Wiem, ja pisałem ogólnie, nie do CiebiePierre Dolinski pisze: ↑pt sie 21, 2020 6:24 pm Gumbyy. Ja posłuchałem tych płyt. Zadałem sobie ten trud i więcej do nich nie wrócę.
Blaze Bayley
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Blaze Bayley
www.MetalSide.pl
Re: Blaze Bayley
Blood & Belief to też świetna płyta. Mój nr 2.
02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków), Wishbone Ash (Warszawa), Monstrum (Rzeszów), Soen (Kopenhaga)
03: Lady Pank, Zalewski, Turbo (Łódź)
05: Defenders of Steel
06: Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), Linkin Park
07: Judas Priest
Re: Blaze Bayley
Brawo dla tego pana.
Każda z pierwszych pięciu płyt Blaze kasuje trzy ostatnie Maideny bez problemu.
Każda z pierwszych pięciu płyt Blaze kasuje trzy ostatnie Maideny bez problemu.
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12329
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Blaze Bayley
Nie są w stanie zrobić choć w 1/4 tak dobrej płyty...
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
-
Deleted User 4783
Re: Blaze Bayley
Chciałbym zaznaczyć, że o gustach się nie rozmawia, bo jak wiemy jedni lubią Blaze'a, inni nie. Tak samo jak jedno wolą Maiden, inni Judas, jeszcze inni żarcie od chinola lub makaroniarza. I co nam do tego? Mi bardziej zależy na pewnej walce z podejściem do muzyki na zasadzie "chujowe, bo ja nie lubię i koniec". Mnie np wkurza Samowar, ale są tacy, co ich uwielbiają. I co mi do tego? Ok, niech im będzie. Ale każdy ma prawo do argumentacji i rozmowy. A argumenty na zasadzie "bo tak", są chujowe jak sam chuj i świadczą o totalnej ignorancji.
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
Ja zazwyczaj uzasadniam dlaczego coś mi się nie podoba. Jeśli chcesz wprowadzić tutaj jakiś łukaszenkizm, który nie dopuszcza opinii nieprawomyślnych, to chyba Cię lekko pogięło.Swoją drogą ci którzy krytykują muzykę Blaze'a, robią to mniej po chamsku, niż Ty krytykując ich.
Weź się trochę ogarnij.
Gust jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Kto lubi muzę Blaze'a to lubi. Jego sprawa. Nie można jednak zmusić innych do tego, żeby walili peany pochwalne dla wokalisty o skali głosu w swojej szerokości dobrej do śpiewania wyliczanek przedszkolnych i dla jego pomysłów na melodie ograniczonych tą wąską skalą głosu. No sorry. Można mieć swoje zdanie i nie ma obowiązku nabożnego milczenia w tej sprawie. To, że śpiewał kiedyś w Iron Maiden nie czyni z niego nietykalnego absolutu, który trzeba czcić. Tak samo jak nie trzeba łykać jak pelikan każdego gniota, którego nagrają Iron Maiden. Ja do niektórych kawałków Iron Maiden nie wracam i tak programuję odtwarzanie w swoim sprzęcie, żeby niektóre numery pomijał, bo nie mogę ich słuchać. Szkoda mi życia na te kompozycje.
Weź się trochę ogarnij.
Gust jest indywidualną sprawą każdego człowieka. Kto lubi muzę Blaze'a to lubi. Jego sprawa. Nie można jednak zmusić innych do tego, żeby walili peany pochwalne dla wokalisty o skali głosu w swojej szerokości dobrej do śpiewania wyliczanek przedszkolnych i dla jego pomysłów na melodie ograniczonych tą wąską skalą głosu. No sorry. Można mieć swoje zdanie i nie ma obowiązku nabożnego milczenia w tej sprawie. To, że śpiewał kiedyś w Iron Maiden nie czyni z niego nietykalnego absolutu, który trzeba czcić. Tak samo jak nie trzeba łykać jak pelikan każdego gniota, którego nagrają Iron Maiden. Ja do niektórych kawałków Iron Maiden nie wracam i tak programuję odtwarzanie w swoim sprzęcie, żeby niektóre numery pomijał, bo nie mogę ich słuchać. Szkoda mi życia na te kompozycje.
Ostatnio zmieniony sob sie 22, 2020 12:27 pm przez Deleted User 5490, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Blaze Bayley
Ale na solowych płytach muzyka jest dopasowana do jego skali i współgra z nią głos bardzo dobrze.
