heroes
Miał chyba przypominać Worth Fighting For ale od utworu z Angela jest dużo słabszy.
Necromancer
Świetny! to jest prawdziwe Judas Priest, tak powinna wyglądać cała ta płyta . Najbardziej Judasowy kawałek Judasów od Angela
Children of the Sun
Ma fajną rytmikę i melodie, ale skopany refren psuje cały odbiór.
Guardians/Rising for Ruins
Spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego, jest zbyt jednostajny i patetyczny, typowe klimaty solowego Halforda z ostatniej płyty
Flame Thrower
Straszliwa słabizna, nie wiem co to w ogóle jest.
Spectre
Dla odmiany utwór dobry, znów bardzo wyczuwalny klimat ostatniego utworu. Główny riff bardzo klimatyczny.
Traitors Gate
Dobry heavy-metalowy utwór z bardzo dobrymi partiami gitarowymi i Halfordem trochę z klimatów Crucible.
No Surrender
Bardzo dobry utwór. Znowu klimaty typowe dla Judas Priest bez elementów nowoczesnego heavy-metalu, power-metalu itd. Zwrotki bardzo w klimacie Judas Priest lat '70, refren trochę pod Turbo, a gitarowe zagrywki rewelacyjne.
Lone Wolf
Faktycznie utwór w klimacie Black Sabbath, ciężki, mi się nawet podoba
Sea of Red
Beznadziejna ballada jak to często bywa w przypadku Judas Priest.
Ogólnie album bardzo zbliżony poziomem do Reedemer of Souls. Lepszy brzmieniowo, ale chyba kompozycyjnie na podobnym poziomie. Do Angel of Retribution absolutnie startu nie ma. Tam było jednoznacznie klasycznie heavy-metalowo. Tutaj jest zbyt dużo momentów nietypowych i nowoczesnych. Dobre by to było dla solowego Halforda, nie na Judas Priest.
Firepower-
Niezły utwór, typowy dla Judas Priest z Faulknerem w składzie. Dobry ostry riff.
Lighting Strike
Jak wyżej, klimaty bardzo zbliżone do Reedemera, na plus Halford.
Evil Never Dies-
Momenty ma, ale brzmi jakby go skleili z trzech innych utworów, niezły
Never the Heroes
Miał chyba przypominać Worth Fighting For ale od utworu z Angela jest dużo słabszy.
Necromancer
Świetny! to jest prawdziwe Judas Priest, tak powinna wyglądać cała ta płyta . Najbardziej Judasowy kawałek Judasów od Angela
Children of the Sun
Ma fajną rytmikę i melodie, ale skopany refren psuje cały odbiór.
Guardians/Rising for Ruins
Spodziewałem się czegoś zdecydowanie lepszego, jest zbyt jednostajny i patetyczny, typowe klimaty solowego Halforda z ostatniej płyty
Flame Thrower
Straszliwa słabizna, nie wiem co to w ogóle jest.
Spectre
Dla odmiany utwór dobry, znów bardzo wyczuwalny klimat ostatniego utworu. Główny riff bardzo klimatyczny.
Traitors Gate
Dobry heavy-metalowy utwór z bardzo dobrymi partiami gitarowymi i Halfordem trochę z klimatów Crucible.
No Surrender
Bardzo dobry utwór. Znowu klimaty typowe dla Judas Priest bez elementów nowoczesnego heavy-metalu, power-metalu itd. Zwrotki bardzo w klimacie Judas Priest lat '70, refren trochę pod Turbo, a gitarowe zagrywki rewelacyjne.
Lone Wolf
Faktycznie utwór w klimacie Black Sabbath, ciężki, mi się nawet podoba
Sea of Red
Beznadziejna ballada jak to często bywa w przypadku Judas Priest.
Ogólnie album bardzo zbliżony poziomem do Reedemer of Souls. Lepszy brzmieniowo, ale chyba kompozycyjnie na podobnym poziomie. Do Angel of Retribution absolutnie startu nie ma. Tam było jednoznacznie klasycznie heavy-metalowo. Tutaj jest zbyt dużo momentów nietypowych i nowoczesnych. Dobre by to było dla solowego Halforda, nie na Judas Priest.
