Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Oczywiście, że tak:) do koncertów zostało jeszcze tyle czasu, że niejedna okazja będzie:) dlatego nie ma co się napalać teraz 
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Szok dla mnie 
jak ktoś coś trafi to niech się podzieli
jak ktoś coś trafi to niech się podzieli
NAJWIĘKSZY FAN DAWIDA PODSIADŁO NA SANATORIUM
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Żadna linia nie oferuje lotów za ocean poniżej tysiąca, najtańsza opcja która znalazłem póki co to 630 euro w dwie strony z Dublina do Toronto i z powrotem.
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11588
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Bo jeszcze nie ma promocji na sierpień. Akurat do NY, Bostonu czy Czikago sporo jest za ok 800zl
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Haha dobre xD Co do UK to udało mi się za 1300 poleciec na Hawaje
Jak będzie poniżej 1000 napisze:)
https://www.flipo.pl/pl/bilety-lotnicze ... ate-select. 3-12 paź 760zl w 2 strony Nowy Jork z Barcelony, były daty na sierpień i wrzesień jezcze wczoraj ale już wykupili.
Co do Rio to ostatnio leciałem na Maiden tam za 1500 z Niemiec, teraz tez nie przewiduje zapłacenia wyższej kwoty:)
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Stojące na Brooklyn zakupione
Rzucili się ludzie z FC - byłem 823 w kolejce a wszedłem 15 minut przed początkiem sprzedaży.
No nic. Na dobre siedzące poluję gdy ogłoszą drugi - raczej będzie, bo już ponad połowy trybun nie ma dostępnych
Rzucili się ludzie z FC - byłem 823 w kolejce a wszedłem 15 minut przed początkiem sprzedaży.
No nic. Na dobre siedzące poluję gdy ogłoszą drugi - raczej będzie, bo już ponad połowy trybun nie ma dostępnych
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Sądzę, że drugi Brooklyn i Mexico City to pewniaki, chyba że w Meksyku przewidzieli jeden koncert w hali a kolejny będzie na festiwalu (H&H, Forza Fest). Dodatkowe koncerty w Brazylii ogłoszą najprawdopodobniej dopiero w kwietniu 2019, kiedy rzucą na rynek bilety dzienne na "RiR", wczoraj w 2 godziny sprzedano blisko 200.000 kart RiR, umożliwiających uczestnictwo w dowolnie wybranym, pojedynczym dniu imprezy. Masę osób dedykuje na FB udział w "Metal Day".
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Ja zakupiłem tylko Boston, ze względu na bardzo mały PIT. Reszta w późniejszym terminie albo na passach, bez żadnej napinki 
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Ja podobnie jak Wielki Polak Hammers podszedłem do zagadnienia pragmatycznie. Kupiony również tylko Boston i Albuquerque, a resztę się zobaczy później, docelowo 7-8 koncertów w dwóch rzutach.
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Miód na moje serce
Odnośnie potencjalnego odejścia Nicko, to żal byłby straszny. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale wiem też, że nikt nie jest niezniszczalny.
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Ciekawostka dla dociekliwych.
W ramach tras historyczno – przekrojowych, zagranych w latach 1999 – 2019 (równo 20 lat: „The Ed Hunter Tour 1999”, „Give Me Ed… Tour 2003”, „Early Days Tour 2005”, „Somewhere Back In Time World Tour 2008/09”, “Maiden England World Tour 2012/13/14” oraz “Legacy Of The Beast World Tour 2018/19”) Iron Maiden dali/dzą 373 koncerty dla około 10 mln widzów. Średnia to w tym wypadku 26.800 widzów. W przypadku zabookowanych koncertów na 2019 rok uwzględniłem stan bieżący, przy frekwencji rzędu 80%, czyli tak, jak zazwyczaj wypada w przypadku tras amerykańskich. Tak czy inaczej formuła "powtórki z rozrywki" okazała się gwarantem ogromnego sukcesu. Sadzę, iż ostatecznie do rozpiski trasy dojdzie parę sztuk. Brazylijskie koncerty dodadzą w kwietniu 2019, dokładnie tak samo, jako to miało miejsce w 2013 z Sao Paulo i Kurytybą. Nieoficjalnie mówi się o Sao Paulo i Salwadorze (nigdy nie grali w tym mieście). W przypadku trasy po Ameryce Północnej do podwojenia jest Brooklyn i Mexico City, nie ma innej możliwości ze względu na napięty grafik.
