Strona 6 z 28
Re: Kiss
: śr lip 17, 2019 10:33 pm
autor: Vorgel
Posłuchaj Only You, ma obłędny klimat
Re: Kiss
: śr lip 17, 2019 10:36 pm
autor: Zdan
Vorgel pisze: ↑śr lip 17, 2019 10:33 pm
Posłuchaj Only You, ma obłędny klimat
Nawet jutro odpalę ten album ale coś czuję, że skończy się tak samo jak zwykle.
Re: Kiss
: śr lip 17, 2019 10:45 pm
autor: Vorgel
Kiedyś lubiłem ten album bardziej niż dzisiaj, wciąż jednak mi się podoba.
Re: Kiss
: śr lip 17, 2019 10:47 pm
autor: Zdan
Nigdy nie mogłem załapać tego albumu. Gdzieś mi po prostu przemyka. W jakimś sensie może jest dla mnie odrobinę za miałki (poza wspomnianym "The Oath"). Zobaczymy jutro. Nie szkodzi zrobić kolejne podejście.
Re: Kiss
: śr lip 17, 2019 10:52 pm
autor: Vorgel
Jest inny, mniej dynamiczny, tam się bardzo to Oath wybija. Ale ma klimat, nie typowo kissowy i może tu leży problem. Ale są momenty, gdyby je zebrać i dodać co nieco to normalne Kiss.
Re: Kiss
: czw lip 18, 2019 3:12 pm
autor: Vorgel
10. Naked City (Unmasked, 1980). Taki utwór mógł napisać Paul Stanley, ale autorem tego kawałka jest akurat Gienek. Słychać, że to lata 80, ale w tamtym czasie dekada się dopiero zaczynała i było to niezwykle nowatorskie podejście w konstruowaniu riffów. Chociaż tak naprawdę to podrasowana stara dobra pentatonika.
9. Goin' Blind (Hotter Than Hell, 1974). To z kolei bardzo nietypowy utwór dla KISS z początku ich kariery. Tekst mocno kontrowersyjny, ale taka jest też muzyka. Walec jedzie równo, do tego te nietypowe zagrywki gitary prowadzącej. Utwór jest autorstwa Gienka i kolegi z zespołu, w którym kiedyś ze Stanleyem występowali. Ten zespół to Wicked Lester, a Stephen Coronel pomógł napisać numer.
8. Magic Touch (Dynasty, 1979). To już Paul Stanley i jego styl. W tamtym okresie grupa kręciła się w okół hard rocka w molowych, tudzież molowo-durowych skalach. Nie ma w tym luzu rock and rolli z lat 70 (chociaż KISS grali wtedy też i cięższe utwory np na Hotter Than Hell), ale jest coś w zamian. Jest po prostu mocniejsze i przede wszystkim bogatsze brzmienie gitar. Lubię obie odsłony KISS, ta jest mi trochę bliższa.
7. Charisma (Dynasty, 1979). Idealnie podsumowuje Simmonsa. To jest po prostu jego opus magnum. Żaden inny utwór chyba lepiej nie oddaje charakteru tego wielkiego (pod każdym względem) człowieka.
6. Is That You? (Unmasked, 1980). Gdzie byłoby Def Leppard gdyby nie ten numer? Kawałek rozpoczyna album, śpiewa go Stanley ale autorem całego utworu jest niejaki Gerard McMahon. Nie jest to cover, po prostu facet napisał utwór dla KISS. Bombastyczny hard rock. McMahon specjalizował się w tworzeniu muzyki filmowej, ale tutaj idealnie wpasował się w styl Paula.
Re: Kiss
: czw lip 18, 2019 3:19 pm
autor: Zdan
Posłuchałem dzisiaj tego "Eldera" i PRAWIE skończyło się tak jak zawsze. Oczywiście nadal mój faworyt z płyty to "The Oath" ale znalazłem w niektórych numerach trochę dobrych riffów i bardzo wpadających w ucho patentów na melodie. Może kiedyś jeszcze do tematu wrócę bo coś tam się otworzyło.
