Ogólnie event uważam za raczej nieudany. Muzycznie zespoły grające tam nie mają już za wiele do powiedzenia.
Omega Testamentum - pisałem o nich już wyżej, fajnie że w jakiś sposób spuścizna tego zespołu jest kontynuowana, kojarzy mi się The Animals które wciąż koncertuje z oryginalnym perkusistą w składzie. Usłyszałem na żywo "Dziewczynę..." i to jest fajne. Reszta to jak pisałem - taki czeski festyn z kiełbasą i piwem. Bez dramatu, ale i nie porwało.
Dżem - zobaczyłem sobie pierwszy raz z Sebastianem w składzie i to też jest dla mnie jakaś wartość dodana. Wyszli i zagrali swoje największe hity. Było OK.
Europe - ich muzyka to paździerz, więc ciężko żeby koncert był lepszy. Widziałem ich z dekadę temu, myślałem że może teraz coś się zmieni w moim odbiorze muzyki, ale to chyba nie tu leżał problem
Scorpions - tylu Was tu jeździ na nich, a nikt wyraźnie nie ostrzegł że z wokalem jest już źle
Zapłaciłem za bilet 125 zł i to jest cena adekwatna do tego, co zobaczyłem. Gdybym zapłacił kilkaset, zapewne byłbym poirytowany. Chociaż jak doliczyć dojazd i inne koszta... ale dajmy spokój.
Ciekawostka, w sprzedaży normalnie nie dało się kupić biletów papierowych na ten koncert - jak w przypadku większości gigów LN. Sprzedawali tylko etickety na ebilecie i te mobilne gówna na ticketmasterze. Ale ja eksperymentalnie poczekałem z zakupem do dnia eventu i dokonałem go na miejscu, w kasie. No i mam papier
Frekwencja dopisała, nie było sold outu, ale też nie było wstydu. Współczuję ludziom którzy zabulili grubą forsę za miejsca na płycie z oczekiwaniem że będą na nich siedzieć... od Europe płyta siedząca zamieniła się w płytę stojącą i ochrona nawet nie próbowała nic z tym robić.

