Adrian S.O.S. pisze:voivod' pisze:Deathspell Omega, Katharsis,Watain, Antaeus, Wolves in the Throne Room, Oranssi Pazuzu, Deafheaven, Peste Noire, Primordial to coś czego wczesniej NIE BYŁO.
No właśnie i tu mi się wydaje zaczyna się coś dziwnego. Bo ja nie wyobrażam sobie tak jak wspomniałeś czegoś "nowego" w thrash metalu. Chyba zbyt hermetyczny jest ten styl i zbyt krytyczny wobec jakiś niestandardowych i niekonwencjonalnych rzeczy.
Ja też sobie nie wyobrażam, Coś takiego jak jakiś nowoczesny thrash dla mnie nie istnieje. Mi się już kiedyś nie podobały zespoły pokroju Corporation 187, zachwalany The Haunted, Darkane i jakieś tam inne jeszcze nowsze. Te nowe to lubię w zasadzie tylko i wyłączone jeżeli grają po staremu, jak jakiś Kreator, Slayer, Bulldozer, Sepultura, bo akurat tych nowe płyty są słabe.
I co z tego, że gatunek stoi w miejscu od iluś tam lat. Ja na prawde nie wyobrażam sobie, ze thrash metal na początku lat 90tych poszedł w takim kierunku w jakich poruszał si,ę później death czy black metal. Choć nie twierdze, że w przypadku death czy black metalu niektóre zabiegi, które z początku mogły się wydawać co najmniej dziwaczne tak na dobrą sprawę sprawdziły się. Thrash to dla mnie thrash i taki już musi być
Adrian S.O.S. pisze:voivod' pisze:oczywiście ze dla kasy. podejrzewam że nigdy nie mieli tak mocnej pozycji na rynku jak obecnie
A mi się wydaje, ze to co jest dzisiaj nawet sie nie umywa do tej popularnosci tych zespołów w latach 85-90
Oczywiście. Wtedy nawet teledyski za dnia leciały takiego Exodusa czy innego thrashowego bandu typu Slayer, Testament w telewizji. I tak jak kiedyś był znany i popularny Exodus, Anthrax, Megadeth, Kreator, Slayer, Testament, Forbidden, Death Angel czy inni tak raczej na pewno nie będzie już nigdy.
voivod' pisze:tyle że dziś dobre produkcje na poletku zwanym thrashem to jak nagie zdjęcia starej baby, podczas gdy dookoła biegają młode laseczki.
Nie wiem dokładnie jakie rzeczy masz na myśli, bo ja tak na prawdę z tych rzeczy teraźniejszych chłonę tyle, że można by to policzyć na palcach u jednej ręki. Scena metalowa ta obecna nie ma w ogóle i już nigdy nie będzie miała startu do tego co działo się w tej muzyce w latach 80tych i na początku 90tych. Czy stety czy niestety to nie wiem, ja i tak molestuje sie ciagle tymi rzeczami, które urzekły mnie za dzieciaka. Za jakimiś wynalazkami i tymi nowatorskimi tworami jakoś uganiać mi sie nigdy nie chciało. Ja i tak już w muzyce mam niemalże za dużo czego bym chciał
voivod' pisze:jak może wyglądać progres jeszcze wyraźniej widać na przykładzie rapu, gdzie dzisiejsze nagrania brzmią ZUPEŁNIE inaczej niż te sprzed 10 lat, ale rozumiem że dla większości z was rozmowa o rapie to herezja

Rap mnie totalnie nie obchodzi, jest mi obojętny, choć ten z TV bardziej irytujący. Znam wiele rzeczy bo słuchałem płyty jakiś tam min. Naughty By Nature, Wu Tang Clan, Public Enemy, N.W.A., Ice Cube, Run D.M.C., Gravediggaz, Ice-T, Killah Priest, Masta Ace, Kaliber 44, 3 X Klan, Molesta, Paktofonika, O.S.T.R., Słoń, A Jezusowi Kazali Spać, żeby chociażby zobaczyć co to jest, wyrobić sobie jakieś zdanie, a nie tylko krytykować dla jakiejś tam zasady, bo coś tam... Mi ta muzyka zupełnie nie leżała w 1996 i nie leży do dzisiaj. Za bardzo to skomputeryzowane i zmechanizowane dla mnie. Bez dwóch zdań za mało organicznych brzmień, za dużo syntetyków, za dużo sampli, jakiś pierdołek, no i te jednostajne bity. Wole 50cio sekundowy grindcore'owy kawałek w jednym tempie grany na perkusji i gitarach niz sample powycinane z Bryana Adamsa, Milesa Davisa, Tiny Turner czy kogo tam jeszcze.
Jedyne co się w tym wszystkim chwali to to, że rap i to środowisko stworzyło sobie niezależną, odrębną kulturę, muzyke. To dawne podejście do tematu, do samej muzyki. To jest to za co te rzeczy szanuje i raczej nic poza tym. Bo tak jak pisałem - nie moja muzyka jednak.