No to skrobię
Frekwencja - nie mam porównania do zeszłego roku, ale jestem pewien że organizatorzy są zadowoleni. Płyta prawie pełna, trybuny (dolne, bo górne były wyłączone z użytku) - też. Jeśli nie stanie się jakiś nieprzewidywalny kataklizm, to o Metalmanię 2019 byłbym spokojny.
Byłem pod sporym wrażeniem organizacji. Metal Mind wydaje mi się być takim przeciwieństwem Live Nation. Zrobili prawdziwy festiwal, w przyjaznych cenach, dobrze rozplanowany. Metalmania, w przeciwieństwie do Impactu czy Sonisphere, to rzeczywiście festiwal
Sporo stoisk z jedzeniem i piciem - czy to w Spodku, czy na zewnątrz (food trucki). Dzięki temu kolejki były niewielkie, a bywało i tak, że nie było ich wcale.
Ode mnie przeogromny plus za organizację meet & greet z każdym z zespołów z dużej sceny. Kosztowało to organizatora, bo przecież musiał wziąć do obsługi tej akcji pracowników, a i zachodu sporo, a jednak - zrobili to. I za to mają mój szacunek, przecież nie musieli. Całość została przeprowadzona sprawnie, punktualnie, każdy kto chciał zdobyć podpis czy zdjęcie z ulubionym zespołem, spokojnie dał radę. Powiem szczerze, że ogłoszenie tych m&g było języczkiem u wagi, który zdecydował że w ogóle pojawiłem się na tym feście. Świetna opcja. Pozbierałem sobie autografy od wszystkich prócz Kata i Wolf Spider. Kolejka do takiego Insammer czy Dead Congregation liczyła sobie parę osób, natomiast do Emperora ludzie się ustawiali zanim jeszcze wyszedł poprzedający ich Destroyer 666, w związku z czym wyobraźcie sobie, że czekania było całkiem, całkiem
Koncerty też odbywały się punktualnie, to aż fenomen że przy tylu zespołach dali radę utrzymać dyscyplinę i pociągnąć całość bez żadnych obsuw. Po raz kolejny szacunek. Ogólnie - Metal Mind to chyba mój ulubiony organizator koncertów w PL. Złego słowa nie powiem na Metalmanię od strony organizacyjnej.
Publika, jak to klasyczna metalowa publika - jakby podjechać wczoraj pod Spodek śmieciarką i wypełnić ją z łapanki uczestnikami koncertu, to kultura koncertowa w Polsce tylko by wzrosła. Innymi słowy, tak wysokiego procentu najebanego bydła na koncercie nie widziałem dawno. Łazienki zarzygane, piwo porozlewane praktycznie wszędzie, niektórzy zgon jeszcze przed zachodem słońca

, pod Spodkiem mocne tłumy "spryciarzy" którzy odkryli że można się upić taniej - kupując alko w pobliskim Freshu. Oczywiście dzięki temu odłamków rozbitego szkła przybywało z godziny na godzinę

Obsługa sanitarna Spodka radziła sobie z tym wszystkim żwawo, ale pod koniec panie miały już miny nietęgie. Nie dziwię się.
Lineup - bardzo mocno nie moje klimaty. Dużo thrashu i deathu, czyli dwóch gatunków które w metalu lubię najmniej. Kupiłem bilet na samym początku, kiedy jeszcze albo nie było ogłoszeń, albo był tylko Emperor (nie pamiętam). Późniejsze ogłoszenia to była dla mnie seria rozczarowań, większości artystów nawet nie znałem, a próby ich przesłuchania szybko zakańczałem

Toteż wahałem się do ostatniej chwili, nawet próbowalem sprzedać bilet, nie udało się, no więc na parę dni przed festem zdecydowałem - jadę, obczaję jak to tam będzie. I nie żałuję.
Xentrix, Destroyer 666 czy Asphyx to zespoły, od których mnie studyjnie odrzuciło na kilometr i mogę obiecać że na 100% już nigdy ich nie posłucham, ale na żywo wypadli fajnie. Energiczne występy, zero nudy.
Skyclad podpasował mi z całego zestawu najbardziej. Takie naleciałości folk metalowe, miła alternatywa do zalewu łojenia totalnego.
Na drugim miejscu u mnie Emperor. Występ - pełna profeska. Warto było tam pojechać choćby dla nich.
Ciężko mi powiedzieć coś o występie Mekong Delta. Ot, zagrali. Ani na plus, ani na minus.
Najmniej mi się z dużej sceny podobało Dead Congregation. Jakby ktoś przez 40 minut rzygał do mikrofonu.
Na minus też Kat - niestety, Roman się kiepsko zestarzał, wokalnie już nie daje rady, a ruchy sceniczne to ma takie że 2/3 czasu możnaby się zastanawiać, czy to atak padaczki. No ale ogólnie za Katem nigdy nie przepadałem, z wielkiej trójki polskiego heavy jest to najmniej lubiany przeze mnie zespół. Ale publika reagowała bardzo żywiołowo, widać że fanów mają mnóstwo. Ja bym ich dał tak na 15tą na małą scenę, ale chyba jestem w mniejszości
Z małej sceny widziałem kawałki Shodan, Kult Mogił,Terrordome, Alastor. Alastor spoko, o reszcie nie warto wspominać. Miło, że ta mała scena jest, ale jakoś patrząc na lineup, w zeszłym roku było tam znacznie ciekawiej.
Ogólnie - na papierze wyglądało to tak, że nie mam tam czego szukać, a jednak - spędziłem bardzo fajny dzień w Spodku i zobaczyłem sporo ciekawych koncertów. Mogliby ziomki z MM ogarnąć, że nie tkwimy wciąż w latach 80 i dużo ciekawego się zdarzyło od tego czasu w metalu, dużo ciekawych gatunków powstało/zyskało na znaczeniu. Jakby im tam ktoś szepnął takie słowa-klucze jak doom, stoner czy post... których przedstawicieli w tym roku nie było wcale. Ale i tak, w 2019 będę też brał w ciemno, wiem że choćby i lineup mi nie podpasował to będę bawił się dobrze
