A dla mnie na "Metallica", który uważam, za bardzo dobry heavy metalowy album. Później już niestety niczym mnie nie zainteresowali na dłużej.Pablo1919 pisze:Dla mnie Meta skończyła się na AJFA.
Metallica
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Metallica
www.MetalSide.pl
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Też tak kiedyś myślałem. Później myślałem, że skończyła się na Czarnym, ale słuchając Loada i Reloada dochodzi się do wniosku, że to całkiem niezły hard rock. W całości loadów nie łykam ale pojedyncze hity lubię sobie czasami puścić i posłuchać.Pablo1919 pisze:Dla mnie Meta skończyła się na AJFA.
Dzisiaj już nawet St. Anger zaczyna mi się podobać i przestają przeszkadzać mi te garnki i patelnie Larsa. Nie mówiąc już nawet od Death Magnetic.
Co do Czarnego - doceniam ten album. Wiem, że Meta bardzo wiele przez niego osiągnęła w popularyzacji metalu w popkulturze i wiele osób uważa go za najlepszy album ale.. Mi jakoś w całości nie wchodzi. Produkcja mi się nie podoba... jakieś takie suche są te dźwięki i wokal Hetfielda jest za głośny.
Re: Metallica
Uważam, że Meta stopniowo "odciążała i upraszczała" swoją muzykę aby wkupić się w łaski masowego odbiorcy rocka. Właśnie - rocka, no bo przecież nie popu czy techno, które wówczas ('96) były na absolutnym TOPie.
Dla mnie to wszystko, co Meta zrobiła w latach '80 zasłyguje na ogromny szacunek i to właśnie tamte, przełomowe dla gatunku albumy stworzyły legendę zespołu, to właśnie ONE pozwalały na postrzeganie Czwórki Jeźdźców Apokalipsy jako zjawisko czysto awangardowe w historii ówczesnego rocka i metalu. Każdy z tych czterech albumów jest wyjątkowy i stanowi konsekwentne rozwinięcie swojego poprzednika na poziomie strukturalnym i kompozytorskim...
Od "Czrnej" zaczyna sie nowa era nie tylko muzyczna dla Metallicy ale i również swego rodzaju przeskok mentalnosciowy samych muzyków. Nie wiem, kto był inicjatorem owej rewolty, ale można domniemać iz to Urlichowi zamarzyło się co by Jego Zespół był na ustach dosłownie wszystkich. Tak też uczynił. Jednak trzeba przyznać, że "Czrna" trzyma jakość - to baaaardzo dobry album heavy-metalowy, fantastycznie zrealizowany, niemniej absolutnie nie przełomowy dla gatunku, wtedy za rzeczy awangardowe uchodziły propozycje grup pokroju Panthera....
Metallica stała się na wyraźne życzenie samych jej członków (bo przecież trudno sobie wyobrazić sytuację działania wbrew woli poniekąd 'pod presją') zespołem przyjaznym masom. Ze zmianami muzycznymi przyszły diametralne zmiany wizerunku formacji, metod promocyjnych i .... poględa samych muzyków, mające z metalowym 'straight edge' tyle wspólnego, co LaVey z Watykanem. Stan ten trwał do roku 2003, czyniąc z muzyków formacji multimilionerów i absolutnych gwiazdorów rock'a oraz popkultury. Rzecz paradoksalnie przypieczętował słynny zatarg z Nepsterem, który po raz kolejny pozwolił na zaistnienie Mety w świadomości mas, jako 'bojowników w jedynie słusznej sprawie'.
Od rzeczonego 2003 Metallica stawia zdecydowanie na powrót do bezkompromisowego łojenia w stylu mniej (St. Anger) oraz bardziej (DM) udanym...
Owszem, doceniam te starania i również mam swoje ulubione momenty na owych krążkach. Właśnie : 'momenty', bo w całości mnie nie przeponują, to już nie ta finezja, nie ten poziom emocjonalny, nie ta szczeniacka brawura, co 25 - 30 lat temu.
Zastanawia mnie tylko, w jakim kierunku podążyli by Panowie, gdyby owego feralnego dnia nie doszło do wypadku drogowego, którego rezultatem stała się śmierć Cliff'a Burton'a, nieprzecenionego basisty i swego rodzaju 'konstruktora - wizjonera' albumów Mety?!
