TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Zbiór ankiet i Waszych opinii dotyczących innych zespołów.

Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM

Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Vorgel »

Metal Mind powstał w 1987 roku i na początku niczego jeszcze nie wydawał. To była przede wszystkim organizacja koncertów. Nie wiem ile na tym zarabiali, ale nie podejrzewam, że były to jakieś kokosy. To była jeszcze PRL. Natomiast łatwo jest mówić kolesiowi, który ma zero pojęcia o tym biznesie, a jedyne co potrafi to grać na instrumencie, że został wydymany, bo jemu się wydaje, że zasłużył na więcej. Dla mnie takie coś jest infantylne i tyle. Może się tak czuć, ale nie znaczy, że jest to zgodne ze stanem faktycznym. Natomiast jeśli faktycznie było coś nie tak, to zamiast pluć trzeba było iść do sądu.
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Zdan »

Polecam bardzo sądzenie się małolatom z metalowych zespołów z dużą firmą organizującą koncerty, wydającą płyty i pewnym sensie mającą (do pewnego momentu) monopol na oficjalne metalowe wydawnictwa w kraju. Świetny pomysł.
pz
-#Administrator
-#Administrator
Posty: 21960
Rejestracja: śr maja 07, 2014 12:56 am
Skąd: z Sanatorium

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: pz »

Akurat Kat i Turbo zostali tak samo wydymani jak ci zupełnie mali. Chociaż chyba Kat najlepiej pilnował swoich interesów. Pod tym względem Dziuba był "uczciwy".

02: Turbo (Kutno, Warszawa, Kraków) Wishbone Ash (Warszawa) Monstrum (Rzeszów) Soen (Kopenhaga)
03: Villagers of Ioannina City, Lady Pank, Zalewski, Icon, Turbo (Łódź)
05: Paul Quinn, Defenders of Steel, Hellhaim, Linkin Park (Sztokholm), Omen (Kraków?)
06: Omen (Warszawa), Mystic Festiwal, Metallica (Budapeszt), Iron Maiden (Hradec Kralove), MnC (SK, Łódź)
07: MnC (Pionki), Skunk Anansie, Judas Priest
08: Castle Rat, Soen
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13397
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

12. Iron Maiden - Somewhere In Time
Obrazek

Wielokrotnie pisałem tu, że szósty krążek Maiden to ich najlepsze dzieło. Przez lata utrzymuje się u mnie na szczycie podium i to raczej już nigdy się nie zmieni. To bardzo przestrzenny materiał. Nowe, nieco kosmiczne brzmienie, sprawiło że kompozycje z Somewhere In Time nie straciły nic na swojej aktualności. Z jednej strony jest to płyta będąca kontynuacją coraz bardziej dopracowywanego stylu, za jaki pokochano zespół, z drugiej wyraźnie stanowi coś nowego w dyskografii Brytyjczyków. Ten koncept okazał się być strzałem w dziesiątkę, bo Iron Maiden potrzebowało wtedy odświeżenia po serii udanych, ale leżących blisko siebie płyt, z drugiej nie było jeszcze potrzeby odcinania się od tego, co wypracowali na wcześniejszych wydawnictwach. Całe szczęście, że utwory Dickinsona nie trafiły na Somewhere In Time, bo dzięki temu otrzymaliśmy maksymalnie spójny materiał, którego rzadko kiedy słucham na wyrywki. Jest to jedna z niewielu płyt metalowych, którym daję ocenę 10/10, akurat na tym forum chyba nie trzeba tłumaczyć, dlaczego zasługuje na tę notę.

Ulubione numery: Alexander The Geat (a jakże!), Sea Of Madness, Caught Somewhere In Time

