Benson pisze:Mam nadzieję, że Phil i spółka jakoś Wam to wynagrodzą.
Sywierdzam, że wynagrodzili
Przybyłem, zobaczyłem i wrociłem

Koncert spektakularny, pełny Stadion Śląski (podobno w dzień koncertu już praktycznie nie było biletow), więc bite 50 000 ludzi na pewno, jak nie 60 000. Scena - wiadomo, Herki wlejał zdjęcie

Tak czy siak - duże wrażenie robiła; no ale z pewnych powodów wszyscy musieli się tłoczyć na tym podeście, tylko Phil czasem podchodził w inne miejsca.
Co do treści występu - muzycznie rewelacja. Po prostu. Grali jak z płyty - to sie tyczy nagłośnienia, które było doskonałe i to sie tyczy również formy wokalnej Collinsa - powiedzieć, że dawał radę to nic nie powiedzieć. Doskonale zaśpiewane wszystko

Drgua sprawa - co jak co ale frontman z niego to jest znakomity. Widział doskonale, że "z pewnych powodów" publika nie reaguje tak żywiołowo jakby mogła, jednak nie dawał po sobie poznać że był rozczarowany (bo chyba też nie był), co chwilę próbował nawiązać kontakt z publiką. W ogóle to w tym dresie i bejsbolówce to wyglądał jak pierwszorzędny zią

No jak ode mnie z bloku

Przekoleś po prostu

I jeszcze te teksty po polsku z kartki czytane (czy co to tam miał)

Zajebiście śmiesznie to wychodziło

Do tego świetny pojedynek perkusyjny z Thompsonem. W ogóle to Phil dość często za zestawem siadał i uzupełniali się wyśmienicie.
Rutherford i Strummer na przemian grali na basie i gitarze, choć chyba więcej solówek ten drugi grał.
No a Banks skupiony ofkorz i perfekcyjny.
Do tego dochodzi kapitalna oprawa, ciekawe wizualizacje, troszkę pirotechniki, świetna gra świateł. Miód po prostu.
Set listy podać nie da rady, choćby dlatego, że nie wszystko kojarzyłem, ale co miało być to było

"No Son Of Mine", "Mama", "Land Of Confusion", "Tonight, Tonight, Tonight", "Invisible Touch" ( :rocx ) no i choćby "I Can't Dance" gdzie w trójkę (Collins, Rutherford & Strummer) wykonywali ów charakterystyczny chód. Extra to wyglądało.
Muzycznie po prostu super super i bawiłem sie dobrze.
No właśnie - dobrze, a bawiłbym się przezajebiście gdyby nie owe "pewne powody" - oczywiście chodzi mi tutaj o pierdoloną pogodę. Nosz kurwa, myślałem, że mnie coś strzeli. Już pisałem co mnie przywitało w Katowicach, no ale jak byłem w domu to wydawało sie, że jakoś będzie, pochmurno bo pochmurno ale bez deszczu. Ale jak już z rodzicami dochodziliśmy w okolice Stadionu to sie zaczynało. Cały czas sie łudziłem, że przestanie a tutaj ni uja

troche sie ich wejście przez to opóźniło a zapowiedzieli też, że jak warunki będą jeszcze gorsze to odwołają. No to sobie poczekałem na płycie, zmokłem jak jasna cholera, przy okazji zmarzłem (nie ma to jak t-shirt + krótkie gacie i nic przeciwdeszczowego; a mogłem w sumie kupić) i w końcu sobie poszedłem poczekać pod tunelem, zajmując się obserwacją przelatujących chmur i padających strug deszczu. I myślałem, że jeszcze opóźnią, bo cały czas lało i błyski doszły a tutaj nagle intro (muzyczka z "American Beauty" chyba) i wychodzą.
No i połowe koncertu co chwile jakiś błysk, starsi mówili że z trybun to sie ładnie komponowało nawet, oprawa + błyski ale ja to stracha niekiedy jak cholera miałem... później sie uspokoiło, ale ulewa pozostała; dlatego publika trochę drętwa, ale to nie żadna krytyka z mojej strony bo doskonale to rozumiem, sam tak miałem, że długo stałem i się strząsłem z zimna

Masakra, nie dość że przemoczony do suchej nitki to zmarznięty do szpiku kości. No ale potem sie rozruszałem nieco

No i żeby jansość była - tutaj o aurę chodzi, na zespół złego słowa nie powiem, bo zagrali znakomicie. Wrażenia muzyczno-wizualne porównywalne nawet z U2. Generalnie na pewno drugi największy gig na jakim bylem.
No, więć sorx za re 2 wylgaryzymy

Ale wkurzyła mnie dzisiejsza aura jak mało co ostatnio

Jeszcze mi kuźwa tera leje na oknem....
Więć zostaje już tylko RHCP z tego czerwcowo-lipcowego maratony

<modli sie o brak deszczu> ;]
I jak na razie to na ŻADNYM z tych koncertów sie nie zawiodłem
paulek pisze:sobie koncertu IM aż się człowiekowi jakoś tak wstydliwie robi, że od ponad 20 lat świruje na punkcie delikatnie móiąc trefnego towaru
Tak dodam tylko, że pewnie nie wyobrażasz sobie środków jakie Genesis włożył w tę trasę

Przy takich nakładach to nic sie praktycznie NIE MA PRAWA spieprzyć

Maiden inna liga, co tu dużo mówić.
A Ironom podobno zalała sprzęt woda z armatek wodnych

Bo nie padało wtedy, co pamiętamy chyba aż za dobrze :]
To tak gwoli ścisłości
EDIT: kurde, w ogóle to sie z Herkim nie znaleźliśmy i tak kapiasto cały koncert samemu.Tak to jest jak sie nie dysponuje funduszami na karcie

JMMa też nie spotkałem.
Ale pozdro chłopaki i licze że sie dobrze bawiliście
