Metallica
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Metallica
Ostatnio przesłuchałem kilka kawałków z Justice. Nie rozumiem jak się tym mogłem jarać 30 lat temu. Nudne powtarzane często riffy, płaska produkcja, bez życia bez jaj bez rock and rolla.
Re: Metallica
Fakt, że brzmienie jest sterylne i mocno płaskie. Spory minus przeciwko tej płycie.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Metallica
Mnie się wydaje, że wiele osób, ze mną włącznie, przez lata przyzwyczaiło się do brzmienia tej płyty. Fakt, basior mógłby być wypchnięty bliżej wierzchu (niektórzy twierdzą, że wcale go nie słychać), ale już np. do "klekotu" perki przywykłem, a ogólna sterylność brzmienia to akurat zawsze bardziej zaleta niż wada, oczywiście moim prywatnym zdaniem.
Re: Metallica
Justice jest wyjatkowy wlasnie miedzy innymi dlatego, jaki jest produkcyjnie, i nic bym nie zmienil.
Rasmussem mowil kiedys w wywiadzie, ze TAKA produkcja paradoksalnie byla pozniej bardzo pozadana przez inne kapele.
Rasmussem mowil kiedys w wywiadzie, ze TAKA produkcja paradoksalnie byla pozniej bardzo pozadana przez inne kapele.
-
Deleted User 2259
Re: Metallica
Mnie tam brzmienie AJFA odpowiada, przez wiele lat był to mój nr 3, teraz wskoczyła na 2 pozycja za MoP.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Metallica
Rzadko to robię, ale tym razem przeklejam z innego tematu, żeby napiętnować karygodny vorgelizm.
Vorgel pisze: ↑pt paź 09, 2020 2:28 pm Mustaine jest charakterystyczny, co jest dużym plusem. Taki Chuck Billy to tylko lepszy Hetfield. A sam Hetfield to radiowa wiocha dla gospodyń domowych lepiących pierogi. Mustaine nie ma radiowego głosu, co jak dla mnie nie jest wadą. Ostatecznie jak już lubisz lepić te pierogi, to wybierz raczej ballady Testamentu, nie M***lliki.
Re: Metallica
no coz, trudno sie nie zgodzic z brakiem "radiowego glosu" Mustaine'a.
kiedy James juz wyszedl z cienia Rudego, stal sie moim favorytem z tej dwojki.
co nie zmienia faktu, ze Dave to zdecydowanie jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w ciezkiej muzie.
kiedy James juz wyszedl z cienia Rudego, stal sie moim favorytem z tej dwojki.
co nie zmienia faktu, ze Dave to zdecydowanie jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w ciezkiej muzie.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Metallica
Z charyzmą Dave'a się zgadzam i nie dlatego przekleiłem tutaj wypowiedź Vorgela, tylko dlatego, że nie poczuwam się do bycia gospodynią domową lepiącą pierogi, a uważam Dżejmza za dobrego, a momentami nawet bardzo dobrego wokalistę.
Re: Metallica
dla mnie ogolnie deprecjonowanie czlonkow Metalliki przez czysta niechec do zespolu, jest troche slabe.
Lars - biznesman - przede wszystkim.
lizodup ze znajomosciami i nadziana rodzinka, ktory mial nosa do interesow.
PRowiec zespolu, dopiero na koncu perkusista - calkiem dobry swego czasu, chociaz dalej lubie jego styl w Metallice.
jest geniuszem na swoj sposob.
James - jeden z najlepszych frontmanow ever, i tyle.
dla mnie LEPSZY od Mustaine'a na tym stanowisku
mozna sie jedynie zastanawiac, czy Hetfield by wyszedl z cienia Rudego, ale obawiam sie, ze zespol by nie wytrzymal trzech TAKICH osobowosci na dluzej.
Kirk - mozna sie smiac, jak potrafi skasztanic solo live, ale ma na koncie mase ponaczasowych partii.
do tego na pewno zainspirowal do zlapania za gitare setki tysiecy ludzi przez dekady, i dalej to robi, i juz samo to czyni go WIELKIM.
Lars - biznesman - przede wszystkim.
lizodup ze znajomosciami i nadziana rodzinka, ktory mial nosa do interesow.
PRowiec zespolu, dopiero na koncu perkusista - calkiem dobry swego czasu, chociaz dalej lubie jego styl w Metallice.
jest geniuszem na swoj sposob.
James - jeden z najlepszych frontmanow ever, i tyle.
dla mnie LEPSZY od Mustaine'a na tym stanowisku
mozna sie jedynie zastanawiac, czy Hetfield by wyszedl z cienia Rudego, ale obawiam sie, ze zespol by nie wytrzymal trzech TAKICH osobowosci na dluzej.
Kirk - mozna sie smiac, jak potrafi skasztanic solo live, ale ma na koncie mase ponaczasowych partii.
do tego na pewno zainspirowal do zlapania za gitare setki tysiecy ludzi przez dekady, i dalej to robi, i juz samo to czyni go WIELKIM.