11. Miles Davis - Bitches Brew
Obrazek

Jest to najlepszy jazzowy album spośród tych, które znam. Co tu dużo mówić, Bitches Brew to totalny odlot i materiał skrajnie nieprzystępny dla ludzi z zewnątrz. To nie jest Miles Davis z Kind Of Blue, to Davis wchodzący w złote lata rocka, stąd też krążek ma taki, a nie inny charakter. Zafascynowany tym, co wydarzyło się na Woodstock, Davis postanowił znacząco zrewolucjonizować swoją muzykę, nadając jej jeszcze bardziej elektryczny charakter (zaczątki nowej formuły pojawiły się już na wcześniejszym In A Silent Way). Jednocześnie nie poszedł na żadne kompromisy: Bitches Brew to ponad półtorej godziny radykalnego fusion. Nie wiem, jak wielkie wrażenie mogła ta płyta robić w 1970 roku. Wiem za to, że jej pierwszy odsłuch powalił mnie na kolana. To doskonały materiał, choć jak zaznaczyłem, sprawiający trudności przy pierwszym podejściu. Chyba najlepszym opisem Bitches Brew będzie opinia forumowego kolegi Blackmailera, którego jakiś czas temu wprowadzałem w świat Milesa - "Nigdy nie słyszałem czegoś takiego". Zupełnie mnie to nie zdziwiło, bo Bitches Brew to kompletnie inny świat od tego, który zna się z 'Round About Midnight, czy Birth Of The Cool. Ale jest to fascynujący, piękny świat, który warto odwiedzić choć raz na jakiś czas.

Ulubione numery: Jak to w moim przypadku często bywa z jazzem, nie dzielę tego albumu na kompozycje. Cała plyta to wielki pomnik Davisa.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Deleted User 2259 »

2 kapitalne albumy
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Zdan »

Bitches Brew to mój absolutny top topów w całej muzyce.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13397
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Sam zastanawiam się, czy to po prostu nie jest najlepsza płyta w historii muzyki. Staram się stronić od tej tezy, bo trudno mi porównywać fusion Davisa z post-punkiem Joy Division, czy groovem Exhordera, ale...Coś w tej muzyce jest.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Zdan »

Mi też ale po latach słuchania nieodmiennie jest na absolutnym topie. Pewnie się rozpycha z kilkoma innymi tego typu dziełami (jest tam też A Love Supreme wiadomo kogo) ale to naprawdę mała grupka. Bardzo mała.
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Vorgel »

Ja za Bitches Brew nie przepadam. Za bardzo przekombinował. Oczywiście płyta Ironow fantastyczna.
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4315
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Geri666 »

Myślałem, że Somewhere będzie wyżej ;)
Awatar użytkownika
Bon Dzosef
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 12457
Rejestracja: wt kwie 05, 2016 5:28 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Bon Dzosef »

Te same numery z Somewhere mamy ulubione, chociaz ja bym dorzucił Loneliness
Lubie Iron Maiden i Megadeth

pz = shakin stevens

oddawac długie podpisy
johnny_o pisze: wt sie 18, 2026 9:50 pm Jebać czarnuchów
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13397
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Vorgel pisze: pt lis 13, 2020 11:08 pm Ja za Bitches Brew nie przepadam. Za bardzo przekombinował.
Jak najbardziej rozumiem taką opinię, to nie jest materiał dla każdego.
geri92 pisze:Myślałem, że Somewhere będzie wyżej ;)
I tak jest całkiem wysoko :) W poprzednim notowaniu miała być na 6 miejscu, ale przez ten rok trochę spadła w moim rankingu. I tak ma farta, bo jeden z krążków, który rok temu dałbym na 7 miejscu, wydawnictwo klasyczne i piękne, w tym roku w ogóle nie trafiło do tego zestawienia.
Dzosef pisze: Te same numery z Somewhere mamy ulubione, chociaz ja bym dorzucił Loneliness
Ja po prostu wrzucam po max. 3 utwory. Loneliness jest oczywiście świetne i myślałem, czy nie dać go za Sea, ale jednak wyszło jak wyszło.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
mic7
-#Nomad
-#Nomad
Posty: 5680
Rejestracja: czw sie 25, 2011 12:53 pm
Skąd: Warszawa

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: mic7 »

Zdan pisze: pt lis 13, 2020 10:06 pm Bitches Brew to mój absolutny top topów w całej muzyce.