Re: Judas Priest
Beznadziejnych utworów to trochę mają, ale na pewno nie są to ballady. Beyond The Realms Of Death, Dreamer Deceiver, Blood Red Skies, Beginning Of The End, Angel - tytuły mówią same za siebie.The_Assasin pisze: ↑sob mar 10, 2018 8:43 pm
Sea of Red
Beznadziejna ballada jak to często bywa w przypadku Judas Priest.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
The_Assasin
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: sob mar 03, 2018 9:31 pm
Re: Judas Priest
Beyond the Realms of Death i Blood Red Skies to według mnie nie są ballady. Dwóch ostatnich przez Ciebie wymienionych utworów nie lubię. Brakuje KK na tym albumie jak na Reedemer of Souls. Szkoda, że akurat gra on na Nostradamus bo tam jego brak nie byłby tak odczuwalny. Szkoda, że teraz właśnie nie zdecydowali się na takiego Nostradamusa, a w 2008 gdy Rob był 10 lat młodszy i był KK na materiał bardziej klasyczny i heavy-metalowy. Na Angel of Retribution są takie utwory jak Deal with the Devil, Wheels of Fire czy Demonizer. Bardzo mi brakuje takiego Judas Priest. No Surrender mógłby być dłuższy o tą minutę bo jest to utwór bardzo dobry. Byłby kompletny z jakimiś szybkimi solami gitarowymi, wtedy to byłby nawet taki Riding on the Wind XXI w. Necromancer z kolei to taka synteza Demonizer i Hellridera, granie bardzo pod album Painkiller.
Na całym albumie za mało jest szybkich, konkretnych strzałów, za dużo patosu, ciężaru i elementów power-metalowych. To jest moje zdanie. Mimo wszystko album wstydu Judas Priest nie przynosi. To będzie dobre pożegnanie studyjne Judas Priest bo w takim tempie wydawania albumów następny album musieliby zagrać z Halfordem po siedemdziesiątce.
Na całym albumie za mało jest szybkich, konkretnych strzałów, za dużo patosu, ciężaru i elementów power-metalowych. To jest moje zdanie. Mimo wszystko album wstydu Judas Priest nie przynosi. To będzie dobre pożegnanie studyjne Judas Priest bo w takim tempie wydawania albumów następny album musieliby zagrać z Halfordem po siedemdziesiątce.
Re: Judas Priest
Miałem wątpliwości, czy dodawać do tej listy Out In The Cold, ale Beyond The Realms Of Death i Blood Red Skies to IMO typowe ballady w stylu Priest. Szczególnie ta pierwsza, co do niej nie mam cienia wątpliwości.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
The_Assasin
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: sob mar 03, 2018 9:31 pm
Re: Judas Priest
Jeśli tak to mam na myśli Angel i zamykacz RoS. W ogóle nie podobają mi się te utwory. O wiele bardziej od tych dwóch lubię np. Before the Dawn. Beyond the Realms of Death, Out in the Cold i Blood Red Skies to oczywiście utwory wybitne. Przeczytałem Twoje wszystkie opinie o Firepower i z grubsza mam podobne zdanie jak Ty. Jednak moim faworytem jest pomijane przez Ciebie No Surrender, a Evil Never Dies mnie troszkę rozczarował. Zgadzam się co do wysokiej oceny Necromancera, również na plus oceniam Lone Wolf, Spectre i utwór tytułowy.
