Blaze Bayley
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
- blackcocker
- -#Moderator

- Posty: 12329
- Rejestracja: czw cze 14, 2018 9:04 pm
- Skąd: HerbacianePolaBatumi
Re: Blaze Bayley
Dziękujemy za ekspertyzę, a innym członkom Sanatorium zalecam nie odpowiadanie na te żenujące prowokacje. Dzięki Vorgel jeszcze raz!
#blackcocker2023
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Najlepszą prozę pisze życie.
Ostatni jest wtedy, kiedy idziesz rzygać.
Nic nas nie zatrzyma.
Jak się ma dupę, to trzeba powiedzieć "dupa".
Twoje jebie, ale że śmierdzi.
01: Alter Bridge
02: Vltimas, Turbo, Faetooth, Turbo
***OFFICIAL PAULINA DAMASKE FANKLUB***
Re: Blaze Bayley
Zapomniałem dodać, że nie ma też platyn 
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
blackmailer. O jakich żenujących prowokacjach mówisz? Przecież prawdę napisał.
Re: Blaze Bayley
Ciekawa opinia, ale nie wiem, skąd się bierze. Skoro w metalu jest miejsce dla takich wokalistów, jak King Diamond, Lord Angelslayer, Phil Anselmo, Paul Di'Anno, czy Roman Kostrzewski (celowo wybrałem osoby dysponujące zupełnie innymi barwami i skalami), to dlaczego miałoby go nie być dla Blaze'a? Jego głos doskonale pasuje do muzyki, którą wykonywał na pierwszych solowych płytach.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Blaze Bayley
Bayley przed Maiden śpiewał w Wolfsbane i znałem ten zespół już wtedy zanim trafił do Maiden. To była bardzo przeciętna kapela, ale Bayley nawet tam nie dawał za bardzo rady i może w tym tkwi istota jej przeciętności. Gdyby Bayley chciał zastąpić Lee Rotha w Van Halen... może tam by jakoś poszło, ale gdzie Bayley do heavy metalu? Metal wymaga mocnego głosu, bo to jest taka muzyka. Nie trzeba mieć od razu 3 oktaw, ale Bayley ma jedną i to jest trochę za mało. The X-Factor ratują same utwory, bo na pewno nie jego wokal. Muzycznie ta płyta jest bardzo dobra, a Bayley jej nie masakruje do tego stopnia, by nie dało się tego słuchać. Po jakimś czasie człowiek się przyzwyczaja, chociaż do dziś uważam, że Man on the Edge to kawałek którego z Bayleyem robić nie powinni, bo tam aż się prosi wokal Bruce'a.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6550
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
Re: Blaze Bayley
Fajnie tylko ,że linię melodyczną wymyślił prawdopodobnie sam Blaze
Clan Of Xymox 7.02 ; E.Clapton 29.04 ; Metallica 19.05 ; Garbage 30.05(?) ;Savatage + 11.08
Re: Blaze Bayley
O ile MOTE to typowy maidenowy patataj, tak całość nagrana z Dickinsonem brzmiałaby IMO gorzej. Blaze robi klimat tej płycie. Bruce zrobiłby z niej po prostu kolejny album Iron Maiden.
Wolfsbane miało płyty lepsze i gorsze, ale nie powiedziałbym, że Bayley tam nie pasował.
Wolfsbane miało płyty lepsze i gorsze, ale nie powiedziałbym, że Bayley tam nie pasował.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Blaze Bayley
Bruce zrobiłby z niej kolejny album Maiden, odkrycie godne Kolumba. I tak to jest dalej Iron Maiden bo muzycznie ciężko ich z czymkolwiek pomylić, tylko że ze słabym wokalem.
Re: Blaze Bayley
Pominąłeś dość istotne słowa "po prostu", które implikują, że ten materiał NIE JEST standardową płytą Maiden. To wciąż ten sam zespół, ale w innym wydaniu. I nie gorszym lub lepszym - innym, przez co charakterystycznym. Twój cherrypicking i wyrywanie fragmentów wypowiedzi rozmówców z całości jest już na dłuższą metę irytujące.
Bruce nie pasuje do takich klimatów, jakie Maiden zaprezentowało na The X Factor. A zresztą: https://www.youtube.com/watch?v=iJW9GxlSNkc
Tutaj masz bardzo dobrą zajawkę tego, co dostalibyśmy na płycie, gdyby Dickinson nie opuścił zespołu. I doskonale słychać, że z nim te kawałki najpewniej nie różniłyby się znacząco od tego, co zespół uprawia na pozostałych płytach. Natomiast Lord Of The Flies na żywo w XXI wieku brzmiało po prostu irytująco, wokal był pozbawiony feelingu.
Bruce nie pasuje do takich klimatów, jakie Maiden zaprezentowało na The X Factor. A zresztą: https://www.youtube.com/watch?v=iJW9GxlSNkc
Tutaj masz bardzo dobrą zajawkę tego, co dostalibyśmy na płycie, gdyby Dickinson nie opuścił zespołu. I doskonale słychać, że z nim te kawałki najpewniej nie różniłyby się znacząco od tego, co zespół uprawia na pozostałych płytach. Natomiast Lord Of The Flies na żywo w XXI wieku brzmiało po prostu irytująco, wokal był pozbawiony feelingu.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
-
Deleted User 5490
Re: Blaze Bayley
Taaa..... już widzę taniec na scenie w stylu Lee Rotha, a już najbardziej te wyskoki i wykopy w stylu karate, jak w teledysku Jump.... Blaze i Van Halen....
Chyba jako chłopiec do podawania wody na scenę.