Ale tajemnicę ową wspomniany basista zabrał ze sobą do grobu.
Cliff'em All!
Dla mnie to wszystko, co Meta zrobiła w latach '80 zasłyguje na ogromny szacunek i to właśnie tamte, przełomowe dla gatunku albumy stworzyły legendę zespołu, to właśnie ONE pozwalały na postrzeganie Czwórki Jeźdźców Apokalipsy jako zjawisko czysto awangardowe w historii ówczesnego rocka i metalu. Każdy z tych czterech albumów jest wyjątkowy i stanowi konsekwentne rozwinięcie swojego poprzednika na poziomie strukturalnym i kompozytorskim...
Od "Czrnej" zaczyna sie nowa era nie tylko muzyczna dla Metallicy ale i również swego rodzaju przeskok mentalnosciowy samych muzyków. Nie wiem, kto był inicjatorem owej rewolty, ale można domniemać iz to Urlichowi zamarzyło się co by Jego Zespół był na ustach dosłownie wszystkich. Tak też uczynił. Jednak trzeba przyznać, że "Czrna" trzyma jakość - to baaaardzo dobry album heavy-metalowy, fantastycznie zrealizowany, niemniej absolutnie nie przełomowy dla gatunku, wtedy za rzeczy awangardowe uchodziły propozycje grup pokroju Panthera....
Metallica stała się na wyraźne życzenie samych jej członków (bo przecież trudno sobie wyobrazić sytuację działania wbrew woli poniekąd 'pod presją') zespołem przyjaznym masom. Ze zmianami muzycznymi przyszły diametralne zmiany wizerunku formacji, metod promocyjnych i .... poględa samych muzyków, mające z metalowym 'straight edge' tyle wspólnego, co LaVey z Watykanem. Stan ten trwał do roku 2003, czyniąc z muzyków formacji multimilionerów i absolutnych gwiazdorów rock'a oraz popkultury. Rzecz paradoksalnie przypieczętował słynny zatarg z Nepsterem, który po raz kolejny pozwolił na zaistnienie Mety w świadomości mas, jako 'bojowników w jedynie słusznej sprawie'.
Od rzeczonego 2003 Metallica stawia zdecydowanie na powrót do bezkompromisowego łojenia w stylu mniej (St. Anger) oraz bardziej (DM) udanym...
Owszem, doceniam te starania i również mam swoje ulubione momenty na owych krążkach. Właśnie : 'momenty', bo w całości mnie nie przeponują, to już nie ta finezja, nie ten poziom emocjonalny, nie ta szczeniacka brawura, co 25 - 30 lat temu.
Zastanawia mnie tylko, w jakim kierunku podążyli by Panowie, gdyby owego feralnego dnia nie doszło do wypadku drogowego, którego rezultatem stała się śmierć Cliff'a Burton'a, nieprzecenionego basisty i swego rodzaju 'konstruktora - wizjonera' albumów Mety?!
Ale tajemnicę ową wspomniany basista zabrał ze sobą do grobu.
Cliff'em All!
Re: Metallica
Można tylko gdybać, ale z tego co można przeczytać o Cliffie wynika, że miał muzycznie bardzo otwarty umysł, więc z całą pewnością byłby otwarty na inne kierunki.
Coś w tym jest, ale z drugiej strony ciężko oczekiwać, żeby 50 letni facet grał tak samo jak wtedy kiedy miał 20 lat. Ludzie się zmieniają.bo w całości mnie nie przeponują, to już nie ta finezja, nie ten poziom emocjonalny, nie ta szczeniacka brawura, co 25 - 30 lat temu.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Na studyjniakach nie musi wcale być słychać, ze zespół ma członków po 50 lat każdy. IMO na Death Magnetic tego nie słychać, bo to płyta bardzo świeża.Dejavu pisze: Coś w tym jest, ale z drugiej strony ciężko oczekiwać, żeby 50 letni facet grał tak samo jak wtedy kiedy miał 20 lat. Ludzie się zmieniają.
Może chociaż w stronę dobrze wyprodukowanego Justice. Przecież to świetna płyta, a tak brzmi...RALF pisze: Zastanawia mnie tylko, w jakim kierunku podążyli by Panowie, gdyby owego feralnego dnia nie doszło do wypadku drogowego, którego rezultatem stała się śmierć Cliff'a Burton'a, nieprzecenionego basisty i swego rodzaju 'konstruktora - wizjonera' albumów Mety?!
