2025 to był rok, kiedy znów niestety nie udało mi się zobaczyć Iron Maiden. Tak jak bardzo chciałem i tak mocno żałuję, że nie wyszło… A tak naprawdę to nie
Myślę, że zakończyłem swój sezon 2025 (chociaż może jeszcze w sobotę zaliczę jeden koncert), gdzie wyszło w sumie 41 dni koncertowych, a samych gigów zaliczyłem 89. Nie są to oszałamiające liczby, ale też ograniczyłem koncertowanie w tym roku z racji problemów osobistych, stresów i innych spraw, które były dla mnie na tyle istotne, że nie miałem głowy do tego, żeby się gdzieś bawić na gigach. Bywały miesiące, że byłem na 1 koncercie (styczeń), ale też takie, gdzie zaliczyłem ich 14 (listopad). Szkoda, że nie dojechałem na Gorije w Krk i Viagra Boys w Posen, bo planowałem. Odpusciłem również Off Festival w tym roku, który odwiedzałem co roku na jeden dzień.
Mimo mniejszych liczb niż rok temu, to był to jednak rok rekordowy dla mnie pod względem wyjazdów, bo udało mi się doświadczyć muzyki na żywo w Dani, Hiszpani, Japonii, Włoszech oraz Holandii. Highlightem tego roku na pewno było dla mnie puszczenie się w trasę za NIN. Początkowo miał być tylko Amsterdam, ale potem pojawił się Open’er, czego już nie mogłem odpuścić. Po występie w Gdyni uznałem, że chcę jeszcze raz i spontaniczne wybrałem się nad Mad Cool w Madrycie (w sumie 3 rok z rzędu), a byłem w sumie o krok, żeby zrobić jeszcze jedną sztukę w Lizbonie, co było ostatnim koncertem NIN w Europie (pewnie na długie lata). W sumie to żaluję, ze nie zdecydowałem się na to… Ponadto oprócz właśnie NIN to widziałem parę jeszcze innych bandów, które miałem na liście do wyłapania od lat, tj. Limp Bizkit, TV on the Radio, UNKLE czy Neil Young z zespołem. Natomiast i tak ukoronowaniem tego 2025 był dla mnie absolutny magiczny występ Radiohead w Bolonii, na który cudem zdobyłem bilet niemal w ostatnim momencie.
Jeżeli chodzi o finansowe tematy to mój excel budżetu pokazuje, że w tym 2025 rok wydałem 13650,18 zł na koncerty. Jednakże w tej kwocie jest około 2500 zł za bilety na 2026 (wspomniane wyżej APC, Gorillaz, Clapton, FF, Morello itp.). Pod tym kątem rekordowy rok, gdzie jak na dłoni widać jak bardzo ceny gigów poszły do góry, bo w poprzednim latach płaciłem mniej zaliczając sumarycznie więcej koncertów niż teraz. Jest to drogi sport tym bardziej, w przypadku zespołów z górnych linii na plakatach festiwalowych. Już w zasadzie bardzo trudno wyłapać jest gig takiego bandu poniżej 200 zł. Gdybym zaczął liczyć ile kosztowały mnie przeloty, noclegi, żarcie w tych okołokoncertowych wycieczkach poza Warszawę to pewnie musiałbym doliczyć drugie tyle do cen biletów. Ale i tak było warto.
1. 17/01 – Obscure Sphinx, Blindead 23, Wij (Warszwa)
2. 01/02 – Kazik (Warszawa)
3. 04/02 – Touche Amore (Warszawa)
4. 16/03 – PATRIARKH, Nidhogg (Warszawa)
5. 17/03 – UNKLE (Warszawa)
6. 23/03 –
Limp Bizkit, Bones, Ecca Vandal, Karen Dió, N8 NoFace (Łódź)
7. 27/03 – Godsmack, Drowning Pool, P.O.D. (Gliwice)
8. 05/04 – Harakiri for the Sky, Dödsrit (Warszawa)
9. 15/04 – Sumac, Pharaoh Overlord (Warszawa)
10. 25/04 – Behemoth, Rotting Christ, Satyricon (Wrocław)
11. 10/05 –
Ghost (Łódź)
12. 16/05 – Godflesh, Thaw (Warszawa)
13. 07/06 – Sepultura, Bokassa, Katla, Pentagram, Slomosa, Vader, Blood Fire Death (Tribute to Bathory), Bad Touch (Gdańsk)
14. 10/06 – Airbourne, Creeper (Warszawa)
15. 13/06 – Primar Scream (Warszawa)
16. 19/06 – Fisz Emade Tworzywo, TV On The Radio (Tauron Music Festival, Katowice
17. 22/06 –
Neil Young and The Chrome Hearts, Peter Sommer (Kopenhaga)
18. 29/06 –
Nine Inch Nails, Boyz (Amsterdam) 20
19. 02/07 –
Massive Attack. Wojtek Mazolewski, Rufus Du Sol (Open’er Festival, Gdynia)
20. 03/07 –