Blaze wypadał słabo w kawałkach Dickinsona czy nawet Di Anno, ale na pierwszych albumach solowych wszystko gra i buczy.
Blaze wypadał słabo w kawałkach Dickinsona czy nawet Di Anno, ale na pierwszych albumach solowych wszystko gra i buczy.
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
To jest wszystko kwestia gustu. Ja tego nie kupuję. Mam widać inne potrzeby duchowe. 
Re: Blaze Bayley
Generalnie to wszystko jest kwestią gustu.
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
Sęk w tym, że o gustach się nie dyskutuje, co Alchemist próbuje tutaj wprowadzić jednocześnie mówiąc, że o gustach się nie dyskutuje.
W moim mniemaniu każdy swój gust może wyrazić, ale gadka jakiegoś gościa, że ktoś inny jebie, bo akurat on uważa inaczej, to jest właśnie dyskusja o gustach, o których podobno się nie dyskutuje.
W moim mniemaniu każdy swój gust może wyrazić, ale gadka jakiegoś gościa, że ktoś inny jebie, bo akurat on uważa inaczej, to jest właśnie dyskusja o gustach, o których podobno się nie dyskutuje.
Re: Blaze Bayley
Trzeba forum zaorać i tyle.
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
Koniecznie. Proponuję wprowadzić regułę - zero muzyki, zero polityki, zero religii..... a potem przychodźmy pochlipać, położyć kwiatki i napić się w kibelku ze szczególnym uwzględnieniem tego ostatniego. 
Re: Blaze Bayley
Ewentualnie zostawić łapkę w górę i dół i wystarczy do dzielenia sie wrażeniami.
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
Dokładnie. Będzie to bardzo demokratyczne. Na komunistycznym onecie nie ma takiej opcji. Będziemy mogli świecić przykładem.
-
Deleted User 4783
Re: Blaze Bayley
pierre dolinski, weź Stary przeczytaj co napisałem, bo masz z tym jakiś problem jak widzę. Nie pisałem tam o przymusowym uwielbieniu Blaze'a, którego można lubić czy nie. Zaznaczyłem wręcz, że można go nie lubić i ja to rozumiem, ale wkurza mnie argumentacja z dupy na zasadzie "nie bo nie", co często widzę na forum odnośnie Bayleya. Ja rozumiem, że jest tutaj pewien niezrozumiały dla mnie psychofandom Brusia, który uważa go za jedynego, niezastąpionego i idealnego wokalistę dla Maiden, ale to nie ja. Cenię zarówno jego, Blaze'a i Paula, bo każdy dołożył swoją cegłę do tego, co po 45 latach znamy jako Iron Maiden. Wkurza mnie tylko podejście "Blaze jest chujowy i koniec kropka", bo to pokazuje totalną ignorancję piszących. A pisanie, że "wokal" nocnego ruchanka jest wybitny to już wpływ skwaszonego mleka pitego po ich koncertach w kiblu klubu. Jakby nie było, Blaze nagrał dobrą i słabą płytę z Maiden, po czym dowalił "Silicon Messiah", którym szczerze pozamiatał w 2000 roku. Sam (wiem, że uznasz to za herezję), częściej wracam do tego krążka niż do BNW. Bo mogę i ch.j. A nasza rozmowa na ten temat bardziej przypomina konflikt Kargula i Pawlaka o miedzę.
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
Gdybyś przewertował cały ten wątek i parę innych, to niektórzy już nie raz uzasadniali dlaczego uważają Blaze'a za cieniasa wokalnego, ale być może tego nie zrobiłeś, ale to Twój problem.
Ile razy można pisać, że Blaze ma skalę przedszkolaka melorecytującego wyliczanki, że melodie wymyślone pod wokal są kalekie, bo ograniczone jego skalą wokalną, że to nie do końca jego wina, że maścił w Maiden, bo zespół nawet o pół tonu nie obniżył stroju gitar, żeby było mu łatwiej śpiewać niektóre stare kawałki, a wypadałoby nawet o kwartę? Pewnie zmieniłoby to brzmienie Maiden, ale Blaze może zaśpiewałby ciut lepiej te łatwiejsze numery pisane pod Dickinsona. Pewnie poznałbyś lepiej myśli innych zamiast jechać ich za mityczne "nie bo nie".
