TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
W sumie THEM i CONSPIRACY to są mordercze strzały. Esencja heavy metalu.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Honorable Mentions
5 Płyt wykonawców, którzy nie załapali się do top 50 w latach 80
Hanoi Rocks - Oriental Beat (1982)

Def Leppard - Pyromania (1983)

Pink Floyd – The Final Cut (1983)

Kreator - Pleasure to Kill (1986)

Tankard – Chemical Invasion (1987)

Pierwsze 3 pozycje Finów z HR to dla mnie tłuste rzeczy, szczególnie drugi ich album. Bardzo oryginalna kombinacja klasyki rock and rolla z punkiem, zaprezentowana z odpowiednim rozmachem. Ileż nienawiści do USA w tej muzyce, a z drugiej strony, prawie każdy zespół z LA chciał mieć taki image jak oni. Working class hard rock. Def Leppard z kolei zakochali się w Ameryce do tego stopnia, że nagrali album pod tamten rynek. Ale ponieważ byli Def Leppard z własnym, dość charakterystycznym stylem, brzmią dalej jak oni. Trochę to bardziej wygładzone niż na wcześniejszych krążkach, bardziej przebojowe, ale wciąż potrafią dołożyć do pieca. Album Pink Floyd powinien był się znaleźć w top 50, ale Waters mnie niebywale irytuje w ostatnim czasie, a to w zasadzie jego płyta solowa, więc wypadł. Muzyka jest tu piękna, teksty są o wojnie czego na ogół nie cierpię o grup rockowych, ale jemu to wybaczam. Na koniec dwa klasyki niemieckiego thrashu, pierwszy to wczesne Kreator, gdzie jeszcze nie wiedzieli w jaką stronę chcą podążać, czy może głębiej w mrocznym kierunku jaki obrało Possessed czy raczej w stronę bardziej technicznego i melodyjnego thrashu. Ostatecznie wygrała druga opcja. No i Tankard, mniej znani, ale w tamtym okresie na pewno nie gorsi, ze sporymi ambicjami instrumentalnymi, co zdradzają rozbudowane kompozycje For a Thousand Beers i Traitor, ten pierwszy zresztą w całości instrumentalny. Tankard nie ukrywali co jest dla nich naprawdę ważne, dlatego między infantylnymi spostrzeżeniami jak np w Don't Panic, jest po prostu o piwie.
5 Płyt wykonawców, którzy nie załapali się do top 50 w latach 80
Hanoi Rocks - Oriental Beat (1982)

Def Leppard - Pyromania (1983)

Pink Floyd – The Final Cut (1983)

Kreator - Pleasure to Kill (1986)

Tankard – Chemical Invasion (1987)

Pierwsze 3 pozycje Finów z HR to dla mnie tłuste rzeczy, szczególnie drugi ich album. Bardzo oryginalna kombinacja klasyki rock and rolla z punkiem, zaprezentowana z odpowiednim rozmachem. Ileż nienawiści do USA w tej muzyce, a z drugiej strony, prawie każdy zespół z LA chciał mieć taki image jak oni. Working class hard rock. Def Leppard z kolei zakochali się w Ameryce do tego stopnia, że nagrali album pod tamten rynek. Ale ponieważ byli Def Leppard z własnym, dość charakterystycznym stylem, brzmią dalej jak oni. Trochę to bardziej wygładzone niż na wcześniejszych krążkach, bardziej przebojowe, ale wciąż potrafią dołożyć do pieca. Album Pink Floyd powinien był się znaleźć w top 50, ale Waters mnie niebywale irytuje w ostatnim czasie, a to w zasadzie jego płyta solowa, więc wypadł. Muzyka jest tu piękna, teksty są o wojnie czego na ogół nie cierpię o grup rockowych, ale jemu to wybaczam. Na koniec dwa klasyki niemieckiego thrashu, pierwszy to wczesne Kreator, gdzie jeszcze nie wiedzieli w jaką stronę chcą podążać, czy może głębiej w mrocznym kierunku jaki obrało Possessed czy raczej w stronę bardziej technicznego i melodyjnego thrashu. Ostatecznie wygrała druga opcja. No i Tankard, mniej znani, ale w tamtym okresie na pewno nie gorsi, ze sporymi ambicjami instrumentalnymi, co zdradzają rozbudowane kompozycje For a Thousand Beers i Traitor, ten pierwszy zresztą w całości instrumentalny. Tankard nie ukrywali co jest dla nich naprawdę ważne, dlatego między infantylnymi spostrzeżeniami jak np w Don't Panic, jest po prostu o piwie.
-
Deleted User 2259
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
To teraz już wiem dlaczego The Final Cut się nie załapał do top 50. 
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Te zespoły były w top 50, tutaj inne ich płyty
Ozzy Osbourne - Diary of a Madman (1981)