Nine Inch Nails, Lola Young, Kaska Sochacka (Open’er Fesival, Gdynia)
21. 04/07 – AC/DC, The Pretty Reckless (Warszawa)
22. 11/07 –
Nine Inch Nails, Jet, Future Islands, Alaniss Morisette (Mad Cool, Madryt)
23. 30/07 – Queens of The Stone Age, So Good (Warszawa)
24. 05/08 - Mastodon, Kylesa, Ministry (Katowice)
25. 10/08 - King Woman, Datûra (Warszawa)
26. 04/09 –
Cult Of Luna, Year of the Goat, Dom zły, Darvaza, Vacuous (Alesandrów Łódzki)
27. 16/09 – Sigur Rós (Wrocław)
28. 19/09 – Ciśnienie (Warszawa)
29. 27/09 – Fisz Emade Tworzywo (Warszawa)
30. 10/10 – Foo Fighters (Osaka)
31. 20/10 – All Them Witches (Warszawa)
32. 08/11 – Komety (Warszawa)
33. 09/11 – Wolf Alice (Warszawa)
34. 15/11 –
Radiohead (Bolonia)
35. 19/11 –
Marylin Manson, Dead Posey (Warszawa)
36. 22/11 – Jakub Skorupa (Warszawa)
37. 23/11 – Wczasy (Warszawa)
38. 25/11 –
Swans (Warszawa)
39. 29/11 – Hanxiety, Vermona Kids, We watch clouds, Szklane Oczy, Meatballs (Warszawa)
40. 01/12 – Slomosa, Kadavar (Warszawa)
41. 12/12 – Mary, Wij (Warszawa)
Przyszly rok to zapowiada się już teraz mocarnie. Kalendarz się mocno wypełniony, a dopiero mamy grudzień. Wiem, że to będzie dobry rok bo nigdy wcześniej nie miałem tylu biletów kupionych zanim się jeszcze ten nowy sezon zaczął. A Perfect Circle, Gorillaz, Eric Clapton, SOAD + QOTSA, Foo Fighters, Tom Morello – między innymi na to już mam wejściówki. A przecież jeszcze chciałbym pojechać na Metę do Chorzowa i 2x w Budapeszcie (niby te gigi wyprzedane, ale z racji stadionowej formy to raczej bez problemu odkupię bilet – tak zakładam). Do tego The Cure w Wiedniu oraz na Open’erze. Godspeed you! Black Emperor w kwietniu, a w sierpniu Moby. Pojadę na pewno na jeden dzień na Mystic, bo marzy mi się zobaczyć w końcu Down. Dochodzą ciągle kolejne strzały jak ten dzisiejszy news z Garbage. Jest tego dużo, a będzie jeszcze więcej bo na razie plany sięgają tylko do wakacji, a gdzie tu jeszcze jesień, która zawsze jest obfita… Liczyłem jeszcze, że w 2026 roku, czyli po dwóch latach do Europy wróci Pearl Jam, ale na razie cisza z newsami i chyba z trasy nici. Z reguły ogłaszali coś właśnie w grudniu, ale niestety mimo plotek o wróceniu na próby to koncertów nie ma na ten moment (tak jak i ogłoszonego perkusisty). Natomiast w obliczu natężenia różnego rodzaju koncertów i festiwali, które chciałbym odwiedzić w 2026 to może i dobrze, że PJ ma dalej przerwę.
Oprócz wielu naprawdę dobrych koncertów (pogrubiłem te najbardziej dla mnie istotne) musiałem silą rzeczy zaliczyć także sraki w postaci absolutnego gówna jakim było So Good, Year of The Goat czy w końcu The Pretty Reckless, gdzie byłem zmuszon i został umęczon widokiem kościstej nieapatycznej dupy wokalistki (nie lubię grubasek, ale kościotrupów też nie), która tym widokiem chciała odwrócić moją uwagę od Severusa Snape’a na gitarze, a także jej chujowego wokalu. Jestem coraz zirytowany lasem telefonów na koncertach. To co się działo na Behemocie, AC/DC czy Mansonie momentami wywoływało we mnie torsję i chęć zajebania z liścia tym instagramowym lemingom. Szczególnie, że ta miernota intelektualna nagrywa bangery, bo to znają z radia, a kiedy leci Have a Drink On Me to nagle jest zonk i patrzenie na ryj swojej grubej śmierdzącej żony, która stojąc obok jest równie zdezorientowana jak i jej życiowy partner, zjeb i debil. Gardzę takimi ludźmi co można było zaobserwować w moich wpisach w tym roku, bo czasem mi się ulewało

Zrzucam to na karb stresów, faktu, że jestem coraz starszy (35 w tym roku) i trudnego czasu jaki mam obecnie w życiu.
Moja Top5 2025:
1. Radiohead, Bolonia
2. NIN, Open’er Festival
3. Cult of Luna, Aleskandrów Łódzki
4. Massive Attack, Open’er Festival
5. Neil Young, Kopenhaga