Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Krusejder - szkoda, że okładek nie wrzuciłeś, ale sobie obczaję w google 
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Idź słuchać "Eat the Heat" AcceptuVorgel pisze: ↑pn cze 03, 2019 1:35 pm Naprawdę przez te wszystkie lata słuchania muzyki, w liście pod tytułem top 50 dajesz takie rzeczy jak Miecz Wikinga i Night Mistress? Czekam teraz na Scream Maker. Ten album Candlemass jest słaby, ale w otoczeniu takich gigantów jak Nocny Kochanek to nie straszy za bardzo.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Przecież lubisz ten album. Nie udawaj, że go hejtujesz.
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Bo to jest dobry materiał. Może nie bardzo pasuje do szyldu Accept, ale jest OK. Natomiast nie powiem, że jest ciekawszy i lepszy od MW tylko dlatego, że tu grali chłopcy po liceum na Kujawach, a tam był wielki Wolf Hoffmann i jego sajdmeni.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Na pewno znasz więcej zespołów niż Accept i Saxon. No ale ok, w sumie Twoja lista.
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
wrzucę z okładkami na rateyourmusic za czas jakiś. Może być tam nawet "100"
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
44 Fatum - Mania szybkości
Polska nigdy nie była gotowa na takie granie. Zespoły Fatum, Non Iron, Syndia, Lessdress zawsze miały tu pod górkę i obciachem było przyznanie się do ich słuchania. Ja za obciach uważam tylko Shout
Zaś wracając do Fatum - zostały po nich dwie znakomite płyty, idealnie pasujące do konwencji AOR, z mocno akcentowanymi klawiszami. Wolę debiut, bo wcześniej go poznałem.
43 Manowar - Hail to England
Spora część muzyki Manowar brzydko się zestarzała. A image sceniczny to już w ogóle! Jednak płyty takie jak Hail czy Into Glory Ride są zapisem swoich czasów i wciąż słucha się ich z wielką przyjemnością.
Byle nie patrzeć na wideoclipy i zdjęcia. Identycznie mam zresztą z pudlami spod znaku np. Motley Crue, z tą wszakoż poprawką, że ich nagrań sprzed 1989 to i słuchać się nie da
Kiedyś Manowar ceniłem znacznie wyżej, ale strasznie tę markę zniszczył Joey de Maio. I pewnie jeszcze nie powiedział ostatniego słowa ... Nie cierpię pozerów!
42 Rush - Counterparts
Moja ulubiona płyta Rush. Dlaczego? Z uwagi na Geddy'ego, który śpiewa tu znacznie niżej niż 15 lat wcześniej, na być może ciekawszych muzycznie Hemispheres. Do tego mądre, dojrzałe teksty, wśród których wyróżniam "Nobody's Hero".
Niektórzy słyszą tu zagrywki grunge'owe. Może i coś takiego wisi w powietrzu, w partiach gitarowych.
41 House of Lords - World Upside Down
Zaczynali jako zespół AOR, castingowany przez Gene'a Simmonsa. Nagrali trzy bardzo fajne płyty w swojej konwencji, która wychodziła właśnie z mody. W związku tym stracili duży kontrakt i rozpadli się. Po ponad dekadzie wrócili w starym składzie i .. nagrali kiepski krążek, na którym wszystko zgrzytało. W związku z powyższym wokalista James Christian powiedział do instrumentalistów "poszli won" i zebrał nową ekipę, z którą od ponad dekady nagrywa bardzo dobre płyty. "World Upside Down" to pierwsza z nich, z 2006 r.
40 Slayer - Seasons in the Abyss
Płyta doskonała pod względem kompozycyjnym, technicznym i produkcyjnym. Z pewnością, jedna z najlepszych i najważniejszych w metalu. Tu wszystko do siebie pasuje. Nie słucham już za często tak agresywnych rzeczy, stąd dopiero 40 lokata. Ale szanuję bezbrzeżnie!