Re: Judas Priest
No Surrender leci mi właśnie w tej chwili, bardzo przyjemny utwór. Fajnie, że zdecydowali się na umieszczenie go na płycie. Sprawia, że jest bardziej różnorodna.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
The_Assasin
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: sob mar 03, 2018 9:31 pm
Re: Judas Priest
No Surrender wprowadza na ten album więcej przebojowości. Takim utworem na poprzedniku było Down in Flames z tym, że No Surrender to utwór lepszy. Te gitary w tle sprawiają, że człowiekowi się lepiej robi na sercu. Dlatego właśnie uważam, że brakuje tutaj KK, on by ten temat jeszcze pociągnął wraz z Glennem. Nie mam nic do Ritchiego, na plus trzeba mu zaliczyć, że facet się stara, ma 38 lat co w obecnych czasach jest bardzo młodym wiekiem dla muzyka heavy-metalowego. Myślę, że dla niego miejscem byłby jakiś zupełnie nowy heavy-metalowy band, którego byłby liderem. W Judas Priest wolę duet Tipton KK.
Re: Judas Priest
Bardzo fajna płyta, sporo dobrych numerów, solówki, Halford brzmienie- to wszystko na plus. Najlepszy kawałek- Rising from Ruins, ze świetnym refrenem. Kijowy numer jest tylko jeden- Lone Wolf, ja nie czuję tu Sabbath tylko jakiś gówniany stoner, kawałek jest przenudny i zupełnie nie Priestowy. Natomiast nie kumam hejtu na Flamethrower, całkiem spoko kawałek.
W Necromancer wręcz Icedowe riffowanie.
W Necromancer wręcz Icedowe riffowanie.
Re: Judas Priest
Skojarzenia widzę bardzo różne, mi Lone Wolf od razu się skojarzył z ostatnimi solowymi płytami Ozzy'ego
Nawet Halford w zwrotkach śpiewa trochę w stylu, który Ozzy dałby radę wyjęczeć 
Re: Judas Priest
Halford wokalnie to (na szczęście) zupełnie inna półka od Ozzyego w dzisiejszych czasach.
-
The_Assasin
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: sob mar 03, 2018 9:31 pm
Re: Judas Priest
Firepower oceniam na 5,5/10 tak samo jak Reedemer of Souls. Angel of Retribution spokojnie zasługuje na 2 punkty więcej.
Ranking bym tak ułożył jeśli bym musiał
Sad Wings of Destiny/Defenders of the Faith
British Steel/Painkiller
Stained Class/Screaming for Vengeance
Point of Entry
Sin after Sin/Killing Machine/Angel of Retribution
Turbo/Ram it Down
Potem Jugulator, dwie najnowsze i Rocka Rolla. Demolition nie pamiętam, ale nie podeszło mi. Nostradamus traktuję jako eksperyment.
Ranking bym tak ułożył jeśli bym musiał
Sad Wings of Destiny/Defenders of the Faith
British Steel/Painkiller
Stained Class/Screaming for Vengeance
Point of Entry
Sin after Sin/Killing Machine/Angel of Retribution
Turbo/Ram it Down
Potem Jugulator, dwie najnowsze i Rocka Rolla. Demolition nie pamiętam, ale nie podeszło mi. Nostradamus traktuję jako eksperyment.
Re: Judas Priest
Moje oceny:
Rocka Rolla – 4,5/10
Nieśmiały debiut z przebłyskami w postaci Never Satisfied (fajnie brzmiało w XXI wieku) i Run Of The Mill. Reszta do zapomnienia.
Sad Wings – 9/10
Sin After Sin – 7,5/10
Stained Class – 8/10
Killing Machine – 6,5/10
Wiele osób uwielbia, ja nigdy nie pałałem miłością.
British Steel – 8,5/10
Point Of Entry – 6/10
O tyle ciekawe, że na płycie jest mój chyba ulubiony numer Judasów, Desert Plains. Szkoda, że całość nie trzyma tego poziomu.
Screaming For Vengeance – 8,5/10
Defenders Of The Faith – 10/10
Turbo – 6/10
Jedne z lepszych utworów lat ‘80 sąsiadujące z jednymi z najsłabszych.
Ram It Down – 6,5/10
Po latach nie oceniam jej tak źle. Jest tu trochę godnego uwagi materiału, ale to jeszcze nie to.