Re: Metallica
Mam na myśli same kompozycje, a nie brzmienie. To jest inne granie, niż kiedy mieli 20 lat. Ja na DM słyszę, że to nie jest już ten sam zespół, co na pierwszej płycie i chociaż ponownie jest to granie metalu, to jednak jest inaczej. Nie odbieram tego źle, lubię Death Magnetic, debiut też mi się podoba, chociaż niezbyt rozumiem kult tej płyty.Rattlehead pisze: Na studyjniakach nie musi wcale być słychać, ze zespół ma członków po 50 lat każdy. IMO na Death Magnetic tego nie słychać, bo to płyta bardzo świeża.
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9596
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Metallica
W tym przypadku zdecydowanie się zgadzam. Oczywiście, Load i ReLoad to płyty z kompletnie innej bajki, jednakże mają kilka bardzo dobrych momentów (na przykład: Bleeding Me czy The Memory Remains). Jako całość nie rozwalają tak jak chociażby ...And Justice for All czy Master of Puppers, ale bardzo lubię od czasu do czasu sobie zapuścić.Rattlehead pisze: Też tak kiedyś myślałem. Później myślałem, że skończyła się na Czarnym, ale słuchając Loada i Reloada dochodzi się do wniosku, że to całkiem niezły hard rock. W całości loadów nie łykam ale pojedyncze hity lubię sobie czasami puścić i posłuchać.
Dzisiaj już nawet St. Anger zaczyna mi się podobać i przestają przeszkadzać mi te garnki i patelnie Larsa. Nie mówiąc już nawet od Death Magnetic.
Odnośnie albumu St. Anger - przez ostatnie tą płytę omijałem bardzo szerokim łukiem. Ostatnio jednak sobie do niej powróciłem i nie jest aż tak źle. Produkcja kuleje rzecz jasna, brakuje solówek, ale rozumiem sens i okoliczności, w których była nagrywana i tworzona.
Gdyby Burton żył pewnie poszliby w jeszcze ciekawsze formy, a drogowskazem, po którym możemy przypuszczać jedynie, jest To Live is to Die.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Bo St. Anger niesamowicie dobrze się słucha kiedy jest się 'wkurwionym'. Oj jak ta płyta wtedy wchodzi. Już nie raz się o tym przekonałem. Chodź zebrała w większości niskie recenzje to lubię tę płytę, naprawdę. Co więcej wydaje się być prawdziwsza niż Magnetyk, co nie znaczy, ze lepsza.
Re: Metallica
Moim zdaniem kompozycyjnie St. Anger to płyta zdecydowanie gorsza niż Death Magnetic, to najgorsza ich płyta. Nudne, kwadratowe numery, brak solówek, kiepskie brzmienie. Natomiast po obejrzeniu Some Kind of Monster jestem w stanie zrozumieć powody dla których ta płyta jest taka a nie inna. Też w niej słyszę sporo autentyczności, ale muzycznie się to nie broni.
A Death Magnetic to inna historia. Zespół w zupełnie innym momencie. Od czasów And Justice to chyba mój ulubiony album. Na duży plus też zapisał się Hammett, który może nie jest jakimś wybornym gitarzystą, ale na DM nagrał naprawdę fajne partie. Solówki z All Nightmare Long czy Judas Kiss mam w głowie od pierwszego przesłuchania. Het wokalnie i riffowo - klasa. Rob - kilka fajnych momentów, Lars jak to zazwyczaj Lars. Mam takie wrażenie, że gdyby nagrali taki sam album w latach 80, to byłby doceniony dużo bardziej, ale to się odnosi nie tylko do tego albumu i nie tylko do tego zespołu.
Swego czasu dużo słuchałem tego albumu, ale po jakimś czasie Megadeth nagrało "Endgame" i właśnie ta płyta wyparła DM z moich głośników. Do obu albumów lubię wracać do dziś.
A Death Magnetic to inna historia. Zespół w zupełnie innym momencie. Od czasów And Justice to chyba mój ulubiony album. Na duży plus też zapisał się Hammett, który może nie jest jakimś wybornym gitarzystą, ale na DM nagrał naprawdę fajne partie. Solówki z All Nightmare Long czy Judas Kiss mam w głowie od pierwszego przesłuchania. Het wokalnie i riffowo - klasa. Rob - kilka fajnych momentów, Lars jak to zazwyczaj Lars. Mam takie wrażenie, że gdyby nagrali taki sam album w latach 80, to byłby doceniony dużo bardziej, ale to się odnosi nie tylko do tego albumu i nie tylko do tego zespołu.