Polska nigdy nie była gotowa na takie granie. Zespoły Fatum, Non Iron, Syndia, Lessdress zawsze miały tu pod górkę i obciachem było przyznanie się do ich słuchania. Ja za obciach uważam tylko Shout
Zaś wracając do Fatum - zostały po nich dwie znakomite płyty, idealnie pasujące do konwencji AOR, z mocno akcentowanymi klawiszami. Wolę debiut, bo wcześniej go poznałem.
43 Manowar - Hail to England
Spora część muzyki Manowar brzydko się zestarzała. A image sceniczny to już w ogóle! Jednak płyty takie jak Hail czy Into Glory Ride są zapisem swoich czasów i wciąż słucha się ich z wielką przyjemnością.
Byle nie patrzeć na wideoclipy i zdjęcia. Identycznie mam zresztą z pudlami spod znaku np. Motley Crue, z tą wszakoż poprawką, że ich nagrań sprzed 1989 to i słuchać się nie da
Kiedyś Manowar ceniłem znacznie wyżej, ale strasznie tę markę zniszczył Joey de Maio. I pewnie jeszcze nie powiedział ostatniego słowa ... Nie cierpię pozerów!
42 Rush - Counterparts
Moja ulubiona płyta Rush. Dlaczego? Z uwagi na Geddy'ego, który śpiewa tu znacznie niżej niż 15 lat wcześniej, na być może ciekawszych muzycznie Hemispheres. Do tego mądre, dojrzałe teksty, wśród których wyróżniam "Nobody's Hero".
Niektórzy słyszą tu zagrywki grunge'owe. Może i coś takiego wisi w powietrzu, w partiach gitarowych.
41 House of Lords - World Upside Down
Zaczynali jako zespół AOR, castingowany przez Gene'a Simmonsa. Nagrali trzy bardzo fajne płyty w swojej konwencji, która wychodziła właśnie z mody. W związku tym stracili duży kontrakt i rozpadli się. Po ponad dekadzie wrócili w starym składzie i .. nagrali kiepski krążek, na którym wszystko zgrzytało. W związku z powyższym wokalista James Christian powiedział do instrumentalistów "poszli won" i zebrał nową ekipę, z którą od ponad dekady nagrywa bardzo dobre płyty. "World Upside Down" to pierwsza z nich, z 2006 r.
40 Slayer - Seasons in the Abyss
Płyta doskonała pod względem kompozycyjnym, technicznym i produkcyjnym. Z pewnością, jedna z najlepszych i najważniejszych w metalu. Tu wszystko do siebie pasuje. Nie słucham już za często tak agresywnych rzeczy, stąd dopiero 40 lokata. Ale szanuję bezbrzeżnie!
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Miałem pisać że teraz pora na Scream Maker i Fatum, ale Fatum skasowałem. Niepotrzebnie, był to strzał w dziesiątkę
Ten album Rush to było pierwsze poważniejsze tąpnięcie. Nie podoba mi się ta produkcja.
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Fajnie, że Rush dał coś innego niż większość. Manowar myślałem, ze będzie wyżej. Slayer to moje top 3 jeśli chodzi o ich albumy, pozostałej dwójki nie słyszałem.
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Manowar był wyżej jeszcze 20 lat i 4 dni temu. Ale 2 VI 1999 r. byłem na ich gigu w Ostrawie i po tym, jak odwalili tam manianę na 85 minut, straciłem do nich bardzo dużo serca.
A w tych 85 minutach było jeszcze przemówienie Joey'a, wizyta fana grającego na gitarze i striptizerka na scenie. Dno.