Przesłuchałem pierwszy raz przed chwilą.No nie jest to łatwa muzyka i dla każdego ,ale mnie jednak ta płyta zaintrygowała i jeszcze do niej powrócę.
Słuchając ją przeniosłem się w jakiś inny wymiar ,inny zakątek siebie ,którego sam nie znam w sobie a to ważne słuchając muzy coś nowego odkrywać i w warstwie muzycznej i emocjonalnej.
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Hellhaim,Orgasmatron 16.05 ;Metallica 19.05 ;Savatage + 11.08 ;Deep Purple 8.10 ; Acid Drinkers 12.12
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13397
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

Tak, "intrygujący" to odpowiednie określenie dla tego materiału. Na pewno nie jest to album na jedno przesłuchanie, tam dzieje się bardzo dużo i warto dać sobie trochę czasu na oswojenie się z tymi utworami.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Awatar użytkownika
Vorgel
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 8097
Rejestracja: śr sty 27, 2016 5:26 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Vorgel »

Dla mnie najlepsze 3 z Somewhere (choć to naprawdę ciężki wybór bo tam mi leży dosłownie wszystko, nawet relatywnie najsłabszy Heaven Can Wait) to Caught Somewhere in Time, Sea of Madness i Stranger in a Strange Land.
Deleted User 2259

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Deleted User 2259 »

U mnie Caught, Stranger i Wasted :)
Awatar użytkownika
Geri666
-#Clansman
-#Clansman
Posty: 4315
Rejestracja: śr lis 17, 2010 11:47 pm
Skąd: Wwa

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Geri666 »

Mi właśnie najmniej leży otwieracz, nie podobają mi się linie wokalne w refrenie :P Bo muzyka i solówki to pierwsza liga.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13397
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

A dla mnie te ścieżki są jednym z najlepszych momentów Bruce'a w historii

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Zdan
-#Lord of light
-#Lord of light
Posty: 9895
Rejestracja: wt sty 29, 2019 12:29 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Zdan »

mic7 pisze: sob lis 14, 2020 1:38 pm
Zdan pisze: pt lis 13, 2020 10:06 pm Bitches Brew to mój absolutny top topów w całej muzyce.

Przesłuchałem pierwszy raz przed chwilą.No nie jest to łatwa muzyka i dla każdego ,ale mnie jednak ta płyta zaintrygowała i jeszcze do niej powrócę.
Słuchając ją przeniosłem się w jakiś inny wymiar ,inny zakątek siebie ,którego sam nie znam w sobie a to ważne słuchając muzy coś nowego odkrywać i w warstwie muzycznej i emocjonalnej.
To też jeden z powodów dla których jest to dla mnie albumu ze szczytu całej muzyki. Słucham go od dawien dawna i do dziś odkrywam momenty, warstwy, tekstury muzyczne które mnie zaskakują.
Awatar użytkownika
Schizoid
-#The Alchemist
-#The Alchemist
Posty: 13397
Rejestracja: śr cze 25, 2014 3:01 pm

Re: TOP 50 płyt - wyzwanie Schizoid (edycja 2020)

Post autor: Schizoid »

To teraz czas na honorable mentions, już bez kolejności.


David Gilmour - Live At Pompeii
Obrazek

Jest to jeden z najlepszych koncertów, jakie dane było mi słyszeć. Jednocześnie powoduje u mnie złość, że nie udało mi się być we Wrocławiu na ostatnim jak do tej pory, a może i w ogóle, koncercie Mistrza w Polsce. Pompeje to w zasadzie the best of jego twórczości. Oczywiście z takim dorobkiem trudno ułożyć setlistę idealną, ale ta jest jak najbardziej wystarczająca. Rzecz jasna wiele tu kompozycji z promowanego wówczas Rattle That Lock, ale nie zabrakło też utworów z innych płyt: mamy tu On An Island oraz The Blue z poprzedniego krążka Davida, oraz kompozycje Pink Floyd, w tym genialne Sorrow, klasyczne Money, czy naprawdę stare Fat Old Sun. Wykonawczo również jest świetnie. Oczywiście Gilmour ma już swoje lata i miejscami nie brzmi do końca idealnie, ale to już trzeba mu wybaczyć, zresztą mnie niespecjalnie to przeszkadza. Jakiekolwiek wokalne mankamenty nie mają znaczenia, gdy słyszy się solówkę w Comfortably Numb. Piękne wydawnictwo.