Re: Kiss
: czw lip 18, 2019 3:25 pm
autor: Vorgel
Ja ostatnio przesłuchałem Eldera i stwierdziłem...że lubię go jakby mniej niż kiedyś, ale może po prostu lubię starsze KISS bardziej niż kiedyś. Wciąż jednak mi się podoba.
Re: Kiss
: pt lip 19, 2019 6:09 pm
autor: Vorgel
5. I Was Made for Lovin' You (Dynasty, 1979). W zasadzie ostatni tak wielki przebój KISS. Łączy w sobie w sposób doprawdy przedziwny rytmy disco i hard rock. W tamtym czasie nagrywanie przez zespoły rockowe kawałków "dyskotekowych" nie było niczym dziwnym. Robił to Rod Stewart, robili Stonesi, jednak KISS postanowili zmieszać pulsujący rytm z hard rockowymi riffami, jakie dopiero wchodziły do mainstreamu. Utwory w skali molowej nie należą do wesołych i ciężko przypisać temu kawałkowi radosną stylistykę Bee Gees. Po prostu KISS jakie wtedy zaczynało być, plus ten beat.
4. Hotter Than Hell (Hotter Than Hell, 1974). KISS to zawsze był Gienek i Paul, z niewielką asystą Ace'a. W pierwszej piątce mam kawałki samego Paula, tak akurat wyszło, ale jakoś zawsze wolałem go od Gienka. Utwór Hotter Than Hell jest o tyle ciekawy, że przez pierwsze 2 i pół minuty mamy raczej przewidywalny hard rock z tamtego okresu, natomiast ostatnia minuta tego numeru zrywa dachy z domów i pałaców. Riff z piekła rodem. PS. Ulubionym gadżetem Crissa we wczesnych latach KISS był z pewnością cowbell.
3. What Makes the World Go 'Round (Unmasked, 1980). Kolejny utwór Stanleya, najlepszy na Unmasked moim zdaniem. Zaczyna się od paru uderzeń w perkusję, po czym rusza rock and rollowym riffem. Jest przebojowy w stylu całego albumu, ale wyróżnia go pewien element. Ok 2:10 następuje coś, co występowało często w latach 80 u zespołów rockowych i metalowych, czyli wstęp do solówki, na ogół śpiewany. To przejście podczas gdy Paul śpiewa "whenever you're ready" i solidny power chord jeszcze zanim Stanley zacznie grać solo (A on je tutaj gra, nie Ace) to jest taki moment, który najbardziej podoba mi się w tego rodzaju muzyce.
2. Love Gun (Love Gun, 1977). Tytułowy numer z Love Gun wyznaczał pewien kierunek w jakim miał zamiar iść zespół. Riffy nabrały gęstości, zatracił się rock and rollowy luz, a zrobiło się bardziej... metalowo. Ale to nie ten sound. Po prostu hard rock wkraczał w zupełnie nową fazę. Nie da się w nieskończoność przerabiać starych akordów Chucka Berryego i Little Richarda. Rzesze muzyków pasły się na patencie Stanleya. Z W.A.S.P. na czele.
1. Sure Know Something (Dynasty, 1979). Trochę jakby chill outowy funk wymieszany z potężnym power chordem. Uwielbiam ten moment, gdy z lekkiego, funkowego luzu Stanley mocnym slidem po gryfie przechodzi do heavy rocka. W utworze zmiksowano też dwie różne tonacje i może dlatego lubię go najbardziej, chociaż to nie pierwszy tego typu zabieg u KISS, no a na pewno nie ostatni.
Re: Kiss
: pn lip 22, 2019 10:32 pm
autor: Adrian S.O.S.
Taki przecietny utwór na pierwszym miejscu ? nie spodziewałbym się.