W ramach tras historyczno – przekrojowych, zagranych w latach 1999 – 2019 (równo 20 lat: „The Ed Hunter Tour 1999”, „Give Me Ed… Tour 2003”, „Early Days Tour 2005”, „Somewhere Back In Time World Tour 2008/09”, “Maiden England World Tour 2012/13/14” oraz “Legacy Of The Beast World Tour 2018/19”) Iron Maiden dali/dzą 373 koncerty dla około 10 mln widzów. Średnia to w tym wypadku 26.800 widzów. W przypadku zabookowanych koncertów na 2019 rok uwzględniłem stan bieżący, przy frekwencji rzędu 80%, czyli tak, jak zazwyczaj wypada w przypadku tras amerykańskich. Tak czy inaczej formuła "powtórki z rozrywki" okazała się gwarantem ogromnego sukcesu. Sadzę, iż ostatecznie do rozpiski trasy dojdzie parę sztuk. Brazylijskie koncerty dodadzą w kwietniu 2019, dokładnie tak samo, jako to miało miejsce w 2013 z Sao Paulo i Kurytybą. Nieoficjalnie mówi się o Sao Paulo i Salwadorze (nigdy nie grali w tym mieście). W przypadku trasy po Ameryce Północnej do podwojenia jest Brooklyn i Mexico City, nie ma innej możliwości ze względu na napięty grafik.
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Ktoś może monitorował sytuację biletową?
Patrzę z ciekawości na Kanadę i niby PIT/GA not available/sold out. Było dostępne, czy póki co rzucili najgorsze miejsca a później będą rzucać coś lepszego?
Patrzę z ciekawości na Kanadę i niby PIT/GA not available/sold out. Było dostępne, czy póki co rzucili najgorsze miejsca a później będą rzucać coś lepszego?
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Po około 24 h sprzedaż prezentuje się bardzo dobrze. Tym razem fani maja wyjątkowo dużo czasu i sądzę, że większość koncertów będzie wyprzedanych. Pamiętajmy, iż przed kilkoma dniami ruszyła sprzedaż biletów na Ozzyego oraz KISS, zwłaszcza te ostatnie są dla fanów priorytetem. Mexico City (ponad 20k) zeszło w dwie godziny, aż dziwne że nie zrobili koncertu na Foro Sol... Poczekamy, zobaczymy - w poniedziałek rusza Brooklyn, powinni podwoić daty w NYC oraz wspomnianym Meksyku. Jest dobrze!
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Drugi gig w Meksyku dodany. To było do przewidzenia . Zastanawia mnie jednak czemu nie lepiej od razu wybrać jakiś stadion i grać jedną sztukę tylko dodawać drugą , gdzie wiadomo , że to nieuniknione , że trzeba będzie ją dodać w takim kraju jak Meksyk . Widocznie czują się na tyle dobrze fizycznie , że to nie stanowi problemu. W przyszłości jednak wolałbym , żeby trochę się oszczędzali grając jeden duży show na stadionie a nie dwa czy trzy mniejsze. Taka refleksja 
Who motivates the motivator
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 11588
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Tez mnie to zastanawia.
Lubie Iron Maiden i Megadeth
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
pz = shakin stevens
oddawac długie podpisy
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Przeglądam forum i piszę z pozycji byłego fana.
Co do podwajanych koncertów kwestia jest o wiele bardziej prozaiczna. Iron Maiden powoli przestają być zespołem stadionowym, raczej asekuracyjnie pozostawiają sobie furtkę na dodatkową datę w wielkich miastach a i tutaj aby wyprzedać duży obiekt potrzeba sporo czasu. Oglądałem ich w Krakowie i już dzisiaj wiem, że to był mój pierwszy raz od bardzo dawna i zarazem ostatni. Powiem krótko - skansen, brzmienie niestety pozostawiające wiele do życzenia, szumnie zapowiadane zmiany scenograficzne, to wciąż ta sama konwencja w wersji bonusowej, taki heavymetalowy teatrzyk, który zrobiłby furorę w latach '80-tych, lecz niestety już nie teraz. Nawet Judasi prezentują się bardziej adekwatnie do obecnych standardów, nie mówiąc o wykonaniu, warsztacie i brzmieniu. Iron Maiden latami lecieli na osiągnięciach sprzed 35 lat, niestety - kredyt zaufania masowej publiczności zaczyna się kończyć. Management zespołu słynie z wielkich słów, tymczasem kiedy temu wszystkiemu przyjrzeć się krytycznym okiem, okazuje się iż przysłowiowy "król jest nagi".