A w tych 85 minutach było jeszcze przemówienie Joey'a, wizyta fana grającego na gitarze i striptizerka na scenie. Dno.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
-
Deleted User 7649
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Wiesz może skąd mógłbym zdobyc bootlegi Thin Lizzy o których wspomniałeś powyżej? Chodzi mi o te z Garym Moorem i Snowym Whitem
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Co nieco powinno być na dimeadozen - czy masz tam konto? A ja spróbuję też popatrzeć, co mam w archiwach i ewentualnie postaram się podrzucić Ci
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
info dla Invadera: zmiana na pozycji nr 32 - wchodzi Atlantean Kodex - White Goddess

39 Europe - Prisoners in Paradise
Wolę tę płytę od najsłynniejszego The Final Countdown. Brzmi to mniej pudlowo, dojrzalej i ciekawiej na tle gatunku AOR. Bardzo fajne są też wersje zawarte na bootlegowych demówkach "Baron Boys". Polecam!
38 Aerosmith - Permanent Vacations
Jak się spojrzy na karierę Aerosmith, to ich pozycja jest nieproporcjonalnie mocna względem faktycznych osiągnięć. Jakby "wycisnąć" tych prawie 50 lat na scenie, zostalibyśmy z Dream On, płytami Toys In The Attic (gorszą) i Rocks (lepszą) z lat 70-tych, świetnymi płytami z lat 80-tych: Permanent Vacations i P.U.M.P. i paroma kawałkami z Get A Grip. Ja jeszcze cenię bluesowy "Honkin on Bobo". Reszta się mocno zestarzała, jeszcze brzydziej niż Steven Tyler.
37 Bon Jovi - Slippery When Wet
Skoro nie dałem do zestawienia The Final Countdown, to w zamian będzie SWW, najbardziej komercyjny sukces Bon Jovi. Warto odnotować, że współautorem połowy płyty jest Desmond Child, mistrz power ballad, obecny również na nagraniach np. Aerosmith z Permanent Vacations. Oj, brakuje mi takiego grania u BJ jak na SWW czy New Jersey. Byli w tym mistrzami.
36 Led Zeppelin - Led Zeppelin
Zostałem fanem "Zepów" późno, bardzo późno. Dzięki ... poznańskiemu Rust, którzy świetnie interpretowali klasyki Zeppelinowe kilka lat temu. Wybieram debiut dlatego, że od niego wszystko się zaczęło. Każdy fan hard n heavy powinien kiedyś dojrzeć do Zeppelinów
Jeśli więc jeszcze nie doświadczyłeś fascynacji nagraniami Page'a i jego kolegów, to wszystko przed tobą.
35 Riot - Thunder Steel
Starszy brat judaszowego "Painkillera". Fantastyczna, nieco niedoceniona płyta. Powinna awansować Riot do ligi największych tuzów metalu, a skoro tak się nie stało, to trzeba poszukać przyczyn w sprawach managerskich i osobowościowych.
34 Hetman - Skazaniec
Jedna z najlepszych płyt w polskim metalu, która oczywiście musiała ... przejść bez echa. Nie tylko z uwagi na "specyfikę rynku", ale także problemy w zespole i jego fantyczny rozpad tuż po wydaniu krążka. Jeśli dobrze pamiętam, byłem tylko na jednym gigu promującym Skazańca.
Wróćmy do muzyki. Hetman poszedł w brzmienia w stylu Accept/ Priest / Maiden i ma się w nich bardzo dobrze. Płyta jest konceptem, godnym np. Kinga Diamonda i opowiada historię poszukiwanego przez prawo, aż po jego nienaturalną śmierć. Na płycie jest tylko jeden zgrzyt, podczas jednego numeru jakiś typ napieprza growlingiem. Nie wiem, po co wzięli tego gościa na płytę, nic z niego pozytywnego nie wynika.
33 Dio - The Last In Line
Na tę chwilę to mój ulubiony krążek Dio. Najbardziej cenię te mniej ograne rzeczy - One Night in the City, I Speed at Night, Egypt, Mystery. To chyba naturalne zmęczenie materiałem najczęściej eksploatowanym, czyli Holy Diver / Dont Talk to Strangers a nawet Rainbow in the Dark. Ale to jest też chyba najbardziej metalowa solowa płyta Ronniego.