Re: Kiss
: pn lip 22, 2019 11:02 pm
autor: Vorgel
Jest nietypowy, same kontrasty w nim zrywają podeszwy z butów. W zasadzie to jak dwa różne, połączone ze sobą numery. W sumie w top 12 to się tam coś mogłoby wymienić miejscami. Do całej listy dodałbym Deuce i 100 000 Years. I może jeszcze She.
Re: Kiss
: pn lip 22, 2019 11:05 pm
autor: Vorgel
No i Love Her All I Can za te twiny. Świetna rzecz.
Re: Kiss
: pt lip 26, 2019 11:19 pm
autor: Vorgel
Rock and Roll Over ma takie wejście jak żadna inna płyta KISS. 3 pierwsze numery świetne (zazwyczaj były dwa takie na trzy, albo nawet jeden). Szkoda, że później jest o wiele gorzej i nawet najlepsze momenty przy tym bledną. Inne płyty na tym tle po prostu błyszczą. W tym przypadku KISS się wystrzelali już na samym początku.
Re: Kiss
: ndz sie 04, 2019 3:20 pm
autor: PowerSeventhSon
Najlepszy album to Creatures of the Night. Uważam, że to był jedyny moment gdy weszli na naprawdę bardzo wysoki poziom. Z płyt z lat '70 można sklecić dwa mocne albumy. Oczywiście szanuję te albumy, ale dopiero na Kreaturach zagrali tak jak ten zespół powinien grać zawsze. Danger to esencja ich w mocniejszej odsłonie. Choć oczywiście o takich utworach jak God of Thunder, Black Diamond czy Strutter pamiętać trzeba.
Re: Kiss
: ndz sie 04, 2019 4:40 pm
autor: Vorgel
Kiedyś też uważałem, że płyty z lat 70 są mocno przeceniane. Ale później stwierdziłem, że dam im szansę. I odkryłem na nich masę świetnych rzeczy (momentami zaskakujących np. Goin' Blind). Są też tradycyjne rock and rolle, ale one nie kolą w uszy, niejako oddzielają nowe od starego, sprawiają, że te płyty są nieco bardziej urozmaicone niż typowa płyta AC/DC (których też bardzo lubię).
Re: Kiss
: śr sie 14, 2019 12:30 pm
autor: FanMaiden
Vorgel, skoro zabrałeś się za pierwszą połowę studyjnych dzieł Kiss, to zamierzasz przypomnieć też sobie albumy od "Creatures of the Night"?
Re: Kiss
: śr sie 14, 2019 12:34 pm
autor: Vorgel
Tak, myślałem o tym. Ostatnio trafiłem na jakiś numer z Lick it Up na yt i mi się bardzo spodobał.
Re: Kiss
: śr sie 14, 2019 12:37 pm
autor: octavian
Taki fan KISS i nie znał Lick it Up

Płyta prawie równie dobra jak Creatures
Re: Kiss
: śr sie 14, 2019 12:40 pm
autor: Vorgel
Znam, ale nie pamiętam. Akurat Lick It Up był ulubionym albumem KISS mojego dawnego kolegi, ale ja w tamtym czasie nie byłem za bardzo nimi zainteresowany. Nigdy nie słyszałem jedynie płyty Monster.
Re: Kiss
: śr sie 14, 2019 12:51 pm
autor: FanMaiden
"Creatures of the Night" to faktycznie bardzo fajna płyta, "Lick It Up" też daje radę, ale w latach 1984-1989 nie nagrali niczego specjalnie ciekawego. Z kolei jeśli ktoś lubi ostre, grunge'owe klimaty, to polecam zapoznać się z albumem "Carnival of Souls" The Final Sessions" z 1997 roku - żadne z tego arcydzieło, ale lubię i cenię chyba każdy utwór z tego zestawu. Bardzo niedoceniana i mniej konwencjonalna płyta Kiss, podobnie jak "Music from 'The Elder'".