Sprzedaż płyt od lat pięciu zatrzymała się na tym samym poziomie (patrz oficjalne bio na witrynie), notowania na serwisach społecznościowych okazują się dość przeciętne, ludzie w przypadku wielu profili i grup dedykowanych grupie - usuwają polubienia. Ktoś powie, że to nie ważne... bzdura, dziś media społecznościowe decydują o losie artysty.
Sam wizerunek, merchandise, to niemal żywcem przeniesione szablony rodem z kultowego "Spinal Tap". Tak, jak IM nie odnaleźli się w realiach lat '90tych, tak i teraz stali się karykaturą dawnego zespołu, który miał chwile sławy w latach '80tych. Na dobrą sprawę został w tamtych realiach, całkowicie zatrzymał się w rozwoju.
Kierownictwo zespołu nazywa europejska trasę "wielkim sukcesem". Cóż, 38 koncertów, w tym 10 dużych festiwali i 750.000 sprzedawanych przez długie miesiące biletów, wcale tak wielkim sukcesem nie jest. Na dodatek (ja zaznaczyli organizatorzy) w przypadku kilku koncertów odgórnie limitowano pojemność, bowiem zainteresowanie było dużo mniejsze niż przewidywano. Tendencja ta utrzymuje się cały czas. Popatrzcie na trasę amerykańską, minęło kilka dni i zainteresowanie koncertami jest w większości przypadków dość wątłe. Nawet koncert w Nowym Jorku, w przypadku którego drugi wieczór był zawsze pewniakiem, sprzedaje się doc słabo. Porównajcie sobie tę sytuacje ze sprzedażą biletów na topowych wykonawców: Metallikę, AC/DC, Rammstein, GNR i kilku innych... tego nie da się porównać. Iron Maiden powoli spada do rynkowej pozycji grup takich jak Deep Purple czy bardziej - Judas Priest, którzy jednak znają swoje miejsce i w tym, co proponują widowni starają się być profesjonalni. Nie napiszę o Scorpions, bo Ci klasą i rozmachem koncertów, ich jakością, wyprzedzają Brytyjczyków o lata świetlne. Miałem możliwość porównania obu grup w tym roku. Szkoda słów, to jest inna klasa.
Ostatnie cztery albumy studyjne IM to niestety - płyty rozczarowujące o dyskusyjnej jakości. Te same motywy, wymęczone kompozycje, utarte schematy, nieznośne pianie wokalisty i to bałaganiarskie brzmienie, najgorsze, jakie ten zespół mógł sobie ustawić na obecnym etapie kariery. Irytujące stają się wypowiedzi Dickinsona dotyczące np "RNRHOF", "Brexitu", "Unii Europejskiej", Metalliki - to tylko pokazuje, jak bardzo człowiek ten okopał się we własnej twierdzy pt. ignorancja. Gdzie jest Meta, gdzie IM.... przecież to jest aż śmieszne. Ten człowiek żyje w swoim wyimaginowanym świecie.
Kolega zakupił właśnie nowe, remasterowane wydania ich pierwszych albumów. Niby nieco lepsze brzmienie (albo to tylko projekcja i złudzenie) jednak dość drogie wydania digipak nie zachwycają jakością. Są takie, jak Iron Maiden - byle jakie, przaśne, przewidywalne... Cóż, można odnieść wrażenie, iż wszystko dla nich jest ważniejsze od ich własnej muzyki. Gry, kubki, Eddie, jakieś idiotyczne "Belzebuby", przebieranki, walki na szable z kukłą na estradzie (w Krakowie nie wierzyłem, iż 60-letni ludzie mogą robić ze siebie publicznie takich komediantów), lalki, piwa, przypinki, komiksy czy co tam jeszcze wymyślicie... Wszystko oczywiście skrajnie kiczowate, brzydkie, wyjęte żywcem z epoki E.T. oraz Akademii Pana Kleksa. Koszmar - objazdowy Spinal Tap.
