Re: Metallica
: ndz paź 19, 2014 10:58 pm
Fakt. Urlich miał zawsze nieprzeciętny łeb do biznesu. Lepiej sprawdziłby się jako manager niż perkusista 
No a powiedz sam szczerze, czego oczekujesz po tkaich kapelach? Po nowych płytach Exodus, Overkill, Motorhead, które są którymiś tam z kolei? Jakiegoś cudownego oświecenia, muzycznej progresji, diametralnej zmiany stylu gry? Bo ja już nie wiem... Chociaz osobiscie mam taką ogromną nadzieje, że te kapele się już nie zmienią i nawiasem mówiąc wole 100 razy bardziej ażeby taki Motorhead, Exodus, Testament ponagrywał jeszcze z 3,4 płyty w swoim macierzystym stylu niż maiłby wydawać jedną taką jak "Death Magnetic" czy "Lulu".voivod' pisze: do tego mogą nagrywać cały czas ten sam album, bo bezkrytyczni fani niczego innego nie oczekują. czysto koniunkturalna polityka.
niczego po nich oczekuje ze mam świadomość ze powiedziały już wszystko co miały do powiedzeniaLukaSieka pisze:No a powiedz sam szczerze, czego oczekujesz po tkaich kapelach?
No ja mam identycznie, na coś lepszego niż stare płyty nie oczekuje przecieżvoivod' pisze:niczego po nich oczekuje ze mam świadomość ze powiedziały już wszystko co miały do powiedzeniaLukaSieka pisze:No a powiedz sam szczerze, czego oczekujesz po tkaich kapelach?
ano, z tym ze zamiast podniecać się kolejnymi płytami Exodus, Overkill, czy nawet tej nieszczęsnej Metallicy, wole sobie zapuścić Neurosis, Electric Wizard, Mastodon, Ulcerate, Katharsis, Deathspell Omega, Intronaut, High on Fire, czy jakieś inne rzeczy.LukaSieka pisze:No ja mam identycznie, na coś lepszego niż stare płyty nie oczekuje przecież
wiesz co, ja nie mam żadnego problemu z "komercyjnością" tego albumu. dużo bardziej komercyjne, w złym tego słowa znaczeniu, są dla mnie takie albumy jak chociażby Youthanasia czy Coma Of SoulsLukaSieka pisze:I z tym 10 na 10 "Metallicy" z 1991 roku tez trochę przegiąłeś "...And Justice For All" i "Master Of Puppets" zjadają te płyte po 5 sekundach. Ale.... W zasadzie pierwsza płyta, która muzyke metalową wprowadziła tak już na serio na salony. Pierwsza gdzie mieli tyle teledysków i różnych przebojów Ja osobiście bardzo się zawiodłem na tym materiale kiedy pierwszy raz słyszałem, a słyszałem płyty kapeli po kolei....
voivod' pisze:Coma Of Souls
Jeżeli Coma Of Souls jest komercyjna to Metallica i Youthanasia to chyba materiały zrobione pod vive, ichniejszą eurowizje i w ogóle piosenki dla cheerleaderek.LukaSieka pisze:voivod' pisze:Coma Of Souls![]()
![]()
![]()
![]()
"Youthanasia" owszem, ale "Coma Of *urwa Souls"Co tam jest do c*uja przebojowego, komercyjnego ???
Nie no, tak się dłuższą chwile zastanawiam i w zasadzie nie wiem o co Ci chodzi z tym Kreatorem.... Ta płyta na dobrą sprawe jest tak samo komercyjna jak choćby wcześniejsza 'Extreme Aggression", "South Of Heaven", "Seasons In The Abyss", "Twisted Into Form", "The Years Of Decay", "Agent Orange", "Handle With Care".....
ten album jest potwornie wtóry względem Extreme Aggression, przepitolony i rozmiękczony masą czysto heavy-metalowych elementów i przesadną ilością melodii, wyraźnie zrealizowany w celu poszerzenia grupy docelowej. Natomiast zgadzam się że nie jest przebojowy, tyle jest w tym przypadku jest to jego dużą wadą. Na szczęście na Renewal poszli już w zupełnie inną(ciekawszą) stronę.LukaSieka pisze:Youthanasia" owszem, ale "Coma Of *urwa Souls" Co tam jest do c*uja przebojowego, komercyjnego ???
Jest więcej melodii niż na "Extreme Aggression", ale nie melodii jak w Rhapsody czy tam Stratovarius i z tą wtórnością względem poprzedniczki ni c*uja się nie zgodzę. Jeżeli już to "Extreme Aggression" jest prostsza i bardziej przystępna.... Ja rozumiem takie zarzuty wobec jakiegoś "Violent Revolution"....voivod' pisze:ten album jest potwornie wtóry względem Extreme Aggression, przepitolony i rozmiękczony masą czysto heavy-metalowych elementów i przesadną ilością melodii, wyraźnie zrealizowany w celu poszerzenia grupy docelowej. Natomiast zgadzam się że nie jest przebojowy, tyle jest w tym przypadku jest to jego dużą wadą. Na szczęście na Renewal poszli już w zupełnie inną(ciekawszą) stronę.