Re: Metallica
Dzięki za przypomnienie, aż sobie wkleję w opis.Zakkahletz pisze: ↑pn paź 12, 2020 8:33 am Rzadko to robię, ale tym razem przeklejam z innego tematu, żeby napiętnować karygodny vorgelizm.
Vorgel pisze: ↑pt paź 09, 2020 2:28 pm Mustaine jest charakterystyczny, co jest dużym plusem. Taki Chuck Billy to tylko lepszy Hetfield. A sam Hetfield to radiowa wiocha dla gospodyń domowych lepiących pierogi. Mustaine nie ma radiowego głosu, co jak dla mnie nie jest wadą. Ostatecznie jak już lubisz lepić te pierogi, to wybierz raczej ballady Testamentu, nie M***lliki.
Re: Metallica
Do Larsa nic nie mam. Co prawda jest jednym z najgorszych perkusistów świata, a załoga którą dowodzi to wiocha, której nawet nie wymieniam z nazwy. Ale już od dawna nie udaje fajnego, prostego metalowego kolesia, a stoi teraz tam gdzie stał Nikki Sixx kiedy on się z niego śmiał. Hipokryta? Niekoniecznie, po prostu kiedy osiągnął to co tamten, stał się taki jak tamten i nie będzie przecież udawał, że coś go łączy ze sceną, której kiedyś był częścią. To jest jasne i było już widoczne wyraźnie w 1996 roku.
Natomiast jedną wielką mistyfikacją jest projekt o nazwie James Hetfield, survivor i 'prawdziwy metal', swój chłop, który nie lubi Larsa bo ten gwiazdorzy. Tymczasem jest takim samym gwiazdorem, pozerem i słabizną w gatunku którego dalej próbuje być przedstawicielem. Jego wokal zawsze był nijaki, ale na początku przynajmniej starał się śpiewać agresywnie. Szybko jednak doszedł do wniosku, iż nie będzie się wysilał. Taki "thrash" mogli kupić ludzie, którzy nigdy nie zaakceptowali Megadeth, bo Rudy "nie umie śpiewać", ma nieznośną manierę itd. Jak uszka bolą na Rudego, faktycznie lepiej zostać przy Nothing Else Matters i Mama Said.
M***llica, sztuczny, nieszczery projekt, wygładzany sukcesywnie do stanu akceptacji przez masowego fana niekoniecznie metalu.
Natomiast jedną wielką mistyfikacją jest projekt o nazwie James Hetfield, survivor i 'prawdziwy metal', swój chłop, który nie lubi Larsa bo ten gwiazdorzy. Tymczasem jest takim samym gwiazdorem, pozerem i słabizną w gatunku którego dalej próbuje być przedstawicielem. Jego wokal zawsze był nijaki, ale na początku przynajmniej starał się śpiewać agresywnie. Szybko jednak doszedł do wniosku, iż nie będzie się wysilał. Taki "thrash" mogli kupić ludzie, którzy nigdy nie zaakceptowali Megadeth, bo Rudy "nie umie śpiewać", ma nieznośną manierę itd. Jak uszka bolą na Rudego, faktycznie lepiej zostać przy Nothing Else Matters i Mama Said.
M***llica, sztuczny, nieszczery projekt, wygładzany sukcesywnie do stanu akceptacji przez masowego fana niekoniecznie metalu.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Metallica
A sky-high pile of bullshit.Vorgel pisze: ↑pn paź 12, 2020 11:02 amJego wokal zawsze był nijaki, ale na początku przynajmniej starał się śpiewać agresywnie. Szybko jednak doszedł do wniosku, iż nie będzie się wysilał. Taki "thrash" mogli kupić ludzie, którzy nigdy nie zaakceptowali Megadeth, bo Rudy "nie umie śpiewać", ma nieznośną manierę itd. Jak uszka bolą na Rudego, faktycznie lepiej zostać przy Nothing Else Matters i Mama Said.
M***llica, sztuczny, nieszczery projekt, wygładzany sukcesywnie do stanu akceptacji przez masowego fana niekoniecznie metalu.
Co do ostatniego zdania w pierwszym zacytowanym przeze mnie akapicie: i Hetfield, i Mustaine są dla mnie dobrymi i ważnymi wokalistami, każdy w swoim stylu, a akurat jeśli chodzi o 2 przywołane numery, to rzeczywiście jedne z gorszych w wykonaniu Jamesa.
Potrafisz wykrzesać z siebie trochę rozsądku (w tym temacie), Vorgel, czy dalej będziesz p*****lił jak potłuczony?
Re: Metallica
Wydaje mi się, że byłem w miarę łagodny w opisie tego co robi pan Hetfield. Pamiętam też, że nawet kiedy słuchałem tego zespołu w latach 80, wokalistę uważałem za najsłabsze jego ogniwo. Wokal żaden, nic szczególnego, a z czasem stawał się coraz bardziej asekurancki. Aż w końcu pan James został gwiazdą radia, jak Frank Sinatra, tyle że z mniejszą charyzmą i pretensjami do bycia 'true'. Ale 'true' co? Gwiazda muzyki country?
