Dla mnie to znaczy, że zespół chce po raz ostatni (głupio to brzmi, ale prawdziwie) pobawić się z publiką przy utworach ze swojej młodości, których już najprawdopodobniej nigdy więcej w życiu (!) nie zagra. I mamy już konkretny przykład - Charlotte The Harlot. Kawałek, który kojarzę w wersji cz-b z jakiegoś koncertu w klubie (z Paulem), chłopaki po 22-23 lata. Zagrali go teraz 2 razy i koniec. Ja te 2 razy śpiewałem "Charlotte The Harlot, take me to bed!" razem z Harrisem i chyba więcej tego ani on ani ja na żywo nie zrobimy.RycerzHeavyMetalu pisze:a ja czegoś takiego nie chce ,to by znaczyło ze chłopaki nie mają pomysłów na granie ,tylko chcą odgrzewać same kotlety
Teraz czekam na ich pożegnanie z połową lat '80 i na kawałki, na których się wychowałem, a których nie liznąłem na żywo. I na intro Churchilla. Mam nadzieję, że serce to wytrzyma.