Swego czasu dużo słuchałem tego albumu, ale po jakimś czasie Megadeth nagrało "Endgame" i właśnie ta płyta wyparła DM z moich głośników. Do obu albumów lubię wracać do dziś.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
DM jest kompozycyjnie ciekawszy of Endgame. Ale też więcej teraz słucham tego drugiego, bo mi się Magnetyk przejadł hehe. No i Endgame ma nieporównywalnie lepsze brzmienie. Ktoś od masteringu z zespołu od Metalliki spaprał robotę, bo płyta charczy. Pamiętam jeszcze aferę z Guitair HeroDejavu pisze:Swego czasu dużo słuchałem tego albumu, ale po jakimś czasie Megadeth nagrało "Endgame" i właśnie ta płyta wyparła DM z moich głośników. Do obu albumów lubię wracać do dziś.
Re: Metallica
No tak, to prawda, brzmienie Death Magnetic to typowy przykład loudness war. Bardzo nie lubię tego trendu w nowoczesnej muzyce.
Kompozycyjnie ciężko byłoby mi wybrać który album lepszy, ale po prostu Mustaine zaserwował tak techniczny materiał na Endgame, z takimi solówkami, z tak świetnymi riffami, że nie mógłbym tego nie lubić.
Kompozycyjnie ciężko byłoby mi wybrać który album lepszy, ale po prostu Mustaine zaserwował tak techniczny materiał na Endgame, z takimi solówkami, z tak świetnymi riffami, że nie mógłbym tego nie lubić.
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Ostatnio katuję wczesne dema zespołu. No Life 'Til Leather czy Power Metal razem z Megaforce. Jakoś powiem Wam, że pasują mi bardziej niż samo Kill'em all. Nawet mimo dużo gorszej produkcji. Czuć w nich po prostu więcej szaleństwa i ognia niż w oryginalnym KA.
Re: Metallica
to posłuchaj sobie Breaker Accepta tam dopiero jest szaleństwoRattlehead pisze:Ostatnio katuję wczesne dema zespołu. No Life 'Til Leather czy Power Metal razem z Megaforce. Jakoś powiem Wam, że pasują mi bardziej niż samo Kill'em all. Nawet mimo dużo gorszej produkcji. Czuć w nich po prostu więcej szaleństwa i ognia niż w oryginalnym KA.
Re: Metallica
Może to zasługa Mustaine'a?
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Wolę No LifeOdyseusz pisze:Breaker Accepta
Nie sądzę. Chłopaki nie byli niczym twórczo ograniczeni tworząc to demo. Nie mieli na głowie wytwórni płytowej, która dyktowałaby warunki brzmienia itp. Wszystkie utwory z No Life miażdżą swoje studyjne odpowiedniki ciężarem. Wystarczy posłuchać studyjnego Seek & Destroy, które w stosunku do wersji na NLTL brzmi lekko i bardziej bluesowo.Może to zasługa Mustaine'a?
Poza tym wszystko otula ładnie wyeksponowany bas Rona. Bas na studyjniaku jest dużo mniej słyszalny.
Re: Metallica
Rattlehead, widzę że większość albumów oceniasz z punktu widzenia ciężkości dźwięku
Nie krytykuję, co kto lubi, ale dla mnie o ile produkcja KEA jest słaba, to na NLTL jest jeszcze gorsza, ciężkością w ogóle nie zaprzątam sobie głowy, bo zdecydowanie wyżej cenię inne aspekty.
Ogólnie brzmieniowo większość albumów Metalliki mi się nie podoba. Ride - nie jest taki zły, ale mogłoby być sporo lepiej, MoP podobnie, AJFA - płyta genialna a brzmieniem ją mocno pogorszyli BA, Load, Reload - moim zdaniem bardzo udane brzmienie. Brzmieniowo moje ulubione trzy płyty Metalliki. O St. Anger i Death Magnetic wspominać nie warto
Brzmieniowo obie cą moim zdaniem porażką, ale DM przynajmniej muzycznie daje radę.