Jakie będą dalsze kroki tej przebrzmiałej kapeli? Nie da się ukryć, iż zainteresowanie grupą spada a za parę lat spadnie jeszcze bardziej. Młodsze pokolenia masowo pójdą na koncerty np. Metalliki, AC/DC czy Rammstein, na Iron Maiden już raczej w ostateczności. Może jeszcze w Europie stan ten się utrzyma nieco dłużej, bo na świecie nie mają już większych szans. Pewnie ogłoszą tzw. ostatnią trasę, lub ostatnią w oryginalnym składzie, może przejdą na emeryturę. Tak czy inaczej - pozostaną zjawiskiem (kuriozum) ścisłe przypisanym do pierwszej połowy lat '80tych XX w, czasów przaśnego, sztubackiego, przerysowanego heavy metalu, któremu za oprawę służył tandetny teatrzyk. Mówmy szczerze - dziś są już cieniem tamtego zespołu, kompletnie wyzuci z kreatywności, działający machinalnie, bez pasji i głębszego konceptu. Zobaczycie za 20 lat rzadko kto będzie o nich pamiętał, zaś Pan Bruce niech się nie martwi, raczej zaproszenia od "RNRHOF" czy jakiejkolwiek poważnej instytucji nie dostanie, wszak nie ma tam miejsca na epigonów. Także Panie i Panowie, warto nieraz opuścić strefę komfortu i spojrzeć na pewne sprawy krytycznie. Czas tej grupy już minął i tego nie da się zatrzymać. Podejrzewam, iż ich management bardzo dobrze o tym wie. Tak jest im wygodnie, zawsze można dorobić sobie ideologię o rzekomej "wierności samym sobie"...
Niestety, mają do końca raczej blisko i nie odejdą jako zespół pełen chwały i zasług, lecz jako swoiste dziwadło, archetyp kiczu i tandety w metalu. Może to, co napisałem kogoś tutaj urazi, jednak - wybaczcie, nie potrafię kłamać. Pozdrawiam.
Co do podwajanych koncertów kwestia jest o wiele bardziej prozaiczna. Iron Maiden powoli przestają być zespołem stadionowym, raczej asekuracyjnie pozostawiają sobie furtkę na dodatkową datę w wielkich miastach a i tutaj aby wyprzedać duży obiekt potrzeba sporo czasu. Oglądałem ich w Krakowie i już dzisiaj wiem, że to był mój pierwszy raz od bardzo dawna i zarazem ostatni. Powiem krótko - skansen, brzmienie niestety pozostawiające wiele do życzenia, szumnie zapowiadane zmiany scenograficzne, to wciąż ta sama konwencja w wersji bonusowej, taki heavymetalowy teatrzyk, który zrobiłby furorę w latach '80-tych, lecz niestety już nie teraz. Nawet Judasi prezentują się bardziej adekwatnie do obecnych standardów, nie mówiąc o wykonaniu, warsztacie i brzmieniu. Iron Maiden latami lecieli na osiągnięciach sprzed 35 lat, niestety - kredyt zaufania masowej publiczności zaczyna się kończyć. Management zespołu słynie z wielkich słów, tymczasem kiedy temu wszystkiemu przyjrzeć się krytycznym okiem, okazuje się iż przysłowiowy "król jest nagi".
Sprzedaż płyt od lat pięciu zatrzymała się na tym samym poziomie (patrz oficjalne bio na witrynie), notowania na serwisach społecznościowych okazują się dość przeciętne, ludzie w przypadku wielu profili i grup dedykowanych grupie - usuwają polubienia. Ktoś powie, że to nie ważne... bzdura, dziś media społecznościowe decydują o losie artysty.
Sam wizerunek, merchandise, to niemal żywcem przeniesione szablony rodem z kultowego "Spinal Tap". Tak, jak IM nie odnaleźli się w realiach lat '90tych, tak i teraz stali się karykaturą dawnego zespołu, który miał chwile sławy w latach '80tych. Na dobrą sprawę został w tamtych realiach, całkowicie zatrzymał się w rozwoju.
Kierownictwo zespołu nazywa europejska trasę "wielkim sukcesem". Cóż, 38 koncertów, w tym 10 dużych festiwali i 750.000 sprzedawanych przez długie miesiące biletów, wcale tak wielkim sukcesem nie jest. Na dodatek (ja zaznaczyli organizatorzy) w przypadku kilku koncertów odgórnie limitowano pojemność, bowiem zainteresowanie było dużo mniejsze niż przewidywano. Tendencja ta utrzymuje się cały czas. Popatrzcie na trasę amerykańską, minęło kilka dni i zainteresowanie koncertami jest w większości przypadków dość wątłe. Nawet koncert w Nowym Jorku, w przypadku którego drugi wieczór był zawsze pewniakiem, sprzedaje się doc słabo. Porównajcie sobie tę sytuacje ze sprzedażą biletów na topowych wykonawców: Metallikę, AC/DC, Rammstein, GNR i kilku innych... tego nie da się porównać. Iron Maiden powoli spada do rynkowej pozycji grup takich jak Deep Purple czy bardziej - Judas Priest, którzy jednak znają swoje miejsce i w tym, co proponują widowni starają się być profesjonalni. Nie napiszę o Scorpions, bo Ci klasą i rozmachem koncertów, ich jakością, wyprzedzają Brytyjczyków o lata świetlne. Miałem możliwość porównania obu grup w tym roku. Szkoda słów, to jest inna klasa.