Nie pisałem, że wokalista Nocnego jest wybitny. Jest na pewno dużo lepszy. Przepaść w różnicach umiejętności między nimi jest tak wyraźna, że tylko ktoś kto ma dużo złej woli wobec wokalisty Nocnego, może tego nie zauważać. Napisałem, że wolę jego głos od głosu Blaze'a, który jest moim zdaniem beztalenciem wokalnym i swoje zdanie podtrzymuję. Może sobie być prywatnie fajnym, sympatycznym gościem. To, że nie poszło mu w Maiden jest też skutkiem tego, że miał za dużo tupetu, wszedł do głębokiej wody nie potrafiąc dobrze pływać a ci którzy go do tej wody zaprosili płynęli szybciej i sprawniej niż on, zaś kiedy zaczął tonąć, nie pomogli mu. Częściowo sam sobie winien. Myślał, że pływanie z syrenami to jego żywioł, uwierzył, że jest do tego stworzony. Uległ fatasmagorii.
Oczywiście Tobie wolno zachwycać się twórczością Blaze'a, a mi kręcić na nią nosem, ale nie jedź po jego krytykach, bo wątek ma 60 stron i niektórzy sporo wcześniej tam napisali. Tacy mają prawo do "nie, bo nie", ponieważ już wcześniej szczegółowo uzasadnili swoje racje.
Nie pisałem, że wokalista Nocnego jest wybitny. Jest na pewno dużo lepszy. Przepaść w różnicach umiejętności między nimi jest tak wyraźna, że tylko ktoś kto ma dużo złej woli wobec wokalisty Nocnego, może tego nie zauważać. Napisałem, że wolę jego głos od głosu Blaze'a, który jest moim zdaniem beztalenciem wokalnym i swoje zdanie podtrzymuję. Może sobie być prywatnie fajnym, sympatycznym gościem. To, że nie poszło mu w Maiden jest też skutkiem tego, że miał za dużo tupetu, wszedł do głębokiej wody nie potrafiąc dobrze pływać a ci którzy go do tej wody zaprosili płynęli szybciej i sprawniej niż on, zaś kiedy zaczął tonąć, nie pomogli mu. Częściowo sam sobie winien. Myślał, że pływanie z syrenami to jego żywioł, uwierzył, że jest do tego stworzony. Uległ fatasmagorii.
Oczywiście Tobie wolno zachwycać się twórczością Blaze'a, a mi kręcić na nią nosem, ale nie jedź po jego krytykach, bo wątek ma 60 stron i niektórzy sporo wcześniej tam napisali. Tacy mają prawo do "nie, bo nie", ponieważ już wcześniej szczegółowo uzasadnili swoje racje.
Re: Blaze Bayley
Wokalista Nocnego Kochanka jest bardzo dobry. To że oni robią takie wygłupy, może takie jest po prostu zapotrzebowanie i to się sprzedaje. Nie obchodzi mnie to, bo ja ich nie słucham. Ale ciężko odmówić temu kolesiowi umiejętności wokalnych. A takiego Blaze'a to rozklepuje w pierwszej rundzie. Blaze był nawet cienki w Wolfsbane i już wtedy mi nie pasował. Jak go przyjęli do Maiden, to kiedy usłyszałem to info po raz pierwszy, a nie było podane, że śpiewał w Wolfsbane, tylko, że był kolegą Harrisa, myślałem że to inny Blaze Bayley. A to, że facetowi się wydawało, iż może robić metal bez Ironów i fani to kupią, to już inna sprawa. Jak się okazuje, niektórzy kupili słabiznę na resorach.
Re: Blaze Bayley
Niektórzy lubią takie epokowe i wspaniałe dzieła jak Crazy Nights, niektorzy wolą słabiznę na resorach Blaze'a.
Re: Blaze Bayley
Crazy Nights to muzyka profesjonalnego zespołu, mającego własne zdanie o tym co powinni grać, nie oglądając się na fanów podziemnych demówek. A Blaze to cienki wokalista bez umiejętności ani nawet legendy, która w jakimś stopniu dotyka DiAnno.
Że zacytuję fragment 'Crazy Crazy Night'
"Próbują nam wmówić, że nie ma dla nas miejsca
Ale w porządku, nas są miliony"
Że zacytuję fragment 'Crazy Crazy Night'
"Próbują nam wmówić, że nie ma dla nas miejsca
Ale w porządku, nas są miliony"
Re: Blaze Bayley
Że zacytuję Zenka Martyniuka:
Za sobą zostaw jeden most,
bo dzisiaj spalić wszystkie chcesz,
bo nikt z nas nie wie
co go w życiu dalej czeka.
Choć dzisiaj śmiało patrzysz wprost,
nie jeden Cię przemoczy deszcz,
nie jedna jeszcze gorzkich łez
popłynie rzeka.