Ogólnie brzmieniowo większość albumów Metalliki mi się nie podoba. Ride - nie jest taki zły, ale mogłoby być sporo lepiej, MoP podobnie, AJFA - płyta genialna a brzmieniem ją mocno pogorszyli BA, Load, Reload - moim zdaniem bardzo udane brzmienie. Brzmieniowo moje ulubione trzy płyty Metalliki. O St. Anger i Death Magnetic wspominać nie warto
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Nie powiem, że nie. Jest to jedno z moich kryteriów.Dejavu pisze:Rattlehead, widzę że większość albumów oceniasz z punktu widzenia ciężkości dźwięku
Mam bardzo podobnie.Dejavu pisze:gólnie brzmieniowo większość albumów Metalliki mi się nie podoba. Ride - nie jest taki zły, ale mogłoby być sporo lepiej, MoP podobnie, AJFA - płyta genialna a brzmieniem ją mocno pogorszyli BA, Load, Reload - moim zdaniem bardzo udane brzmienie. Brzmieniowo moje ulubione trzy płyty Metalliki. O St. Anger i Death Magnetic wspominać nie wartoBrzmieniowo obie cą moim zdaniem porażką, ale DM przynajmniej muzycznie daje radę.
Generalnie od KA to MOP jest coraz lepiej z brzmieniem i słyszalnością np. gitary basowej.
AJFA ma z dupy brzmienie ale o tym wiedzą wszyscy (chociaż zaraz ktoś powie, że to najlepsze brzmienie Mety - już takie opinie slyszałem).
Czarny? Dla mnie zbyt mocno wysunięty wokal. Rock tłumaczył to tym, że chce bardziej dotrzeć do odbiorcy przez wysunięcie wokalu ale moim zdaniem przesadzili. M.in dlatego źle mi się słucha tej płyty. Hetfield wiele rzeczy zagłusza.
Load i Reload mają chyba najlepsze brzmienie i najcięższe. Co do SA i DM to wiadomo jak jest ale ma to swój urok i bardzo lubię oba te albumy. Ot moja opinia o płytach Metki.
Re: Metallica
Odnośnie ciężkości dźwięku to dla mnie to jest kryterium jedynie w death metalu. Nie słucham często, ale czasem mam ochotę na taką ścianę dźwięku, najlepiej stworzoną przez bardzo techniczne riffy i blasty. W lżejszej muzyce tego nie oczekuję, wręcz przeciwnie, lubię kiedy jest dużo przestrzeni.
Zgadzam się z Tobą, że Het jest na Black Albumie trochę zbyt do przodu, niemniej jednak i tak brzmienie naprawdę, naprawdę daje radę
Może nawet trochę zbyt wymuskane i radio-friendly, ale wszystko jest klarowne, jest przestrzeń i jednocześnie jest ciężkość - jest naprawdę dobrze.
Jeśli lubisz ciężkie brzmienie to pewnie czekasz na nowe Decapitated. A jak nie czekasz, to zacznij, bo pod tym względem na pewno się nie zawiedziesz
Zgadzam się z Tobą, że Het jest na Black Albumie trochę zbyt do przodu, niemniej jednak i tak brzmienie naprawdę, naprawdę daje radę
Jeśli lubisz ciężkie brzmienie to pewnie czekasz na nowe Decapitated. A jak nie czekasz, to zacznij, bo pod tym względem na pewno się nie zawiedziesz
- Rattlehead
- -#Invader

- Posty: 181
- Rejestracja: pn mar 03, 2014 11:14 am
- Skąd: Wrocław
Re: Metallica
Nie za bardzo lubię takie granie. Death metal generalnie jest mi trochę obcy ale fakt... chłopaki dają radęDejavu pisze:Jeśli lubisz ciężkie brzmienie to pewnie czekasz na nowe Decapitated. A jak nie czekasz, to zacznij, bo pod tym względem na pewno się nie zawiedziesz
- Saimon1995
- -#Moderator

- Posty: 9596
- Rejestracja: wt cze 18, 2013 2:37 pm
- Skąd: Będzin
Re: Metallica
http://esensja.stopklatka.pl/muzyka/pub ... l?id=18104
Uczcie się "Janusze", jak się tworzy porządną setlistę.
Uczcie się "Janusze", jak się tworzy porządną setlistę.



