krusejder pisze:Chyba wciąż nie potrafimy odpowiedzieć na pytania: czy KK chciał w jakiś sposób pożegnać się z fanami ?
Czy była szansa, by pożegnał się z zespołem w godny sposób, bez robienia fanów w bambuko ?
Myślę, że komu jak komu, ale KK'owi najbardziej zależało na tym, aby znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji. KK był dla Priest tym, kim dla Maiden jest Steve - duszą tego zespołu, jego założycielem i koniem napędowym, chociaż usunął się w cień na rzecz Glenna.
W dosyć nowym wywiadzie KK wydaje się przygnębiony faktem, że jest to pożegnalna trasa, ale też nie zdradza, że zamierzał odejść z zespołu:
http://www.shropshirestar.com/news/2011 ... as-priest/
Absolutnie nie szukałbym wytłumaczenia obecnej sytuacji faktem, że KK lubi grać w golfa i ma własne pole golfowe. Jedno drugiemu nie przeszkadza i takie wyjaśnienie absolutnie nie trzyma się kupy. KK kilka razy powtarzał, że chociaż lubi grać w golfa to nie spieszno mu do emerytury i chce grać z Priest jeszcze przez wiele lat. Za to widać, że sam zespół i jego management z premedytacją oszukiwał fanów i zwlekał najdłużej jak to możliwe z ogłoszeniem decyzji o odejściu KK'a. Wydaje mi się, że osobą, która mogła naciskać, wspólnie z managementem, na ogłoszenie pożegnalnej trasy jest Glenn Tipton. Bądź co bądź ma już 63 lata i kilkumiesięczne trasy mogą go już męczyć chociaż na scenie daje z siebie wszystko.
EDIT: W ogóle zauważcie w jaki sposób wybrano nowego gitarzystę Priest. Mówi o tym Rob Halford:
"K.K. can never be replaced; he's unique, and we didn't want any kind of K.K. copycat. Richie Faulkner came to Glenn's house to jam, and Glenn simply told me he was absolutely brilliant."
Czyli wygląda na to, że decyzja w sprawie zastępstwa Richiego zapadła jednoosobowo i reszta zespołu nawet nie była zainteresowana jego przesłuchaniem!

Wygląda na to, że Judas Priest to obecnie solowy projekt Glenna Tiptona i chociaż uważam go za jednego z najlepszych heavymetalowych gitarzystów wszechczasów to jestem zniesmaczony jego zachowaniem. Szkoda, że Rob na to przystał i zgodził się na pożegnalną trasę bez KK'a...