Painkiller – 10/10
Według mnie najlepsza metalowa płyta w historii. Nie wiem, jaki inny tytuł mógłby z nią konkurować.
Jugulator – 7,5/10
Niesłusznie pomijany przez słuchaczy, częściowo z winy samego zespołu. A przecież nie ma się czego wstydzić. Bullet Train i Cathedral Spires to wręcz powód do dumy.
Demolition – 3/10
Niestety nie ma zbytnio o czym mówić.
Angel Of Retribution – 7/10
Dobry powrót, niestety dla zespołu, w podobnym czasie Maideni zaserwowali lepszy na swoim Brave New World.
Nostradamus – 8/10
Jako jedna z niewielu osób nigdy nie miałem problemu z tym albumem.
Redeemer Of Souls (wersja podstawowa) – 7,5/10
Płyta byłaby dużo lepsza z innym brzmieniem i bez Metalizera oraz Crossfire. Powinni byli dać na nią mocne Tears Of Blood z edycji deluxe.
Firepower – 8,5/10
Jako fan mam paradoksalną nadzieję, że nie będę musiał poszerzać tego zestawienia o kolejny tytuł za kilka lat.
Rocka Rolla – 4,5/10
Nieśmiały debiut z przebłyskami w postaci Never Satisfied (fajnie brzmiało w XXI wieku) i Run Of The Mill. Reszta do zapomnienia.
Sad Wings – 9/10
Sin After Sin – 7,5/10
Stained Class – 8/10
Killing Machine – 6,5/10
Wiele osób uwielbia, ja nigdy nie pałałem miłością.
British Steel – 8,5/10
Point Of Entry – 6/10
O tyle ciekawe, że na płycie jest mój chyba ulubiony numer Judasów, Desert Plains. Szkoda, że całość nie trzyma tego poziomu.
Screaming For Vengeance – 8,5/10
Defenders Of The Faith – 10/10
Turbo – 6/10
Jedne z lepszych utworów lat ‘80 sąsiadujące z jednymi z najsłabszych.
Ram It Down – 6,5/10
Po latach nie oceniam jej tak źle. Jest tu trochę godnego uwagi materiału, ale to jeszcze nie to.
Painkiller – 10/10
Według mnie najlepsza metalowa płyta w historii. Nie wiem, jaki inny tytuł mógłby z nią konkurować.
Jugulator – 7,5/10
Niesłusznie pomijany przez słuchaczy, częściowo z winy samego zespołu. A przecież nie ma się czego wstydzić. Bullet Train i Cathedral Spires to wręcz powód do dumy.
Demolition – 3/10
Niestety nie ma zbytnio o czym mówić.
Angel Of Retribution – 7/10
Dobry powrót, niestety dla zespołu, w podobnym czasie Maideni zaserwowali lepszy na swoim Brave New World.
Nostradamus – 8/10
Jako jedna z niewielu osób nigdy nie miałem problemu z tym albumem.
Redeemer Of Souls (wersja podstawowa) – 7,5/10
Płyta byłaby dużo lepsza z innym brzmieniem i bez Metalizera oraz Crossfire. Powinni byli dać na nią mocne Tears Of Blood z edycji deluxe.
Firepower – 8,5/10
Jako fan mam paradoksalną nadzieję, że nie będę musiał poszerzać tego zestawienia o kolejny tytuł za kilka lat.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
The_Assasin
- -#Charlotte

- Posty: 17
- Rejestracja: sob mar 03, 2018 9:31 pm
Re: Judas Priest
Mimo wszystko wstrzymałem się z ocenami. Ciężko ocenić takie albumy jak British Steel, Screaming for Vengeance czy Painkiller na niżej niż 9/10 więc wolałem uszeregować.