32 Atlantean Kodex - The White Goddess
W ostatniej dekadzie pojawia się coraz mniej nowych nazw, zespołów dopiero wkraczających na sceny, których słucham z taką przyjemnością i zainteresowaniem. Poza znakomitym epickim metalem mają też świetne teksty odwołujące się do źródeł kultury europejskiej. Manowar są karykaturą samych siebie, Bathory nie żyje, typ z Manilla Road zmarł, Candlemass - niby poprawne, ale od dawna nie trafił idealnie w mój gust. Utwór "Sol Invictus" to z pewnością jedna z najlepszych rzeczy nagranych w tej dekadzie.
Czekam na następcę Białej Bogini. Od jej premiery minęło już ponad 5 lat.
31 Angel Witch - Angel Witch
Wyżej cenię debiut AW od debiutu .. IM. Czemu? Jest bardziej spójny muzycznie i lepiej (choć też nie idealnie!) wyprodukowany. Ten zespół miał potencjał i niestety go nie wykorzystał. Wszystko opierało się o jednego gościa. No i Kevin Heybourne nie dał rady. Może gdyby ograniczył się do gitary i znalazł ciekawego wokalistę (trochę ich kręciło się na wyspach brytyjskich na początku lat 80-tych), to i inne elementy by się poukładały?
Dla mnie ten krążek ma charakter kultowy. Ale parę razy puszczałem go młodszym fanom i po reakcjach dostrzegałem, że nie podzielili mojego entuzjazmu. Zestarzała się ta muzyka, a już choćby 3-4 lata później królowały nagrania, przy których okultyzm i mroczność Angel Witch wydawały się zabawą dla przedszkolaków.
30 Deep Purple - Machine Head
Dla odmiany ufam, że akurat ta pozycja ma charakter ponadczasowy. Paradoksalnie, najmniej ciekawie prezentuje się po latach absolutnie strywializowany Smoke on the Water, zwłaszcza że od dawien dawna masakrują go na koncertach Morse do spółki z Gillanem. Ale jest też Highway Star, Lazy, Space Truckin oraz ... Jon Lord, Ritchie Blackmore i Martin Birch. Chyba od tej płyty można liczyć specyficzny styl produkcji Martina, obejmujący też płyty Rainbow, Black Sabbath i Iron Maiden. W zasadzie wszystko, co najlepsze w hard n heavy jemu zawdzięczamy !!
39 Europe - Prisoners in Paradise
Wolę tę płytę od najsłynniejszego The Final Countdown. Brzmi to mniej pudlowo, dojrzalej i ciekawiej na tle gatunku AOR. Bardzo fajne są też wersje zawarte na bootlegowych demówkach "Baron Boys". Polecam!
38 Aerosmith - Permanent Vacations
Jak się spojrzy na karierę Aerosmith, to ich pozycja jest nieproporcjonalnie mocna względem faktycznych osiągnięć. Jakby "wycisnąć" tych prawie 50 lat na scenie, zostalibyśmy z Dream On, płytami Toys In The Attic (gorszą) i Rocks (lepszą) z lat 70-tych, świetnymi płytami z lat 80-tych: Permanent Vacations i P.U.M.P. i paroma kawałkami z Get A Grip. Ja jeszcze cenię bluesowy "Honkin on Bobo". Reszta się mocno zestarzała, jeszcze brzydziej niż Steven Tyler.
37 Bon Jovi - Slippery When Wet
Skoro nie dałem do zestawienia The Final Countdown, to w zamian będzie SWW, najbardziej komercyjny sukces Bon Jovi. Warto odnotować, że współautorem połowy płyty jest Desmond Child, mistrz power ballad, obecny również na nagraniach np. Aerosmith z Permanent Vacations. Oj, brakuje mi takiego grania u BJ jak na SWW czy New Jersey. Byli w tym mistrzami.