Ostatnie cztery albumy studyjne IM to niestety - płyty rozczarowujące o dyskusyjnej jakości. Te same motywy, wymęczone kompozycje, utarte schematy, nieznośne pianie wokalisty i to bałaganiarskie brzmienie, najgorsze, jakie ten zespół mógł sobie ustawić na obecnym etapie kariery. Irytujące stają się wypowiedzi Dickinsona dotyczące np "RNRHOF", "Brexitu", "Unii Europejskiej", Metalliki - to tylko pokazuje, jak bardzo człowiek ten okopał się we własnej twierdzy pt. ignorancja. Gdzie jest Meta, gdzie IM.... przecież to jest aż śmieszne. Ten człowiek żyje w swoim wyimaginowanym świecie.
Kolega zakupił właśnie nowe, remasterowane wydania ich pierwszych albumów. Niby nieco lepsze brzmienie (albo to tylko projekcja i złudzenie) jednak dość drogie wydania digipak nie zachwycają jakością. Są takie, jak Iron Maiden - byle jakie, przaśne, przewidywalne... Cóż, można odnieść wrażenie, iż wszystko dla nich jest ważniejsze od ich własnej muzyki. Gry, kubki, Eddie, jakieś idiotyczne "Belzebuby", przebieranki, walki na szable z kukłą na estradzie (w Krakowie nie wierzyłem, iż 60-letni ludzie mogą robić ze siebie publicznie takich komediantów), lalki, piwa, przypinki, komiksy czy co tam jeszcze wymyślicie... Wszystko oczywiście skrajnie kiczowate, brzydkie, wyjęte żywcem z epoki E.T. oraz Akademii Pana Kleksa. Koszmar - objazdowy Spinal Tap.
Jakie będą dalsze kroki tej przebrzmiałej kapeli? Nie da się ukryć, iż zainteresowanie grupą spada a za parę lat spadnie jeszcze bardziej. Młodsze pokolenia masowo pójdą na koncerty np. Metalliki, AC/DC czy Rammstein, na Iron Maiden już raczej w ostateczności. Może jeszcze w Europie stan ten się utrzyma nieco dłużej, bo na świecie nie mają już większych szans. Pewnie ogłoszą tzw. ostatnią trasę, lub ostatnią w oryginalnym składzie, może przejdą na emeryturę. Tak czy inaczej - pozostaną zjawiskiem (kuriozum) ścisłe przypisanym do pierwszej połowy lat '80tych XX w, czasów przaśnego, sztubackiego, przerysowanego heavy metalu, któremu za oprawę służył tandetny teatrzyk. Mówmy szczerze - dziś są już cieniem tamtego zespołu, kompletnie wyzuci z kreatywności, działający machinalnie, bez pasji i głębszego konceptu. Zobaczycie za 20 lat rzadko kto będzie o nich pamiętał, zaś Pan Bruce niech się nie martwi, raczej zaproszenia od "RNRHOF" czy jakiejkolwiek poważnej instytucji nie dostanie, wszak nie ma tam miejsca na epigonów. Także Panie i Panowie, warto nieraz opuścić strefę komfortu i spojrzeć na pewne sprawy krytycznie. Czas tej grupy już minął i tego nie da się zatrzymać. Podejrzewam, iż ich management bardzo dobrze o tym wie. Tak jest im wygodnie, zawsze można dorobić sobie ideologię o rzekomej "wierności samym sobie"...
Niestety, mają do końca raczej blisko i nie odejdą jako zespół pełen chwały i zasług, lecz jako swoiste dziwadło, archetyp kiczu i tandety w metalu. Może to, co napisałem kogoś tutaj urazi, jednak - wybaczcie, nie potrafię kłamać. Pozdrawiam.
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Piękne, szczere słowa! Wreszcie ktoś miał odwagę to napisać.
Re: Legacy of the Beast World Tour 2019 - trasa
Gdyby Steve Harris i Bruce Dickinson znali język polski, to dziś nie zasnęliby spokojnie po takiej lekturze.
A nie, przepraszam, pomyliłem się. Mieliby to w dupie.
M.
A nie, przepraszam, pomyliłem się. Mieliby to w dupie.
M.