Killing Machine to dobry album. Chyba największy przeskok stylistyczny w karierze Judas Priest. To od tej płyty zaczęło się proste granie, riffowanie, definitywny koniec inspiracji psychodelią . Takich utworów jak Delivering the Goods, Hell bent for Leather czy Running Wild nie sposób sobie można wyobrazić na Sin after Sin czy Stained Class. Płyta ma spory potencjał przebojowy np. Take on the World czy Burnin Up. Na tej płycie to pasuje bo już hiciarskie Living after Midnight ma się do agresywnych utworów z British Steel nijak. Jednocześnie jest to album bardzo nierówny. Ze 2-3 utwory można by było wyrzucić. Mimo wszystko to jednak zdecydowanie mi bliższa stylistyka niż ta z ostatnich dwóch płyt. Hell bent for Leather to jest najściślejszy top Judas Priest. Point of Entry również jest strasznie nierówne, ale tego co dobre na tej płycie jest dużo więcej niż tego co słabsze. Lubię klimat tego albumu. Dla odmiany stylistyka Ram it Down czy nawet Painkiller to zdecydowanie nie "mój" heavy-metal. Mimo to trudno nie docenić świetnych utworów na Ram it Down jak tytułowy, Blood Red Skies czy Hard as Iron. Painkiller obiektywnie jest rewelacyjnym albumem, dla mnie jednak za nowoczesnym dlatego wyżej stawiam Defenders of the Faith. W British Steel i Screaming for Vengeance zaś ocenę lekko zaniża zbytnia przebojowość. Musieli wtedy mieć hity bo to było ich być albo nie być, ale ja nie muszę lubić takiego grania. Living after Midnight mógłby dla mnie nie istnieć, a You've got Another Think Comin już dawno mi się znudził. Wolę takie niedoceniane utwory jak Steeler czy Bloodstone.
Killing Machine to dobry album. Chyba największy przeskok stylistyczny w karierze Judas Priest. To od tej płyty zaczęło się proste granie, riffowanie, definitywny koniec inspiracji psychodelią . Takich utworów jak Delivering the Goods, Hell bent for Leather czy Running Wild nie sposób sobie można wyobrazić na Sin after Sin czy Stained Class. Płyta ma spory potencjał przebojowy np. Take on the World czy Burnin Up. Na tej płycie to pasuje bo już hiciarskie Living after Midnight ma się do agresywnych utworów z British Steel nijak. Jednocześnie jest to album bardzo nierówny. Ze 2-3 utwory można by było wyrzucić. Mimo wszystko to jednak zdecydowanie mi bliższa stylistyka niż ta z ostatnich dwóch płyt. Hell bent for Leather to jest najściślejszy top Judas Priest. Point of Entry również jest strasznie nierówne, ale tego co dobre na tej płycie jest dużo więcej niż tego co słabsze. Lubię klimat tego albumu. Dla odmiany stylistyka Ram it Down czy nawet Painkiller to zdecydowanie nie "mój" heavy-metal. Mimo to trudno nie docenić świetnych utworów na Ram it Down jak tytułowy, Blood Red Skies czy Hard as Iron. Painkiller obiektywnie jest rewelacyjnym albumem, dla mnie jednak za nowoczesnym dlatego wyżej stawiam Defenders of the Faith. W British Steel i Screaming for Vengeance zaś ocenę lekko zaniża zbytnia przebojowość. Musieli wtedy mieć hity bo to było ich być albo nie być, ale ja nie muszę lubić takiego grania. Living after Midnight mógłby dla mnie nie istnieć, a You've got Another Think Comin już dawno mi się znudził. Wolę takie niedoceniane utwory jak Steeler czy Bloodstone.
Re: Judas Priest
Top 5:
Painkiller
Killing Machine
Screaming
Defenders
Jugulator
Pierwsze płyty mimo klasyków brzmią już bardzo archaicznie. Z nowszych bardzo lubię Angela (demonizer to top 5 priestów), dwie najnowsze też dobre. Nostradamus kicha.
Painkiller
Killing Machine
Screaming
Defenders
Jugulator
Pierwsze płyty mimo klasyków brzmią już bardzo archaicznie. Z nowszych bardzo lubię Angela (demonizer to top 5 priestów), dwie najnowsze też dobre. Nostradamus kicha.