Jeśli zaś chodzi o Man On The Edge, to nawet 1 oktawa w skali to aż nadto, żeby to z palcem w dupie zaśpiewać. Rozpiętość skali dźwięków w tej piosence to zaledwie kwinta. Skala wyliczankowa jak u średnio rozśpiewanych przedszkolaków.
Ostatnio zmieniony pt sie 14, 2020 1:31 pm przez Deleted User 5490, łącznie zmieniany 3 razy.
Re: Blaze Bayley
Chodzi mi o barwę głosu i niemelodyjny styl śpiewania. Osobiście nie lubię VH przede wszystkim za wokal Lee Rotha, a później jak odszedł, Eddie wolał klawisze od gitary.
Re: Blaze Bayley
Nie jest standardową bo nie śpiewa tam Dickinson i tylko tyle. Dickinson powiedział jak wydali ten album, że dalej grają swoje i to go utwierdza w przekonaniu, iż dobrze zrobił opuszczając zespół. W Sign of the Cross słychać echa Somewhere in Time i Seventh Sona, także dalej to jest typowe Harrisowskie granie, momentami nawet ocierające się o Fear of the Dark (riffy w Aftermath to po prostu trochę ślamazarniej zagrane Apparition, Man on the Egde niczym Be Quick or Be Dead), a to że więcej jest tutaj utworów w klimatach Afraid to Shoot Strangers to po prostu kwestia wyboru dla tej płyty. I ten koleś rzecz jasna zaśpiewał to lepiej niż Bayley.Schizoid pisze: ↑pt sie 14, 2020 1:13 pm Pominąłeś dość istotne słowa "po prostu", które implikują, że ten materiał NIE JEST standardową płytą Maiden. To wciąż ten sam zespół, ale w innym wydaniu. I nie gorszym lub lepszym - innym, przez co charakterystycznym. Twój cherrypicking i wyrywanie fragmentów wypowiedzi rozmówców z całości jest już na dłuższą metę irytujące.
Bruce nie pasuje do takich klimatów, jakie Maiden zaprezentowało na The X Factor. A zresztą: https://www.youtube.com/watch?v=iJW9GxlSNkc
Tutaj masz bardzo dobrą zajawkę tego, co dostalibyśmy na płycie, gdyby Dickinson nie opuścił zespołu. I doskonale słychać, że z nim te kawałki najpewniej nie różniłyby się znacząco od tego, co zespół uprawia na pozostałych płytach. Natomiast Lord Of The Flies na żywo w XXI wieku brzmiało po prostu irytująco, wokal był pozbawiony feelingu.
Re: Blaze Bayley
Problem w tym, że dobór utworów definiuje charakter płyty. Inna tracklista oznaczałaby inny album. The X Factor składa się z wolniejszych, bardziej posępnych brzmień i dzięki temu całościowo nie przypomina żadnej innej płyty wydanej przez Maiden. Gdyby na krążku znalazło się więcej piosenek pokroju Man On The Edge, to wtedy można byłoby mówić o typowym maidenowaniu. Harris zadecydował inaczej i efekt końcowy jest taki, a nie inny.
Ten zespół zawsze "grał swoje", bo na każdym krążku słychać charakterystyczny styl kapeli. Ale Killers to zupełnie co innego, niż Somewhere In Time, któremu natomiast daleko do The X Factor leżącego daleko od Brave New World. Maideni nie przeszli dużych zmian stylistycznych, które można usłyszeć w dyskografii Manilla Road, Judas Priest, czy Deep Purple. Zawsze istniał ten wspólny mianownik spajający ich wydawnictwa, po prostu był słyszalny w różnym stylu. Echa wcześniejszych kompozycji mogą się pojawiać, oczywiście, w końcu w latach 90-tych to był już doświadczony zespół o bogatym dorobku muzycznym i mało która kapela jest w stanie uciec od skojarzeń z jej wcześniejszymi dziełami.
Ten zespół zawsze "grał swoje", bo na każdym krążku słychać charakterystyczny styl kapeli. Ale Killers to zupełnie co innego, niż Somewhere In Time, któremu natomiast daleko do The X Factor leżącego daleko od Brave New World. Maideni nie przeszli dużych zmian stylistycznych, które można usłyszeć w dyskografii Manilla Road, Judas Priest, czy Deep Purple. Zawsze istniał ten wspólny mianownik spajający ich wydawnictwa, po prostu był słyszalny w różnym stylu. Echa wcześniejszych kompozycji mogą się pojawiać, oczywiście, w końcu w latach 90-tych to był już doświadczony zespół o bogatym dorobku muzycznym i mało która kapela jest w stanie uciec od skojarzeń z jej wcześniejszymi dziełami.
As mankind hurled itself forever downwards into the bottomless pit of eternal chaos, the remnants of civilization screamed out for salvation - redemption roared across the burning sky... The Painkiller
Re: Blaze Bayley
No więc właśnie, ale nawet w obrębie płyt nagranych z tym samym wokalistą były jakieś większe lub mniejsze różnice, bo nie da się stwierdzić, że The Number of the Beast i Seventh Son to dokładnie to samo, ale to wciąż ten sam zespół i wyraźnie to słychać. Bruce dałby kawałkom z X-Factor więcej życia, bo zaśpiewałby dynamicznie. A nie sapiąc jak bawół nad miską owsianki.
-
Deleted User 2259
Re: Blaze Bayley
Osobiście stawiam wyżej takiego Justina Biebera w moim rankingu niż BB.
Re: Blaze Bayley
Invader kończcie już z tym chlaniem.
-
Zakkahletz
- -#Rainmaker

- Posty: 6550
- Rejestracja: sob sie 28, 2010 7:43 pm
- Skąd: na północ (od W-wy)
