Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?
Moderator: Administracja i Moderacja SanktuariuM
Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?
U mnie historia zaczęła się gdzieś w 85 roku. Na początku, z racji pewnych zdolności plastycznych byłem zatrudniany do rysowania/malowania Eddiego dla kumpli. Wtedy nie było dostępnych plakatów i innych materiałów, więc przerysowywało się rysunki, czy koszulki podpatrzone u kogoś. W efekcie powstawały jakieś groteskowe stworki. W międzyczasie kolega kupił Live After Death na vinylu (wydanie niemieckie). Pamietam jak dziś, kosztowało 8000 zł i była to najpiękniejsza rzecz jaką w życiu widziałem. Takie stłoczenie kolorów i zdjec w jednym miejscu dla polskiego dziecka wychowanego na szarym papierze z makulatury było szokiem grożącym śmiercią. Kolega wielkodusznie zgodził się pożyczyć płytę do przegrania na kasetę, no i dalej to już poszło. Zaczęło się szukanie płyt, latanie po kumplach z magnetofonem. Rok później na 14-ste urodziny rodzice zgodzili się na mój wyjazd do Wrocka na koncert Maiden (20.09.1986) i tak już zostało do dziś.
Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?
i jak było na tym koncercie ja życie bym oddała za zobaczenia na żywo Dickinsona jeszcze w długich włosach
boże jak on mi się tak podoba niestety jeszcze nie byłam na ich koncercie ale będę nie mogę się doczekać kiedy będą w Polsce ja po prostu ze szczęścia chyba padnę 
UP THE IRONS \m/
Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?
Na koncercie było świetnie, aczkolwiek pod halą ludową łatwo można było dostać po zębach i stracić bilet, a po koncercie milicja rozgoniła towarzystwo pałami do tramwajów. I nie pytali czy dobry tramwaj
Z koncertu, tak naprawde pamiętam tylko dmuchanego Eddiego, na którym perkusja pojechała do góry, a gitarzyści wskoczyli na łapy. To było coś. Poza tym, byłem w kompletnym szoku i sam chętnie bym to zobaczył jeszcze raz.
Re: Kiedy pierwszy raz usłyszałem Iron Maiden?
Ja po raz pierwszy usłyszałem Ironów w 1990 roku, było to zaraz po wydaniu NPFTD. Mimo iż miałem wtedy 11 lat pamiętam to bardzo dobrze... W telewizji publicznej (!!!!) puścili teledysk tytułowego kawałka, z koncertu (dacie wiarę?). I to na tyle wcześnie, że jeszcze 11 letni dzieciak nie spał
Wtedy słuchałem jeszcze kapel typu Scorpions, więc dla mnie ta muza była jeszcze mało zrozumiała , za mocna. Zmieniło się to niedługo później, poznałem starszego kolegę, który podrzucał mi trochę ostrzejsze płyty i w tym czasie, był to rok 1991, kupiłem sobie pierwszą kasetę (pirata oczywiście), właśnie NPFTD...I zaczęło się: Tailgunner, Holy Smoke, utwór tytułowy...Słuchałem ze szczeną na stopach. I tak zostało mi w sumie do dzisiaj 