36 Led Zeppelin - Led Zeppelin
Zostałem fanem "Zepów" późno, bardzo późno. Dzięki ... poznańskiemu Rust, którzy świetnie interpretowali klasyki Zeppelinowe kilka lat temu. Wybieram debiut dlatego, że od niego wszystko się zaczęło. Każdy fan hard n heavy powinien kiedyś dojrzeć do Zeppelinów
35 Riot - Thunder Steel
Starszy brat judaszowego "Painkillera". Fantastyczna, nieco niedoceniona płyta. Powinna awansować Riot do ligi największych tuzów metalu, a skoro tak się nie stało, to trzeba poszukać przyczyn w sprawach managerskich i osobowościowych.
34 Hetman - Skazaniec
Jedna z najlepszych płyt w polskim metalu, która oczywiście musiała ... przejść bez echa. Nie tylko z uwagi na "specyfikę rynku", ale także problemy w zespole i jego fantyczny rozpad tuż po wydaniu krążka. Jeśli dobrze pamiętam, byłem tylko na jednym gigu promującym Skazańca.
Wróćmy do muzyki. Hetman poszedł w brzmienia w stylu Accept/ Priest / Maiden i ma się w nich bardzo dobrze. Płyta jest konceptem, godnym np. Kinga Diamonda i opowiada historię poszukiwanego przez prawo, aż po jego nienaturalną śmierć. Na płycie jest tylko jeden zgrzyt, podczas jednego numeru jakiś typ napieprza growlingiem. Nie wiem, po co wzięli tego gościa na płytę, nic z niego pozytywnego nie wynika.
33 Dio - The Last In Line
Na tę chwilę to mój ulubiony krążek Dio. Najbardziej cenię te mniej ograne rzeczy - One Night in the City, I Speed at Night, Egypt, Mystery. To chyba naturalne zmęczenie materiałem najczęściej eksploatowanym, czyli Holy Diver / Dont Talk to Strangers a nawet Rainbow in the Dark. Ale to jest też chyba najbardziej metalowa solowa płyta Ronniego.
32 Atlantean Kodex - The White Goddess
W ostatniej dekadzie pojawia się coraz mniej nowych nazw, zespołów dopiero wkraczających na sceny, których słucham z taką przyjemnością i zainteresowaniem. Poza znakomitym epickim metalem mają też świetne teksty odwołujące się do źródeł kultury europejskiej. Manowar są karykaturą samych siebie, Bathory nie żyje, typ z Manilla Road zmarł, Candlemass - niby poprawne, ale od dawna nie trafił idealnie w mój gust. Utwór "Sol Invictus" to z pewnością jedna z najlepszych rzeczy nagranych w tej dekadzie.
Czekam na następcę Białej Bogini. Od jej premiery minęło już ponad 5 lat.
31 Angel Witch - Angel Witch
Wyżej cenię debiut AW od debiutu .. IM. Czemu? Jest bardziej spójny muzycznie i lepiej (choć też nie idealnie!) wyprodukowany. Ten zespół miał potencjał i niestety go nie wykorzystał. Wszystko opierało się o jednego gościa. No i Kevin Heybourne nie dał rady. Może gdyby ograniczył się do gitary i znalazł ciekawego wokalistę (trochę ich kręciło się na wyspach brytyjskich na początku lat 80-tych), to i inne elementy by się poukładały?
Dla mnie ten krążek ma charakter kultowy. Ale parę razy puszczałem go młodszym fanom i po reakcjach dostrzegałem, że nie podzielili mojego entuzjazmu. Zestarzała się ta muzyka, a już choćby 3-4 lata później królowały nagrania, przy których okultyzm i mroczność Angel Witch wydawały się zabawą dla przedszkolaków.