Rush - Signals (1982)

Slayer - Show No Mercy (1983)

Marillion - Misplaced Childhood (1985)

Exodus - Fabulous Disaster (1989)

+ extended play
Queensryche - Queensryche (1983)

Diary of a Madman, oczywiście klasyczny Ozzy z przełomowym dla gatunku brzmieniem. Absolutnie wyprzedził wszystkich o lata świetlne, a był rok 1981 i takich produkcji wówczas jeszcze nie było. Signals Rush z tymi ciężkimi analogowymi syntezatorami wprowadza nieco kosmicznej przestrzeni, to absolutnie przestarzałe brzmienie z dzisiejszego punktu widzenia, ale charakterystyczne dla tamtego okresu, no i świetna produkcja sprawia, iż słucha się tego znakomicie. Ostatni album Rush z Terrym Brownem. Pierwszy Slayer to mój ulubiony thrashowy debiut, chociaż sporo tu klasycznego heavy metalu i inspiracji wiadomo kim. Znajduje się tu też mój ulubiony utwór Slayer czyli Black Magic. Od Misplaced Childhood zaczęła się moja przygoda z rockiem progresywnym, na pewno ten album ukształtował mój gustu muzyczny. Pewnie nic by z tego nie było, gdybym zaczynał od Selling England Genesis, bo to nie aż tak łatwe w odbiorze jak płyta Marillion, natomiast tutaj przebojowe momenty mieszają się z typowo prog rockową poetyką. I od tego należało zacząć. Trzeci album Exodus, to bardziej melodyjna i rock and rollowa płyta od poprzednich, ale słuchałem jej w tamtym czasie, jako jednej z pierwszych thrashowych propozycji i wciąż mam bardzo dobre wspomnienia. Cajun Hell ma ten swój południowy, bagienny klimat. Bonus, EPka wszystkich EPek, wydawnictwo które spopularyzowało ten format jeśli chodzi o metal, pierwsze tak popularne w gatunku. Później już wszyscy chcieli mieć swoje extended play.
Ozzy Osbourne - Diary of a Madman (1981)

Rush - Signals (1982)

Slayer - Show No Mercy (1983)

Marillion - Misplaced Childhood (1985)

Exodus - Fabulous Disaster (1989)

+ extended play
Queensryche - Queensryche (1983)

Diary of a Madman, oczywiście klasyczny Ozzy z przełomowym dla gatunku brzmieniem. Absolutnie wyprzedził wszystkich o lata świetlne, a był rok 1981 i takich produkcji wówczas jeszcze nie było. Signals Rush z tymi ciężkimi analogowymi syntezatorami wprowadza nieco kosmicznej przestrzeni, to absolutnie przestarzałe brzmienie z dzisiejszego punktu widzenia, ale charakterystyczne dla tamtego okresu, no i świetna produkcja sprawia, iż słucha się tego znakomicie. Ostatni album Rush z Terrym Brownem. Pierwszy Slayer to mój ulubiony thrashowy debiut, chociaż sporo tu klasycznego heavy metalu i inspiracji wiadomo kim. Znajduje się tu też mój ulubiony utwór Slayer czyli Black Magic. Od Misplaced Childhood zaczęła się moja przygoda z rockiem progresywnym, na pewno ten album ukształtował mój gustu muzyczny. Pewnie nic by z tego nie było, gdybym zaczynał od Selling England Genesis, bo to nie aż tak łatwe w odbiorze jak płyta Marillion, natomiast tutaj przebojowe momenty mieszają się z typowo prog rockową poetyką. I od tego należało zacząć. Trzeci album Exodus, to bardziej melodyjna i rock and rollowa płyta od poprzednich, ale słuchałem jej w tamtym czasie, jako jednej z pierwszych thrashowych propozycji i wciąż mam bardzo dobre wspomnienia. Cajun Hell ma ten swój południowy, bagienny klimat. Bonus, EPka wszystkich EPek, wydawnictwo które spopularyzowało ten format jeśli chodzi o metal, pierwsze tak popularne w gatunku. Później już wszyscy chcieli mieć swoje extended play.
Re: TOP 50 płyt lata 80 - Vorgel
Czy ja wiem? ja zaczynałem właśnie od SEBTP jakoś w okolicach 10 roku życia i nie narzekam, wtedy to działało na mnie niesamowicie. Podobnie Supper's Ready.
BRUCE SPRINGSTEEN, JAN BO I RICHIE FAULKNER PONAD WSZYSTKO
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01
https://www.last.fm/pl/user/sardynex
setlist.fm/user/matt01