Halford - Live Insurrection
Obrazek

Nie jest to w pełni prawdziwy album koncertowy, co zostało nawet oficjalnie powiedziane. Cześć utworów to wykonania nagrane ponownie w studiu, do których dołożono efekty publiki. Nie zmienia to faktu, że jest to świetna płyta. Halford miał wtedy na koncie zaledwie jeden album wydany pod własnym nazwiskiem, zresztą reprezentowany tu przez wiele kompozycji, ale na Live Insurrection usłyszymy też masę innych kawałków z jego wcześniejszych kapel. Najbardziej interesującym elementem krążka są utwory Judas Priest, gdyż część z nich jest naprawdę stara, a tu zaprezentowano je w cięższej, bardziej metalowej odsłonie. Dzięki temu Stained Class, Genocide, czy Running Wild, brzmią po prostu perfekcyjnie. Dodatkowo nie są to żadne kotlety i zdecydowanie urozmaicają wydawnictwo. Gdyby Live Insurrection wyszło pod szyldem Judas Priest, byłoby ich najlepszym koncertem. Nie wyszło, ale od lat pozostaje moją ulubioną koncertówką.

AC/DC - Live At River Plate
https://image.ceneostatic.pl/data/produ ... -plate.jpg

Niezbyt klasyczne wydawnictwo, ale był to mój pierwszy koncert AC/DC, więc wiążą się z nim ważne wspomnienia. A poza tym, jest to po prostu bardzo dobry album. W 2009 roku skład zespołu stanowiły już "dziadki", ale ileż tu jest mocy! Spora w tym zasługa setlisty, bo trafiły nam się same smaczne kąski - najlepsze utwory z Black Ice, a także oczywiście starsze numery. AC/DC to jeden z tych zespołów, których kotlety są potrawami pierwszej klasy, dlatego Dirty Deeds Done Dirt Cheap, Hells Bells, czy Whole Lotta Rosie nigdy mi się nie znudziły. Live At River Plate to już nie zwariowane chłopaki z rewelacyjnego If You Want Blood, ale wciąż mają w sobie parę i chęć do grania.

David Bowie - Live Nassau Coliseum '76
Obrazek

Źle się stało, że ten koncert oficjalnie opublikowano dopiero kilka lat temu. Występ był transmitowany przez radio i przez lata jako bootleg zyskał wielką popularność wśród fanów artysty, ale jestem pewien, że gdyby David wypuścił go po zakończeniu trasy promującej Station To Station, wydawnictwo do dziś byłoby uważane za jego najlepszy live album. Ten koncert po prostu kosi. Bowie był jednym z wykonawców, którzy lepiej radzili sobie na scenie, niż w studiu i Nassau '76 to definitywne potwierdzenie tej tezy. Absolutnie zabójcza wersja Diamond Dogs, bardziej rozbudowane w porównaniu do studyjnego Stay, czy energiczne Suffragette City - to właśnie sprawia, że uznaję ten koncert za wielki. Bowie (a teraz jego management) co chwila wypuszcza nowe materiały koncertowe, więc konkurencja o tytuł najlepszej koncertówki jest zacięta, ale do poziomu Nassau '76 zbliża się tylko Glastonbury 2000 i Cracked Actor.

Iron Maiden - Maiden England '88
Obrazek

Co prawda przeziębiony Dickinson miejscami niedomaga, ale nie zmienia to faktu, że zapis występów z Birmingham to najlepsze wydawnictwo koncertowe Iron Maiden. Okres SIT/SSOASS to mój ulubiony rozdział w historii Żelaznej Dziewicy, a tracklista albumu w znacznej mierze opiera się właśnie na utworach z tych dwóch płyt. Dodajmy do tego parę rarytasów pokroju Still Life, czy Killers...Czy ktokolwiek z tu obecnych wzgardziłby taką setlistą? No właśnie, nikt by tego nie zrobił. To był szczytowy etap w karierze Maiden, a Maiden England '88 tylko to potwierdza. I znów podobna sytuacja, jak wyżej: ten materiał trzeba było wydać od razu. Wiem, że wyszedł VHS, że pojawiło się okrojone CD, ale myślę, że gdyby ME '88 potraktowano tak, jak Live After Death, to ten koncert miałby dziś kultowy status.

As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
ODPOWIEDZ