30 Deep Purple - Machine Head
Dla odmiany ufam, że akurat ta pozycja ma charakter ponadczasowy. Paradoksalnie, najmniej ciekawie prezentuje się po latach absolutnie strywializowany Smoke on the Water, zwłaszcza że od dawien dawna masakrują go na koncertach Morse do spółki z Gillanem. Ale jest też Highway Star, Lazy, Space Truckin oraz ... Jon Lord, Ritchie Blackmore i Martin Birch. Chyba od tej płyty można liczyć specyficzny styl produkcji Martina, obejmujący też płyty Rainbow, Black Sabbath i Iron Maiden. W zasadzie wszystko, co najlepsze w hard n heavy jemu zawdzięczamy !!
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Get a Grip to lata 90.
Ja już nigdy nie przekonam się do LZ. Po paru podejściach przekonałem się, że to najbardziej przereklamowany zespół w historii. A ten pierwszy album ma fatalne brzmienie.
Ja już nigdy nie przekonam się do LZ. Po paru podejściach przekonałem się, że to najbardziej przereklamowany zespół w historii. A ten pierwszy album ma fatalne brzmienie.
-
Deleted User 2259
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Tej listy Europe, Dio i Deep Purple. Z tym, że Europe i Dio wybrałbym pewnie inne albumy.
-
Deleted User 7649
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Większość tego co dorzuciłeś byłoby u mnie.
Zdecydowanie odrzucam tylko Zeppelinów - do mnie nie trafiają. Poszczególne utwory są ok, ale przesłuchanie całej płyty mnie męczy. Po koncercie Rust (tribute) doszedłem do wniosku, że do tego trzeba się porządnie naćpać
Atlantean Kodex - do nich się nie przekonałem, ale pewnie dam im kiedyś kolejną szansę.
Europe - ja z tych starych wybrałbym Wings of Tomorrow, ale ogólnie wolę obecną wersję, więc jak miałbym postawić na jeden, to pewnie Last Look at Eden.
Aerosmith - sporo fajnych kawałków, ale też sporo średnich. Chyba żaden album mnie nie przekonuje do końca jako całość.
Zdecydowanie odrzucam tylko Zeppelinów - do mnie nie trafiają. Poszczególne utwory są ok, ale przesłuchanie całej płyty mnie męczy. Po koncercie Rust (tribute) doszedłem do wniosku, że do tego trzeba się porządnie naćpać
Atlantean Kodex - do nich się nie przekonałem, ale pewnie dam im kiedyś kolejną szansę.
Europe - ja z tych starych wybrałbym Wings of Tomorrow, ale ogólnie wolę obecną wersję, więc jak miałbym postawić na jeden, to pewnie Last Look at Eden.
Aerosmith - sporo fajnych kawałków, ale też sporo średnich. Chyba żaden album mnie nie przekonuje do końca jako całość.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12450
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
Szacunek za Kodex 
Re: Top 50 płyt - WYZWANIE - Krusejder
29 Avantasia - The Metal Opera
Z perspektywy czasu ta płyta jest ważniejsza niż prawie 20 lat temu, bo "od niej się wszystko zaczęło". Pierwotnie ceniłem ją najbardziej za numery z Kiszczakiem, a więc "Reach Out for the Light" i przebojowy "Farewell", z biegiem czasu najbardziej szanuję nagranie za dwa ostatnie kawałki "Sign of the Cross" oraz "Tower", które zapowiadają to, za co kochamy Avantasię - śpiewanie duetów czy tercetów na głosy.
Pośród wielu projektów określanych jako "rock opera" Avantasia wypracowała nową jakość w metalu. Myślę, że stało się to dopiero na poziomie przejścia z płyt studyjnych na projekt koncertujący, a więc w 2008 r. Teraz zaś, AD 2019, Sammet ma już za zadanie nie obniżać lotów. Niczego nowego nie wymyśli, natomiast może twórczo rozwijać swój projekt. Nie sądzę, by osiągnął z nim popularność "stadionową", ale trochę więcej biletów ma szansę sprzedawać. Powodzenia!
