Napiszę pokrótce co uważam o poszczególnych numerach:
O singlach już się tu wypowiadałem.
Barstool Warrior - fajny, wolny numer z bardzo ładną częścią instrumentalną.
Room 137 - zwrotki to dla mnie nieporozumienie, numer z czymś mi się kojarzy, ale nie mam pojęcia z czym. Ciężkie riffy, super solóweczka. Strasznie dziwny utwór.
S2N - bardzo dobry numer ze świetnym wiodącym riffem, mocno pokopany utwór, czuję tam nawiązania do starszych Dreamów, kolejne świetna część instrumentalna i solówka. Superowa CIĘŻARNA końcówka z solo na klawiszu, bdb.
At Wit's End - pierwsza minuta to jest opad szczeny, bez kitu, złapałem się za głowę XD Zwrotki są bardzo dobre, klawisze bardzo subtelne, robią naprawdę dużo, refren to trochę męczenie buły. Dobre solo na klawiszu. Część wolniejsza też spoko, fajne melodie.
Out Of Reach - ładna ballada, po prostu. Dobre melodie, ale nic nadzwyczajnego.
Pale Blue Dot - jak na DT zaczyna się dość niestandardowo ten numer. Mike ogromny plus. Dobre zwrotki. Klawisze kojarzą mi się jakby były rodem ze SFAM, nie brzmienie, ale same dźwięki. Całość na chwilę siada przy pierwszej werblówce, potem już jest kolejna świetna część instrumentalna. Czuję w tym numerze ducha Traina i starych Dreamów.
Viper King (bonus) - intro wręcz Purplowe, ale potem już wjeżdżają ciężarki, bardzo fajny numer, mógłby bez problemu pojawić się zamiast Room 137 na płycie. Bardzo mi się podoba Mike w tym numerze. Fajne te riffy, całość wydaje się być na dużym luzie, bardzo dobry metalowy numer.
Całość bardzo ciężka, instrumentalnie jest dla mnie wybornie, jest trochę bardziej skomplikowanych miejsc, jest dużo naprawdę dobrych riffów i świetne solówki, nie kanonada dźwięków bez znaczenia, po prostu porządne sola. James czasem trochę zamula, ale to już może tylko moje uprzedzenia. Ogólnie mam wrażenie, że jest sporo sięgania do korzeni co mi się bardzo podoba. Ale niech wypowie się ktoś kto DT ma w małym paluszku

Płyta jest bardzo udana, nie spodziewałem się niczego dobrego, bo ostatnie albumy to dla mnie w większości średniawka albo słaby materiał. Ten album jest tym czego ja oczekuję od Dreamów, może nie pod względem ciężaru (co mi nie przeszkadza ani trochę), ale pod względem samego materiału, który jest jak dla mnie kompromisem pomiędzy starą częścią dyskografii i ich nowszymi wymysłami.
Moim MVP jest John, genialne riffy i świetne sola, ale na pochwałę zasługują wszyscy (może oprócz Jamesa

). Bardzo mnie zaskoczyli. Dziś w nocy będzie męczona płytka, zobaczymy co wtedy, na razie jestem zachwycony, ale to pewnie głównie z powodu tego, że zrobili mi naprawdę dużą niespodziankę. Jest super chłopaki
