Strona 64 z 291

Re: Judas Priest

: czw maja 16, 2013 12:00 am
autor: Mike Stanley
Z całym szacunkiem dla Owensa, ale w życiu bym nie powiedział że Meltdown czy London to najlepsze koncertówki jakie kiedykolwiek powstały.

Do Unleashed in the East to one nawet się nie umywają.
Z Halfordem te koncerty mają niesamowitą energię, jego wokal pasuje idealnie, a Ripper to tak raz próbuje go naśladować a raz 'jeździ na maksa po skali'.

Re: Judas Priest

: wt maja 21, 2013 4:59 pm
autor: Pablo1919
Kolejny kawałek z nowego DVD :twisted:
https://www.youtube.com/watch?v=SEGLhUZRZdY

Re: Judas Priest

: śr maja 22, 2013 1:04 pm
autor: Zakkahletz
www.youtube.com/watch?v=pzQBDORBn0o
Błogo się tego słucha. :)

Re: Judas Priest

: ndz cze 02, 2013 1:03 am
autor: Pablo1919

Re: Judas Priest

: ndz cze 02, 2013 2:47 am
autor: PanPrezes
oj chyba się w Zabrzu zjawię, trza będzie się odstresować przed finałem sesji i przypomnieć sobie atmosferę katowickich koncertów :mryellow:

Re: Judas Priest

: ndz cze 02, 2013 3:16 am
autor: Deleted User 2259
W Krakowie nie ma,jaki żal :neutral:

Re: Judas Priest

: ndz cze 02, 2013 8:30 am
autor: vanyorick
Poznań obowiązkowo

Re: Judas Priest

: czw cze 06, 2013 9:43 pm
autor: Pablo1919
Nowe DVD miażdży wszystko w okół (tylko montaż przeciętny). Jak dla mnie DVD roku i jedno z najlepszych w ogóle.
Poza tym kolejna świetna informacja, Rob potwierdza że będzie kolejna trasa. Już na pewno nie tak intensywna i długa ale będzie! Oby i w Polsce zabrzmiały słowa PRIEST IS BACK!
Tutaj wzmianka o tym http://www.ultimate-guitar.com/news/upc ... again.html

Re: Judas Priest

: czw cze 06, 2013 9:52 pm
autor: RALF
Czyli, jednak z trasami nie kończą... ;-)

Re: Judas Priest

: czw cze 06, 2013 10:01 pm
autor: Pablo1919
Było do przewidzenia, już podczas Epitaph Tour gadali że na bank wrócą na scenę i zagrają jakieś koncerty, ewentualnie mniejsze trasy. Jak widać jednak pokuszą się na coś nieco większego. I dobrze!

Re: Judas Priest

: pt sie 09, 2013 9:14 am
autor: Nomadosław
Jak dla mnie za mało się mówi o Stained Class, znakomita płyta. Judasi jeszcze kombinowali ze swoją muzyką, ich muzyka miała sporo heavy-metalowego ognia ale też ciekawych rozwiązań kompozycyjnych. Nie tylko Beyond the Realms of Death ale też Savage czy Stained Class to doskonałe kompozycje. Do tego Exciter, pierwszy naprawdę chwytliwy utwór w ich karierze, wspaniałe wyszedł na Unleashed in the East.
Na albumie nie ma jakiejś słabej kompozycji, każdy utwór jest udany.

Album jest u mnie tuż za podium zaraz za Sad Wings of Destiny, British Steel oraz Defenders of the Faith

Re: Judas Priest

: pt sie 09, 2013 2:54 pm
autor: Slaug
Za rok 30-lecie DotF, być może z tym ruszą w trasę... ;-)

Re: Judas Priest

: pt sie 09, 2013 9:56 pm
autor: Mr Jacq
Priest to obok dziewicy mój ulubiony band. Życzę im jak najlepiej, a od 2004 roku stale, w miarę możliwości i funduszy wspieram ich działalność. Ostatnie wydawnictwo (Epitaph) bardzo przypadło mi do gustu, a koncertu w Spodku do dzisiaj nie mogę zapomnieć. Po gigu, kostka Ritchiego jest strzeżona jak oczko w głowie, a plakat dalej czeka na antyramę.

Jeśli chodzi o kolejne 30 Anniversary, to wolę jednak nowy album, i przeważającą ilość utworów z tego krążka. Chociaż z drugiej strony, nie może na trasie zabraknąć Sentinela, który na żywo, jak i na DVD wypadł epicko.

