Wchodzę w celu ukrócenia stwierdzeń z wysokości czy coś jest "tym" czy "owym". Oczywiście mam nadzieję, że rozmówcy to kumają ale czasem warto o tym przypomnieć.Schizoid pisze: ↑śr lut 19, 2020 8:23 pm Ale po co wchodzisz ze mną na płaszczyznę relatywizmu? Wydaje mi się, że subiektywizm to dość powszechnie znane stanowisko.
Znów piszesz o bliżej nieokreślonym "kulcie", tym razem w przypadku Ironsword, które nota bene podczas moich odsłuchów wydawało się dość przeciętne. Czym jest ten "kult"? To faceci z muskułami i mieczami na okładkach? Epickie, w przypadku niektórych kapel zakrawające o parodię przyśpiewy w refrenach? Złe brzmienie, bo na dobrego producenta zabrakło złotych monet? Bo w tym miejscu naprawdę nie wiem jak mam rozumieć ten termin i wpływ zjawiska kultowości na ocenę materiału.
Na odpowiedź za powyższe dałem powyżej. To nie jest mierzalne. Najłatwiej mi to pokazać na przykładzie bo czasem rozmowa o muzyce może być problematyczne. DLA MNIE kultowe są np. Omen "Battle Cry" a ze współczesnych powiedzmy nowy album Ironsword "Servants Of Steel". Łatwiej tego nie mogę. Co do oceny materiału to zawsze i tak najważniejsze dla mnie są kompozycje. Dla nich jestem w stanie przeboleć słabe brzmienie i brak ogarnięcia instrumentalnego (to też do pewnego momentu bo z Chevalier nie dałem rady).
PS. Najłatwiej mi wyjaśnić słowami ową kultowość jako pewną kombinację brzmienia (najczęściej surowego), samej muzyki (epickiej i ostrzejszej), razem z tytułami numerów, okładkami. U mnie ma to pozytywny wpływ na ocenę ale niewielki zwykle.