28 Marillion - Script for a Jester's Tear
Cenię tylko Marillion z Fishem, późniejszy wokalista niestety zupełnie mnie nie przekonał. Zaś pośród płyt z lat 1983 - 87, bezapelacyjnie najciekawszy jest debiut. Jeśli ktoś nie zna jeszcze płyty, koniecznie niech poszuka jej wersji dwupłytowej, zawierającej prawie dwudziestominutowy Grendel, który nie zmieścił sie na regularnej wersji debiutu. Stanowi idealne dopełnienie doskonałych sześciu utworów umieszczonych w "Skrypcie".
Marillion na tym longplay'u nie sytuuje się za daleko ani od NWOBHM ani od Magnum. Rozumiem i pochłaniam tę muzykę znacznie lepiej niż zespoły progresywne z lat 70-tych, a więc nagrywające o 10 lat wcześniej od Fisha, Rothery'ego i ich kolegów.
27 Praying Mantis - Time Tells No Lies
Niby to zakładka "NWOBHM", ale u Modliszki nie ma ani trochę szatana obecnego na nagraniach Angel Witch, Witchfinder General czy Venom. To fantastyczny hard rock grany na dwie gitary. Jak na rok wydania 1981 było to wszystko już odrobinę zbyt lekkie, ale mogło - przy dobrym wsparciu wytwórni i kompetentnym manago zrobić światową karierę. Każdy numer umieszczony na debiucie jest kompletny, nie ma żadnych dłużyzn i zapychaczy.
26 Gamma Ray - Land of the Free
Nie to, żebym nie lubił wokali Ralfa Scheepersa, ale Kai Hansen ma w sobie charyzmę, przebijającą belcanto lepiej wykształconych wyjców metalowych. Od pierwszej, prawie dziewięciominutowej kompozycji, Rebellion in Dreamland, słychać, że płyta ma ambicję, by stać się klasykiem heavy metalu. I każda kompozycja zbliża Gammę do osiągnięcia tego celu.
Gościem na płycie jest legendarny Kiske. No i Michi śpiewa poprawnie, ale ... nie jest gwiazdą. Od zawsze mam teorię, że Kai celowo zaproponował mu słabszą piosenkę, by nie utrwalać przekonania, że najlepszym wokalistą Helloween był Michael Kiske.
25 Tierra Santa - Legendario
Od zawsze kocham kulturę hiszpańską. Nie rozumiem zachwytów moich rodaków nad krajami anglosaskimi, nad Francją czy Włochami. Co innego Hiszpania. Szanuję ich za odbicie swoich ziem z łap tak zwanych Maurów, za chrystianizację Ameryk, wreszcie za ostatnie krucjaty w XX wieku. Nasze narody są zupełnie różne, ale miały wspólną platformę cywilizacyjną. Stąd fascynacja bardzo tożsamościową twórczością Tierra Santa, zespołu śpiewającego o podobnych tematach jak Maiden, również muzycznie bardzo "ironowego" (z niemałą domieszką europejskiego power metalu).
Płyty powinny być jak sukienki: nie za długie. Myślę, że 40 - 45 minut dla LP to optymalna czasówka. Tierra Santa mieści się w tym przedziale idealnie. Najlepsze numery: Reconquista, Dracula, Septima estrella, Cruzada.
Z perspektywy czasu ta płyta jest ważniejsza niż prawie 20 lat temu, bo "od niej się wszystko zaczęło". Pierwotnie ceniłem ją najbardziej za numery z Kiszczakiem, a więc "Reach Out for the Light" i przebojowy "Farewell", z biegiem czasu najbardziej szanuję nagranie za dwa ostatnie kawałki "Sign of the Cross" oraz "Tower", które zapowiadają to, za co kochamy Avantasię - śpiewanie duetów czy tercetów na głosy.