Re: Judas Priest

: pt sie 09, 2013 10:45 pm
autor: Blase
Nomadosław pisze:Jak dla mnie za mało się mówi o Stained Class, znakomita płyta. Judasi jeszcze kombinowali ze swoją muzyką, ich muzyka miała sporo heavy-metalowego ognia ale też ciekawych rozwiązań kompozycyjnych. Nie tylko Beyond the Realms of Death ale też Savage czy Stained Class to doskonałe kompozycje. Do tego Exciter, pierwszy naprawdę chwytliwy utwór w ich karierze, wspaniałe wyszedł na Unleashed in the East.
Na albumie nie ma jakiejś słabej kompozycji, każdy utwór jest udany.

Album jest u mnie tuż za podium zaraz za Sad Wings of Destiny, British Steel oraz Defenders of the Faith
proste, że SC to najlepszy album Priest z lat 70 obok Sad Wings, sama solówka z Beyond zasługuje na czołobitne ukłony. wyróżniłbym też Saints in Hell i Heroes End. ogień!

Re: Judas Priest

: sob sie 10, 2013 3:09 pm
autor: barsiarz
Może i wstyd się przyznać, ale na poważnie zacząłem słuchać JP niedawno, do tej pory przeszkadzał mi wokal. Najwyraźniej mój gust tak ewoluuje, iż teraz mi nic nie przeszkadza:) Nie powiem, fajne jest takie "poznawanie" kapeli prawie od zera, pamietam jak przyjemne to było w przypadku Ironów. Wtedy nawet płyty z lat 80 brzmią świeżo:)
No i na początek zafascynowała mnie płyta "Screaming for Vengeance". British Steel i Painkiller też są świetne, tak samo Defenders ale to właśnie SfV wzbudza największe emocje. Electric Eye, Bloodstone, tytułowy a przede wszystkim Take These Chains to genialne kawałki. Na resztę płyt przyjdzie kolej, dyskografia jest tak bogata że będzie duuużo przyjemności;)

Re: Judas Priest

: sob sie 10, 2013 4:09 pm
autor: Maximus
Skoro znasz klasyki z lat 80., sięgnij do twórczości z lat 70. Jest tam sporo świetnego materiału, a albumy mają bardziej surową produkcję, bez tej "polerki" słyszalnej już od PoE . Polecam Stained Class i Killing Machine (w USA wydaną jako Hell Bent for Leather) - zespół brzmi już dojrzale, bardzo ciężko i nowocześnie jak na ówczesne czasy, a jednocześnie świeżo. Posłuchaj też koncertowego Unleashed in the East - wyśmienite, ogniste wykonania.

Re: Judas Priest

: sob sie 10, 2013 10:44 pm
autor: Mr Jacq
Ja Ci proponuję też sięgnąć po DVD, nawet zamiast albumów od a do z, bo jak zaskoczy to siłą rzeczy będzie cię ciągnęło do wykonań macierzystych. Ja, w erze jeszcze przed internetowej, ekscytowałem się bardzo koncertem z Dallas (DVD - Electric Eye). Poza koncertem, masz tam jeszcze wszystkie teledyski włącznie z tymi, które promowały Painkillera. Nie lekceważyłbym też albumów z Ripperem, szczególnie pierwszego z nim (Jugulator). To taki Dehumanizer - Priest, i najcięższy album w ich dorobku, z paroma ciekawymi numerami (Burn in Hell i Cathedral Spires).

Re: Judas Priest

: ndz sie 11, 2013 9:52 pm
autor: Pablo1919
Z DVD Priest tak jak i z albumami studyjnymi, każdy zupełnie inny. Za to właśnie ich kocham, za to że tak się zmieniali z płyty na płytę jednocześnie nie porzucając całkowicie swego stylu. DVD jak kto woli, ja najbardziej sobie cenię genialne US Festival z 30th SfV oraz Live Vengeance, czyli początek lat 80-tych skóry, ćwieki i Heavy Metal, prawdziwe narodziny legendy. Z późniejszych to absolutnie polecam Epitaph, idealne podsumowanie całej kariery Priest, po co najmniej jednym kawałku z każdego albumu. Cały koncert to czysta kwintesencja tego czym Heavy (Judas Priest) Metal jest, grube riffy, ostre solówki, kapitalne ognie w tle... Tak powinien wyglądać każdy HM koncert.
Electric Eye też jest super ale takie typowo Amerykańskie, scena, stylizacja zespołu, setlista. Trochę odbiega od reszty, ale i tak wykonanie np. takiego The Sentinel, Locked in czy Turbo Lover to po prosu czysta magia. Gdyby tylko zagrali wtedy to co najlepsze z Turbo czyli Reckless.
No a jak ktoś chce usłyszeć całe British Steel w całości to też nie ma problemu, wystarczy kupić 30th Anniversary.
Oby zrobili podobne rocznicowe wydanie (remaster+DVD) z DOTF (choć szczerze nie wiem jaki koncert mieli by tam wcisnąć). Na retrospekcyjną trasę z tym albumem nie ma co liczyć. W 2014 co najwyżej kilkanaście koncertów w Europie z mieszanką tego co dawali na Epitaph oraz kawałkami z nowej płyty.