Violent Revolution to dla mnie najlepszy album późnego Kreatora, za to Coma Of Souls zdecydowanie najsłabszy z okresu "klasycznego". Trochę podobny casus jak Symbolic, dla Schuldinera...LukaSieka pisze:Jest więcej melodii niż na "Extreme Aggression", ale nie melodii jak w Rhapsody czy tam Stratovarius i z tą wtórnością względem poprzedniczki ni c*uja się nie zgodzę. Jeżeli już to "Extreme Aggression" jest prostsza i bardziej przystępna.... Ja rozumiem takie zarzuty wobec jakiegoś "Violent Revolution"....
A czy na "Renewal" poszli w ciekawszą strone? Po kilku latach słuchania przekonałem się do "Renewal". Niegdyś nienawidziliśmy tej płyty, nienawidziliśmy Petrozzy za to posuniecie.
gdyby całe Rust In Peace było w klimacie Tornado of Souls to pewnie miałbym o nim podobne zdanie jak o Coma Of Souls ;P A dla odmiany na tym albumie Kreatora jest tylko jeden świetny numer, Agents of Brutality...LukaSieka pisze:Zupełnie nie rozumiem zarzucanie komercyjności temu materiałowi. No bo jeżeli mówić o komercjalizacji Kreatora w 1990 roku wraz z wydaniem 5 lp to co byś w takim razie powiedział o takim "Rust In Peace"??
Ja znowu wychowałem się na raczej prostszych muzycznie i w wymowie rzeczach typu Kreator, Sepultura, Sodom, D.R.I., Destruction, Slayer, Tankard, Assassin. Troche minęło czasu zanim z lekka ochłonąłem i zacząłem też coś dostrzegać w trochę bardziej połamanych rzeczach typu Mekong Delta, Coroner, Anacrusis, Voivod....voivod' pisze:Ja nie miałem etapu nienawidzenia Renewal, bo zanim go usłyszałem to wcześniej załapałem się już na Voivod i Coroner ;P
Może to dlatego, że mi się ten album jednoznacznie kojarzy z rzeczami typu Black Sabbath, AC/DC, Danzig, z takim ciężkim graniem wyrośniętym z bluesa, czyli czymś co cenie generalnie wyżej niż metal. Żeby było ciekawiej to przecież Exodus już na Fabulous Disaster, czy Impact Is Imminent przemycał dużo takiego grania i nikomu nie przeszkadza że grali covery komercyjnych multiplatynowych rockowych, czy nawet funkowych kapel, heh.LukaSieka pisze: Zawsze ta płyta kojarzyła mi się z tym co w Kreatorze lubiłem najbardziej, z tym ich konkretnym wizerunkiem, czego już nie mogłem nigdy powiedzieć o Metallice po usłyszeniu "Metallica".
Gdzie tam na "Impact Is Imminent" jest jakiś cover? Na tym singlu "Objection Overruled" był chyba tylko kawałek Teda Nugenta, ale na Immpact nie było raczej coveru. A czy ten kawałek grupy War z "Fabulous Disaster" był komercyjny i multiplatynowy to nie wiem, bo go nie znam z pierwotnej wersji. Generalnie najsłabszy punkt płyty. Odstaje ten kawałek od reszty bardzo. No może jeszcze ten wstęp do "Cajun Hell", to też mi jakoś dziwnie leży.voivod' pisze:Może to dlatego, że mi się ten album jednoznacznie kojarzy z rzeczami typu Black Sabbath, AC/DC, Danzig, z takim ciężkim graniem wyrośniętym z bluesa, czyli czymś co cenie generalnie wyżej niż metal. Żeby było ciekawiej to przecież Exodus już na Fabulous Disaster, czy Impact Is Imminent przemycał dużo takiego grania i nikomu nie przeszkadza że grali covery komercyjnych multiplatynowych rockowych, czy nawet funkowych kapel, heh.LukaSieka pisze: Zawsze ta płyta kojarzyła mi się z tym co w Kreatorze lubiłem najbardziej, z tym ich konkretnym wizerunkiem, czego już nie mogłem nigdy powiedzieć o Metallice po usłyszeniu "Metallica".
Nagrywali tez covery AC/DC i Rolling Stonsow, to nie są zespoły thrashowe, wiec chyba komercjaLukaSieka pisze:Gdzie tam na "Impact Is Imminent" jest jakiś cover? Na tym singlu "Objection Overruled" był chyba tylko kawałek Teda Nugenta, ale na Immpact nie było raczej coveru. A czy ten kawałek grupy War z "Fabulous Disaster" był komercyjny i multiplatynowy to nie wiem, bo go nie znam z pierwotnej wersji. Generalnie najsłabszy punkt płyty. Odstaje ten kawałek od reszty bardzo. No może jeszcze ten wstęp do "Cajun Hell", to też mi jakoś dziwnie leży.
hehe. Już tak się nie droczvoivod' pisze:Nagrywali tez covery AC/DC i Rolling Stonsow, to nie są zespoły thrashowe, wiec chyba komercja