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6536
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Metallica
Takiego country?
www.youtube.com/watch?v=JFAcOnhcpGA
BTW, to jeden z moich absolutnie najulubieńszych kawałków Mety ever, a powstał niedawno.
www.youtube.com/watch?v=JFAcOnhcpGA
BTW, to jeden z moich absolutnie najulubieńszych kawałków Mety ever, a powstał niedawno.
Re: Metallica
To jest bardziej asekuranckie i zachowawcze niż country. Riffy chyba odmierzali linijką. To jest "thrash" dla fanów Lady Gagi. A facet brzmi jakby zaraz miał zacząć rapować. To jest naprawdę o wiele gorsze niż te Loady i Reloady.
Re: Metallica
Vorgel, rozumiem troche Twoje podejscie, zeby nie bylo.
ale w piku kariery byl BESTia na scenie (Damaged Justice Tour/BA Tour), i chyba sam Rudy by sie bal przy nim stac, zeby nie wylapac z Explorera
irocznym jest, jak wokale tych dwoch Panow sie zestarzaly w kontekscie tego, co piszesz.
Jamesa - jak wino (moze i nawet kiepskiej jakosci, ale dalej wino) - ostatnie dwie trasy - FIRE.
Mustaine'a - jak mleko.
tak, wiem, byl rak gardla po drodze, ale Dave wokalnie juz rozpada sie na atomy od dobrych 10lat, jak nie wiecej.
nawet obnizenie sie w tonacji o caly ton nizej bardzo srednio dziala.
oczywiscie nie przeszkadza mi to doskonale sie bawic na koncertach.
to tylko takie technikalia, ktore nie kazdego musza interesowac, ale jednak sa faktami.
i tak, wiem, ze to zupelnie dwie inne szkoly "wokalu" - who cares?
ale w piku kariery byl BESTia na scenie (Damaged Justice Tour/BA Tour), i chyba sam Rudy by sie bal przy nim stac, zeby nie wylapac z Explorera
irocznym jest, jak wokale tych dwoch Panow sie zestarzaly w kontekscie tego, co piszesz.
Jamesa - jak wino (moze i nawet kiepskiej jakosci, ale dalej wino) - ostatnie dwie trasy - FIRE.
Mustaine'a - jak mleko.
tak, wiem, byl rak gardla po drodze, ale Dave wokalnie juz rozpada sie na atomy od dobrych 10lat, jak nie wiecej.
nawet obnizenie sie w tonacji o caly ton nizej bardzo srednio dziala.
oczywiscie nie przeszkadza mi to doskonale sie bawic na koncertach.
to tylko takie technikalia, ktore nie kazdego musza interesowac, ale jednak sa faktami.
i tak, wiem, ze to zupelnie dwie inne szkoly "wokalu" - who cares?
- Bon Dzosef
- -#The Alchemist

- Posty: 12447
- Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm
Re: Metallica
Myślę. że to bardziej dwie inne szkoły starzenia się i dbania o własny organizm w młodości. Hetfield oczywiście jest menelem, ale gdzie mu do Rudego heroinisty. Mustaine jest nie tylko lepszym wokalistą, gitarzystą i kompozytorem, ale również o kilka długości lepszym degeneratemi tak, wiem, ze to zupelnie dwie inne szkoly "wokalu" - who cares?
Re: Metallica
Nie będę tutaj bronił Hetfielda ale w starciu degeneratów wybrałbym jego jednak. Wolę Jagera i wódkę od heroiny 
Re: Metallica
zawsze lubilem maniere Mustaine'a, nie bede zaprzeczal, ale Hetfielda po prostu bardziej mi siedzi, i tyle.
co do lepszy/gorszy:
wokal - James
gitara - trudno powiedziec, jestem w stanie postsawic znak rownosci, albo z lekkim wskazaniem na Jamesa - za duzo agresywjniejszy styl i monstrualna prawa lape.
kompozycyjnie/muzycznie - znak rownosci miedzy Panami, po prostu. nie umiem sie zdecydowac i zadnemu nie chce niczego odbierac z zaslug.
ktos byl wiekszym degeneratem, nie podlega ZADNEJ dyskusji
co do lepszy/gorszy:
wokal - James
gitara - trudno powiedziec, jestem w stanie postsawic znak rownosci, albo z lekkim wskazaniem na Jamesa - za duzo agresywjniejszy styl i monstrualna prawa lape.
kompozycyjnie/muzycznie - znak rownosci miedzy Panami, po prostu. nie umiem sie zdecydowac i zadnemu nie chce niczego odbierac z zaslug.
ktos byl wiekszym degeneratem, nie podlega ZADNEJ dyskusji
Re: Metallica
Haha, Hetfield i agresywny styl. Jeszcze agresywniejszy od Dave'a który gra riffy 3 razy szybciej. No gratuluję osłuchania
Hetfield jest gorszym gitarzystą od swojego basisty, który bije go na tym instrumencie o kilka długości, Hammetta zresztą też. Jest taki filmik gdzie Trujillo gra na gitarze akustycznej, wchodzi Hammett, a Hetfield do niego "twoja robota jest zagrożona". M***llica to przy Megadeth cienkie bolki, za wyjątkiem Trujillo, który pasuje tam jak pięść do nosa, no ale kasa....