Re: Judas Priest

: ndz sie 11, 2013 10:34 pm
autor: Mr Jacq
Tak w ogóle to Pablo@ kojarzę Cię z forum Priest. Avatar inny (Halford z pierwszego Donington), ale osoba ta sama :)

Wracając do tematu, oczywiście teraz mam podobne odczucie co do Dallas, że za bardzo "amerykańskie" itp., ale to dalej kawał dobrego materiału dla laika, szczególnie w wersji studyjnej. Jeśli chodzi o Epitaph, to rzeczywiście bajeczne zwieńczenie ich działalności. Świetne, mięsiste riffy, dostarczające ciarki na plecach - ballady, oraz wyborne wykonanie niektórych numerów (The Sentinel, Starbreaker, Turbo Lover i Nightcrawler), a także bardzo przyzwoita forma wokalna Roba, oraz wyjątkowa żywiołowość Faulknera, i to jego genialne urozmaicenie w środku utworu (You've Got Another Thing Comin).

Re: Judas Priest

: pn wrz 16, 2013 8:52 pm
autor: Hospes
Sukcesywnie odświeżam sobie ostatnio (a zarazem przyswajam) utwory Judas Priest - na razie z albumów od „British Steel” po „Painkiller” – materiał z pozostałych krążków znam bardzo słabo. Niektórych utworów słucha się wprost znakomicie, lecz jednak nr 1 dla mnie to ciągle jest Iron Maiden. Co do wokalu Halforda (o drugim wokaliście się nie wypowiadam, bo pomijam teraz płyty z nim nagrane) to mógłby rzadziej falsetu używać ;-) czasem też jego śpiew jest nazbyt taki chaotyczny, dziki, surowy. Dla porównania Dickinson przeważnie ma głos bardziej ułożony, płynny, nie tak krzykliwy. Jednak poza falsetem oraz tym nazbyt „chaotycznym” śpiewem (do obydwu rzeczy zdążyłem się zresztą już przyzwyczaić i jakoś to przyjmuję) słucha się Roba naprawdę nieźle. Najlepsze wg mnie albumy Kapłana Judasza z okresu 1980-1990? „Screaming for vengeance”, „Defenders of the faith” i „Painkiller” (kolejność chronologiczna), czyli można powiedzieć: zgodnie mniej więcej z opiniami krytyków muzycznych i różnych wydawnictw. Są te płyty dość równe i ogólnie na wysokim poziomie (może nieco mniej "Screaming...", a ze względu na charakterystyczny śpiew Halforda na taką ocenę wpływa chyba bardziej warstwa muzyczna – w niektórych utworach to „metalowa poezja” oraz niesamowity kunszt gry. Wspaniale się słucha konkretnych partii gitarowych, melodii, solówek. To już jest klasa Iron Maiden :-). A teraz jeszcze wątek związany z nagraniem „Heading out to the highway”: bardzo je polubiłem, niestety płycie z której pochodzi – „Point of entry” – jako całości dosyć daleko jest do tych najlepszych. Co więcej, wersja studyjna utworu jest – po mojemu - słabsza niż wersja zarejestrowana na koncertach (jedna z lepszych to bodaj pochodzi z „Epitapha”: http://www.youtube.com/watch?v=lPpw_xkVhMQ – charakterystyczne łańcuchy na scenie). Wersje niestudyjne przede wszystkim są muzycznie ciekawsze, lepsze (głębsze) i mocniejsze brzmienie, nawet wokalnie wypadają lepiej (wystarczy porównać wokal Halforda z numeru studyjnego i tego z linka – różnice są wyraźne; nie chodzi mi tu tyle o brzmienie, co o nuty). Trochę mnie to drażni. Nie wiem, czy aby cieszyć się z wysokiej jakości brzmienia oraz wykonania tego kawałka, nie zaopatrzyć się w krążek-koncertówkę. Odbiór wersji studyjnej nie jest już taki dobry. Może ktoś zechce coś dodać w tej materii. Czy jeszcze Judasi nagrają coś nowego?