Pośród wielu projektów określanych jako "rock opera" Avantasia wypracowała nową jakość w metalu. Myślę, że stało się to dopiero na poziomie przejścia z płyt studyjnych na projekt koncertujący, a więc w 2008 r. Teraz zaś, AD 2019, Sammet ma już za zadanie nie obniżać lotów. Niczego nowego nie wymyśli, natomiast może twórczo rozwijać swój projekt. Nie sądzę, by osiągnął z nim popularność "stadionową", ale trochę więcej biletów ma szansę sprzedawać. Powodzenia!
28 Marillion - Script for a Jester's Tear
Cenię tylko Marillion z Fishem, późniejszy wokalista niestety zupełnie mnie nie przekonał. Zaś pośród płyt z lat 1983 - 87, bezapelacyjnie najciekawszy jest debiut. Jeśli ktoś nie zna jeszcze płyty, koniecznie niech poszuka jej wersji dwupłytowej, zawierającej prawie dwudziestominutowy Grendel, który nie zmieścił sie na regularnej wersji debiutu. Stanowi idealne dopełnienie doskonałych sześciu utworów umieszczonych w "Skrypcie".
Marillion na tym longplay'u nie sytuuje się za daleko ani od NWOBHM ani od Magnum. Rozumiem i pochłaniam tę muzykę znacznie lepiej niż zespoły progresywne z lat 70-tych, a więc nagrywające o 10 lat wcześniej od Fisha, Rothery'ego i ich kolegów.
27 Praying Mantis - Time Tells No Lies
Niby to zakładka "NWOBHM", ale u Modliszki nie ma ani trochę szatana obecnego na nagraniach Angel Witch, Witchfinder General czy Venom. To fantastyczny hard rock grany na dwie gitary. Jak na rok wydania 1981 było to wszystko już odrobinę zbyt lekkie, ale mogło - przy dobrym wsparciu wytwórni i kompetentnym manago zrobić światową karierę. Każdy numer umieszczony na debiucie jest kompletny, nie ma żadnych dłużyzn i zapychaczy.
26 Gamma Ray - Land of the Free
Nie to, żebym nie lubił wokali Ralfa Scheepersa, ale Kai Hansen ma w sobie charyzmę, przebijającą belcanto lepiej wykształconych wyjców metalowych. Od pierwszej, prawie dziewięciominutowej kompozycji, Rebellion in Dreamland, słychać, że płyta ma ambicję, by stać się klasykiem heavy metalu. I każda kompozycja zbliża Gammę do osiągnięcia tego celu.
Gościem na płycie jest legendarny Kiske. No i Michi śpiewa poprawnie, ale ... nie jest gwiazdą. Od zawsze mam teorię, że Kai celowo zaproponował mu słabszą piosenkę, by nie utrwalać przekonania, że najlepszym wokalistą Helloween był Michael Kiske.
25 Tierra Santa - Legendario
Od zawsze kocham kulturę hiszpańską. Nie rozumiem zachwytów moich rodaków nad krajami anglosaskimi, nad Francją czy Włochami. Co innego Hiszpania. Szanuję ich za odbicie swoich ziem z łap tak zwanych Maurów, za chrystianizację Ameryk, wreszcie za ostatnie krucjaty w XX wieku. Nasze narody są zupełnie różne, ale miały wspólną platformę cywilizacyjną. Stąd fascynacja bardzo tożsamościową twórczością Tierra Santa, zespołu śpiewającego o podobnych tematach jak Maiden, również muzycznie bardzo "ironowego" (z niemałą domieszką europejskiego power metalu).
Płyty powinny być jak sukienki: nie za długie. Myślę, że 40 - 45 minut dla LP to optymalna czasówka. Tierra Santa mieści się w tym przedziale idealnie. Najlepsze numery: Reconquista, Dracula, Septima estrella, Cruzada.
Najbliższe koncerty w 2026: White Buffalo, Hollywood Vampires, Doogie White, Blaze Bayley, Mostly Autumn weekend, Hallas, Coroner, Deep Purple, Quidam, Europe, Maiden United, Still of the Night ...

